Muszę napisać!!!
Kilka dni temu zobaczyłam ten post i zdięcie. Nie było jeszcze odpowiedzi. Serca mi się zatrzymało, ale rozsądek podpowiedział, Ona tak wygląda i ma taką hisorię, że tu na dogo nie zginie, nie pozwolą jej zrobić krzywdy. I... prawie się udało, zabranie ze schronu, tymczas i .... horrrrror! A mniała dziewczynka szansę i to ogromną, przykro że "ktoś" miał może poczucie, że bierze do domciu szczeniorka, ba, może nawet poduczoną suńcię, która sama o siebie zadba. Sorrrry, ale to była emertka, o Nią trzeba było zadbać, nawet nosić na rękach, a nie usypiać. Zasnąc mogła w schronie, a nie w domku, który miał jej przynieść tylko lepsze!!! Ja nie podjeła bym się opieki nad Nią (powodów zbyt dużo), ale nigdy nie zaakceptuję tego co stało się z Babuleńką