-
Posts
5004 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by diabelkowa
-
Rysunek I Malarstwo- Nauka Krok Po Kroku !!! cz.2
diabelkowa replied to dog_master's topic in Off Topic
a to znowu moj dlugopis [IMG]http://img842.imageshack.us/img842/4954/bohun.jpg[/IMG] -
mam nadzieje ze adopcja dojdzie do skutku bo domek wydaje sie suuuuuuuuper
-
ale kleszcze przy takiej pogodzie?
-
Ill a ile placilas z wysylka ? mi sie wydaje ze to sa takie "poduszeczki" jak ma hifika w swoich akcesoriach, a przynajmniej podobne :)
-
Illusion swieeeeeetnie !!!!! a podasz link do strony skad zamawialas ? :)
-
a ja jeszcze wroce do mojej wypowiedzi, nie mam zamiaru atakowac gops ja chce tylko zwrocic uwage na czesty problem, ktory wlasciciele czesto bagatelizuja. Pogryzienia niestety zdarzaja sie czesto. U nas na osiedlu skonczylo sie tak ze pogryziona przez inne psy labradorka w koncu zabila innego dobrze rokujacego na wystawach psa, bo wlasciciele nie wiedzieli ze pies zle reaguje... i sie buja po osiedlu spasiona labradorka jak locha w zle dobranej kolczatce i smyczy automatycznej - nienawidze tego polaczenia. kazdy ma swoj gust, ja mam obroze od 2 cm po takie wieksze, lubie masywne nie dlatego ze sie nie zrywaja a dlatego ze chyba mam kompleks ze mam malego psa bo zawsze marzylam o czyms wiekszym ;)
-
gops, ale ja nie mowie ze twoj pies jest niewychowany czy ze nie potrafi chodzic na smyczy tylko ze sytuacje stresowe moga sie zle odbic na jej psychice jak nie teraz to za kilka lat, czego sama np mozesz niezauwazyc bo pogryzienie i to w dodatku kilkakrotne jest taka stresowa sytuacja
-
gops to ja proponuje skoro suka ma taka traume po pogryzieniach isc do jakiegos psiego psychologa. U mnie zerwalo sie przez 5 lat tylko kilka kolek przy regulacji smyczy, jakis linowych smyczy malo firmowych. Rogza mam jakies 2-3 lata odkupionego od wiq ktora tez go troche miala przezyl mnostwo kapieli w blocie ani nie zardzewiala ani sie nie obmechacila, szelki z rogza po wielu latach wygladaja jak nowe. Inne akcesoria tez ok nie liczac e collar, ktorych tasma byla po prostu dupiato wykonana. Moj pies juz nie ma generalnie zrywow za jakimis tandetnymi podnietami jak koty itd moze ew charczec i udaje traktor jak widzi takie rzeczy ale jak powiem ze ma sie zamknac to sie zamyka. dzis w nocy tj 4 ;) musialam ekspresowo wybiec z domu bo pies sie zle poczul i zapierdzielac wlasciwie latac z 5 pietra na dol dziwie sie ze zebow nie stracilam bo pies taki mial zryw i obroza od los ferros mam bodajze od zimy jak nowka ;)
-
a ja podnosze
-
ja tez tutaj jestem
-
watpie ze kiepscy beda sie znajdowac w najlepszym w Polsce CSP gdzie można zobaczyć swoja drogą Szarika oraz u jednego, a wedlug mnie jnejlepszego szkoleniowcow na slasku. Od razu powiedzialam, ze nie nastawiamy sie na przyszlosc na ten sport, bo wedlug mnie to tylko zabawa i malo sie meczy psa psychicznie dlatego stanowczo wole bawic sie w pt ;] jesli widzi sie w tym przyszlosc jasne ze robi sie malo wysilkowe treningi i potem coraz bardziej sie podnosi poprzeczke jak w kazdym sporcie wysilkowym. Wiec nie masz podstawy do oceniania wiedzy i ponad 20 letniego doswiadczenia szkoleniowcow ;) Jesli to pies ma dobra kondycje jest przyzwyczajony do wysilku i dobrze odzywiany to nie ma podstawy zeby nie pozwolic mu tak skakac raz na jakis czas do pewnego wieku. Ja tez raz na jakis czas robie sobie kilkukilometrowe biegi bez wczesniejszej rozgrzewki w tym kierunku a kondycje mam dobra i zyje juz nie nascie lat. doglov dzieki :)
-
edycja mi jakos sie wali i musze napisac drugiego posta a czy ja nie napisalam ze zaden ze szkoleniowcow jak probowalismy robic kroczki do agillity nawet nie sugerowal zmniejszenie przeszkod ? ;)
-
[url]http://www.youtube.com/watch?v=b_qSMF-WF9U[/url] a to nasz jakis stary filmik lekko szkoleniowy gdzie jeszcze maaaaloo umielismy ;) a logan byl grubas mega wtedy
-
Zmiksowana galeria czyli Ares, Maya, Milan, Maylo
diabelkowa replied to Marta_Ares's topic in Foto Blogi
ja wlasnie musze odstawic acane i moze przejde na ariona albo bosha zobaczymy co bedzie w zoologu :) jakies placki ma na lapach prawdopodobnie pprzez karme odstawimy zobaczymy -
no oczywiscie, ze nie wiem .wybudowalismy sobie takie w ogrodku bo nam sie nudzilo i puszczam tam psa samopas zeby sie wybiegal. :D mielismy sprobowac agillity i zaznajomic psa z przeszkodami hustawke mial pierwszy raz a trojkaty juz mial roznego rodzaju w zakladnie kynologii policyjnej ale nie ukrywam ze zima na lodzie sie trudniej biega a przeszkody sa bardziej sliskie. Ale stanowczo wolimy szarpanie, gryzaki i rekaw ;] agillity stanowczo nie dla nas ale jak sie nie sprobuje to sie nie wie. polaco chcialam Ci powiedziec ze nawet yorki moga cwiczyc agillity ;] a sa mniejsze niz moj 18 kilowy puszek a co do wysokosci przeszkod to w ZKP nikt nie mowil ze jest za maly, jedynie rekawy byly twarde i musial miec dla szczeniakow gappay robi strasznie twarde :( no ale logan to nie maliniak
-
kolego, ale ja tez to robie bez pileczki i bez smaczkow jak mamy sie pokazac gdzies . Nie wazne przez ile sie bedziesz uczyl tylko jak sie nauczysz. Pies jednego ze szkoleniowcowz ktorm mialam doczynienia ma rok i potrafi zrobic kilka krokow przy nodze, ale jak to robi, po tym jak mi pokazal musialam zbierac szczeke z ziemi i wydlubywac trawie z zebow.... to o czyms swiadczy? Mialam mu pokazac co przez kilka lat sama wycwiczylam z psem, chylil mi czola, ale jednak jak pokazal co on potrafi to czulam sie wbita w ziemie;) Niektore psy maja zapal do pracy inne nie, moj jest upartym oslem, ktorego mozna najszybciej zmotywowac do pracy kopiac w dooopsko co chwile i drac sie, ale tego nie robie. Pies jest zwierzeciem interesownym tez musi miec nadzieje ze cos za to dostanie. Jesli bedziesz cwiczyc non stop bez nagrody pies sie wypali
-
[quote name='Unbelievable']ale jemu chyba chodzi o to, ze nie chce płacić za kurs/egzamin ;)[/QUOTE] dlatego napisalam ze to wszystko mozna zrobic nie placac nic, no nie liczac kasy za smaczki i ewentualny koziolek lub inny aport
-
to po co brales psa przeznaczonego do pracy? sam mowisz ze to ma byc pies towarzyszacy a PT to skrot od psa towarzyszacego. Chcesz miec psa, ktory nie potrafi zostawac, dobrze rownac ani aportowac ? nie trzeba wydawac na to kase to wszystko mozna samemu cwiczyc bawiac sie z psem nie placac za to nic :) [url]http://www.youtube.com/watch?v=NI2c55YyCvY[/url] my sie tak bawimy :) taki *******owaty filmik , ale masz tam np przywolanie, chodzenie przy nodze z pt i aport z koziolkiem z pt poza tym troche agillity i taki mix
-
[url]http://lmgtfy.com/?q=pt+psy[/url] link ;) :P
-
co proponuje ? PT przynajmniej zrobienie sobie chociaz PT1 samemu bo to przydatne w zyciu ;)
-
no to moze pora zaczac cos konkretnego ?
-
Boski Logan- posłaniec psich bogów oraz Demon- brzydki malinois ;)
diabelkowa replied to diabelkowa's topic in Foto Blogi
[IMG]http://img69.imageshack.us/img69/9386/sdc10972i.jpg[/IMG] [IMG]http://img96.imageshack.us/img96/9858/sdc10998r.jpg[/IMG] [IMG]http://img707.imageshack.us/img707/285/sdc11022o.jpg[/IMG] [IMG]http://img251.imageshack.us/img251/7524/sdc11063h.jpg[/IMG] -
Boski Logan- posłaniec psich bogów oraz Demon- brzydki malinois ;)
diabelkowa replied to diabelkowa's topic in Foto Blogi
A więc nie zaczynajac zdania od a wiec Szukalam jakiegos ludzkiego kompana do wycieczki w gory, a raczej do powitania jesieni w gorach. Oczywiscie nikomu sie nie chcialo ruszyc tylka z domu, albo byl zajety. Jednak to mnie nie powstrzymalo bo moje i Logana serce jest w gorach. Pojechalismy we dwoje-diabel i najdzielniejszy z dzielnych psow Logan. Pobudka o 5:45 - malina nie ma to jak wstac o takiej godzinie. Wybralismy sie dosc szybko potem autobusem na pociag i juz szybciutko do kasy, bilecik kupiony ale pani oczywiscie nie wiedziala z jakiego peronu pociag odjezdza bo przeciez te remonty... no to czekalismy pod tablica jak te ciolki ale nie mowia nic caly czas w koncu poszlismy na standardowy peron 2 jednak pozniej szybko musielismy sie teleportowac na peron 1. Wszystko pieknie, ladnie pociag przyjechal usiedlismy naprzeciwko jakiegos pana, troche mi prosiaka przypominal jeszcze jak spal to chrapal jakby swinia chrumkala no ale byl sympatyczny. Na domiar wszystkiego w wagonie mielismy bande dzieciakow. Logan NIENAWIDZI dzieci, najgorzej jak nie pytaja czy moga poglaskac ( raz w Warszawie bylo krucho...na szczescie nic sie nie stalo) Jednak dzielnie znieslismy podroz pociagiem. Potem na dworzec PKS i 20 minut kiblowania na autobus do szczyrku na skrzyczne. Jakos sie udalo przebolec ten czas jeszcze szef w miedzyczasie dzwonil i sie pytal o godzinie 9 czy nie bede czasem w pracy o 14(tiaaa...) A wiec w droge pksem, jechalismy i jechalismy i jechalismy, droga w sumie dosc znana nie pierwszy raz tamtedy jechalismy. Jednak spanikowana wysiadlam zamiast pod kolejka na skrzyczne w centrum szczyrku no i idziemy pod kolejke i idziemy i idziemy a tam co ? znowu czekanie... jednak wreszczie kiblowanie na kolejce trudno bylo sie samemu ogarnac z psem ale jakos dalismy rade. Po nudnym wiszeniu w powietrzu dojechalismy na szczyt , szybkie sniadanko i przewiazanie butow i idziiemy ze skrzycznego na barania gore, tabliczki wskazywaly ze to ok 4 godziny drogi ale wiemy ze one zawsze pokazuja wiecej troche. Ludzi bylo bardzo malo wiec z tych co ruszyli szybko wyprzedzilismy zatrzymalismy sie kolo takiego domku na kilka zdjec [IMG]http://img541.imageshack.us/img541/3482/sdc10976f.jpg[/IMG] tak to dach domku, Lolek od razu widzial tu przeszkode, brakuje koziolka i mozna zdawac dalsze stopnie PT ;) [IMG]http://img825.imageshack.us/img825/2378/sdc10977o.jpg[/IMG] pogoda dopisala, nawet cirruskow nie bylo na niebie wiec marsz byl troche meczacy z takim futrem wiec co jakis czas trzeba bylo sie ochladzac i kapiele blotne zazywac [IMG]http://img210.imageshack.us/img210/5573/sdc10981e.jpg[/IMG] wreszcie dotarlismy na pierwszy a zarazem jedyny przystanek na trasie na malinowskiej skale z przerwa na wymienienie baterii w aparacie i co sie okazalo ? ze wzielam 3 baterie bo nie zauwazylam ze 1 wypadla... [IMG]http://img828.imageshack.us/img828/7161/sdc11001.jpg[/IMG] szlismy dluuuga droga, czesto kamienista i co chwile kopalam w jakis kamien balam sie ze w koncu paznokiec mi zejdzie z palca u nogi ale nie bylo tak zle :) po drodze spotkalismy jaszczurke zwinke :) [IMG]http://img828.imageshack.us/img828/4149/sdc11016.jpg[/IMG] Przez cala droge czulam sie jak w australii bo ludzi wlasciwie nie bylo.. jedynie na szczycie. no i doszlismy na szczyt po ok 2.5 godziny wedrowki czyli przyzwoicie. Weszlismy na szczyt szczytow czyli na wieze widokowa oczywiscie psa musialam wnosic 15 metrow do gory bo wierza zrobiona z kratki po ktorej pies nie potrafil chodzic ale zdjecie mamy bo jakas mila dziewczyna nam zrobila [IMG]http://img62.imageshack.us/img62/7428/sdc11028.jpg[/IMG] drugie sniadanko chwila relaksu i w droge z powrotem ktora okazala sie duuuzo gorsza. Zmeczenie juz bylo szlo sie duzo wolniej ze szczytu niby droga z gorki juz, ale pelno wzniesien bylo po drodze, potem wlaczyl sie autopilot i juz nie czulam zmeczenia. Droga z powrotem wydawala sie duzo dluzsza a i slonce bylo coraz nizej . W koncu po wieeelkim trudzie doszlismy do schroniska bez zadnej przerwy. Wyciagiem w dol bym i tak z psem nie zjechala bo byl tak usyfiony ze z tym blotem na nim bym sie chyba przykleila do siedzenia na wyciagu wiec w juz coraz ciemniejszych promieniach slonca postanowilam wypic piwko w schronisku w tempie ekspresowym i zejsc na dol bo przeciez jakos trzeba dojechac do katowic. No to schodzimy postanowilismy isc niebieskim szlakiem wiec do jaworzyny jakos doszlismy ale potem... kolana coraz bardziej wysiadaly i bol byl... jakos w koncu chwilowo zgubilam szlak i trzeba bylo sie wracac a bylo coraz ciemniej i ciemniej... przy dole bylo juz szarawo a jak bylismy juz w szczyrku to ciemno. Logan na swoich krotkich nozkach caly czas maszerowal jak najdzielniejszy z dzielnych rycerzy - Boski Logan poslaniec psich bogow. Doszlismy do jakiegos przystanku i tam poznalismy towarzysza naszej wspolnej niedoli bo ja mialam jechac pociagiem o 20:13 z bielska a autobus jechal 20:40 cos kolo tego razem z TN(towarzyszem niedoli) postanowilismy zlapac stopa, ale najwidoczniej z kilometrow bil od nas brak profesjonallizmu autostopowicza wiec nic sie nie zatrzymal... W koncu przejezdzal jakis nieplanowany bus i jak zobaczyl jak machamy jak pokopani pradem sie zatrzymal i szczesliwi z TN zakupilismy bilety i prowadzilismy przyjemna rozmowe. On wysiadl wczesniej ja jeszcze jechalam ale nie czulam juz praktycznie nog nie wiem jak Logan umial tyle tuptac. Ja duzo chodze po gorach i ogolnie duzo chodze, nawet po przejsciu pratycznie calych tatr zachodnich nie bylam tak zmeczona i obolala. Wysiedlismy dokustykalam sie na dworzec, tak juz kulalam z bolu. kupilam bilet i czekalam na ten pociag chcialam umrzec. wlasciwie juz nie zylam tylko wegetowalam na peronie w koncu przyjechal. logan spal cala podroz, ja staralam sie jednak nie umiem spac w pociagu. podroz byla calkiem relaksujaca nie liczac miliarda skurczy w nogi i wycia z bolu. w koncu dojechalam na przystanek na autobus i w wielkie planowanie co wreszcie zrobie jak przyjde do domu. Jak to co ?? wykapie psa byl tak uwalony z blota jak jakis pies ktory sie miesiacami blakal.. w koncu przyjechal autobus i ok godziny 22 bylam domu. Umarlam, ale powitalismy jesien i bylo warto reszta fotek : -
[url]http://i54.tinypic.com/vybiud.jpg[/url] to drugi wzor rogza ktory lubie, pierwszy jest funky retro ;) aleee na nim wisi
-
gops na allegro nie ma tej obrozy :(