Jump to content
Dogomania

Madziek

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Madziek

  1. z naszą opolską Bianką jest źle...z powodu przepełnienia została przeniesiona z boksów na wybieg. Kierwoniczka miała też nadzieję, że na wybiegu sunia będzie miałą więcej ruchu. Ale na wybiegu jest goły beton, a teraz jak w nocy łapie mrozik to jest tam dodatkowo ślisko. W rezultacie Bianka się strasznie rozjeżdżała i przewracała, a w dodatku cały czas płakała :( wzięłam ją na spacerek i z jej łapami jest coraz gorzej. Wcześniej tego nie było, ale teraz ona się dosłownie co 2 metry przewracała....ciężko jej było samej się podnieść. Nie raz musiałam jej pomóc, a nawet przenieść kilka metrów... Mało się przy Niej nie popłakałam, bo wyglądało to tragicznie :( wcześniej myślałam, że problem dotyczy tylko tylnich łap, ale teraz widzę, że i przednie czasem odmawiają jej posłuszeństwa. Tył jej bardzo zarzuca, a na przednich czasem "klęka". Udało mi się umieścić ją spowrotem w boksie, bo tam pyrzynajmniej są trociny i nawet jak się przewróci to nie będzie na gołym betonie. Ale ona siedzi z młodym, dużym psem, który jej trochę dokucza. Jak Bianka ma go dość to szczerzy na niego zęby i warczy i próbuje ugryźć. Troszkę się boję, że on jej się w końcu za to odgryzie. Narazie się dobrze dogadują. Wsadziłam dodatkowo Biance do budy kocyk, żeby jej było cieplej (słoma już jest). Ale ona powinna się gdzieś przy kaloryferze grzać...taka chudzinka z niej. Chociaż apetyt ma i je bardzo łapczywie. Nie ma na co czekać , zakładam jej osoby wątek, bo boję się, że jeśli z tymi łapami będzie gorzej to spiszą ją na straty... Po Nowym Roku załątwię jej jakieś badania, żeby się dowiedzieć co jej dolega. A może ktoś już się spotkał z czymś takim??
  2. [quote name='Ulaa']Z takim zachowaniem ciężko będzie znaleźć jej dom... Ktoś bardzo, ale to bardzo zaniedbał wychowanie tej suni i teraz musi trafić do doświadczonych ludzi. Jejku biedna, taka zagubiona :-( Wciąż woła pana swojego... Dobrze że chociaż ma Madziek. A ona została oddana czy z interwencji?[/QUOTE] ona na początku nie była taka nerwowa, na spacerach zachowywała się normalnie, znaczy nie darła się tak okropnie. Myśle, że to jest po prostu kwestia nowego domku. Że jak już będzie się czuła bezpiecznie to przeatanie tak robić. Bianeczka została znaleziona i przywieziona do schronsika chyba przez straż miejscką. Miała na sobie taką ładną ozdobną obrożę. Nikt jej nie szukał :(
  3. [IMG]http://www.schronisko.opole.pl/imgzw/d2496.jpg[/IMG] [IMG]http://www.schronisko.opole.pl/imgzw/d2495.jpg[/IMG][IMG]http://www.schronisko.opole.pl/imgzw/d2501.jpg[/IMG] [IMG]http://www.schronisko.opole.pl/imgzw/d2505.jpg[/IMG]
  4. o rany tyle tych dobków w schroniskach :( a u nas jeszcze jedna sunia... W schronisku dostała imię Dobra, ja na nią mówię Bianka. Sunia ma około 6 lat. Bardzo się na początku bała, ale jak poszła ze mną na pierwszy spacer to od razu mi zaufała i teraz bez oporów prosi o następne. Bardzo miła, łagodna, urocza. Z tym że bardzo taka...hmmm... nie wiem jak to nazwać. Niespokojna. Przez cały spacer prawie bez przerwy szczeka. jak przestaje to wpatruje się gdzieś w horyzont. Wogóle tak nerwowo się rozgląda po okolicy. Chyba po prostu szuka swojego pana...Dość mocno ciągnie na smyczy, chociaż wcześniej tego nie robiła. Może po prostu brakuje jej ruchu. Ja z nią biegam ile mi starcza sił,ale to nie jest dużo. No i chyba niestety ma dysplazję albo coś innego z tylnimi łapami. Jak w boksie się cieszy to praktycznie zawsze się przewraca. Na spacerach też jej się zdaża. Od razu na pierwszy rzut oka widać, że coś z tymi łapciami jest nie tak :( Nie jest typem przytulaka. No chyba, że w domu zachowuje się inaczej. Ale na spacerach jak ją uspokajam i głaskam to nie zwraca na to uwagi i dalej krzyczy. Aha no i niecierpi przejeżdżających samochodów ( i rowerzystów chyba też). Na jednym spacerze tak nagle się rzuciła na auto, że omal nie wpadła pod koła...trzeba na to bardzo uważać za chwilkę pokażę zdjęcia
  5. Ulv walczyłyście z Mileną bardzo dzielnie, dałaś jej wszystko czego potrzebowała, żeby być Szczęśliwym Psem. I właśnie taka odeszłą - szczęśliwa. i to jest najważniejsze. Miluniu [*]
  6. o Dżizas...ona się naprawdę jak cyborg trzyma, a Ty Ciotka chyba razem z nią ;-)
  7. Cioteczko, ale jak Ci się ładnie udało odchudzić Bonitkę:cool3:
  8. jak się ma babcia Bonitka? :p
  9. żałuję, że nie mogłam wcześniej wejść na Dogomanię i powiedzieć Ci Martik, że też jestem z Tobą. Płakałam strasznie czytając jak się zmagałaś z tą trudną decyzją i jak było Ci ciężko, ale z drugiej strony były to też łzy szczęścia. Bo Salomonek miał prawdziwe szczęście spędzić ostatnie chwile z tak wspaniałą osobą jak Ty. A że On też był wspaniałym pieskiem to dobraliście się fantastycznie. Przez te 5 miesięcy dałaś mu o wiele więcej radości niż doznał przez całe swoje długie życie. Opiekowałaś się Nim najlepiej jak mogłaś i zrobiłaś wszystko co powinnaś zrobić. Jestem pewna, że Salomonek był szczęśliwy odchodząc za Tęczowy Most i że kochał Cię tak jak tylko psie serduszko kochać potrafi. Teraz będzie czuwał nad Tobą biegając po niebieskich łąkach i będzie dodawał Ci sił, żebyś mogła walczyć o kolejne zwierzaki. Salomonku bądź już zawsze radosny, dałeś swojej Pani dużo szczęścia [*]
  10. cudownie jest zobaczyć taką uśmiechniętą buźkę Salomoncia :p :p :p
  11. Wierzę Aga :( Kierowniczka wiedziała, że właściwie czeka na Nią dom, że gdyby były potrzebne pieniązki to udało by się je zebrać. Weterynarz powiedział, że to są na pewno zmiany neurologiczne, niestety nieodwracalne. Sunia nie mogła opanować kręcenia się w kółko, wróciły problemy z załatwianiem się...Ona cierpiała... jestem pewna, że gdyby było inaczej kierowniczka na pewno nie podjęłaby tej decyzji, zwłaszcza, że była szansa na dom i wyciągnięcie Jej ze schroniska. Bardzo dziękuję Wam wszystkim za zaangażowanie w ratowanie Zosi. To bardzo wiele zanczy. Mona dziękuję Tobie, że można było na Ciebie liczyć nawet kiedy sama przeżywałaś trudne chwilę po stracie Tosi. Gandzia dziękuję Tobie i Twojej rodzinie za przemyślaną i odważną decyzję. Amikat dziękuję Tobie za oferowanie transportu. Wam wszystkim dziękuję, że chcialiście uratować Zosię i że zdążyliście Ją pokochać. Zosiu kochana wiele wycierpiałaś, ale teraz za Tęczowym Mostem będziesz miała to wynagrodzone. Teraz już nie marzniesz, nic Cię nie boli, doskonale słyszysz i widzisz i jesteś szczęśliwa. Mam nadzieję, że wiesz, że walczyliśmy o Ciebie, że próbowaliśmy....śpij spokojnie Zosiu tak smutno :(
  12. Mona Gandzia ma do dzisiaj dać odpowiedź. Poczkajmy jeszcze. Rozumiemy Twoją sytuację, naprawdę!
  13. [quote name='Mona4']Licytacja dla malutkiej,na leczenie i Dobre jedzonko. Tyle moge w tej chwili zrobic. Kto da wiecej? http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=33174 Mona bardzo dziękuję za aukcję!!
  14. Malutka siedzi w izolatce przy grzejniczku i kierowniczka zawija ją w kocyk, więc chociaż tyle, że nie marznie. Ale jak ona wyjdzie spod kocyka to później sama nie potrafi na niego trafić i kręci się w te swoje kółeczka :( Kiedy myślę o tym co ona musi przeżywać to mi się tak strasznie serce ściska z bólu...żadne zmysły jej nawet nie pozwalają ogarnąć tego co się z nią dzieje. Zdaje się, że przywiozła ją straż miejska, więc została po prostu gdzieś na ulicy złapana. A jak ona taka chuda to pewnie już długi czas się gdzieś poniewierała...a teraz schronisko i samotność...
  15. okey, czekamy z niecierpliwością na decyzję. Amikat w razie czego transport w okolice krakowa aktualny? a ja za nie długo jadę do maleńkiej zobaczyć czy coś dzisiaj zjadła i wygłaskać
  16. zorganizujemy jakaś aukcję, spróbujemy zebrać pieniążki!
  17. ona jest naprawdę niewielka, tak między hmmm yorkiem a jamnikiem może
  18. mnie do późnego wieczora nie będzie na Dogomanii, dlatego bardzo proszę kogoś, żeby skontaktował się z Gandzią albo podał mi numer do niej, żebym mogła zadzwonić
  19. Mona przykro mi bardzo :( Tosiu bądź szczęśliwa [*] Gandziu czy Ty dalej podtrzymujesz swoją propozyję? jesteś w tej chwili chyba jedyną szansą dla małej. Muszę jednak uprzedzić: rozmawiałam z kierowniczką przed chwilą. Sunia już zrobiła koopkę, ale dalej chodzi taka wygięta, jak się zatrzymuje to zawsze w takiej pozycji do załatwienia się. Ona nie potrafi się sama położyć, cały czas kręci się w kółko. Dopiero jak ją ktoś weźmie, położy i nakryje kocykiem to leży. To kecenie się możę być spowodowane tym, że nie widzi i nie słyszy albo jakimiś zmianami neurologicznymi. Pytanie teraz głównie do Gandzi - czy jeśli byś się zdecydowała na sunię lub chociaż to rozważała to czy mamy najpierw zrobić badania tutaj w Opolu, które by ewentualnie przesądziły o Twojej decyzji, czy zajmiesz się tym u siebie na miejscu? (pieniążki oczywiście byśmy zbierali, jeśli by była taka potrzeba)
  20. o faktycznie, nie pomyślałam, że teraz wszyscy na święto zaczną wyjeżdżać. To poczekamy jeszcze na decyzję czy wtorek z samochodem wypali i wtedy zobaczymy
  21. być może mąż znajomej będzie we wtorek jechał samochodem do Katowic i wtedy chyba będzie mógł wziąć małą :-) to jeszcze nie jest pewne pewne jest to, że moja przyjaciółka będzie jechała pociągiem w niedzielę do Gliwic i na pewno będzie mogła ją wziąć :-) jutro zadzwonię do Mony i spytam się czy będzie mogła odebrać sierotkę z Gliwic a Wy jak myślicie? lepiej żeby sunia pojechała wcześniej pociągiem czy spędziła w schronisku jeszcze 2 dni i samochodem przebyła tą podróż??
×
×
  • Create New...