Jump to content
Dogomania

Cerber

Members
  • Posts

    2979
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Cerber

  1. [quote name='zaba14']Mysia proszę fotki dla Ciebie, ale niestety nie są zbyt ładne... [IMG]http://img178.imageshack.us/img178/782/picture106bx3.jpg[/IMG] [IMG]http://img160.imageshack.us/img160/3328/picture107vs7.jpg[/IMG] [IMG]http://img178.imageshack.us/img178/5717/picture108hs6.jpg[/IMG] a ta sunia z waszego schronu ale pewnie nie poznajesz ;) była krotko i jest niedopoznania, wygladała bardzo zle.. chuda i łysawa.. teraz jest owłosiona i gruba :evil_lol: [IMG]http://img178.imageshack.us/img178/163/picture116cf6.jpg[/IMG] a teraz idę spac kolorowych snow wszystkim życzę ;)[/quote] dlaczgo, fotki są prześliczne. Na przed ostatniej foci Mikuś siedzi jak pan i władca :D:D:D:D:D:D:D:D
  2. No jeśoli byś chciała przygarnąć bezpeńskiego psiaka to ja chętnie odstąpie. U mnie na osiedlu lata szczeniak, ok 6 mies. jest bardzo podobny z wyglądu do Cerbera, tyle, że jest niższy i ma sierść jaśniejszą. Miałam go wziąć, ale gdybym to zrobiła to za bardzo zaangażowałabym się i zakochała. A kiedy bym się zakochała to bym już go nie oddała nikomu, a za rok lub 2 czeka na mnie szczeniak, więc niestey nie mogę się tak angażować i psiny nie wzięłam. Aktualnie psina ma dom, jest pod opieką takiej dziewczyny z wieżowca.
  3. No coś ty przecież fotki są przepiekne tak jak i Twój psiak. Nic nie trzeba dodawać i odejmować, fotki supcio. A co do jego wzrostu, to dałabym przysiąc, ze ma conajmniej 66 cm w kłębie, serio. Cerber ma 61 cm, a nie wygląda na takiego wysokiego. U mnie new fotosiki z cichcinka :D
  4. [quote name='Alicjarydzewska']:oops:ale mnie zawstydziłyscie Ewelinka i Luiza :razz: Już się poprawię ;) [IMG]http://img128.imageshack.us/img128/5365/4ap2.jpg[/IMG] [IMG]http://img65.imageshack.us/img65/6797/5yu3.jpg[/IMG] [IMG]http://img103.imageshack.us/img103/8823/6na3.jpg[/IMG] [IMG]http://img165.imageshack.us/img165/4200/7km7.jpg[/IMG] [IMG]http://img76.imageshack.us/img76/7318/8pi2.jpg[/IMG] [IMG]http://img178.imageshack.us/img178/9793/9yt4.jpg[/IMG] [IMG]http://img114.imageshack.us/img114/6545/10ch9.jpg[/IMG] [I][B]Wrzucam przez Image bo na fotosiku mi wyskakuje komunikat ze nae mam uprawnień do tej strony :mad:pomimo zalogowania:angryy:[/B][/I][/quote] No i weszłam tak jak obiecałam i tak jak Ty obiecałaś widzę fotki :D super. Fotki super i psio super. Z Tego Twojego ozzyego to kawał chłopa, ile on waży?
  5. [quote name='Alicjarydzewska'][I][B]:evil_lol::evil_lol:ale fajni ubabrany piaseczkiem[/B][/I] [I][B][IMG]http://www.antu.pl/bigi2.jpg[/IMG][/B][/I] [/quote] O jaka piękniuchna mordeczka:loveu: :loveu: no nie zaprzeczam, że Kora jest w 10% podobna do wyżła ( moim skromnym zdaniem ona bardziej przypomina labradora). Bigosik jest śliczny i słodziutki. Ciekawe jak smakuje :D
  6. Witam witam i o zdrowie pytam. A godzie się podziała Marta i małe, piękne Aresiątko hm? No ja myślę, ze zguba się odnajdzie i wstawi jakieś new fotaski. Czekam, wpadnę Tu jeszzce dziś i mam nadzieję, że coś zobaczę;)
  7. Wpadłam obejrzeć foteczki Harnasia, bo strasznie dawno mnie tu nie było, a Tu buuuuu żadna fotka mi się nie pokazała buuuuuuu odświeżałam, ale nic mi się nie pokazuje. Może jutro coś mi się pokaze. Zobaczymy wpadne jutro. Pozdrawiam
  8. [quote name='bonita'][IMG]http://images3.fotosik.pl/112/b5c09ee520eae8ff.jpg[/IMG][/quote] O matko, ale boska fotka. Ja też taką chceeeeeeeeeeeeeee
  9. być może masz racje, ale powiedz sama, że Cerber strasznie wygląda z tymi wystającymi żebrami
  10. Cerber

    Galeria Ramba

    A Cerber chodzi przy nodze, ale nie wiem czy on sobie wogóle zdaje z tego sprawę, bo ja mu mówię do mnie, do ogi niby, a on idzie, ale po chwili idzie sobie do przodu hahahahahaha i to jest cały Cerber :D może jakieś new foty???????????????????????????
  11. Ojej jaki Twój psiak jest wysoki na nogach, ile ona ma wzrostu? jeśli można wiedzieć. Chomiczek jest piękny, ja też mam jednego dżungara i jednego syryjczyka. Pozdrawiam was :)
  12. POomyślałam, ze wpadnę na Twoją galerię, bo Ty robisz to cały czas,a ja właściwie do nikogo nie wpadam. Myslałam też, ze zobaczę jakieś nowe fotki, ale nic nie widzę. Wpadnę jutro i mam cichą nadzieję, że jakieś fotki new będą. Pozdrawiam :)
  13. O matko na śmierć zapomniałam o fotkach. Już kilka wstawiam na początek piękne widoki w podczas jazdy do Ciechocinka: [IMG]http://img47.imageshack.us/img47/7492/111111111fe5.jpg[/IMG] [IMG]http://img166.imageshack.us/img166/4624/22222222bg8.jpg[/IMG] [IMG]http://img79.imageshack.us/img79/8443/333333333ph3.jpg[/IMG] o a tu już na miejscu, dokładnie na tężniach. Za Cerberem i drzewami widać prześwity tężni. Niestety u Cerbera widać żebra. Ja się chyba zapłaczę przez tego psa :-( [IMG]http://img47.imageshack.us/img47/6278/444444rc6.jpg[/IMG] Na szczęście Cerber od dwóch dni je i już mu się robią piękne boczki :) [IMG]http://img166.imageshack.us/img166/5575/55555555555gv4.jpg[/IMG] [IMG]http://img175.imageshack.us/img175/2320/66666666xq7.jpg[/IMG] [IMG]http://img126.imageshack.us/img126/5365/777777777nx4.jpg[/IMG] A tu Cerber i Goldenek o imieniu Igor. Ja myślałam, że goldeny są sporo wyżesze od Cerbera dopóki nie spotkałam Igora. Cerber stał bardzo bliso Igora i dlatego porównałam sobie wielkości. Cerber jest równiutki z goldenem, tyle, ze goldeny są sporo masywniejsze. Igor był boski, w końcu to golden nie. [IMG]http://img126.imageshack.us/img126/5823/8888888888wv1.jpg[/IMG] [IMG]http://img92.imageshack.us/img92/7769/99999999zc0.jpg[/IMG] a Tu paw, oczywiście w parku - dla tych, którzy nie wiedzą, w ciechocińskim parku są pawie ;d [IMG]http://img179.imageshack.us/img179/7948/1010101010101sk5.jpg[/IMG] a Tu fotka byłaby piękna, gdyby nie te wystające żebra:-( Wiem, ze strasznie to wygląda, ale ja naprawdę nie głodzę Cerbera, ja strasznie bym chciała, żeby on przytył. [IMG]http://img179.imageshack.us/img179/5098/1111111111111111nn6.jpg[/IMG] a Tu moja kruszyna była tak spragniona, że pani musiała za 5 zeta kupować 0,5 l mineralną wodę, żeby ugasić pragnienie. W końcu pragnienie nie ma szans co nie ;) [IMG]http://img179.imageshack.us/img179/5342/12121212121212121212jm3.jpg[/IMG] Cerber miał wielką ochotę popływać w wodzie, ale niestety tam wrzuca się pieniążki, które tak jak i onsą bardzo cenne :D:D:D:D:D [IMG]http://img45.imageshack.us/img45/3193/13131313131313su2.jpg[/IMG] No i już wracamy do domciu [IMG]http://img76.imageshack.us/img76/1237/1616161616161cj5.jpg[/IMG] [IMG]http://img79.imageshack.us/img79/7399/1414141414141414iv5.jpg[/IMG] [IMG]http://img79.imageshack.us/img79/3808/15151515151515ml5.jpg[/IMG] Właśnie przekrozyłam 200 post, no super. Teraz będzie już tylko lepiej mam nadzieję.:)
  14. Cześć, :) nie zaprzeczam iż cieszę się, że pierwszego posta napisałaś właśnie na moim temacie :) bardzo mi miło. Ja mam 18 lat i psa mam właściwie od kąd żyję, bo puierwszy jaki był w domu miał 6 lat kiedy ja się urodziłam, 10 lat ja miałam jak on zdechł. W między czasie miałam szczeniaka, który zdechł kilka miesięcy przed pierwszym psem. Oba psy były kundelkami, własciwie pierwszy to był niby mieszanka pudla dużego ze sznaucerem olbrzymem. Aktualnie od 4 lat posiadam Cerbera i za rok lub dwa spodziewam się małego golden retrievera - moja ulubiona rasa :)
  15. [quote name='Ola&Kora']Oj, nie znasz Kory. Jak ją podczas zabawy choćby na chwilke przytrzymać to takiego hałasu narobi, że nawet ptaki uciekają w popłochu :eviltong: . Luiza, wiesz, o co chodzi :evil_lol: . A za innym patyczkiem na pewno nie poleci, bo jak jest towarzystwo to ona woli za towarzystwem. Nawet jak to towarzystwo gryzie :roll: :loveu: A oto Kora podczas zabawy z Cerberem próbująca wymusić zabakę od Luizy :p [IMG]http://img85.imageshack.us/img85/1453/sta60029vb4.jpg[/IMG] [IMG]http://img143.imageshack.us/img143/5567/sta60025fp4.jpg[/IMG] [IMG]http://img246.imageshack.us/img246/4579/sta60022ai3.jpg[/IMG] A tu zabawa z patyczkiem [IMG]http://img143.imageshack.us/img143/998/sta60012sn1.jpg[/IMG] [IMG]http://img147.imageshack.us/img147/3319/sta60013mf8.jpg[/IMG][/quote] tak tak, doskonale wiem o co chodzi :D Ja tu jeszcze chodziłam normalnie ubrana ;( ojej jak ja bym chciała cofnąć czas i ubierać się na kolorowo :-( :-( No nic nie ważne. Ja zaraz dodam foty u siebie. Pozdrawiam gorąco Korusię :* PS. Nie miałaś co tylko mój tyłek pokazywać :p
  16. Cerner jak narazie od dwóch dni przyjmuje pokarm ze smakiem,z czego jestem zadowolona, bo boczki robia się grubsze :D Bardzo dziękuję wam wszystkim, a szczególnie basi, która wytłymaczyła mi wszystko na spokojnie na gg. Bardzo dziękuję jeszcze raz. Wiem, że problem nie zniknął, imo tego, ze od dwóch dni pies je i będzie jadł na pewno ok miesiąca. Ten problem u mnie nigdy nie zniknie, a ja zawsze będę się o niego panicznie martwiła. Jednak jak na tą chwilę kamień mi z serca spadł i czuję taką lekkość.
  17. OOOOO jakiego Koreczka ma przyjaciela fajnego :) nic o nim nie wiem, nic o nim nie słyszałam i nigdy go nie widziałam. Jak to możliwe ? Pozdrawiam Koreczke :)
  18. Ja wiem, że jesteście ze mną, odczuwam to. W sumie nie potrzebnie wam zawracam głowę swoimi problemami. To moje życie i niestety muszę przez to wszystko przejść sama :-( :-( ale nie ważne. Byłam w niedzielę z Cerberem w Ciechocinku i było super. Mam tylko kilka fotek z tej pordóży, ponieważ samemu Cerberowi fotek robić nie mogłam - za dużo ludzi chodziło i musiałam trzymać go na smyczy. Po południu dodam jego foty z Ciechocinka i kilka fotek małego Puszka - pekińczyka mojego chrzesnego, który teraz bardzo mi pomaga i będzie pomagał długo. Pozdrawiam wszystkich i dzięki za posty.
  19. [quote name='Delay'] Zdecydowanie częściej natomiast słyszę, ilu to jest przewrażliwionych bez sensu właścicieli - bo nie da się ukryć że są i tacy (a są pewnie i tacy co gotowi psa karmić łyżeczką...). Stąd moje poglądy, które pozwoliłam sobie wyraźić, a co kto z nimi zrobi, jego sprawa;). [/quote] No to ja być może jestem debilką i nie odpowiedzielną właścicielką Cerbera,lecz niestety prawda jest taka, że go karmie łyżeczką jak on nie chce jeść. Teraz w sumie już przetałam to robić, bo mama mi przed śmiercią mówiła, że jak ja byłam mała i ona we mnie wmuszała jedzenie to jej zwymiotowałam i od tamtego momentu mnie nie zmuszała. Ja się tego przestraszyłam i też zaprzestałam go karmić łyżką. [quote name='Delay'] Z tego co zauważyłam nie zawsze też można jednoznacznie powiedzieć, że na ilość i częstotliwość jedzenia wpływa ilość ruchu. Sama miałam chudą jak patyk bardzo aktywną sukę, która dla odmiany pochłaniała chętnie ogromne ilości jedzenia a teraz mam dla kontrastu ładnej wagi aktywną sukę, która je mało a chuda nie jest. Wydaje mi się, że jest to jednak najczęściej sprawa indywidualnego psiego metabolizmu.[/quote] Wiesz wydaję mi się, że masz rację
  20. [quote name='agusiazet']Ja się nie znam, ale myślę, że on tęskni. Mój ukochany owczarek niemiecki Apacz, potrafił nie jeść nic, kiedy wyjeżdżaliśmy na wakacje, a jego zostawialiśmy w schroniskowym hoteliku - stąd nasz teraźniejszy pies Sonuś wszędzie jeździ z nami. A Twój pewnie teskni za Mamą, która odeszła, więc ciężko to jakoś naprawć. Może czas pomoże. Życzę sukcesów.[/quote] No tak, ale wy wyjeżdżacie na wakacje, chyba najdłużej na 1 miesiąc co? Cerber nie widział mojej mamy od 5 czerwca, aż po dziś dzień. Wychodzi na to, ze nie widzi jej już prawie 3 miesiące, a to jest dłużej niż wyjazd na wakacje. Myślę, że on etap tęsknoty za mamą już przeszedł, ponieważ krótko po zabraniu mamy do szpitala, Cerber też nie jadł i był nie swój. Podejrzewam, że jednak to nie to, ale dzięki za radę :)
  21. [quote name='basia']Delay napisała: Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja mam husky. Kiedyś jeden z nich nie jadł dni 7. Nic, pił tylko wodę. Odchodziłam od zmysłów wymyślając jakiś sposób by nakłonić go do jedzenia. Akurat w tej rasie głodówka nie jest czymś nadzwyczajnym, ale po około 7 dniach niejedzenia u psa zanika uczucie głodu, tak przynajmniej wyczytałam i wet też mi tak powiedział. Wtedy żarty już się kończą i stwierdzenia, że "żaden pies się sam nie zagłodzi" nabiera jakby innego znaczenia, nie sądzisz? Cerber, z własnego doświadczenia wiem, że są dwa czynniki zwiększające apetyt u psa: po pierwsze - zmęczenie, czyli aby pies był wybiegany, wymęczony po drugie - konkurencja przy misce. Może masz jakąs psią sąsiadkę, koleżankę z psem. Zaproś ją w porze karmienia i spróbuj dać michę Cerberowi. Jak pogardzi daj zjeść drugiemu psu całą porcję albo chociaż odrobinę. Może nie podziałać za pierwszym razem ale za kolejnym zwykle działa. Najważniejsze jest aby pies jadł cokolwiek. Niebezpiecznie zaczyna się robić jeżeli pies nie je, tak jak mój husky kiedyś, przez kilka dni dosłownie nic. Wtedy od weta do weta :razz: Nie polecam dogadzania ale pewnym sposobem wypróbowanym przeze mnie jest też polanie jedzonka tranem. Śmierdzi rybą ale jednak większość psów ryby lubi. Pamiętaj, że pies kieruje się bardziej zapachem niż smakiem :roll:[/quote] No to fajnie, teraz już podwójnie się będę bała, że Cerber się w końcu wykończy :-( :-( nie mówię, że źle zrobiłaś, że to napisałaś, ale jesteś pierwszą osobą, która napisała, że jednak zagłodzenie moze być przyczyną jakiejś choroby. Jeśli chodzi o pieska, to żadnego takiego na codzień nie mam, co by mógł Cerbera zmotywować do jedzenia ( a poza tym Cerber jest uległy i jakby jakiś pies przyszedł do mojego domu to cerber by mu oddał całą miskę żarcia, chyba, że byłbty bardzo głodny i byłby w trakcie jedzenia). A jeśli chodzi o teorię zahartowania, to się z tym absolutnie zgadzam - byłam dziś z Cerberem w ciechocinku cały dzień i z przyjemnością stwierdzam,, ze zjadł całą miskę żarcia. Proszę mi teraz tylko nie mówić, że nie wychodzę z nim na dość długie spacery, bo tak nie jest. Cerber potrafi długo biegać na dworzu i nikt mu tego nie broni, tyle, że ja na swoim osiedlu mam dużo strazy miejskiej :/ a właściwie tylko u mnie jest naprawdę dużo miejsca do biegania ;/ robię co prawda wyjątki i go czasem puszczam, ale muszę byc bardzo ostrożna. A jeśli myślicie o lesie, to są 2 problemy. Po pierwsze mam dosyuć daleko, a po drugie są pchły :/
  22. Aha to w takim razie ja przepraszam :( No właściwie to masz racje, ale spójrz, ja nawet gwiazdki nie będę mogła spędzić we własnym domu, tylko u ojca, co dla mnie jest przerażające :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( ja w tej chwili żyje właściwie gwiazdką i strasznie się jej boję :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( ja nie chcę, żeby było tak jak będzie, aja chcę tą gwiazdkę spędzić z mamą, moją ukochaną mamą:-( :-( :-( :-(
  23. [quote name='leemonca'] [IMG]http://img180.imageshack.us/img180/2973/haki5yp6.jpg[/IMG] [/quote] hahahahahahahahhahahahahahahahahahahahahaha ale śmieszna fota, jaki zrobił rozkrok :D a jaki on kolorystycznie podobny do Cerbera. Szybka jestem, że to zauważyłam co nie
  24. [quote name='Ola&Kora']Oczywiście, że ci wybaczam ;) . No cóż, wklejam zdjęcia Kory, wy ją oceniacie, piszecie że jest pięknym psem (za co wielkie DZIA :p ), ale nikt (prawie :eviltong: ) nie zna jej historii. Smutnej, nie wiem, bo w końcu , patrząc na zdjęcia, widzi się szczęśliwego, pozornie nie mającego żadnego problemu psa. No więc od początku: Kora trafiła do mnie dokładnie 24 maja 2004 roku około godziny 16:00, w poniedziałek. Grałam wtedy w jakąś grę. Do domu wraca mój brat. Nie spoglądam na niego, wrócił, to wrócił. Ale co dziwnego - brak zaczyna szczekać. Nadal się nie odwracam. Żartuje sobie - myślę. Po chwili słyszę jęk taty :evil_lol: . "Ola, Paweł przyniósł psa!" - woła mama. Wybiegam do dużego pokoju, a tam leży malutka kuleczka. Zmęczona po spacerku tak, że nawet na nóżkach trzymać się nie mogła. Brat dostał ją od kolegi, który kupił korę na targu za 50zł. Facet powiedział mu że Kora to uwaga... sznaucer amerykański!!! :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Do tej pory sie z tego śmieje. Po ciężkim, choć krótkim boju zapada decyzja - pies zostaje. Moja radość była wielka, ale do czasu. Następnego dnia po jedzeniu Kora wymiotuje. Po kolejnym znowu. I znów. Ide do weterynarza (chyba do najgorszego w mieście, ale wtedy ten był najbliżej ,a ja zdesperowana). Ocena veta - robaki. Dostałam tabletke. Nie pomogła. W obawie o zdrowie Kory ponownie udałam się do niego. I co on na to? ROBAKI. I znów wciska tabletkę. No trudno, wet to wet, on na pewno wie lepiej. Tylko, że on by mi Kore zabił. Pewnego dnia, mniej więcej tydzień później wracam ze szkoły. Kora leży pod stołem, na nic nie reaguje. Wymiotuje jakąś czarną mazią. Nie może sie nawet napić. Decyzja jest natychmiastowa. Jade do weta polecanego przez znajomych - pana Kłosa. On od razu wiedział co robić. 2 zastrzyki i tabletki. Pomogło. Ale to nie był koniec. Chociaż Korze sie poprawiło to nie przestała wymiotować. Po kilku miesiącach spekulacji, przyjmowania zastrzyków i leków, które nie odnosiły skutku, zostały trzy możliwości: achalazja przełyku, przetrwały prawostronny łuk aorty lub najmniej prawdopodobe ciało obce w brzuchu. Pierwsze prześwietlenie bez kontrastu nic nie wykazało. Postanowiliśmy wykonać jeszcze z kontrastem. Wtym celu pojechałam do Torunia. Wyniki - achalazja przełyku. Rokowaniatamtego weterynarza - kiepskie. Podobno już raz miałtaki przypadek - pies męczył się strasznie i w końcu zdechł. Diagnoza - natychmiastowe uśpienie w celu oszczędzenia pKorze bólu. Oczywiście nie zgodziłam się. Odebrałam zdjęcia (wet zatrzymał jedno i powiesił w gabinecie, bo to był jego najdziwniejszy przypadek :eviltong: ) Przez całą drogę do domu płakałam. Jedyną nadzieją był pan Kłos. Nie przespałam całej nocy tuląc do siebie Korę. Myślałam, że to nasza ostatnia noc. Następnego dnia idę do lecznicy. Nogi mi się trzęsą w poczekalni. Przychodzi pan Kłos. Pokazuję mu zdjęcia, mówię jaka sytuacja i że według tamtego weta Kore trzeba uśpić. Pan Kłos patrzy na mnie i...zaczyna sie śmiać. Powiedział, że pies może z tym normalnie żyć i że tamten wet jest jakiś nienormalny. Możecie sobie wyobrazić moją ulgę. Mało co się mu na szyję ni rzuciłam. Jeszcze dał mi wskazówki co do sposobu karmienia (jak najwięcej papek), dał przepis i powiedział, że po jedzeniu należy Korę trzymać w pozycji pionowej, by jedzenie mogło wpłynąć do żołądka (takto zatrzymywało się przed nim). no cóż, to chyba wszystko. W październiku 2005 roku została wysterylizowana. Teraz pojawiły się drobne problemy z nietrzymaniem moczu, ale pan Kłos już zamówił dla mnie leki. Nie wiem, komu bedzie chciało sie to czytać, ale musiałam wyrzucić to z siebie. Chcę aby każdy uważał, od kogo bierze słodką kuleczkę, która potem może przysporzyć nam wielu zmartwień. Chociaż gdybym wiedziała ile kłopotów i wydatków przyniesie mi Kora, i tak bym ją wzięła. Do tej pory zastanawiam sie, czy gdyby Kora do mnie nie trafiła, to czy żyłaby jeszcze. Czy komuś chciałoby sie wydawać na psa tyle pieniedzy, sprzątać po nim wymiocin (i obecnie siuśków :p ) i mieć do niego tyle cierpliwości? No cóż, w końcu gdyby nie ja, Kora trafiłaby do schroniska i wątpię czy w jej stanie wogóle by stamtąd wyszła... [/quote] No nie zła jeteś, pobiłaś mnie o głowę. Ja w swojej galeri napisałam przemówienie, ale Ty chyba list do prezydenta :D oczywiscie przeczytałam całe, żeby sprawdzić co na zmyślałaś;) ;) ;) ;) ;) ;) (oczywiście żart) ale tą historyjkę już poznałam i też mi szkoda jest Kory. Ona jest piękna, ale niestety nie zbyt zdrowa, przekonałam się na własnej skórze, kiedy Korusia puściła pawia na mój nowy dywan :D ja ją rozumiem przecież nie ona wybrała sobie chorobę. Jestem jednak przekonana, że przy boku przyszłej pani weterynarz Korusia niedługo wyzdrowieje zupełnie i nawet nie będzie jej się ulewało na dworku czy w domku, życzę z całego serca, żeby była w pełni zdowym psiakiem :) No ale ja to chyba wszystkich o głowę pobiłam, jest 3 w nocy, a ja sobię baraszkuję po necie :D jutro rano jade z Cerberem do Ciechocinka i jeszzce nie śpię. Cerber chrapie już jak suseł :D Dobranoc wszystkim, życzę kolorowych snów.
  25. [quote name='leemonca']wiesz, to taki slogan - czas leczy rany, ale z perspektywy czasu, to ma sens. Ja straciłam TATĘ, 03.09.2005r to bardzo boli nawet dziś, ale trochę inaczej niż przed tem. Życie się toczy dalej, i nie można SIE OGLĄDAĆ WSTECZ. Na pewno Twoja Mama chciałaby abyś swoje życie wygospodarowała w 100%, i była również w 100% szczęśliwa Więc ciesz się każdą chwilą, minutą i sekundą swego życia z myślą, że Mama tak chce i żąda tego od Ciebie!!!![/quote] Jak mogę nie oglądać się wstecz. Nie rozumiem, mam zapomnieć o osobie, z ktrą przeżyłam 18 lat i którą kochałam najbardziej na świecie, którą kochałam za dwoje rodziców, bo ojciec nas zostawił i miał w dupie moje wychowanie. Ja ojca nigdy nie będę kochała tak jak mamunię, nigdy! a o mamie będę pamiętała do końca swojego życia i nigdy nie przestanę patrzeć w stecz, nigdy! Nie wyobrażam sobie niczego bez mamy. Nie wyobrażam sobie jej 57 urodzin, których nie będzie obchodziła, nie wyobrażam sobie jej imiein, nie wyobrażam sobie święta zmarłych bez niej. A czego najbardziej na świecie sobie nie wyobrażam to gwiazdki i dnia matki. Dla mnie dzień matki przepadł jak kamień w wodę, przez 18 lat właściwie razem z mamą go obchopdziłam, bo ona była moją mamą a ja jej jedyną córką. Dla mnie dzień matki raz na zawsze przestał istnieć i to boli najbardziej, kiedy inne dzieci będą robiły swojej mamie laurkę, a te starsze będą kupowały prezent lub nawet kwiatek, ja będę siedziała na cmentarzu przy grobie mojej mamy i będę wpatrywała się w tablice z wygrawerowanym jej imieiem i nazwiskiem i jedyne co będę mogła jej podarować to znicz. Jeden prosty znicz i nic więcej. I to samo z gwiazdką, co roku dawałam mamie prezent i co roku jeśli było to możliwe i ile odłożyłam to dawałam jej lepszy. W tym roku miałam odkładać na jakiegoś robota kuchennego lub coś co by mamie ułatwiło prace, lub o czym ona marzyła, a tak normalnie w zwykły dzień nie mogła sobie tego kupić, bo jej nie było stać. Teraz niestety nie będzie jej nawet ze mną przy stole wigilijnym i już nigdy nie podzielę się z nią opłatkiem. A jeszcze w tą wigilię życzyłam jej żeby była zdrowa i żyła jak najdłużej. Nie potrafię nic robić bez mamy, po prostu nie potrafię. Codziennie o niej myślę i codziennie wyobrażam sobie, co by robiła o danej porze gdyby żyła. Nie ma takiego dnia kiedy by tak nie było. Strasznie za nią tęsknię i naprawdę nie potrafię przestać patrzeć w stecz.
×
×
  • Create New...