MagCH
Members-
Posts
109 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MagCH
-
Jak napisałam, mamy informacje o każdym psie plus zdjęcia dokumentujące ich życie w nowych domach w przeciągu kilku lat. Rozumiem, że uważacie, że te zdjęcia są sfałszowane, jak również wiadomości z nowych domów. Poproszę o jakikolwiek dowód na takie stwierdzenie. Proszę również o JEDEN przykład psa wyadoptowanego za pośrednictwem Dobermann Nothilfe, który zaginął i którego losu nie można ustalić. Lub o choć JEDEN przykład psa wyadoptowanego za pośrednictwem Dobermann Nothilfe, która trafił do eksperymentów. Proszę nie podawać przykładów z innych fundacji - bo z całym szacunkiem, nie mogłabym sobie na tej podstwie wyrobić żadnego zdania. To tak, jakbym powiedziała, że na przykład Schronisko w Krakowie masowo morduje psy, tak jak robiły to Krzyczki, bo oba to przecież schroniska w Polsce.
-
Dzień dobry, Ja również, tak jak Ra-dunia, jestem zaangażowna w pomoc kundelkom "corgopodobnym" ze schroniska w Mielcu już od kilku lat. Niektóre z tych psów, czekające latami na nowy dom w Polsce, znalazły je dopiero w Niemczech dzięki pomocy Dobermann Nothilfe. Mamy informacje o KAŻDYM z nich, zdjęcia z nowych domów. Proszę o JEDEN przykład psa wyadoptowanego za pośrednictwem Dobermann Nothilfe, który zaginął i którego losu nie można ustalić. Lub o choć JEDEN przykład psa wyadoptowanego za pośrednictwem Dobermann Nothilfe, która trafił do eksperymentów. Proszę nie podawać przykładów z innych fundacji - bo z całym szacunkiem, nie mogłabym sobie na tej podstwie wyrobić żadnego zdania. To tak, jakbym powiedziała, że na przykład Schronisko w Krakowie masowo morduje psy, tak jak robiły to Krzyczki, bo oba to przecież schroniska w Polsce. Dziękuję z góry - to dla mnie bardzo ważne informacje.
-
[quote name='Bonsai']Ze schroniska był adoptowany na kogoś z forum corgi. Nie było na pewno umowy, by dalej przekazać ją schronisku.[/QUOTE] Ja go adoptowałam z Kalisza i mam na to jakiś papier. Jeśli będzie potrzebny w przyszłości niestety- bo że teraz nie to już wiadomo :( to odszukam.
-
Ja też mam nadzieję :)
-
Pamiętajcie, że na Litwie jest godzina do przodu :)
-
[quote name='mrowa23']mam wolny pokój dla kogoś, kto jedzie w terminie 5-7 na CACIB, niewielkie pieniądze a znajoma nie może jechać...[/QUOTE] Jestem bardzo zainteresowana. Wyslałam PW
-
A co z panią z Rzeszowa?
-
Murko, czy moglabys kupic Ronaldowi i dodawac do jedzenia Uropet? To jest tansze niz karma urinary, a jemu po prostu trzeba na razie zakwasic mocz. za jakis czas trzeba pewnie bedzie powtorzyc badania normalne. posiewu na razie nie ma po co robic. jesli chodzi o "interes" - w skrocie - wychodzi mały, podczas krycia pecznieje (dzieki czemu moze dojść do tzw zczepienia), po kryciu potrzebuje kilku, kilkunastu minut, zeby krew odplynela i mogl wrocic do normalnych rozmiarow i sie schowac. u ronalda to zwykla fizjologia i nadpobudliwosc.
-
A, jeszcze wyniki konsultacji z dr Neską wczorajszej po obejrzeniu zdjęć (tych pierwszych), jeszcze przed wynikami moczu: Według niej: "Z tego co widać na zdjęciach to jest to klasyczny wzwód:) Prącie nie może ulec wciągnięciu gdyż potrzeby jest czas na odprowadzenie krwi z naczyń. Moim zdaniem nie jest to choroba tylko fizjologia, piesek jest nadpobudliwy." czyli dokładnie potwierdza się to, co powiedziała też dr Jaśkiewicz. Także myślę, że możemy się przestać tym martwić. Natomiast trzeba po pierwsze, zakwasić mu mocz (to jeszcze skonsultujemy wyniki), a po drugie, zastanowić się nad zastosowaniem jakiś łagodnych uspokajaczy.
-
Wyniki wyglądają OK. Oczywiście pokażemy je wetce. Ronald ma wysokie pH (czyli odczyn zasadowy moczu) i kryształy struvitowe, które można będzie rozpuścić podając mu odpowiednią- znaczy zakwaszającą mocz dietę. Są dwie możliwości- kupić wór karmy weterynaryjnej "na struvity" albo specjalną zakwaszającą mocz pastę "uro-pet". Wydaje mi się, że pasta będzie bardziej ekonomiczna, bo tubka starczająca na miesiąc kosztuje ok 40 zł, w dodatku nie ma nebezpieczeństwa, że odmówi jej jedzenia, a karma około 200zł za 12,5 kg :( i może się na nią wypiąć. Skonsultujemy się z dr Neską i napiszemy co Ona o tym sądzi.
-
radunia, nie martw się tak. to nie musi być takie straszne. jak pisałam, może pomogłyby lekkie leki uspakajające. Poza tym, jakby miała swojego człowieka na stałe, to myślę, żę jednak by trochę mniej emocjonalnie podchodził do jego widoku. niestety, czasem zachowania "seksualne" do których pies przyzyczaił się przed kastracją, zostają (np chęć krycia), jeśli kastracja nie byłą przeprowadzona wystarczająco wcześnie. ale, jeśli to to, to nie ma się co martwić, bo przynajmniej byłby zdrowy. na razie - Murko, czy możesz zrobić badania jak najszybciej (bez posiewu)? Można robić podczas podawania antybiotku.
-
dzieki dziewczyny za wiadomości. niestety, wczoraj nie zdążyłam skonsultować się jeszcze raz z dr nescą, postaram się wieczorem dzisiaj. natomiast rano konsultowałam przypadek ronalda ze specjalistką w sprawie rozrodu psów, która od wielu lat specjalizuje się w pomocy przy kryciu psów (dr Anna Jaśkiewicz). Powiedziała, że wygląda na to, że on jest po prostu mocno pobudliwy. "Interes" na zdjęciach jest wyraźnie w stanie wzbudzonym, jak po kryciu, i równie naturalnie chowa się po kilku/ kilkunastu minutach. Takie zachowania wzbudzania seksualnego mogą występować mimo kastracji. Jeśli byłby to przypadek wypadania z powodu urazów neurologicznych, to wypadałby raczej w normalnym, niewzbudzonym stanie (w sensie: mały :) . Jej rada - nie ekcytować go :) . A tak na poważnie, to nic się z tym nie robi, można ewentualnie podawać jakieś łagodne leki uspakajające, albo rzeczywiście nie doprowadzać do sytuacji, w których jakoś się mocniej ekcytuje, o ile komuś taki widok przeszkadza estetycznie, bo jemu się nic nie dzieje. Natomiast, kiepskie wyniki moczu to inna sprawa i to trzeba napewno wyleczyć, ale na pewno nie jest to żadna przeszkoda w adopcji, bo leczenie możemy kontunyować ewentualnie zdalnei z dr Neską również w takim wypadku (o ile będzie to konieczne). Jeśli uda mi się dzisiaj potwierdzić z dr Neską, że można badania robić mimo antybiotyku, to udałoby się oddać mocz do analizy jutro?
-
na podstawie tych wyników nie można stwierdzić nic niestety dokładnie. widać jedynie wyraźnie, że jest jakiś problem. bardzo ważne jest badanie osadu. pani dr pobiera mocz z pęcherza bez żadnego znieczulenia (to wygląda jak zastrzyk), ale nie jestem pewna, czy jest to znana metoda. mocz do ludzkiego laboratorium, na posiew tez, jak przyjmują zwierzęce bez problemu, to oczywiście można powiedzieć, że to psa (po prostu nie wszystkie szpitale takie coś akceptują). jaki Ronald bierze teraz antybiotyk? wszytsko postaramy się skonsultować wieczorem.
-
przepraszam, pisałam jednocześnie. oczywiście, pokażemy zdjęcia pani dr. dopowiemy też jej, w jakich sytuacjach się to zdarza, bo do tej pory tego nie wiedziałyśmy. dla mnie ten dyskomfort i wygląd przypomina stan "pokryciowy". ale jeszcze skonsultujemy. to super, że nie ma problemu ze zrobieniem badan w laboratorium ludzki, w takim razie bardzo prosimy. trochę problemów widzę ze zrobieniem posiewu, a scisle ze złapaniem czystego moczu. czy u was jakis wet umie pobierać mocz bezposrednio z pecherza (iglą)? bo, jak rozumiem, umycie okolic siusiakowych ronaldowi przed pobraniem moczu byłoby trudne? No nic, i tak trzeba go zrobić, bo inaczej można leczyć neistety w nieskońcozność.
-
z tych zdjęć wygląda, że on jest nabrzmiały, trochę jak w przypadku krycia. ale nie jest bezwładny, skoro sam się chowa, a nie zwisa tak przez cały czas. np po zakończonym kryciu taki mniej więcej stan utrzymuje się przez kilka/ kilkanaście minut i sam się kończy. co prawde zwykle pies wtedy leży i nie widać "zwisania". pani dr dostała tylko wyniki i opis, jak to wygląda, a zdjęcia doślemy jutro. konsultowałyśmy w piątek wieczorem. jeśli coś jej to wyjaśni więcej, natychmiast napiszemy. ale i tak wyniki moczu są niezbyt dobre i trzeba coś z tym zrobić na początku.
-
I jeszcze zapomniałąm opisać, że w tym stanie moczu absolutnie nie można podawać sterydu. Przy takim wyniku strufitów to może tyko doprowadzić do wtórnej infekcji, czy jakoś tak, nie pamiętam dokładnie, co mi pani dr tłumaczyła, ale w każdym razie jedno jest pewne - teraz sterydów nie należy podawać.
-
Dobry wieczór, Sytuacja wygląda tak: Skonsultowałyśmy wyniki Ronalda z jedną z najlepszych w kraju specjalistek od spraw nerek/ układu moczowego u psów - dr Agnieszką Neską. Po pierwsze, jeśli ten nieszczęsny Ronaldowy interes nie zwisa zupełnie bezwładnie i jest w stanie go normalnie schować, to raczej wyklucza to problem neurologiczny (np. uszkodzony nerw przy kastracji czy ucisk na kręgsłup). Jej hipotezy są dwie: - czasami po prostu, fizjologicznie, zdarza się, że psu wychodzi interes tak jak do krycia zupełnie bez takiego powodu - zwykle go trochę poliże i za kilka chwil go po prostu schowa. To jest zupełnie normalne, niebolesne i nic to nie szkodzi. - druga możliowść jest taka, że ponieważ Ronald ma w moczu bardzo dużo kryształów, może być tak, że go to po prostu piecze i wyjmuje interes, żeby trochę to pieczenie złagodzić. Co w związku z tym? 1) po pierwsze, trzeba jeszcze raz badanie moczu, bo to jest bardzo nieprecyzyjne. najlepiej zrobić je w normalnym laboratorium ludzkim (oddać mocz do zwykłej przychodni, mówiąc, że to jest mocz ludzki) i koniecznie trzeba poprosić o zbadanie i moczu i OSADU. Trzeba też zrobić posiew. Z tego badania, które jest, widać, że jest jakiś problem, ale nie da się go zdiagnozować i ustalić leczenia na podstawie tylko tych danych. Problem jednak nie wygląda na super poważny. Jeśli będziemy mieć te wyniki badań, to możemy je przesłać bezpośrednio do pani dr i ona poprowadzi leczenie "zdalnie", jeśli nie będzie nic wyjątkowo niedobrego. Jeśli takie coś będzie, trzeba będzie go jej dostarczyć do badania, i jakoś się wtedy będziemy organizować. Ale jest duża nadzieja, że nie będzie to konieczne. 2) wyniki krwi są w zasadzie ok, wątpliwości budzi wynik mocznika, ale może to wynikać z diety Ronalda. Co Ronald je? Taki podwyższony wynik mocznika może wynikać po protu ze zbyt dużej zawartości mięsa w diecie Ronalda, więc można to łątwo skorygować. Najpilniesze jest więc zrobienie dobrych badań moczu. Czy myślisz Murko, że mogłabyś to zorganizować?
-
dziewczyny, piszę na szybko (wychodzę zaraz z pracy) zarówno w imieniu swoim jak i magdy z. po pierwsze, stan kręgosłupa (wynikający z opisu rtg) i ogólny stan ronalda nie wymaga w żadnym wypadku stosowania stetydów. jak rozumiem, on nie ma problemów z poruszaniem się? przynajmniej nie miał, jak go przywoziłyśmy ze schroniska. nie wygląda też na psa, którego cokolwiek by bolało. takie zmiany, jakie są w opisie rtg, to zupełnie zwykły przypadek w sytuacji psów "corgowatych". po prostu zmiany, które są i których nie da się cofnąć. parę lat temu konsultowałałyśmy dwa psy corgi z najlepszym psim chirurgiem ortopedą w Warszawie (dr Jacek Sterna) - zmiany miały poważniejsze (postaram się znaleźć opis i go przytoczyć) i opinia była jednoznaczna - tego się nie leczy, nawet nie trzeba ograniczać ruchu. I to były psy, ktore miały chwileowe bardzo poważne problemy z poruszaniem. Recepta była jedna - ograniczenie poruszania przez jakiś czas. I to zadziałało. Zakaz jakichkolwiek sterydów. I recepta na przyszłość - jeśli nastąpi WYRAŹNE pogorszenie w ruchomości psa - wtedy trzeba się zastanawiać, co z tym robić. Dodam, że nic takiego nie nastąpiło. Sterydy - tylko chwilowo działają na ograniczenie bólu, nic nie leczą, a wręcz są niewskazane, bo pies z zablokowanym bólem, może rzeczywiście sobie zrobić krzywdę, jeśli naprawdę ma poważny uraz kręgosłupa. I to i tak podaje się, jak psa wyraźnie coś boli, a jak rozumiem nie jest to przypadek Ronalda. My byłybyśmy za skonsultowaniem tego opisu u dr Sterny. Postaram się dowiedzieć, jak to byłoby możliwe. I jeszcze jedno - to, że wychodzą powiększone komory serca, to STANDARD przy psach 'corgowatych".Taka jest ich budowa, po prostu. Niestety, więskszość lekarzy nie ma doświadczenia z psami w taki sposób "skarłowaciałymi" i to, co jest ich cechą naturalną, traktują jako wadę. Tak nie jest - jest to fakt potwierdzony w wielu przypadkach, przez najlepszych kardiologów. Corgi to dziwna rasa, a że Ronald bardzo jednak corgi przypomina, zapewne odziedziczył też wiele ich cech 'wewnętrznych".
-
Rozmawiałam ze znajomym wetem o przypadlości Ronalda. Powiedział, że kilka razy z takim czymś się spotkał, trwało kilka miesięcy i przechodzilo "samoistnie" czyli jak rozumiem po wyrównaniu gospodarki hormonalnej. Podobno u wałachów to całkiem normalna sprawa
-
[B]Na owi.pl jest takie ogloszenie, nie mogę się dodzwonić , żeby sprawdzić czy jeszcze aktualne:[/B] [B]suczka Welsh Corgi Pembroke szuka domu! [I]- Warszawa[/I][/B] Był sobie szczęśliwy dom, pełen radości i miłości. Wesołego szczeku, pogoni za piłką, głaskania. Pełna miska zawsze stała w kuchni a wieczorem Kika i jej Pani sadowiły się razem na kanapie i oglądały romantyczne filmy z happy endem. Życie jednak nie jest filmem i nie zawsze ma szczęśliwe zakończenie. Pani Kiki odeszła, a w domu zapanował smutek i żałoba. Niestety Kika nie może zostać u rodziny swojej Pani. Jako jedynaczka została bardzo rozpieszczona i stanowczo nie toleruje innych czworonogów. Już parę razy ząbki poszły w ruch, na całe szczęście obyło się bez tragedii. Poszukujemy dla Kiki spokojnego domu, gdzie znowu mogłaby wieść sielankowe życie jedynaczki. Kika jest 7 letnią suczką welsh corgi pembroke. Jest wysterylizowana. Całe życie spędziła w domu. Pięknie chodzi na smyczy, kocha ludzi, nie toleruje innych zwierząt. Lokalizacja: Warszawa, Mazowieckie, Polska Data opublikowania: 02-09-2010 Kontakt w sprawie adopcji: tel 75 76 49 573 kom 728 234 540
-
Bejek jest strasznie fajny, zainteresowany ludżmi i taki po prostu miły psiak. Srasznie by mu się własny człowiek przydał, mimo że u Czarodziejki ma super.
-
No, może do cardigana Berta, z którym znaleźliśmy wspólny język (pod krzakiem leżał) [IMG]http://i51.tinypic.com/2vdfvqt.jpg[/IMG] Popatrzcie jaki jestem fajny :) [IMG]http://i53.tinypic.com/w8ar60.jpg[/IMG] Spodobałem się Wam? To dobrze, bo muszę już lecieć. Wzywają mnie sprawy wagi państwowej [IMG]http://i53.tinypic.com/2laueg.jpg[/IMG]
-
Były, widziały i wygłaskały Bejka, który początkowo był zdumiony [IMG]http://i55.tinypic.com/bwglz.jpg[/IMG] Potem z pewną dozą nieufności popostanowił się zapoznać z cudakami [IMG]http://i55.tinypic.com/678j9y.jpg[/IMG] Nieufność przerodziła się w życzliwe zainteresowanie [IMG]http://i56.tinypic.com/oub72a.jpg[/IMG] Przywitał się grzecznie [IMG]http://i55.tinypic.com/2it1uko.jpg[/IMG] Czy ja jestem do niej podobny??? Ratunku
-
Dzięki, ogłoszenia "się robią", mam nadzieję, że Bejek wkrótce Czarodziejkę opuści.