Moja babcia, osoba juz mocno strarsza ma 9 letnia sunię. Mały kundelek, niezwykle łagodna i posluszna. Psinka ta niestety co roku, ew.co 2 lata miala szczenięta :( Wszytskie jej szczenięta zostawaly zaraz po urodzenu usypiane. wychowala tylko 1 miot (bliska osoba znalałam im dom, jeszcze przed urodzeniem i w koncu zostaly - teraz maja 1 rok i są pciechami w swoich domkach). Od roku sunia dostaje bardzo silne zastrzyki hormonalne (takie dzialajace pół roku). I w związku tym się obawiam, czy sunia nie zachoruje od tego :( nie pytajcie, czemu sunia nie byla wysterylizowana, bo sama jestem za to wsciekla, juz brakuje mi slow... Ale taka jest mentalność na wsi. Nawet gdy proponowalam za zaplace za zabieg, nie udalo się. Strasznie mi szkoda tej psinki... Nie ma tam zlych warunkow, wrecz przeciwnie, jest kochana, spi na kanapie w domu, je mięsko bez kości i skórek... Tylko kwestia tego spojrzenia na szczeniaki, sterylizacje itp. Wiem, ze sterylizacja nie jest mozliwa (zreszta w tym wieku to nawet nie wiem czy bylaby wskazana). Zostają hormony... albo nic. Czy te hormony jej powanie nie zaszkodzą?? Czy suczki maja zdolnosci do rozodu do konca, tj. czy np.12 letna suczka tez moze zajsc w ciąże? Czy podawac jej dalej te hormony, czy lepiej probowac uwazać... nie wiem czy ja mam wogole jaks glos w tej sprawie...ale moze jest jakis inne lepsze wyscie z tej sytuaci?? Babcia juz nie chce nigdy miec szczeniąt, suczka prawie cale dnie siedzi zamknięta w domu, bo babcia boi się ze znowu moze przybląkac sie jakis pies... To nie jest normalna sytuacja :(
Chyba nie ma innego wyjscia niz te hormony :-/ Czy sa one badzo szkodliwe??