Jump to content
Dogomania

zuziaM

Members
  • Posts

    9617
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zuziaM

  1. Jasne, ze oglaszamy. Na razie sa oglaszane szczeniaczki. I mimo, ze mamy ich w tej chwili az 14, bo od Loli 7 i jeszcze jednej suni 7, to Lolci maluszki juz wszystkie sa zarezerwowane. Sa przesliczne i z tego, co mi przekazuje moj maz ( bo nie ma mnie w tej chwili ), to Loli dzieciaki , mimo ze sa mlodsze o 1 tydzien, to sa dojrzalsze od tych starszych od Kamusi.
  2. No ja tez sie ciesze. A i Bunia juz sie zaczela uspokajac, bo dlugo chodzila w kolnierzu i nawet nie pozwalala do siebie podchodzic. Uciekala i nie pozwalala sie lapac do pryskania ranki. A trzeba bylo ja pryskac czesto i musielismy ja podstepem chwytac. Kolnierz zaslanial widocznosc i sie udawalo. Teraz juz bez kolnierza i nie ucieka, a nawet sama zaczela znow podchodzic na powitanie. Kiedy miala kolnierz, to nawet do smakolykow nie podeszla. Maz musial uzywac podstepow. Zanim wroce to juz pewnie bedzie wszystko zagojone.
  3. Bunia 5 maja miala zdjete szwy. Zaroslo sie wszystko pieknie. Jedna taka rana, o ktorej wczesniej pisalam , jeszcze zostala, ale wystarczy ja pryskac Octeniseptem i sie zagoi. Wyglada juz bardzo dobrze.
  4. Dziekuje Magdziu. Jak sie wyrazil moj maz .... Morus jest ok. Radzi sobie doskonale. Jest na spacerach bardzo wesoly i zainteresowany wszystkim.
  5. No Lorcia nadal jest u nas. Ale to malutka i mlodziutka przekochana panienka, wiec predzej czy pozniej na pewno bedzie miala szczescie.
  6. No Hektorek bez zmian. Rozmawialam wczoraj z mezem i mowil, ze psiak ma apetyt, ale nie chce wychodzic ze swojego kojczyka. Trzeba go wyprowadzic na chwilke i potem wprowadzic, bo inaczej zaszywa sie gdzes pod zywoplotem i trzeba go szukac. A on sobie tam zasypia. \ To jest taki troche autystyczny przypadek. Nie ma w nim zywej reakcji na cokolwiek oprocz jedzonka. Jest bardzo lagodny i spokojny niesamowicie, powolny. Obserwujac, co sie wokolo dzieje, przechyla zawsze glowke na jedna strone. Jak wroce do domu, to pomysle czy nie zabrac go do lekarza. Niby jest wszystko ok, ale jego zachowanie bardzo odbiega od normy psich zachowan.
  7. Nie pisalam dawno, wiec uzupelnie wiadomosci o Diance. Diancia byla w DS we Wroclawiu. Panstwo ja pokochali, ale stwierdzili, ze ona za mna okropnie teskni i ich nigdy nie pokocha i sie nie przyzwyczai. Nawet od nich raz uciekla i sama po kilku godzinach wrocila. Ale niestety nie dali sie przekonac, zeby dali jej wiecej czasu. Nie chciala chodzic po domu. Nie chciala do nich podchodzic. Lezala tylko na swoim poslanku. Byla u nas znow okolo tygodnia. I rzeczywiscie, czula sie u nas doskonale. Przywiatala sie ze mna, jakby w ogole nie wyjezdzala. Byla wesola, radosnie ganiala z innymi psiakami. Cieszyla sie i obszczekiwala przejezdzajace obok domu auta i rowery. Zabrala ja do siebie moja serdeczna kolezanka, ktora ma ogromne doswiadczenie w adopcjach psiakow, zeby Dianeczke oswoic z zyciem w mieszkaniu blisko ludzi. Byla u niej ponad tydzien. Zakochali sie w niej mlodzi ludzie, ktorzy slyszac jej historie i wszystko, co dotyczy jej zachowan, nie zniechecili sie, a wrecz przeciwnie. Bardzo chcieli ja miec. No i ja zabrali. Sa w kontakcie z moja kolezanka. Na razie jest ok. Jak tylko wroce do domu ( jestem teraz w Chicago ), to natychmiast ich odwiedze. Jesli Dianeczka od nich tez wroci, to juz nie wiem, co dalej bede robila. Ona jest naprawde bardzo wrazliwa i taka delikatna. Nieufna na poczatku, bardzo powoli sie [przekonuje do ludzi. Ale kiedy sie juz przekona, to nie ma lekow, lasi sie i radosnie obskakuje. To takie cudowne slodkie malenstwo, ze naprawde bym jej nie oddawala juz nikomu. Ale mam juz swoich 6 psiakow ......
  8. To tak, jak i ja .... Wlasnie wracam z watku starej slepej Soni, ktora na Paluchu miala w karcie mnostwo chorob, a ktora przed oddaniem do DT w schronisku postanowiono wyleczyc w cudowny sposob i .... poddano operacji ! Po otwarciu stwierdzono guzy i .... juz nie wybudzono !!!! Sunia mogla spokojnie sobie dozyc w DT, jak nasz kochany dziadeczek Amorek .... zaznalaby ciepla i bezpieczenstwa .... Sorry, ale jestem tak wsciekla, ze nie potrafilam sie powstrzymac zeby tego nie wyrzucic z siebie ! Amorku, moj ukochany dziadulku, Ciebie bym nigdy nie pozwolila w taki sposob potraktowac ...
  9. [quote name='Beat2010'] ponoć miala wpisane mnóstwo chorób w karcie, może czegoś się dowiem w sb No wlasnie ...... wiec po co ta operacja ???? Jej , jak i wszystkim pozostalym tam starym psiakom potrzebne bylo tylko opuszczenie schroniska ...... dozycie kilku miesiercy, tygodni, nawet dni .... ale poza nim ....
  10. [quote name='Beat2010']SONIA NIE ŻYJE.............................. po otwarciu brzucha stwierdzili koniecznośc eutanacji......................guzy.......................[/QUOTE] Zagladalam do Soni, bo kocham stare psiaki i mialam nadzieje, ze sunia wyjdzie ze schroniska i znajdzie na schylek zycia bezpieczne cieple miejsce .... Mialam u siebie kilka psiakow po operacjach i z guzami i nawrotami guzow .... Ale przenigdy nie zgodzilabym sie operowac starego psa, u ktorego wiadomo, ze cos siedzi ..... Po co ????? Chyba tylko po to, zeby miec czystsze sumienie, ze sie probowalo ! Wg mnie to bylo okrucienstwo !!! Sonia mogla jeszcze dlugo zyc ...... na pewno mogla .....
  11. Rozmawialam z mezem i mowil, ze dzwonila pani z Lubina, ktorej sie Lorcia spodobala. Ma sie porzadnie zastanowic, wiec .... kto wie .... poczekamy.
  12. Kochalam tego czarnuszka przeogromnie ! To byl wspanialy pieseczek. Mialam ich juz okolo 200 i takiego nigdy i pewnie nie bedzie juz takiego cudownego przyjaciela wiecej .....
  13. Dziekujemy. Morus jest naprawde bardzo samodzielnym psiakiem. Radzi sobie niesamowicie dobrze. On musi nie widziec juz bardzo dlugo.
  14. I ja tez odczuje z pewnoscia brak swojego dziadeczka .... Kilka dni przed odejsciem Amcia porozmawialam z nim troszke. Akurat sie szykowalam do wyjazdu na 3 tygodnie i to bardzo daleko, gdzie nie da sie tak w kazdej chwili pogadac i udzielic wskazowek, bo jestem w Chicago. I poprosilam Amcia zeby byl silny i trzymal sie zdrowo, bo bedzie musial zostac beze mnie przez 3 tygodnie .... Czy to mozliwe, ze Amorek wolal odejsc kiedy moglam sie z nim pozegnac ....? Byl ze mna jeszcze 2 dni ...... Kiedy wroce tez bedzie mi pusto bez drepczacego Amorka .....
  15. Dziekujemy za odwiedziny. Chyba jeszcze u Hektorka zmian w zachowaniu nie widac. Rozmawialam wczoraj z mezem na Skypie, bo jestem teraz w Chicago i mowil, ze nadal boi sie wychodzic poza swoj boksik. Jak sie go wyprowadzi, to zaraz wraca, a kiedy sie oddali, to nie za bardzo umie wrocic i kladzie sie spac tam, gdzie akurat zlapie go zmeczenie. Kiedys szukalam go i znalazlam za zywoplotem. Spal sobie zwiniety w klebuszek. Ale juz przynajmniej zaczynal reagowac kiedy sie zblizalam. I na szczescie bardzo lubi jesc. Nawet sie wspina na tylnych lapkach sprawdzic, co do jedzonka przyniesli. Powinno byc dobrze. Trzeba tylko troche wiecej czasu.
  16. Nikt do Hektorka nie zaglada... To taki fajny piesio. Najspokojniejszy pieseczek swiata. Przyjaciel dla starszej osoby.
  17. Nie ma nasz chlopczyk za bardzo duzo odwiedzajacych.\ Ale dziekujemy tym, ktorzy go odwiedzaja.
  18. Dziekuje za podnoszenie. Ja zagladam teraz troche rzadziej, ale wracam juz za 2 tygodnie. Ogloszenia odswiezam w kazdym razie, ale nikt nie dzwonil.\ Nie zabralam ze soba telefonu do Chicago, ale maz odbiera w domu. Jakby ktos dzwonil, to by mnie zawiadomil.
  19. Hektor ma sie juz lepiej. Jest nieco wystraszony szczekaniem innych psiakow. Woli zostac u siebie. Ma apetyt i nabiera sil. Ale nadal jest wycofany i nie potrafi okazywac najmniejszych emocji.
  20. Jest w porzadku. Nadal chodzi w kolnierzu, bo w jednym miejscu rozeszly sie szwy ( tam gdzie byl najwiekszy ubytek skory ). Psikam Octeniseptem i sie zagoi. Szyc drugi raz sie nie da, bo za bardzo brzegi wyschly i trzeba by znow obcinac brzezki, zeby sie skleily. Szwy za to beda zdejmowane dopiero 4 maja.
  21. [B]Nasz ukochany stareńki Amorek odszedl od nas na zawsze [/B].....:-( :-( :-( :-( :-( Ostatnie tygodnie juz go nosilam na rekach. Wynosilam kiedy tylko rano sie obudzil, a on madry psiak, zaraz przykucal i robil siusiu. Potem nozki sie uginaly i nie mial juz sil isc dalej, jak to zwykle robil. Kladlam na poslanku i drzemal sobie dziadeczek ukochany..... Budzil sie i ozywial jedynie w porach posilku. Apetycik mial do konca ..... Wynosilam dziadeńka na slonko, przykrywalam kocykiem i lezal sobie chlopczyk od czasu do czasu podnoszac glowke. Tym razem mialo byc tak samo ......... ........ ale Amciuś juz nie podniosl glowki...... ........ usnął sobie aniolek kochaniutki w promieniach slonka, owiewany wiosennym cieplym wiaterkiem .... Zegnaj moj najukochanszy Amciuniu ....... bede bardzo za Tobą tesknila ...... [COLOR=#ffffff]......................................[/COLOR][CENTER][SIZE=5][I][B]P A M I Ę T A M [/B][/I][/SIZE] [IMG]http://howlingforjustice.files.wordpress.com/2011/11/candle-gif-photobucket-21.gif?w=353[/IMG] .[/CENTER]
  22. Kolejnemu psiakowi zakladam watek. Dopiero dzisiaj, bo nie wiedzialam nawet, czy to biedne stworzenie da sobie rade ... czy przezyje ... Nazwalam go [SIZE=2][B]HEKTOR[/B][/SIZE] - imie dzielnego i madrego bohatera. Przywieziony do mnie w kartonie i niesiony na rekach, bo byl tak slaby, ze nawet glowy nie potrafil utrzymac w pozycji. Zaglodzony niemal na smierc .... Chudy potwornie, czaszka szpiczasta ... same kosteczki i cieniutka skorka. Psiak zupelnie nieobecny, nie zainteresowany otoczeniem, innymi psiakami, legowiskiem, ludzka reka ... ROZPACZ w OCZACH !!!! Na szczescie nie zatracil checi jedzenia .... powolutku i delikatnie zjadal swoje pozywienie. Na poczatek makaronik z kurczakiem w ilosciach jak dla wrobelka. Bardzo ostroznie i malymi porcyjkami dostawal jedzenie. Przy tym musialam podawac leki watrobowe i Raphachocin, bo od nawet tak malych ilosci jedzenia jego watroba zaraz puchla. Hektorek po 3 dniach zaczal przejawiac zainteresowanie tym, co sie dzieje kolo niego. Zaczal powolutku spacerowac i wachac teren. Zaczal szukac mnie , kiedy znikalam na chwile i chodzic za mna , jak cien, kiedy juz mnie znalazl. Teraz po 5 dniach pobytu jest juz silny. Spaceruje po ogrodzie, wywachuje wszystkie zapaszki. I nadal szuka mnie i chodzi proszac o jedzenie. Ale to juz calkiem inny psiak ! Juz nie przygarbiony z pochylona glowka wiszaca tuz nad ziemia .... Rozglada sie i szuka ..... Bedzie dobrze .... Hektorek jest slicznym psiakiem. Nie jest juz mlody, ale i nie starym. Ma moze 6 - 7 latek. Kochany, spokojny, delikatny piesio. [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/b7182690cea6e628.html"][IMG]http://images64.fotosik.pl/908/b7182690cea6e628gen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/71c9243b06e7ab7b.html"][IMG]http://images65.fotosik.pl/908/71c9243b06e7ab7bgen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/7808090d9b8e5932.html"][IMG]http://images65.fotosik.pl/908/7808090d9b8e5932gen.jpg[/IMG][/URL]
  23. Jestem na zaproszenie anica. Biedne te starobwinki w schroniskach ... Sunieczka jest przeslodka.
  24. Jestem na zaproszenie anica. Zal wielki takiej sunieczki ... Sama mam teraz identycznego slepego chlopczyka - Moruska. Przywiazany byl w lesie do drzewa ... Mialam juz kilka slepaczkow i wiem, ze potrafia sobie doskonale poradzic.
×
×
  • Create New...