Potrzebuję porady.
Pomocy zresztą też.
Od dwóch lat mam psa, który zamieszkał ze mną po śmierci właścicielki - mojej mamy. Ma ok. 10 lat więc nie jest to młodzieniaszek. Ma swoje nawyki i upodobania i trochę mnie terroryzuje.
Ale najgorsze jest to, że gdy wychodzę z domu pies wyje, szczeka.
Miałam nadzieję, że się przyzwyczai do codziennego zostawania ale jak widać nic z tego.
Ona od początku była "dziwnym" psem. Domagała się uwagi i pełnego zainteresowania i o ile mama emerytka mogła niemal całkowicie poświęcić się psu to ja jestem w trochę innej sytuacji i tego czasu nie mam.
Zaraz po śmierci mamy Czika dostawała środki uspakajające /nie pamiętam nazwy/ ale poza tym, że wychodziła jej trzecia powieka zmian w zachowaniu-wyciszenia nie zaobserwowałam.
Zanim pójdę do weta po kolejne środki /sąsiedzi się skarża/ chciałabym poznać Wasze opinie i rady.