Jump to content
Dogomania

Ambra

Members
  • Posts

    2325
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ambra

  1. nie no !! ta galeria w tak zatrważającym tępie się rozrasta że powinnam pól dniówki poświęcić zeby zaległosci nie mieć:evil_lol: świetne fotki z dzieciaczkiem:loveu: Towje psiaki to w sam raz dla takiego malucha - mini mini:razz:
  2. no przygód ostatnio co nie miara! ale na szczescie Vice pięknie się ucho zagoiło i nie 3ba jak to powiedział mi 1szy wet:angryy: plastyki robić! ucho jak nówka:evil_lol: Barsula kopie nadal rowy przeciwpowodziowe i swietnie się przy tym bawi! tydzień ten niestety ją tylko miałam, bo jutro do Bułgarii wyjezdzam i do mamuski do przedszkola idzie...:lol: Co do wyjazdu, byliscie moze w tamtych rejonach w tym roku? mam duże obawy ze spędze tam urlop tak jak 2lata temu, latając z żarciem za wygłodzonymi, bitymi żebrającymi stadami psów! tragedia w tych krajach jest! A w Rumuni jeszcze gorzej tam to na dwa chodzące szkielety psie przypadalo jedno żebrzące chude dziecko:shake:......mam nadzieje, że to jakoś zniose i warunki tamtejsze się poprawiły! bo inaczej to urlop zejdzie mi na chowaniu obiadów do chusteczek :evil_lol: i wynoszeniu na plaże bo tam szczeniaczki, staruszki i cała reszta spragnionych jedzenia i uwagi człowieka psiaków. Tak więc fotki bedą za 2 tygodnie - pozdrawiem wszystkich i dziękuje za odwiedziney
  3. rozmawialam z Pania M. dzięki Amikat (oraz innym dobrym duszyczkom - doradzicielkom) przekazałam Pani co moze zrobic, jak z dofinansowaniem przedszkola i inna pomocą. Przekazalam informacje że Mosii nie bedzie mogła po nia przyjechać - usłyszałam płaczliwe ojejku ale szybko dodałam że zaufan osoba w postaci Jotki odbierze Mary i zawiezie ja do Mosii, powiedizalam ze nastapi to w poniedzialek badź wtorek. Zaczeła się martwic że co bedzie jak Mary nie bedzie chciaa jesć itp. powołałam sie na doswiadczenie Mosii bo ona mówi że zapewne nikt jej nie bedzie gotowac jedzonka że to problem a sucha to od czasu do czasu Mary wcina. Pani ma namiary równierz na Amikat, boi sie zostac sama z tym wszystkim, zycie w strachu, leku, bezsenności i obawie co przyniesie jutro...:-( Ja wyjezdzam w sobotę, prosze nie zostawiajcie jej samej sobie...:modla:
  4. Jotka wstepnie zaproponowała pomoc w transporcie, Mosii gdzie Ty wogóle mieszkasz? Mosii skontaktuj sie z Jotka albo odbierz od niej tel i maila
  5. [quote name='KICIA I JEJ PSY']Witam wszystkich,Ambra wyslalam Ci PW jak Pani moze skorzystac z pomocy opieki spolecznej i jak oni moga jej pomoc,niestety ale kobieta z opieki bedzie musiala przyjsc na wywiad srodowiskowy do domu tej Pani[/quote] Kicia wyslij jeszcze raz bo mialam zapchana skrzynkę. Jeśli chodzi o transport, to hmm może byc ze mną ciezko bo pracuje teraz nawet i do 19,20 bo jestem na zastępstwie, więc przykro mi jesli mi sie nic nie poluźni to niestety nie bede mogła pomóc...
  6. ajcka no gratuluję!:klacz: taka trochę speszona z tym medalem:evil_lol: po co mi medal wex mnie w pola:evil_lol: w towarzystwie whippetów - super - nawet jakiś sobowtor mojej Viki sie znalazł:-o czekam na dalszą porcję zdjęć! A i miło wreszcie Cie naocznie poznać:cool3:
  7. Mosii kiedy mogłabys ja zabrać? czy przyjedziesz ponownie do sosnowca?
  8. niestety nie ma happy endu:placz: Mery musi znaleźć nowy domek, Pani M. jest znowu w krytycznej sytuacji, doszło w domu do rekoczynów, sprawy sadowe nadal sie ciagna a praktycznie jeszcze sie nie zaczeły, Pani M jest na skraju wyczerpania, płakała, z przedszkolem tez kompikacje bo znowu sytuacj finansowa sie pogorszyła, nie wie czy bedzie ja stac na opłacenie przedszkola, raczej nie, jesli ktos ma wiedze na temat tego jak mozna to rozwiązać - opieka społeczna itp, prosze o info, obiecałam że jeszcze dzis do niej zadzwonie i powiem co ustaliłysmy. Mosii jakie jest Twoje stanowisko w tej sytuacji? Ja niestety mopge pomóc na miejscu tylko do piatku - w sobote wyjezdzam na urlop, ... W Ksiazu gdzie Pani M przebywała na krótkim wyjeździe był Pan chetny zabrać Mary do siebie, ma juz wilczura i dom z ogrodem, jednak Mary na niego bardzo źle reagowała, warczała szczekała itd, Pani M powiedziała ze jej reakcja na nas była niczym w porównaniu na reakcję na tego Pana. Co robimy???
  9. a mnie sie dzisiaj sniliście! cala Wasza trójka i ten domek, że Was odwiedziłam i byłam przy przeprowadzce:evil_lol: chyba głęboko mi się w myslach zakodowaliście:evil_lol: pozdrawiam Was i czekam na nowe relacje dnia codziennego czyli dla Fuksia cudownego:multi:
  10. czy weterynarz ja wkońcu ogladał? jak ona się czuje? czy jej stan sie choć trochę polepszył?:-(
  11. rozmawialam juz z Faro - wlk dzięki za rade, dzwonilam też do Pani M ale niestety nie odbiera, mam tylko nr stacjonarny, moze wyjazd jej sie przeciągnął, bede jeszcze probować, może do sklepu wyszla albo z Mary na siku:roll:
  12. oj co te dobki mają że jak się juz takiego przygarnie to tak zapadają w serducho ze byle komu nigdy a najlepiej jak można to tylko dla siebie:evil_lol: Romenko a porozwieszalaś plakaty? czy sunia na spacerach nie ciagnie w jakieś miejce, czyt. do domu? mam nadzieje na szcześliwe zakończenie, a Darka solidnie przytul za wyrozumiałość, ehh jak Ci faceci się od nas uczą wrażliwości i empatii:evil_lol: 3mam kciuki!
  13. Suzi śliczna Suzi....będziemy pamiętać...:-( [']..:-( ..[']
  14. Romenka, oj Romenka Ty to masz szczeście do znajdywania psich sierotek...:shake: Biedna sunieczka, a szukałaś w okolicach gdzie ja znalazlaś? moze jakies ogloszenie tam powiesisz...A dobki sa bardzo lękliwe... Współczuje dziewczynki niech sie znajdzie domek...:-(
  15. [quote name='Faro']Ambra - jestem już dostępna także pod nr kom.[/quote] Faro, ja Cię najmocniej przepraszam, ale wrocilam bardzo późno w sob a w niedziele nie chciałam Cie niepokoić. Zadzwonie dzisiaj, obiecuje:razz: jak tylko rozluźni mi się w pracy...bo niestety dzis musze pracować:shake: na co lepiej? na kom czy stacjonarny?
  16. boshe jaki on jest sliczny:loveu: poprostu cudniasty!!!! siersć jak widać na załaczonych fantastycznych fotkach ma jak labrador - króciutką biszkoptową! i wydaje mi się że Fuksik sie poprawił:cool3: nabrał troszke cialka! cioteczki odwiedzajcie Fuksika, zobaczcie jakie waniliowe cudo uratowałyśmy!!!!!!:multi: jak jego zdrówko??
  17. a tu cichutko spokojniutko....:-( Dobci, dziekuje za odwiedziny, a ja niezłomnie:evil_lol: obiecałam pokazać gdzies tu pozycję stałą Barsy pt. "nóżka na nóżkę" wiec proszę bardzo... parę portretów charcich głów pare widoków nieba...albo tego co mi niebo przysłania...:hmmmm: czymś mi zapachniało...grill:cool3: nasłuchiwań co w trawie puszczy!! dzisiaj były tez i owszem kapiele w rzece Białce...:p a potem niekończace sie walki o patyka!! aha ten patyk niczym kośc niezgody...nawet ja ucierpiałam jak Barsula we mnie wlaciala i mnie przewróciła...ona właśnie tak pokonuje przeszkody...:evil_lol: Patyk Barsa ma... Patyk Ambra probuje odebrać... I kto wygrał?? silniejszy!;) lecz pojawił się nowy konkurent...:crazyeye: który z całych sił podjał walke!
  18. no tu nadfązyc to cięzko! widać że są wakacje!:evil_lol: ale z niej /byłego niego :evil_lol: słodziak! ssslicznyy! a jak Mecia do niego? ma anielską cierpliwość? pozdrawiam Wasza zgraję:lol:
  19. może, może...:cool3:
  20. za kazdym razem jak wlaże w ten świński watek to mam usmiech od ucha do ucha! zwierzyniec jest genialny!:cool2: Mamie gratuluje tolerancji i szybkiego dostosowania się do powiekszajacej się rodziny, jeszcze tylko dużego grona wnuczków jej brakuje żeby oszalała ze szczęścia:evil_lol::evil_lol: Dag a Ty powinnaś jakieś humrystyczne felietony pisać - sposób przekazu masz ........ty!!!:klacz: fantastyczny;) Nowy nabytek siostry słodziasty, narazie bardziej spaniela przypomina! hahahah co male zawsze słodkie...a Awaria wyglada jak wlochaty dywanik albo polerka gdzie ona ma oczy...i takie tam inne...hmm..:hmmmm:
  21. karmę dla suni kupilysmy - 10kg chappi bo powiedziała że Mary ja bardzo lubi. Faro zaraz napiszę do Ciebie pw i moze coś doradzisz...ja porusze jakies znajomosci w Sosnowcu, powiem szczerze, że wczoraj ta wizyta nie dawała mi spokoju. Cały czas moje myśli się klebiły wokół tej biednej, samotnej kobiety. Tak, ona nie chce sie z Mary rozstawać, ale sytuacja ja do tego zmusza. Sąsiedzi znają jej sytuację, i wszyscy sa do niej życzliwie nastawieni, ale nie wiem czy nie są w stanie bardziej pomóc czy nie chcą czy moze nie wiedza jak pomóc.... A tak o Mary to jest to brazowa sunia z białym krawacikiem i białymi skarpetkami, dobrze wygladająca:evil_lol: czyt. potezna. Kupiona na targu w bedzinie. Jej nieufnośc jest zapewne też wynikiem stresujacych sytuacji w domu. Wychowana z dzieckiem i ma ogromna cierpliwość w stosunku do niego. Mocno jest żzyta z rodzina. Śmieszne słodkie suczydełko:loveu:
  22. ok to napisze jako 1sza bo Mosii i Rebelia jeszcze pewnie nie dojechały. Napiszę tak: dramat psa w tym domu to pestka przy ludzkiej tragedii. :shake: Byłyśmy chyba wszystkie w szoku jak ta PANI żyje. I nie chodzi tu o warunki fizyczne (chociaż finansowe coraz gorsze) ale o warunki psychiczne i jaki los może człowiekowi zgotować najblizsza rodzina, najblizszy wydawałoby się człowiek. Pani M. jest bardzo porzadną kobietą o ogromnym sercu i na wykończeniu psychicznym i fizycznym . Nie daje poprostu sobie rady gdyż wszystko spadlo na nią. Nie bede opisywać szczegółow bo by powstał scenariusz to dramatu, powiem tylko że jej z calego serca współczuje hm...i podziwiam. Mary, ah ta Mary, sunia cudowna ale nieufna, wystraszona, do obcych z duzym dystansem. Początkowo bardzo jej sie nie podobało nasza wizyta, jakby wyczuwała po co przyszłysmy. Wycieczka na dwór może tam bedzie lepiej, bardzo cięzka decyzja, zastanawianie trwało 2,5 h, były łzy zwierzenia i bezsilność..... Decyzja do podjecia cięzka i dla nas - czy odbierać dziecku tej kobiecie tego jedynego wiernego przyyjaciela, czy zostawić i zastanawiać się czy ta Kobieta jeszcze da radę.:-( W rezultacie Mary jedzie jutro ze swoją Panią i ukochanym 2,5 letnim wnuczkiem na tydzień na wakacje. Najblizszy okres pokaże czy Pani zdoła wszystkim obowiązkom które spadły na nią i czy Mery bedzie musiała zobaczyć jednak jakie stadko ma ciocia Mosii. Cieżko mi cokolwiek napisac bo nie wiem co w tej całej wizycie było najistotniejsze. Miała to byc łatwa wizyta wchodzimy podpisujemy bierzemy idziemy....ale tak nie było. Zaproponowałysmy pomoc finansową dla Mary oraz pomoc m.i.n. w załatwieniu przedszkola. Tymczasowo jestesmy dla niej pod telefonem. Mosii, Rebelia dodajcie coś od siebie bo ja nie wiem, nie mam siły, mam doła....:-(
  23. ok..ładuje akumulatorek do aparatu i lecę...:shocked!:
  24. ok, zadzwoniłam, Pani powiedziała, że czeka bo akurat ma przyjsc tez pan od prania dywanów, żebysmy na góre weszly, że zobaczy jak na nas zareaguje, i ze porozmawiamy na miejscu. Mnie by serce pekło jak by mi tak psa wyprowadzali na zawsze z domu. Podejrzewam, że bedzie to łzawa i smutna wizyta...:-(
  25. cholera nie dzwoniłam:shake: zapomnialam, zamieszanie w pracy, juz dzwonie...az sie boje tej rozmowy...:oops: z Mosii jestem umowiona, dam znac szybciutko po akcji. :shock::shock::shock:
×
×
  • Create New...