-
Posts
10148 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Edi100
-
Sheyna w typie MALINOIS oraz jej dzieci już szczęśliwe w swoich domach!
Edi100 replied to Lilmo's topic in Już w nowym domu
Potwierdzam, maluchy śpią słodko:) -
Ja też o Tobie Myślę:(
-
Uwaga!Kto nie wpłacił, kto nie wysłał :) Wyjaśnienia i Czarna lista.
Edi100 replied to Czarodziejka's topic in Bazarek
Ja od maja czekam na rakietę tenisową, którą kupiłam chyba w maju od mar.gajko. Nie ma: nadal:( -
Myślę, że warto by było z cegiełkami wystartować. Jestem pewna, ze poruszy nie jedno serce!
-
Niech się stanie! Niech święta spędzi w domku. Musi się udać!
-
Tfu, tfu! Bosz, ja tez się tego obawiam, żeby zdążyć
-
Wroclawskie pieski proszą o domy !!
Edi100 replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
[quote name='xmartix']Edi dopiero teraz odczytałam tę wiadomość, już piszę na maila..[/QUOTE] Dziękuję:) -
Chciałabym, żeby to był Zuczek. Tak czy siak, Filipek potrzebuje pomocy:(:(
-
Racja, tyle emocji. Już tłumaczę:Żuczek wraz z czternastoma innymi biedulami, zostałyzabrane od Zmigrodzkiej Baby. Historie znane na dogo i też cioteczki baaaaaaaaaaardzo pomogły i w zabieraniu, jak i adopcjach. Zuczek pojechał najpierw do ulv, do wrocławia. Potem Rodzina z So0snowca po Zuczka przyjechała., Przez dwa tygodnie wisiałam na telefonie, dostawałam zdjęcia i serce mi rosło. Po dwóch tygodniach radości, zadzwoniła do mnie i powiedziała, że Zuczek uciekł 4 dni temu i zaczeła się moja wędrówka w poszukiwanich. Tyle:(
-
Ten ma taki pyszczek bardziej podłużny chyba..:roll: kropkakropka oczywiście mama zalogowana:mad:
-
Żuczek miał chyba dłuższe uszy, ale niewykluczone że ktoś mu sierść obciął:( Ciekawe czy zareaguje na Żuk, Żuczek?Możecie to sprawdzić?
-
Kochana, ja tylko wywlekałam Go z budy, nocą w śniegu.Potem pojechał do wrocławia do ULV.Ba, po sygnale że jest pojechała do Katowic i przywiozła mi biedę na DT Majkela, bo Żuczka nie było. Ona musiałaby Go zobaczyć.Mam 4 futra i jestem bez pracy, inaczej trafił by do mnie.Mogę zaoferować bazarek jedynie na razie. Postaram się załatwić hotelik, tanio.Gdyby tam trafił pojechałabym Go zobaczyć, pogłaskać, dotknąć :(,bo to ode mnie 100km, a do Was znacznie dalej.
-
A cza i pewnie tułaczka,zabiedzenie zrobiło swoje. Pamiętam jeszcze, że Żuczek miał bliznę na piersi,jakby od łańcucha. takie hm, wgniecione miejsce. Żuczek był i strachliwy i bojaźliwy. Bardzo. Nie mam kontaktu z byłym domkiem, i chwała. Nieodpowiedzialni byli:(:( i niby uciekł.... Bosz, codziennie obdzwaniałam wszystkie strony, policje, straże miejsckie. dwa razy bylismy go szukać nocą w parkach, zaspach.... Żuczku obyś to był Ty.
-
Tak wyglądał Żuczek w3 lata temu i osiem miesięcy:(:(http://www.dogomania.pl/threads/22143-Nadal-Szukam-A-uczka-A-aginAE-A-w-Sosnowcu-RozglAE-dajcie-siAE-w-schronach-Foty-str128/page128
-
3.5 roku temu ponad w Sosnowcu zaginłął bardzo podobny pies. Wyadoptowałam go ze Zmigrodu od pewnej baby( był wątek) Jest naprawdę podobny!!!! Czas mógł sprawić takie zmiany. Odszukam wątek i foty. Stara wołała na Niego Żuk, Żuczek.W nowym domu dali mu na imię Sproket. Gdyby to był On, a szukałam go długo i wszędzie to będę ryczeć jak bóbr. Nie stać mnie teraz na wpłaty ( na nic mnie nie stać:( ), ale dołoże wszelkich starań, niezależnie od tego czy to Żuczek,by pomóc temu psu. Muszęna wątek ściągnąć ulv, Ona Żuczka kąpała i nocowała. Trzymaj się chłopaku.
-
do zamknięcia wątek suni nie ma juz w schronisku
Edi100 replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
[quote name='makulka']Gdzie znaleziono sunie ,wydaje mi sie że ją kojarze z okolic Hallera ,wychodził z nią młody chłopak .[/QUOTE] Oby szybko trafił do schronu. Śliczna Bieda. -
Wroclawskie pieski proszą o domy !!
Edi100 replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
[quote name='xmartix']czemu nam auto nie działa !! ;([/QUOTE] Marta odezwij się do mnie na email. [email]wizerunek@gmail.com[/email] gg mi nie działa:( -
[CK]NEO-uratowany z psich walk.Przerażony, resocjalizacja trwa.
Edi100 replied to Ana_Zbyska's topic in Już w nowym domu
uszka ma jak radarki :) -
Ten wspaniały pies jest w miescu, które jest bliskie memu sercu z wielu powodów.. Zauważyła Go KropkaKropka i mamy zgodę by założyć wątek.Porozsyłam wici po znajomychTylko to możemy w tej chwili zrobić. On tak bardzo potrzebuje wsparcia by żyć, dalej żyć. Oto jego historia... A to historia Farcika: Oto ja Farcik... Chciałem opowiedzieć Wam moją smutną historię... Posłuchacie? Kiedyś, kiedy byłem malutki, wszyscy się mną zachwycali, brali na ręce, przytulali... Było mi tak dobrze! Czułem, że niczego do szczęścia więcej nie potrzebuję! Kiedy troszeczkę podrosłem, mówiono mi, że piękny ze mnie Collie, dostojny, grzeczny... Żyłem w dostatku. Moja idylla trwała niedługo, niestety lat mi przybywało, ząbki okrywały się jakimś brązowym nalotem, lubiłem spokój, chciałem tylko mieć swój mały, cichy azyl gdzie czułbym się szczęśliwy, marzyłem, by - jak dawniej, mieć u swego boku ukochanego pana... Niestety, pan głaskał mnie coraz mniej, częściej krzyczał, czułem, że coś jest nie tak... Próbowałem się przystosować, bo nie chciałem sprawiać kłopotu swoją obecnością, choć wiedziałem, że nikt nie kocha mnie tak jak kiedyś, za czasów mojej młodości... Znosiłem to, jednak było mi niezwykle ciężko... Tak bardzo kochałem swojego pana. Atmosfera z domu stawała się coraz bardziej napięta, w końcu mój pan zdecydował, że zamieszkam na dworze, postawił mi budę i kojec - nie protestowałem, choć było mi bardzo przykro. Ale tak bardzo kochałem swojego pana, że wybaczyłem. Na początku było mi nawet w porządku, dostawałem codziennie jedzonko, choć spacery stały się dla nie rzadkością, powoli zapominałem, co oznacza smycz. Z czasem i mój kojec zaczął przypominać jeden wielki śmietnik, chodziłem we własnych odchodach... Ale i to znosiłem, tak bardzo kochałem swojego pana, ze nie sprzeciwiałem się jego decyzjom... Niestety, w kojcu było mi coraz gorzej, jedzenie dostawałem coraz rzadziej, i było coraz gorsze... A fuj, pamiętam te wstrętne obierki od ziemniaków... Ale nie wybrzydzałem, tak bardzo kochałem swojego pana, że jadłem to, co mi podał. Nie wymyślałem. Mijały kolejne dni, noce... Stałem w odchodach, jadałam coraz gorzej, a skóra zaczęła mnie okropnie swędzieć, zrobiła się czerwona, sierść mi wypadała, bolały mnie łapki... Ale nie płakałem, tak bardzo kochałem swojego pana, że potrafiłem udawać, że mnie nie boli, płakałem tylko wtedy, gdy byłem sam, no bo nie chciałem, by ktoś był smutny przeze mnie... Aż pewnego dnia już nie mogłem wytrzymać, choć starałem się nie pokazywać, że cierpię, brakowało mi sił... Ciężko było mi ustać, dodatkowo miałem przerośnięte pazury, ból stawał się nie do zniesienia... Nie dostawałem jedzenia, było mi ciężko... Chciałem delikatnie o tym "powiedzieć", ale niestety, nikt nie reagował, słyszałem tylko jak się ze mnie śmieją... Aż pewnego dnia, zawitała do nas pewna pani, która się mną zainteresowała, jak nikt nigdy wcześniej podeszła do mojego kojca i choć widziała w jakim jestem stanie nie chciała bym zauważył, że się o mnie martwi, cmokała, a ja tylko delikatnie merdałem ogonkiem, tylko na tyle starczyło mi sił. Pani powiedziała, ze mi pomoże... Potem podeszła do mojego pana i z nim długo rozmawiała, a następnie mój pan powiedział, że "niech mnie zabiera, bo jestem tylko kula u nogi, śmierdzę, jestem darmozjadem i już mnie nie chce". Było mi bardzo przykro, bo ja mojego pana bardzo kochałem i znosiłem wszystko, co mi fundował... Potem pani zapięła mi smycz i zabrała, oczka mi się zaszkliły, choć wiedziałem, że teraz będzie już tylko lepiej... Ale tak bardzo kochałem swojego pana, ze nie chciałem go opuszczać... Pani popłakała się, kiedy zobaczyła mnie w całej okazałości... Ponoć wyglądałem fatalnie, potem przytuliła mnie i pocałowała, a później obiecała, że znajdzie mi najlepszy domek, gdzie będę żył w szczęściu i dostatku... Nazwała mnie fart, bo miałem niezwykłego farta, że mnie dostrzeżono. Dzięki temu dostałem drugą szansę..." Dostał szansę i potrzebuje pomocy, by mógł ją wykorzystać. Tutaj link do zdjęć [url]http://gaj.schronisko.net/aktualnosci-2794.html[/url]