Bardzo niedawno znalazłam się na forum. Żałuję tylko, że nie wczesniej. Bardzo by mi to pomogło...
Nie sądziłam, że tyle jest osób, które jeszcze po kilku latach opłakują swoich przyjaciół. Ja od 10 lat tęsknię za moim Renem. Zazwyczaj nie opowiadam o tym głośno bo nikt nie rozumie że można płakać za psem.
Bałam się wejść tutaj, do Tęczowego Mostu. A teraz przeczytałam Twoje słowa o walce, bólu, miłości i dziękuję Ci Sota.. Tak dawno już nie płakałam a teraz wcale się nie wstydzę i płaczę. Czytając, przypominałam sobie najlepsze chwile spędzone z moim najukochańszym Nikiem.
Dobrze, że wszyscy tutaj są tak wspaniali, że nikt się nie dziwi rozpaczy jaką powoduje odejście czworonożnego przyjaciela, że można się wypłakać i zawsze znajdzie się ktoś, kto rozumie.
I jeszcze jedno, pięknie to powiedziane: następca a nie zastępca. Ja chyba za długo bałam się że nie pokocham żadnego innego psa, że będę nielojalna... I niepotrzebnie. Kocham moją sunię tak samo mocno jak Rena ale zupełnie inaczej..
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz z całego serca dziękuję