Jump to content
Dogomania

tessciowa

Members
  • Posts

    15
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tessciowa

  1. chodziło o pozorantów, którzy mimo posiadania rękawa lub pełnego kostiumu pozostają ludźmi :)
  2. Nie wydaje mi się bym napisała, że jestem traktowana jak kumpel do gryzienia przez moje psy, zresztą nie tylko moje. Nie bardzo widzę różnicę między wypluciem wepchniętej ręki, ugryzieniem się w fafle, a uszczypnięciem w ucho. Efekt jest ten sam - boli lub jest nieprzyjemnie, więc nie warto gryźć. Dalej uważam, że różnice w szkoleniu są. W stadzie jest nie do pomyslenia by członek niżej ustawiony atakował gdy alfa nie atakuje, co przekłada się na niektóre ćwiczenia obronne. Dlatego też ukierunkowując psa będzie się bardziej zwracało uwagę na wzmocnienie pewności siebie między innymi. Jest też różnica między wytłumaczeniem psu, że tylko właściciela się nie gryzie, a wytłumaczeniem, że nie gryzie się ludzi w ogóle. To miałam na myśli pisząc o różnicach.
  3. Zgadzam się w zupełności z beznadziejnością stosowanego powszechnie dociskania do ziemi. W efekcie powoduje ono strach przed ludźmi, a nie przed nie akceptowanym przez nas zachowaniem. W sumie znowu wracamy do koncepcji "brat ugryzł brata", którą opisywałam wcześniej. Na dobrą sprawę czy będzie to dociśnięcie fafelka, czy też ugryzienie, uszczypnięcie w ucho nie ma znaczenia, bo po prostu ma to zaboleć. Nasza reakcja stanie się jednoznacznia w odbiorze dla szczeniaka. Zastanawiam skąd wzięła się koncepcja izolowania. Od jakiegoś czasu już natykam się na nią i wydaje mi się, że jest to kiepska interpretacja myśli pani Fennel. Przytacza ona w książce metodę ignorowania i coś mi się wydaję, że przerobiono ignorowanie na izolowanie. Nie można na psa patrzeć przez pryzmat ludzkiego postrzegania świata. Pies pozostanie psem, nie myśli jak człowiek. Dlatego tak ważna jest jednoznaczność naszego postepowania. Są niestety sytuacje, w których psa musi zaboleć.
  4. To, że się z pewnymi radami Pani Zofii nie zgadzam nie oznacza, że nie są one cenne. Prawda jest taka, że każdy szkoleniowiec ma soje wypracowane metody. Co prawda i tak większość twierdzi, że jego są najlepsze. Taka uroda ludzi. Jestem zwolennikiem dyskusji, bo ona oznacza wymianę poglądów.
  5. O boshe :oops: :o przepraszam ale tak to jest jak się pisze bez okularów jeszcze raz przepraszam Panią Zofię Mrzewińską
  6. Do Mierzwińska Trudność polega na tym, że szkoleniowiec zawsze patrzy przez pryzmat tego, czego oczekuje w przyszłości od psa. Przeciętny właściciel nie zrozumie powodów stosowania takiej, a nie innej metody. Uczenie szczeniaka nie gryzienia będzie różniło się w stosunku do psa, który w przyszłości ma być szkolony w kierunku obrony oraz w stosunku do domowego pupila. W drugim przypadku zakaz jest kategoryczny, bez taryfy ulgowej, a w pierwszym nie do końca. Mało świeżo upieczonych właścicieli wie dlaczego bardzo ważne jest pokazanie świata szczeniakowi i ile czasu ma na to. Znajomość psiej psychiki w naszym kraju pozostawia wiele do życzenia. Dlatego twierdzę, że metody są trudne nie ze względy na wykonanie ale zrozumienie i umiejętności właściciela.
  7. W sumie to różnie, ale takie na prawdę małe zdarzyło mi się szkolić tylko kilkakrotnie. Zdecydowanie więcej było średnich i dużych.
  8. Obroża elektryczna ma swoje wady i zalety. Po pierwsze pies nie łączy impulsu z człowiekiem, więc pozostajemy tymi dobrymi. Z drugiej strony nieumiejętne jej używanie spowoduje koszmarne efekty, a wyprowadzenie psa znowu na prostą może okazać się niemożliwe. Używanie takiej obroży powinno się odbywać pod okim dobrego instruktora, takiego który pracował na niej. Zresztą nie każdy pies jej wymaga. Najczęściej okazuje się, że odbrze przeprowadzone szkolenie wystarczy. Takie obroże są powszechnie używane na świecie do różnego rodzaju szkoleń (psy sportowe, domowe, służbowe, do polowań itp.) Jednak nie polecam kupowania i używania "samopas" bez instruktora bo może się to naprawdę bardzo źle skończyć.
  9. Rany aż mi się włos na głowie zjeżył. Prowadzę szkolenia od wielu lat i nie zdarzyło mi się roześmiać ani odmówić szkolenia małym psom. Prawda jest taka, że szkoli się bez względu na wielkość i rasę psiaka. Najmniejsi moi uczniowie to: sznaucer mini, jamnik, york.
  10. Nie zgodzę się z Tobą, że wprowadzenie komendy zostań miesza psu w głowie. zgadzam się, że pies powinien siedzieć dotąd dokąd go nie zwolnimy ale najczęściej nasz ruch do przodu spowoduje, że pies wstanie. Poza tym komendę zostań wprowadza się poto by można było odejść na dużą odległość. Przekaz komendy jest taki: "pozostań tam gdzie siedzisz, leżysz lub stoisz dopóki nie ozwolę ci odejść". Jej wrowadzenie zwiększa zasób słów rozpoznawanych przez psa i wpływa dodatnio na rozwój zwierzaka, dodatkowo jest jednoznaczna. Samo "siad" pozostaje również jednoznaczne - "posadź zadek tam gdzie stoisz".
  11. Masz rację jestem szkoleniowcem. Zajmuję się psami od 14 lat. Szkoliłam i szkolę prywatnie, jak też zawodowo. A w Grójy będę w niedzielę rano :))
  12. komędy na odległość rozpoczynamy od wypracowania poszczególnych komend: siad, waruj ewentualnie stój oraz zostawania w miejscu. Zostawanie najlepiej zacząć od siad: 1. idziemy z psem na równaj, zatrzymujemy się podająć równocześnie komendę siad, wychodzimy tuż przed psa. Przed rozpoczęciem naszego ruchu podajemy komendę: zostań. Stoimy chwilkę wracamy do psa uprzednio podając komendę zostań (przed naszym ruchem); 2 pies dobrze znosi nasze wyjście przed niego, bardzo powoli cofamy się o krok, bardzo powoli pamiętając o podaniu komendy zostań przed naszym ruchem, zakończenie tak samo jak w pkt 1; 3 powoli zwiększamy ilość wykonywanych kroków. Zmianę pozycji na odległość najlepiej jest robić na długiej smyczy (powyżej 2 m) lub też na lince szkoleniowej.
  13. Co do nagródek polecam parówki. Zamrażamy je w lodówce i tuż po wyjęciu kroimy na cieniutkie plasterki, z dwóch tak przygotowanych parówek wychodzi pół woreczka śniadaniowego (czasem więcej) który wystarczy na godzinne pełne szkolenie. mają one intensywny zapach, pozostający na ręku dość długo. Przetestowałam je wielokrotnie i nawet niejadki się skusiły. Uwaga tylko na psy z alergią pokarmową.
  14. Najprawdopodobniej pominełaś w uczeniu ostatni etap wypracowywania komendy.Cały czas wykonywałaś ćwiczenia z pomocami, schematycznie i pies nauczył się wykonywania określonego schematu. kurcze nie wiem jak o tym opowiedzieć bez psa... Swoim porządkiem pisząc na forum czuję się tak jakbym uczyła psa wracania na komendę przez telefon :lol: Kolejno krok po kroku wygląda to tak: 1 prowadzenie psa na nagrodzie - my kucamy obok; 2 prowadzenie psa na nagrodzie - my pochylamy się, zostając w tej pozycji; 3 prowadzenie psa na nagrodzie - my pochylamy się, smycz pod lewą nogę, powolutku się prostujemy, pies w pozycji waruj, jeśli się odnosi natychmiast korygujemy; 4 prowadzenie na nagrodę - my pół pochyleni, smycz pod lewą nogę prostowanie jak wyżej; 5 prowadzenie bez nagrody - smycz pod uniesioną lewą nogę, komenda+nadepnięcie na smycz, wydanie nagrody, wyprostowanie się, gdy pies się ruszy - korekcja; ostatni etap jest najtrudniejszy, ponieważ pies bardzo często wie już o co nam chodzi ale równocześnie patrzy na całe nasze ciało. Trzeba uważać na schematyczność naszych działań i pamiętać o nich. Ostatni krok tak na prawdę wypracowuje komendę. Mam nadzieję, że w miarę jasno to opisałam :)
  15. Witam jestem u was od niedawna, a psami zajmuję się od kilkunastu lat. Najczęściej wśród moich uczniów stosowałam metodę pisku lub/ i gryzienia w ucho. Szczenię rodzi się z niewykształconymi do końca mięśniami żuciowymi szczęki, przez to nie jest w stanie do końca kontrolować siły ugryzienia i musi się tego nauczyć. W gnieździe uczy się tego podczas zabawy z braćmi oraz od matki. Wygląda to mniej więcej tak: szczeniaki bawią się jeden drugiego ugryzie za mocno i ten gryziony albo bardzo głośnym piskiem albo też piskiem i odgryzieniem się manifestuje za mocne zaciśnięcie szczęk przez tego pierwszego. Suka natomiast albo odchodzi od rozbawionego wampirka lub przytrzymuje go za kark, jeśli on nie chce się opanować. Nie jest to złapanie za skórę na karku i podniesienie (to rzadkość) tylko przytrzymanie za kark przy ziemi/podłodze. Zachowanie stadne przekładamy na nasze "stado" ludzko-psie. Należy pamiętać przy tym, że generalnie psiak od małego powinien nauczyć się, że ludzi się nie gryzie, nie podgryza, nie "przeżuwa". Jedynym wyjątkiem są psy sportowe lub takie, które będą szkolone na psa obronnego. Wtedy oduczanie podgryzania odbywa się o wiele delikatniej i trochę w inny sposób. Jeśli chodzi o proponowane przez Panią Zofię Mierzwińską metody szkolenia są one całkiem godne polecenia, uważam jednak, że nie do końca nadają się dla ludzi posiadających psa po raz pierwszy. Nie posiadają oni wiedzy i umiejętności pozwalających na ewentualną zmianę metod szkoleniowych i dostosowania ich do danego osobnika. Zwłaszcza gdy trafią na zwierzaka o tendencji do dominacji. Pozdrawiam
×
×
  • Create New...