-
Posts
4268 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kaerjot
-
Beldonek,ktory ma w sobie to COŚ.Ma rodzine i DOM:)
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Ślepy naród -
Atos oddany za kare do schroniska.W DOMKU NOWYM :) :) :)
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Atos chce na wolność -
Alaska-czeka na cud ,czy zdąży dla kogos zatańczyc?3miasto
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
albo obydwoje -
Bardzo pilne-ma rok i pół roku w schronisku.W DOMU,trzymajmy kciuki!
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Pomidor, coś mi nie pasuje do Buraka -
Tinka maszeruje na początek
-
Piekny Hop w typie PONa. Zawrócił z TM :) i MA DOM
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Ale Ty go przytrzymasz :eviltong: -
Półgoła Sonia.Moze ktos ja zaakceptuje?Trojmiasto.
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Jak się czuje Sonia? -
Beksa-Czarnula zaadaptowana i jest dobrze !!!
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Beksa śmigaj na początek -
Celinko, niby kogo chciałaś skrzywdzić:crazyeye: ? Cudna dziewczynka :loveu: , ile ma latek, jak ma na imię? Będzie mieszkać wśród Muszkieterów więc powinna chyba nazywać się Millady :lol: . Akucho, to jeszcze nie dom, to budowa i oni przyjechali coś tam ustalać z wykonawcą. W czasie rozmowy nie zauważyli, że pies wyszedł. Oczywiście, że powinni pilnować psa, ja po prostu staram się zrozumieć, że coś takiego może się zdarzyć. Oczywiście raz, jeżeli to nie będzie pojedynczy wypadek to nie będę już wyrozumiała. Yoda od tego czasu chodzi przyklejona do mnie, chyba też się zdenerwowała.
-
Hektorku zdrowiej nam szybciutko. Wygrzej dzisiaj wszystko co trzeba, żebyś jutro był "jak nowy". Celinko, przepraszam za zaśmiecanie wątku, ale muszę się wygadać. Z okazji uwolnienia Szczeżuja wyszłam dziś trochę wcześniej z pracy, więc oczywiście zabrałam Yodę na spacer. Mieszkam na osiedlu, które wciąż się buduje. Wyszłam z lasu na wprost nowobudowanego domu, z którego nagle wyskoczył pies. Zdążyłam zawołać Yodę i stanąć przed nią, gdy nadbiegł tamten. Owczarek niemiecki długowłosy - suka, nawet nie próbowała sprawdzić, powąchać Yody. Rzuciła się natychmiast. Koszmar jakiś. Jeszcze się cała trzęsę. Nie mogłam odpiąć smyczy, więc Yoda nie mogła uciec, a tamta atakowała. Odciągałam Yodę i wchodziłam pomiędzy nie. Dopiero na moje wrzaski właściciel tamtej suki wyjrzał z domu. Przybiegł i odciągnął swoją, bardzo przepraszał i w ogóle. Na szczęście Yoda poza wyszarpanym trochę futrem nie ma żadnych śladów. Ja nawet nie mam do niego pretensji, trudno stało się, tylko wiecie musiałam się gdzieś wygadać.
-
Skąd wiedziałaś :diabloti: A, przy okazji, nie wykropkowalo :diabloti: