-
Posts
760 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by madalenka
-
Przede wszystkim: WIELKIE, WIELKIE DZIEKI KIRKE!!!!!!!!!!!! Widze, ze choc ty mnie rozumiesz (i popierasz). Nawet nie wiesz jak jestem wdzieczna. Rzeczywiscie: po pierwsze nie prosilam o rade co do kupna psa, tylko co do jego wychowania, itd... po drugie: moze nie mam racji w niektorych sprawach, ale naskakiwanie na mnie nic tu nie wskora. Ja uwazam, ze jesli Gosia zgadza sie do przeksztalcenia zycia psa w luksusy, godne krola, to chyba jej nie zalezy na dobru psa. Czy myslisz, ze pies bedzie szczesliwy, jesli zrobisz z niego czlowieka i bedziesz go traktowac jak krola? Jesli tak, to na pewno sie mylisz. Ja tez uwazam, ze zrobienie z goldena psa podworkowego jest zlym pomyslem, ale jak posiedzi kilka godzin, to mu sie naprawde nic nie stanie. Psy wywodza sie od wilka, jakby ktos tu zapomnial. I jesli maja dalej ,,czlowieczec", to naprawde uwazam to za niezwykle niemadry pomysl. To jest zwykle rozpieszczanie i jak tak dalej pojdzie, to nie bedzie mozna wyprowadzac psa na spacer ,,bo sie przeziebi". Moja mama zgodzi sie, zebym przez jakis czas nie szla do szkoly. Np. Moge nie isc tydzien (lub dwa, jeszcze zobaczymy), gdy szczeniak u mnie wyladuje. Mysle ze nie ma sensu rozmowa z moja mama, poniewaz jesli by nie uwazala tak jak ja (ze psa na dworze mozna trzymac) to bysmy go trzymali w domu. Taka zwykla analogia! Myslalam, ze mania ma sluzyc dobru psa, a nie jego rozpieszczeniu... :angryy:
-
Boze, odczep sie sie ode mnie!!!!!! Ja sie nie pytam, czy moge go zostawic samego, tylko czy moze zostac!!! Przeczytaj, to zobaczysz. :angryy:
-
Ech, wiecie co. Juz za trudno mi sie z wami gada. Trudno ciagle walkowac ten temat. A jesli kazdy by tak myslal jak wy, to niedlugo psy moglyby miec bude tylko w domu z klimatyzacja, przy kominku. A jak na spacer - to tylko BMW. Taka jest moja opinia o tym. Wejde tu, jak bede miala psa, zeby powiedziec wam, co z tego wszystkiego wyszlo. A tak na marginesie: jesli masz wlasna stajnie, to na konia wydajesz dokladnie tyle samo forsy, co na psa. Tylko pracy jest wiecej (przy koniu). Pozdrawiam was i pieski! :cool1:
-
Ja juz jestem na to przygotowana. Moja rodzina juz wlasciwie tez. Wy nie mozecie psa porownywac do dziecka - bo to calkiem inna sprawa. Przy dziecku jest duzo wiecej problemow. I to nie jest cos takiego ,,MUSZE BO CHCE", poniewaz moge tak jeszcze przez naprawde dlugi czas. Ale dobra, to ja teraz mowie: ,,musze, bo inaczej wyladuje u psychiatry". To jest tak: kazdy potrzebuje jakiegos sposobu, zeby rozladowac stres, rozluznic sie i dla mnie jedynym sposobem jest wlasnie pies. Inaczej moge tylko popasc w otepienie. I tak ma wygladac moje zycie???! Nie, dziekuje... tak mozna w nieskonczonosc... :shake:
-
Dzieki. Tak, dokladnie o to chodzi Kirke. Ale mi nie sprawi przyjemnosci praca z innym psem - wiem, ze jestem uparta, ale coz - ja chce wiedziec, ze to ode mnie on zalezy! Ja chce czuc ta wiez! Wiem, ze to jest trudne do zrozumienia ale niestety ...
-
Wiem, ale coz mi po psie, z ktorym pojde na spacer, a on i tak mnie potraktuje bardzo obojetnie, bo to nie jest moj pies. Ja podszebuje czuc, ze to ode mnie zalezy pies i ja od niego. Musze czuc ta nic laczaca wlasciciela i pupila. Inaczej zycie jest dla mnie nic nie warte...
-
:shake: Jakos jednak tak mi ciezko. A jak oni sie nigdy nie zgodza? Jak ja w koncu nie bede miala psa? Niestety nie tak latwo jest sie cieszyc nadzieja przez nastepne 8 lat. :(( Nie wiem juz nic po prostu.
-
Ech... coraz mi smutniej. Pogadam z rodzicami. Ale latwo nie bedzie. Zrobie co w mojej mocy, choc boje sie, ze sie tak zdenerwuja, ze bedzie po psie. :(
-
No tak, ale ty juz jednego psa masz! Ja naprawde nie moge dluzej czekac. Po prostu nie wytrzymam. A przez ostatnie 8 lat robilam dokladnie tak, jak mowisz (w kazdym razie zdjecia pokazywalam, oj pokazywalam i rozne teksty o psach rowniez, mama przestudiowala cala moja ksiazke o psach). Nie napisalam jeszcze, ze to nie bedzie tak, ze on codziennie, z reguly bedzie zostawal. Ja nie chce niczego jego kosztem! Bedzie zostawal przez moze 10 dni na miesiac - to gora. Reszte tata bedzie w domu, a wtedy i on moze w nim przebywac. Jak pies sie pokaze to oboje pokazemy slodkie oczka i poprosimy rodzicow, zeby mogl zostawac w domu. Moze sie zgodzi:)
-
Wlasnie o takim nastawieniu pisalam kilka postow temu... Moj tata chce od sasiada, ale moze go przekonam, ze nie. Tymbardziej, ze ja nie moge czekac tak dlugo - albo nigdy... Tata klamie. Nasz sasiad wspominal o szczeniakach, ale nie na ten rok, ani na nastepny. Nie zamierzam dluzej czekac z plonna nadzieja... Wiesz co Gosiu? Niestety wiedzialam, ze tak bedzie. Od razu widze, ze niestety nie wyczuwasz mojej sytuacji. Wiem, ze pozostawienie psa w ogrodzie bedzie trudne i rozwaze to i pogadam z rodzicami. Ale w przyszlosci, jezeli nie teraz to pozniej bedzie musial zostawac na zewnatrz. Moze do poki jest maly, to cos pomyslimy, ale dalej nic sie nie da zrobic. Czy doroslego juz na dworze moge zostawic? Przykro mi, ze tak o mnie myslisz, choc jak juz pisalam, wiedzialam, ze to tak sie skonczy. Jednak nie mysl chociaz, ze to ja wymyslilam - do wszystkiego pchneli mnie dorosli. Ja chce psa, bardzo go pragne. A to jakie moge mu zaoferowac warunki to juz nie ode mnie zalezy. Bede sie starala je polepszac, ale coz... tak juz jest ze niestety dorosli zawsze wiedza lepiej. Ale powiedz mi tak szczerze i spojrz na to z mojej strony: czy ty na moim miejscu zrezygnowalabys z psa? Wiem, ze to nie jest latwe pytanie, bo ty MASZ psa i tobie to juz w zasadzie wszystko jedno. Ale sprobuj. Nie musisz pisac, tylko pomysl. Wymyslilam jeszcze, ze poszukam szczeniaka goldena w schronisku. Moze sie uda? Wiem, ze to nie nalezy do czestych rzeczy, ale jakbyscie cos uslyszeli to dajcie cynk. Mysle, ze tak by bylo najlepiej. A psu dam to, co moge mu zaoferowac, bo o tym decyzja nalezy do mnie: moje serce.
-
Po pierwsze: mama zgodzila sie na psa ze mna, ale jeszcze nie z soba i tylko na malego, poniewaz wie, ze to pomoze jej sie przekonac. Rozumiecie? Nie moge przychodzic do szczeniaka, bo to na pewno nie bedzie na tyle blisko, zebym mogla sobie tam tak swobodnie sama chodzic. Ja mieszkam tak troche bardziej niz mniej pod Warszawa. A jesli on bedzie z Krakowa? :shake: Ja naprawde nie chce nic robic kosztem psa, ale gdzie tu jest wyjscie??!!
-
No wlasnie, ja tez nistety tak slyszalam i dlatego sie upewniam... A wiec Gosiu, odpowiadam na twoje pytanie: TAK, chca, bo nie mam nic ciekawszego do powiedzenia. No powiedz prosze - co mam zrobic, gdy nie moge zostawic psa w klatce na dluzej niz 3 godz, a mam w domu alarm? Ja narawde szukam innego wyjscia, ale go nie widze. Oswiec mnie, zrobie co w mojej mocy, aby temu zapobiec. A kazda pozostala minute spedze jak najblizej niego, przez reszte dnia nie spuszcze go z oczu, ja tylko tyle mam do zaproponowania... Nie wiem, co mam w tej sytuacji robic. Jedyne co wymyslilam, to to ze za wszelka cene namowie mame, aby pierwszy tydzien lub dwa zostac w domu. Juz na tydzien sie zgodzila, ale bede sie dalej targowac. Naturalnie na tyle aby nie przesadzic... :cool1: Naprawde chetnie rozpatrze kazda twoja propozycje i naprawde bede chciala, aby pies mial jak najlepiej. Na razie moge przyzec tylko tyle, ze nie bedzie wiedzial, co to znaczy schronisko i nigdy go na oczy nie ujrzy. Nawet jedna lapka nie przekroczy jego progu. Moja mama tez to wie. Chocby ja nie wiem jak wkurzyl, to tego nie zrobi. I za to jej z calego serca dziekuje!!! :multi:
-
Ale on bedzie w klatce naprawde dlugo...:(( Ile moze w niej przebywac taki szczeniak? No, koszty sa naprawde przygnebiajace... A do marca juz niedlugo :)) Jak myslicie, kiedy nadejdzie odwilz? Bo jak bedzie szybciej to super!
-
Przestance na siebie naskakiwac! :(( Jesli dobrze zrozumialam, to co w takim razie twoj tata robi (skoro jest w domu) gdy twoj psiak demoluje mieszkanie?... Ignoruje to? Po co ci w ogole klatka, gdy twoj tata jest w domu i moze na niego popatrzec. Nawet nie zaopiekowac sie, ale pilnowac, by nic nie niszczyl.
-
Nawet nie wiesz ile bym za to dala! Niestety... raczej tak nie bedzie. Chyba ze bede spala na dole, na poslaniu obok psa.... :D:D:D Ale tak nie bedzie zawsze, wiec musze miec jakis pomysl w zanadrzu...
-
OK, dzieki. Niestety ja jestem w szkole dluzej niz 3 godz, wiec nie moze byc w klatce. A nie wiem, ktora czesc mieszkania moge mu wygrodzic, bo mam alarm w domu... No i rodzice. Tak, oni chca, zeby pies byl na dworzu. A jak mam cos przeciwko to moge nie miec psa. Dajcie mi jeszczed jedna rade: jak zrobic recznie taka zagrode, przez ktora pies nie wejdzie na schody? Czy ona w ogole jest potrzebna (np. na noc, kiedy my spimy na gorze, a pies na dole)?
-
A to super! :D:D:D Niestety ja nie posiadam takiej znajomej, a bardzo bym chciala, bo na marzec planuje wziac takiego maluszka. :P:P:P
-
Nie oto mi chodzi, ale dzieki. Wiem duzo o tej chorobie. Teraz tylko chce sprawdzic czy golden z rodowodem tez tak czesto choruje na dysplazje jak golden bez rodowodu. Bo ja np. nigdy nie spotkalam sie bezposrednio z dysplazja u psa bez rodowodu, a u psa z rodowodem owszem.
-
Mieliscie kiedys goldenka z dysplazja? Byl z rodowodem czy bez?
-
Na prawde jestem wdzieczna, ze mi pomagacie, ale prosze... zmiencie nastawienie! Nie wmawiajcie mi, ze pomysl z psem jest glupi, tylko sprobojcie mi podsunac lepsze wyjscia do niektorych sytuacji. Moze razem cos wymyslimy. A ja nie zmienie decyzji, co to to nie. Tak, to tylko jestem coraz bardziej pograzona, a chyba nie o to chodzi... :roll: Ja naprawde pragne psa i jestem gotowa zrobic naprawde duzo, ale pomozcie mi w tym i dajcie nowe pomysly. Ja uwazam, ze wszystko sie da zrobic. I nie zachwiejcie mnie w tym, ale pomozcie! Prosze! :huh: Nie chce sie za kazdym razem czuc coraz gorzej, coraz bardziej bladzic. Ja chce poznac nowe drogi. Czy to, ze mi ukradna psa, bo zostawie go w ogrodzie to powod, zeby w ogole z niego zrezygnowac i popasc w otepienie? Moim zdaniem trzeba pomyslec, co da sie zrobic, a nie rezygnowac, z raz podjetej drogi. Wszystko, co do tej pory robilam w tym kierunku z calym swym sercem w to wlozonym, mialoby sie zmarnowac? :chaos:
-
Nie, to nie jest nieodpowiedzialny czlowiek i wierz mi, kocha zwierzeta. Szczeniaki od niego na pewno bylyby dobre - chociaz przyznaje, nie powinien tak suki wypuszczac. Ale koniec, nie bede go osadzac, bo nie od tego jestem. Zostawiam to jego sumieniu. Tak Sonika, tylko ze w srodku lasu, z lesniczowki latwiej jest ukrasc szczeniaka niz z domu posrodku osiedla. Kiedy dom jest otoczony innymi domami. Ale nie przecze, ze jest to mozliwe. Tak kojec to dobry pomysl. Jakiej mniej wiecej wielkosci ma byc kojec dla goldena. I podasz mi wiecej jego cech? To jest dobre, czy raczej nie. I czy to ostatecznosc, czy nic sie psu nie dzieje? Ile to kosztuje? Z przyjemnoscia zostawilabym szczeniaka w domu, nawet w moim pokoju, bo nie boje sie zniszczen, ale niestety - rodzice. To pierwszy problem. Nie za bardzo mam taki pokoj, w ktorym moge zostawic psa. To moglby zalatwic kojec, ale po drogie - alarm. Co mam z tym fantem zrobic, bo moi rodzice nie wyeliminuja alarmu. No nic, bede walczyla.
-
Na poczatek zaznaczam, ze chocby nie wiem co, to i tak z psa nie zrezygnuje. Tak ten pies sasiada to goldenka z rodowodem. Gdy biega samopas to naturalnie nie w porze cieczki i biega razem z drugim psem - kundelkiem, ale na tyle duzym by w razie czego go obronic. Nie biegaja daleko - w kazdym razie nie dalej niz nasza ulica i kawalek laki, a to na prawde nie daleko, w zasiegu wzroku. Nie uwazam, ze to jest sluszne i na pewno tak nie bede robila, ale tak to wyglada. Nie pozwole, by moj pies (a wlasciwie suka) sie wloczyl. Nie uwazam, by moja dzielnica byla bezpieczna, a jednak nie uwazam rowniez, ze ktos mi ma ukrasc psa z ogrodu. Trudno mu by bylo, poniewaz z kazdej strony mam sasiada, ktory najczesciej jest w domu i na pewno by zauwazyl, a w nocy to i tak pies bedzie w domu. Wiem, ze to sie moze zdarzyc, jednak na taka sama skale, jak gdy bede na spacerze i spuszcze goldena ze smyczy. Spojrzalam na blog Zofii - super. Bede sie nim kierowac. :lol: Wiem, ze szczeniak to duzo pracy, ale czekalam cale zycie i dluzej nie moge. :roll:
-
A ja mam dwie malpy: brata i siostre. 8-)
-
Z ta buda dobrze zrozumialas, lecz nie calkowicie. Chodzi o to, ze gdy np. ja bede w szkole to pies bedzie w ogrodzie, a zeby mu bylo lepiej to bedzie mial bude. Naturalnie, gdy ja bede w domu (lub ktos inny z rodziny) i w nocy i w ogole - bedzie w domu, albo tam, gdzie ja bede :P:P:P A ja juz przezylam 4 miesiace oczekiwania... ;-) i zostaly jeszcze dwa (!)
-
Tak... Tylko tu nie chodzi o zgodzenie sie - bo oni juz sie wlasciwie zgodzili. Tylko oni mnie teraz zbywaja. Oni boja sie takich rzeczy, ktorych wiedza, ze nie bede w stanie sama zrobic. Np. pojechac po karme (zarobic na nia), albo pojechac do weta (najblizszy godz drogi w jedna strone). Oprocz tego boja sie co zrobic z psem, gdy nikogo nie ma w domu. Sa glusi na kazdy moj argument. Zgodzili sie, zeby ten temat wrocil w marcu - i chyba musze sie z tym pogodzic. Do tego czasu nie moge im nic powiedziec. To nic, ze akorat mam ferie zimowe i dwa tygodnie nic nie robienia, ktore moglabym poswiecic psu. Ale ten sposob juz wykorzystalam. Spojrz sobie na moj poprzedni post. Mnie tylko wkurza to, ze nie moge nic na ten temat powiedziec. Bo juz niby sie zgodzili, ale... Kiedy ustalimy jak sie bedzie nazywala? A gdzie bedzie miseczka? I kiedy w koncu zbuduja ta bude? Tego nie mozna zrobic w tydzien przed odebraniem szczeniaka, a oni nie toleruja tego tematu.:cry: Po co mam wyprowadzac suczke sasiada? Tymbardziej, ze ona sama wychodzi. Otwieraja jej furtke i ona wybiega na laki przed domem, a za chwile wraca. Wpuszczaja ja i po spacerze. Nie widze tutaj miejsca dla siebie... :sabber: .... mi najbardziej to potrzebny jest marzec ... :sabber: