Gacek jest fantastyczny pod względem samotnego zostawania w domu.raz jeden jedyny zjadł coś ze stołu a była to czekolada.pani doktor powiedziała że uratowało go tylko to że była mleczna,bo podobno po czarnej mógłby zejść...a tak poza tym to jak jest sam nie rozrabia wogóle,śpi sobie spokojnie lub bawi się swoimi zabawkami które potem o dziwo odkłada na miejsce, czyli do tego posłanka co wygląda jak amfiteatr(tak to nazywamy :D takie z daszkiem okrągłym).służy mu ono jako magazyn,bo śpi w łóżku(no jakże by inaczej).w nocy śpi z rodzicami ale jak tylko któreś z nich wstaje to on idzie do mnie piszczy cichutko 2 razy a ja odruchowo już podnoszę kołdrę i on wskakuje, kładzie się głową na poduszce i śpimy łepek w łepek.przez to oczywiście nie mogę się rano dobudzić,sczególnie zimą bo on tak super grzeje :D długo można by o tym gadać...sami wiecie.jeszcze jedna fajna sprawa:Gacek gra w piłkę!a wygląda to tak: piłki musimy chować na szafę bo szału jakiegoś dostaje i by nam tą piłką pół domu rozwalił.drugą piłkę mamy w Gacka plecaku.jak tylko mu się mówi "piłeczka" to zrywa się jak szalony.potem idziemy na górki i całą drogę Gacek o mało co mi nie wskoczy na plecy żeby mi zabrać piłkę.no i sama gra:rzuca mu się piłkę a Gacek ją kopie przednimi łapkami,lub czasem odbija jak foka pysiem i nie daje sobie odebrać.mógłby grać do upadłego.(przynudzam pewnie więc kończę ;) )