-
Posts
2371 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zasadzkas
-
tomcug, ja też mam dziec w słusznym wieku, i czas teraz tak strasznie przyspieszył... znaczy: jak pójdą na studia, to my nie pojdziemy do piachu, skoro takie jeszcze po świecie chodzą :evil_lol:
-
Mnie Irma przywiozła Milvę do Warszawy. Potem miałam jechać z nią pociągiem (nie miałam wtedy auta, nikt z moich bliskich nie miał, serio), ale okazało się, że Milva nie chodzi za dobrze, była bardzo osłabiona. W dodatku obsrała się w aucie i strasznie śmierdziała, więc by mnie z tego pociągu ludziska wyrzucili. Irma zawiozła nas do Skierniewic, tak bez słowa. Mam nadzieję, że spłaciłam ten dług, wożąc inne psiaki, jak już miałam to auto.
-
i kolaczkę Tośkę u Zurdo...
-
[quote name='brazowa1']Zasadzkas, psy są po prostu fajne, jak dziewczyny będą kiedyś chciały,to im nie rób zakazów. Szkoda dzieciństwa. Kiedy Milva odeszła? Tomcug :) :) :) Jak Cię miło zobaczyć :)[/QUOTE] Milva była z nami 8 lat, nie 7, a odeszła w lipcu. Dzieciaki mam jeszcze maleńkie, jeszcze same są absorbujące (mam parkę) Pewnie jak będą większe, to wymiękniemy, gdyby to był ich pies. Czułbym się, że zdradzam Milvę. No, ja tak mam. Na razie. Ale u nas to jeszcze świeża sprawa. A ja pamiętam kolaczkę Tosię u Zurdo. I Frodo amstafa.
-
odchodzenie to pół biedy, naprawdę, najgorzej jak pies pomiędzy życiem a śmiercią, kiedy nie można uśpić, a życie jest bolesne, uciążliwe, itd.. moja Milva tak żyła półtora roku, a my z nią (ugryzła nasze dziecko prawdopodobnie z bólu) ja już nie szukam domów i nie ratuję, a nawet czuję, że spełniłam się w tym temacie (z narażeniem zdrowie, małżeństwa, przyjaźni...) w dodatku potem otwierają się nowe przestrzenie do samorealizacji... ale może nie powinnam na dogo zachęcać do innych aktywności...
-
a my nie chcemy mieć więcej psa, bo Milva była psem naszego życia no, i taka starość psiny: schorowana, długoterminowa, kaleka to męczarnia już nie dla nas nigdy więcej
-
niektórych ludzi, niektórych psów... czas tak szybko... leci za jakiś czas moja córka będzie nastolatką i to ona będzie latać po schroniskach z aparatem fotograficznym...
-
Nie sądziłam, że kiedyś nie będę na dogo. Urodziłam dziecko (prawie 5 lat temu) i początki były trudne, dziecko wyjątkowo absorbujące. Nie było na to czasu i tak już zostało. Nie chciałam wracać do uzależnienia. Teraz mam już dwójkę dzieciaków, do niedawna jeszcze psa i krztyny czasu. Też wypaliłam się w tym "fachu". Z brzuchem pod nosem zawoziłam szczeniaka po wielu mailach rozmów przedadopcyjnych, a super domek oddał psa, którego ewidentnie popsuł. Szczeniaka. Albo noszenie z 3 piętra dobermanki (nie swojej, znalezionej), też z brzuchem pod nosem. A dziecko nasze maleńkie dostało skazy białkowej z jakąś kosmiczną alergią, cała głowa w ropnych strupach i modliłam się, żeby to nie na psa, bo starszawą Milvę nigdzie wydać, pękłoby jej serce z tęsknoty. Przestałam jeździć do schroniska, żeby niczego nie przywlec. Ot, życie.
-
Brązowa, Milva była z nami 7 lat. A mnie na dogo nie ma prawie wcale.
-
Cześć! A moją dobcię Milvę pamiętacie? Hania mi ją przywiozła. Uśpiliśmy. Niedowład zadu i postępujący zanik mięśni.
-
Dobermanka w Starogardzie Gdańskim-MA JUZ NOWY DOM!!
zasadzkas replied to BeataJ's topic in Już w nowym domu
Uśpiliśmy Milvę. Miała postępujący niedowład zadu, zaniki mięśni. Nie chodziła po schodach, a na spacery mąż ją nosił w szelkach gappaya. Zaczęła się przewracać na prostej drodze. Na ostatnim spacerze ze mną upadła kilkakrotnie na twarz. Często nie była w stanie wstać z podłogi. Jak ugryzła dziecko bez powodu, zaczęłam myśleć, że musi ją boleć. No, albo starość we łbie miesza. Miewała też lepsze dni, że wstała, mniej upadała. I mimo tego wszystkiego, żałuję, że nie odłożyłam decyzji na potem, choćby miesiąc, dzień... Brakuje mi jej tak strasznie, potwornie, bardzo. Dałam jej tak mało na koniec, czasu, serca, przy dwójce małych dzieci... -
albo porodziły dzieci i mają full "roboty" w domku ja się dorobiłam dwójki, młodsze ma 3 miesiące, starsze 4 lata, a Milva - Bóg wie, ile, ale z nami jest już 7, jeśli dobrze liczę i, niestety, starość ją goni, ostatnio dość intensywnie ma zespół końskiego zada, tyłek jej się słania, upada Przeprowadzamy się za miesiąc, zamieniamy 4 piętro na 1 i liczymy, że to pomoże. Musi. Żeby te ostatnie tygodnie/miesiące były jak najfajniejsze. Pozdrawiam serdecznie
-
Ja też się melduję. Nasza Milva stara, powłóczy łapami i posikuje mimo Propalinu, ale nadal ciągnie z nami. Pozdrawiamy serdecznie wieloletnich znajomych ;)
-
jakby puszczała nam wszystkim oko
-
nie, tylko taką grzywkę z uszami :evil_lol:
-
No, nie wiem. Miałam "szczęście" zostać zrobiona na pudla przez ludzkiego fryzjera. Efekt nie zamierzony, przynajmniej przeze mnie, ale piorunujący. Rzucałam pioruny na prawo i lewo.
-
Zywieckie koty, 30 kotow czeka na dom. Dlug! Pora szczepien.
zasadzkas replied to Jola_K's topic in Kotki już w nowych domach
Mam dom dla kotka małego, są jakieś do adopcji? Może namówię na młodziaka. -
Czy spotkała go jakakolwiek kara? Tego chłopa
-
Ja się cieszę, że mogę zmniejszyć dawkę na jakiś czas, co rzadko się zdarza. Aktualnie sporo zwiększamy. Od 2 lat, regularnie, co dzień dostaje.
-
Dora...Za TM :( Umarła otoczona ogromną miłością ...
zasadzkas replied to Tiger's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dokładnie, najważniejsze, że umierała otoczona ciepłem i opieką [']