-
Posts
40 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by QUATTRUSIA
-
przesłodziutkie zdjecia, dziękuję za nie bardzo...przygniotły mnie w ostatnich dniach naprawdę poważne problemy, a te fotki porawiły mi humor niesamowicie :D i widzę, że Pyzuni już slicznie stoją uszki :angel:
-
Historia Chipsa vel Pattona. Niestety bez happy endu
QUATTRUSIA replied to kasiain's topic in American Staffordshire Terrier
[quote name='anulka78'][quote name='MB'] wykonywanie zabiegów higienicznych dokonuje się za pomoca stopniowej desencjalizacji, czyli kojarzeniu dobrego ze złym, a nie za pomocą karcenia [/quote] Nie wykonywałam zabiegów higienicznych karcąc psa. Karciłam psa za agresję wykazywaną wobec mojej osoby. Np gdy włożyłam mu rękę do miski kiedy jadł a on wbił we mnie zęby, gdy chciałam mu coś nakazać (przykładowo - zejście z łóżka) a on w zamian za to skoczył z zębami, czy w końcu gdy chciałam dotknąć jego łapy by zasypać mu ją pudrem a on atakował zamiast na to spokojnie pozwolić. Każdy przejaw agresji kończył się dociśnięciem psa do podłogi, przytrzymaniem go chwilę w takiej pozycji i zdecydowanym wygonieniem go na swoje miejsce. Na szczęscie taka metoda poskutkowała i nie musiałam gryźć własnego psa żeby udowodnić mu, że jestem silniejsza ;) Tym samym kończę dyskusję i udaję się na kolację.[/quote] zgadzam się całkowicie z anulką....kiedyś pewien weterynarz, wielbiciel bulli opowiedział mi pewien żart-zagadkę nawiązujący do reklam leków przeciwbólowych, a mianowicie: "co jest w stanie pokonać silny BULL? tylko silniejszy BULL !!!!" jeśli chcesz dogadać się z bullem, musisz myśleć jak bull, musisz być dla swojego bulla bullem i to bullem silniejszym... nam też zdarzało się niejednokrotnie przygnieść Quattro do podłogi, choć nie było to spowodowane jakimikolwiek przejawami jej agresji, a jej atakami radości, w których skakała jak pingpong, przy okazji machając otwartą szczęką..przygniecenie zawsze momentalnie ją uspokajało.. -
Historia Chipsa vel Pattona. Niestety bez happy endu
QUATTRUSIA replied to kasiain's topic in American Staffordshire Terrier
ja ciągle jestem zdania,że Chips miał szansę... wydaje mi się, że należało w pierwszym okresie bardziej wyczuć Chipsa, nie robić wszystkiego na raz, niczego też na siłę... a pamiętaj moja siostro - klaroveritas, że Serek raz u nas ugryzł i to mojego Bogdana, wprawdzie nie dotkliwie, ale złapał dość mocno, ponieważ mimo moich ostrzeżeń, Serek to nie Quattrusia i trzeba z nim delikatnie i z ogromnym wyczuciem już przy pierwszym spotkaniu zaczął za bardzo go tłamsić i Serek spanikował, wpierw ostrzegł, ale Bogdan nie zareagował poprawnie... w tej chwili jestem pewna,że sytuacja sie już nie powtórzy , po miesiącu Serek całkiem inaczej reaguje na ludzi.. prawdą też jest,że każdy przypadek wymaga indywidualnego podejścia...sądze,że gdyby od początku inaczej potraktowano Chipsa w nowym domu - stanowczo, ale z wyczuciem....dominacyjnie, ale nie tak by pies poczuł się od razu zagrozony, gdyby bardziej skupiono sie na budowaniu więzi i zaufania, to wydaje mi się, że do tego pogryzienia by nie doszło.....to był tylko tydzień!!!!! gdyby wykazano więcej cierpliwości, pies nabrałby zaufania, zaakceptował swoje miejsce w nowym stadzie, wówczas jak sądzę i później nigdy by do takiej sytuacji nie doszło, a Chips by jeszcze długo pozył.... -
Historia Chipsa vel Pattona. Niestety bez happy endu
QUATTRUSIA replied to kasiain's topic in American Staffordshire Terrier
ja też czuję przede wszystkim ogromne rozgoryczenie, wierzyłam ,ze wszystko dobrze się skończy..szczególnie, że z berzących relacji wynikało, ze Chips jest łatwiejszym przypadkiem niz przygarniety przez nas (dokładnie moja siostrę) ponad miesiąc temu ponad dwuletni bull Serek, który nie tylko był nauczony dominacji, ale niestety również był pełen strachu, gdyż najprawdopodbniej jego właściciel, który non stop gdzieś wyjeżdżał zostawiał, go co rusz u różnych znajomych, i nieświadom skazywał swojego bulla na bicie przez obcych!! Serek przez pierwsze dni panicznie bał się ręki, non stop warczał, straszył, nie dawał się dotykać, nawet na kontakt wzrokowy reagował warczeniem... przypadek nie łatwy...codziennie przez pierwsze 2 tygodnie zostawiałam w domu moja Quattrusię, zeby pracować z Serkiem.. po 2 dniach wiedziałam ,że tu nic na siłę sie nie zwojuję...Serek potrzebował baaaaardzooo duzo miłości, ale też stanowczości.. przy każdym warknieciu był wypraszany z pokoju, jeśli nie chciał tego zrobić wypraszałam go ręcznie za jego obrożę....to była dla niego największa kara - odrzucenie ze stada..zazwyczaj wracał pi kilku minutach i juz był grzeczniejszy..nie mogłam na niego poczatkow nawet podnosić za bardzo głosu, bo poprostu był wówczas przerażony i znów warczał, ale wypraszanie z pokoju bardzo skutkowalo... na każdym kroku też wszyscy pokazywaliśmy mu,choć bardzo delikatnie, że nie ma szans na pozycję alfa.. kłopot stanowiło początkowo też wyleczenie jego bardzo chorych uszu, bo wogóle nie pozwalał sie dotykać, ale i to dało sie przełamać po 2 dniach ..choć początkowe zabiegi staram sie wykonywac błyskawicznie... w drugi dzień pobytu u nas Serek był u weterynarza -Pani weterynarz nie bała sie rozwścieczonego bulla, bo bardzo kocha tą rasę...nie mniej jednak stwierdziła,ze to ostatnia szansa dla tego psa... po miesiącu Serek jest nie do poznania, nie warczy, można z nim robić wszystko, jest niezwykle posłuszny, wczoraj pierwszy raz biegał na wiekszym terenie bez smyczy (ale i tak ogrodzonym terenie AWF),gdzie znakomicie bawił siez moja Quattrusią....ten pies zapomniał już ,że warczał,zapomniał,że protestuje, keidy coś mu każemy, chyba pierwszy raz w zyciu ktoś pokazał mu gdzie jest jego miejsce, czego człowiek od niego wymaga, i że człowiek moze mu okazać tyle czułości...za tą czułość zrobi teraz wszystko :)) myśle ,ze doszedł w którymś momencie do wniosku, że poprostu warto spróbować nam zaufać i odpuścić sobie walke o dominację, bo to i dla niego lepsze - szczególnie,że ku jego zdziwieniu nikt się go w domu nie bał,a za to wszyscy byli dla niego tacy dobrzy..choć wymagający...... ale jak napisali Darek z Justyną, na takie zaufanie trzeba sobie zapracować... powiem szczerze, że jestem zaskoczona, że Serek w ciągu miesiaca przeszedł taką metamorfozę...spodziewałam sie ,ze bedzie taki gdzies po pół roku, a moze nawet po roku...nastawiałam się na dłuzszą walkę.. pomimo ogromnych problemów z Serkiem ( biorąc go nie spodziewałam się,że będą aż takie) , teraz wiem wraz z moja siostrą (nową mamusia Serka),że warto było, choć początki były koszmarne ...nie bylo łatwo, ale teraz Serek jest wspaniałym podporządkowanym i niezwykle spokojnym i radosnym bullem, który tuli się do wszystkich, znalazł swoje miejsce, z każdym dniem mu z tym lepiej i zaczyna za to dziękować swoją psią miłością... może z Chpsem też mogło się udać...teraz juz niestety za późno, by nad tym sie zastanawiać... -
Historia Chipsa vel Pattona. Niestety bez happy endu
QUATTRUSIA replied to kasiain's topic in American Staffordshire Terrier
szczęśliwie to historia z happy end'em, ale jak napisała dogomaniaczka klaraveritas w nowym wątku, nie pierwszy to niestety i nie ostatni przypadek tego rodzaju, a wszystko z winy nieodpowiedzialnych ludzi, którzy nie tylko nigdy nie powinni sobie brać do odmu bulla, ale wogóle nie powinni mieć żanego żywego stworzenia, bo poprostu do tego nie dorośli !!!!!! -
12 X 2005, g.23.15 - polsat "nasze dzieci"
QUATTRUSIA replied to tufi's topic in American Staffordshire Terrier
NA DODATEK WCZORAJ W POLSAT2 BYŁA POWTÓRKA !!! :evil: -
Historia Chipsa vel Pattona. Niestety bez happy endu
QUATTRUSIA replied to kasiain's topic in American Staffordshire Terrier
wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia dla Pattona ( znanego do tej pory pod ksywą Chips ) oraz jego nowej bullrodziny !!!! :multi: :BIG: :popcorn: :Dog_run: :laola: :tort: :angel: -
Historia Chipsa vel Pattona. Niestety bez happy endu
QUATTRUSIA replied to kasiain's topic in American Staffordshire Terrier
Słodziutki bull-bullek :iloveyou: i wreszcie psie szczęście wyraźnie zaczyna rysować się na morduli :D -
Historia Chipsa vel Pattona. Niestety bez happy endu
QUATTRUSIA replied to kasiain's topic in American Staffordshire Terrier
bardzo się z Quattrusią cieszymy,ze wszystko idzie w tak dobrą stronę :angel: i że Chips jest w tej chwili w tak dobrych rękach !!!! :D -
pies atakuje suke na wystawie ????- to chyba chore
QUATTRUSIA replied to mentor's topic in American Staffordshire Terrier
jeszcze własnie jedna ważna kwestia, która przyczyniła się do tego zajścia : na teren wystawy weszło bardzo wiele osób z psami, które nie były wystawiane !!!!!!!!! sama spotkałam gościa z bullterrierem średnio przyjaznym dla inych psów, który to wcale tego psa nie wystawiał !!!!!!! skoro było już i tak ciasno, to po co wpuszczano jeszcze ludzi z obcymi psami ????!!!!!! -
[quote name='MSMIMI']hm wiele osob podejrzewa ze sedzia był pijany a przeciez, tak sobie mysle byl w pracy... jest chyba nawet jakas ustawa zakazujaca picia alkoholu w miejscu pracy i tzreba było wezwac policje i na alkomacik ale byłyby jaja :D :lol: :lol: :lol:[/quote] słyszałam głosy uczestników wystawy , komentujące zaistniałą sytuację :" to ja idę po piwo, jak sedzia pije to ja też !!!! :wink:
-
12 X 2005, g.23.15 - polsat "nasze dzieci"
QUATTRUSIA replied to tufi's topic in American Staffordshire Terrier
powiem szczerze,że mam mieszane odczucia co do tego programu.. z jednej strony faktycznie padło kilka sensownych uwag,z drugiej jednak strony nie jestem pewma, czy sama pani prowadząca te uwagi rozumiała... wydaje mi się, że zarówno sama prowadzaca, jak i większość osób, które uważają,że są typy/rasy psów z załozenia agresywne będą po tym programie uważać tak nadal :( po programie spojrzałam na leżącą obok mnie przez cały program z brzuszkiem do góry bullinkę Quattrusię i pomyślałam,ze po takim programie znów wiele osób, ktore pierwszy raz zobaczą Quattro będą komentować w stylu: "jak można mieć takiego psa???!!!" "taki agresywny pies powinien chodzić w kagańcu" "czy Pani ma świadomość jakie te psy są niebezpieczne???!!!!" "takie psy zawsze w końcu sie na kogoś rzucaja i zagryzają!!!!" "słyszałem,że jeden bullterrier wskoczył właścicielce do wanny i ją zagryzł w tej wannie" "ponoć jeden bullterrier przegryzł jamnika na pół" (przypadkowi ludzie na ulicy mówią nam takie rzeczy !!!!!!!! ) oraz patrzeć z oburzeniem !! na szczęście: 1.w programie nie wspomniano ani razu o bullterrierach ( bo moja potencjalna teściowa znów by nam zafundowała wykład o niebezpiecznych psach 2.oprócz agresywnych wobec naszego psa ludzi( bo czesto to ludzie są agresywni wobec psa , a nie na odwrót), spotykamy często na ulicy ludzi, którzy zachwycaja sie naszym bulldzieckiem i jej wspaniałym, przyjaznym i radosnym charakterem.. i oby tych było coraz więcej !!! -
pies atakuje suke na wystawie ????- to chyba chore
QUATTRUSIA replied to mentor's topic in American Staffordshire Terrier
Emilka niestety rzeczywiście została dość dotkliwie pogryziona i zamiast wystąpić, po opatrzeniu wróciła ze swoim właścicielem do domu !!! :( chcę zwrócić uwagę, że michał, który jest właścicielem Emilki wystawia ją niezwykle często, a z moich obserwacji wynika,że zawsze stara się usadowić tak przy ringu,żeby mieć trochę wolnej przestrzeni wokół siebie, poza tymEmilka to spokojna sunia dlatego winę widzę w 2 czynnikach : 1. NIEODPOWIEDZILNY WŁAŚCICIEL PSA, KTÓRY POGRYZŁ EMILKĘ !!! - jeśli ktoś ma psa, nad którym nie panuje, to może lepiej z nim nie przyjeżdżać na wystawy, a przynajmniej przed wystawieniem trzymać go w kagańcu ???!!!! 2.ORGANIZATOR dla osób wystawiających bullowate zapewnił naprawdę bardzo niewielką powierzchnię , na której mozna było sie ustawić se swoimi psami, było naprawdę za ciasno !!!!! -
[quote name='staff-ka'][quote] a jeśli coś sie nie zmieni w organizacji wystawy ZK Zabrze, to w przyszlzm roku napewno do Zabrza nie jedziemy !!!!!!![/quote] QUATTRUSIU w Zabrzu - odkad pamietam BULLOWATE sa prezentowane na tym podłożu i w tym samym miejscu - co tegoroczna wystawa - takze w tej kwestii raczej sie nic nie zmieni :roll:[/quote] a może warto jednak spróbować podjąć temat w zabrzńskim ZK ?! to, że było tak od zawsze nie tłumaczy organizatora ! według moich obliczeń z tytułu zgłoszeń psów, opłat parkingowych oraz sprzedaży biletów wstępu do kasy organizatora wpłynęła kwota ok. 100 tyś. , podejrzewam ,że koszt przygotowania ringów nie bardzo by uszczuplił tę kwotę, zwłaszcza gdyby choć zmieciono te kłujące kamole! skoro uczestnik opłaca udział w wystawie (odczuwalny jakby nie patrzeć na kieszeni) to ma prawo wymagać od organizatora wystawy zapewnienia minimum przyzwoitych warunków! tu nikt nie robi mi przecież grzeczności, ja za to płacę !! wiem, że samo się nic nie zmieni, dlatego spróbuje może jutro sklecić jakiś list do ZK w Zabrzu,z nadzieją,że i inni to zrobią i że może jednak coś się zmieni :roll:
-
kiedy wracaliśmy z moim Bogdanem i z Quattro z Zabrza, Bogdan jeszcze był cały czas mocno wściekły, a ja już chyba bardziej byłam tym wszystkim rozbawiona, bo gdybym zaczęła sie na nowo denerwować, to wściekałabym sie do wieczora !!!! :evil: 1.sposób oceniania pozostawiam bez komentarza !!!! :evil: sędzia z trudem ( z domyślnych jedynie przyczyn) od czasu do czasu wstawał z krzesła, co chwilę zadawął pytanie, jaka to teraz jest klasa, którą ocenia !!!!!!!! :o i ile jest aktualnie psów na ringu ( jak można mieć problem ze zliczeniem kilku sztuk znajdujących sie w odległości zaledwie kilku metrów ?????!!!!! całe sędziowanie miało sie zakończyć o godz. 14.oo a bulle opuszczały wystawę ok. 15.00 ( po nich do oceny zostały jeszcze staffiki !!!!! ) psy były zmęczone, ludzi zdenerwowani !!!!!! :evil: po pierwszej częsci oceniania ( psy amstaffy ) sędzia opuścił ring i zrobił sobie niemal godzinną przerwę, ludzie juz zaczynali sobie żartowac, że może sie zgubił i nie potrafi trafić spowrotem !!! :D to było mniej więcej tyle na temat sędziowania, ale skandaliczna wydaje sie sama organizacja !!! 2.na teren byli wpuszczani ludzie z psami, które nie były wystawiane !!!! to o tyle skandaliczne, że i tak było bardzo ciasno i doszło do paru pogryzień miedzy psami ( w tym ucierpiała biedna bullinka Plater Emilka , mam nadzieje, że szybko wyliże sie z ran !! ) NAWIERZCHNIA !!!!!!! Ring był całkowicie nieprzystosowany do wystawiania psów !!!!!! cały w drobnych, bardzo ostrych kamyczkach !!! wiele psów biegając po ringu ( sędzia kazał robić tyle kółek, że sama sie zmęczyłam !!!!) aż kulało !!!! jedna z suczek amstaffków aż zapiszczała w trakcie biegu !!!!! Mówiąc szczerze robiąc kolejne kółka po ringu i widząc, ile to kosztuje moją Quattrusię, czułam sie jak wyrodna matka, która naraża swoją bullinke na cierpienia!!! Byłam zniechęcona, i myślałam ,żeby juz tylko zejść z tego ringu, szczególnie, ze widziałam ,ze sędzia praktycznie nie patrzy na psy, czy raczej udaje,ze patrzy !!!! :evil: Quattri bolały tak łapki, ze nawet już jej nie zmuszałam ,żeby jakos ładnie przybrała postawę, bo to wszystko i tak było bez sensu , a bullusia mi sie meczyła !!! :-? Wiem, że część piesków ma nbardziej odporne poduszeczki łapek a inne mniej, ale moja Quattrusia, mimo ,ze jest wybieganą dziewczyną zawsze na takiej nawierzchni kuleje... w domu okazało się ,że te cholerne kamyczki poobdzierały jej dość mocno skórę między paluszkami tylnych łap !!!! :evilbat: Reasumując : napewno już nigdy nie wystawię Quattro na wystawię, na której bedzie oceniał "szanowny" pan sędzia, a jeśli coś sie nie zmieni w organizacji wystawy ZK Zabrze, to w przyszlzm roku napewno do Zabrza nie jedziemy !!!!!!!