-
Posts
1112 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Cavisia
-
Stawka welsh corgi pembroke: psy, młodzież : ODLOT Lisie pysie
-
Ostatnie info - napadało niesamowicie i cały czas sypie :(. Uważajcie i jedźcie powolutku.
-
Jazdę w tamtym roku pamiętam:angryy: bardzo, bardzo dobrze. Zero odśnieżania, jazda po śniegu po prostu. Ale jeźdzcie ostrożnie - bo może być gołoledź.
-
Pewnie znowu będzie zajęte :(
-
Na numerek nie liczcie :) To dopiero na wystawie :)
-
Małgosiu- super, że się znowu spotkamy :). Ja też nie dostałam jeszcze potwierdzenia pocztą, we wtorek również nie udało mi się do nich dodzwonić - cały czas zajęte. Tak więc mam nadzieję, że nas przyjęli (wysłałam pocztą) i czekam na potwierdzenie. Poprawka - potwierdzenie zgłoszenia właśnie dotarło.
-
To ja chyba inną Warszawę znam.....
-
Asher - ja myślę racjonalnie. Psy posiadam od 1990 roku, cały czas mieszkałam praktycznie w centrum Warszawy. I jakoś smrodu nie było. Żeby nie bylo niedomówień - jestem w 100% za sprzątaniem po psach. Ale trzeba stworzyć do tego warunki. A powiem szczerze , że mnie się robi niedobrze, jak widzę człowieka idącego i trzymającego koooopę w woreczku . Jakaś wrażliwa jestem?
-
Jak znam życie to jutro będzie baaaardzo ciężko się dodzwonić :shake:
-
Jak znam życie Polakowi woreczek się rozerwie, nie zostanie w ogóle zawiązany, lub woreczek caaaały będzie ufajdany. Jak dodać do tego jeszcze brak kubełków, ich "przepełnienie" i rzadkość usuwania zeń śmieci, to wychodzi mało ciekawy obrazek. Ale może się mylę
-
Ja będę na wystawie , więc nie będzie problemu :) Tylko przypomnij się po wystawie - bo to jeszcze dwa tygodnie :)
-
Nie miałabym ochoty chodzić sobie w parku lub usiąść na ławce, w lecie przy temperaturze 35 st.C, obok kubełków z taką zawartością :crazyeye: Wyobrażasz sobie ten smrodek?????:shake:
-
Nie wiem jak to było dokładnie. Ale jak odbierałam numerek, to była Pani, która zgłosiła kilka piesków. I okazało się, że jednego z nich nie ma w katalogu. Myślę, że tak się stało, bo oni wysyłają potwierdzenie, że przyjęli psa/psy bez wyszczególnienia konkretnych psów. Wiem, że kobieta strasznie się piekliła :angryy:
-
Ale lepiej się upewnić, czy zgłoszenie doszło. W zeszłym roku, we wrześniu, bardzo dużo ludzi miało nie przyjęte zgłoszenia (podobno nie działała im poczta e-mail), a także sporo ludzi przyjeżdżało i na miejscu odkrywało, że w katalogu ich nie ma:crazyeye:
-
Hhmmm nie za bardzo rozumiem waszą dyskusję. Po pierwsze słowo "rodowód" nie jest zastrzeżone patentowo i każdy ma prawo go używać. Po drugie nie rozumiem czemu pod pojęciem rodowód , rozumiecie "oczywiście" że to musi być związek kynologiczny? To, że tak było ileś lat? Wiele rzeczy było w minionej epoce, była jedna partia i wcale to dobre nie było :cool3: Ja uważam, że każdy ma prawo do swobodnej działalności konkurencyjnej. I tylko na dobre związkowi wyjdzie taka konkurencja. Poza tym lepiej jak ktoś kupi psa z rodowodem , również PKPR , niż bez papierów. A co do ilości wystaw - to dla mnie osobiście ilość wystaw przekracza już pewne normy. Dla mnie ilość nie oznacza od razu JAKOŚCI. A jakość (nie ilość jest najważniejsza). Ps. dla wątpiących jestem członkiem związku właśnie, ale widzę wady tej organizacji, oraz dopuszczam swobodę działania innych. Pamiętajcie, że od PKPR trzeba być lepszym, a nie brutalnie je zwalczać.
-
Znowu troszkę was nie rozumiem. Uważacie, że zamożność właścicieli spowoduje, że psu nie będzie brakowalo dosłownie ptasiego mleka? Nic bardziej mylącego. Wedle zasady "łatwo przyszło - łatwo poszło" dla mnie są to najgorsi właściciele. Wolałabym na właściciela dla psa człowieka biednego nawet, ale takiego który odda całe serce psu. A nie wyrzuci psa do kojca jak się znudzi (znam taki przypadek- dwa labradory z czołowej hodowli, kupione dla szpanu, zaczęły niszczyć, to zbudowano im kojec tam siedzą). A kosztowały baaardzo dużo.
-
Ale przecież ja wcale nie pisałam o tym, żeby szczenięta były z suką do końca ich i jej życia??!! Pisałam o tym, że brakiem uczuć LUDZKICH w stosunku do zwierząt, które się posiada jest odbieranie suce szczeniąt po urodzeniu. Zresztą mam jedno pytanie - czy ktoś, kto tu jest za aborcją, czy też odebraniem szczeniąt suce po porodzie, robił to na swojej suce? Nie chcę od was odpowiedzi, odpowiedzcie sobie w duchu .
-
To żadne uczłowieczanie, tylko normalne ludzkie, humanitarne traktowanie zwierząt. Tak jakbym matce nigdy nie odebrała dziecka, tak samo żadnemu zwierzęciu (nie chodzi mi już tylko o suki) jego potomstwa. Dla mnie takie zachowanie jest czystym okrucieństwem. [B]Ale widać każdy inaczej pojmuje miłość do zwierząt.[/B] W każdym gatunku zwierząt (psy, ludzie , koty również) dochodzi do momentu, kiedy matka uznaje, że jej potomstwo jest już dostatecznie samodzielne i może radzić sobie bez niej. Oczywiście umowny (przez człowieka znowu) wiek 7-8 tygodni jest chyba troszkę zbyt wczesny, ale to już chodzi o koszty hodowców. Zresztą jak byś widziała sukę opiekującą się szczeniakami to byś wiedziała, że przez pierwsze 1,5 tygodnia siedzi ona z nimi cały czas, natomiast później zaczyna prowadzić normalny tryb życia. I coraz mniej się o nie boi, bo wie, że są coraz większe, coraz bardziej samodzielne. Ponownie proponuję, niech właścicielka suczki skontaktuje się z weterynarzem, który napewno ma większe doświadczenie w powyższym temacie.
-
Asher - ja znalazłam dom tylu psiakom i kociakom już, że nawet przestałam liczyć. Ale nie trąbię o tym wszem i wobec , bo po co. Widzisz, tak to bywa, że mając ewentualnie w domu sukę , która miałaby wpadkę, przede wszystkim myślałabym o tej suce. Nie zgodzę się absolutnie, że nie pozostawiłoby to u suki żadnego złego wspomnienia. Gdyby psy tak łatwo zapominały złe rzeczy, nie byłoby problemu psów , które miały kiedyś traumatyczne przeżycia. Piszesz o problemie bezdomności - owszem jest to poważny problem i nikt tego nie neguje. Ale jest też druga strona medalu. Biorąc psa, powinniśmy myśleć przede wszystkim o jego dobru. A zabierając suce szczenięta czynisz jej bardzo wiellką krzywdę. Pomijam już fakt problemów takich jak laktacja i jej zahamowanie. Z jednej strony wydaje ci się, że jesteś dobra, bo "dbasz" o psiaki w schroniskach, ale z drugiej strony dopuszczasz możliwość skrzywdzenia innego psa. Ja proponuję natomiast, aby zainteresowana zamiast pytać się tu na forum (część z was nigdy nie miała własnego miotu), popytała się fachowców czyli weterynarzy i specjalistów endokrynologii, położnictwa i zoopsychologii.
-
HHHmmmm ja nie uczłowieczam. Ale uważam, że nie można psa traktować jak rzecz - nie czuje, nie myśli, nie cierpi, nie kocha.... Nie wiem jak długo suka dochodzi do siebie po zabraniu szczeniąt, ale można się domyślić, ze jest to dla niej dość bolesny okres, pozostawiający trwałe zmiany w psychice (jak każdy głęboki wstrząs psychiczny). Suka wie, że ma szczeniaki - byłam już przy paru porodach, i widziałam jak suka reaguje, jak pilnuje każdego szczeniaka. Piszesz, żeby nie uczłowieczać psów. Zacznij może od tego, żeby ludzi [B]nie odczłowieczać[/B] ;)
-
Faktycznie nie pomyślałam nawet o ogromnym ukrwieniu macicy - w przypadku pojawienia się jakichkolwiek komplikacji suka po prostu się wykrwawi :( W każdym razie teraz (czyli przeszło 6 tygodni po) powinno być już widać, czy suka jest w ciąży. Osobiście przy takiej wpadce (chociaż nigdy mi się nic takiego nie zdażyło) pozwoliłabym suce urodzić, a potem poszukała domów dla szczeniąt. Jezeli rzeczywiście byłoby ich strasznie dużo , to o części można podjąc decyzję o uśpieniu, ale absolutnie nie zabierałabym wszystkich. Pamiętajcie, że nie wiemy wiele o psychice zwierząt , psów również. Nie wiemy w jaki sposób odczuwają one ciążę, poród oraz szczenięta. Dlatego też trzeba bardzo uważać robiąc cokolwiek w takiej sytuacji. Każdą decyzję trzeba dokładnie przemyśleć, analizując "za" i "przeciw". W innym przypadku możemy zrobić suce wielką krzywdę.
-
W zeszłym roku rzeczywiście było kiepsko, ale może w tym roku będzie lepiej? Trzymam kciuki :)
-
Myślę, że się tu mylicie i to bardzo. Owszem suka nie ma świadomości (też nie mamy pewności) bycia w ciąży, ale wszelkimi procesami regulują u niej hormony. To one powodują uspokojenie suki, większą senność, "dbanie o siebie". I teraz nagle, gdy suka przygotowuje się do porodu i odchowania szczeniąt, to wszystko zostaje nagle przecięte. Moim zdaniem doprowadza to do ogromnych wahań hormonów i to jest bardzo niebezpieczne. A kto chce suce zabierać szczenięta po urodzeniu, albo nigdy nie widział suki ze szczeniętami po porodzie, albo jest totalnie nieczuły.
-
Na dodatek jeszcze ten właściciel oskarżany o pozazwiązkowe krycie, jeśli mu się tego nie udowodni, to może domagać się odszkodowania od ciebie za zniesławienie. Poza tym zastanawiam się nad inną rzeczą, jak zmusić właścicieli suki i szczeniąt do przeprowadzenia badań?
-
Ja się wybieram napewno, w końcu 30 km tylko :)