-
Posts
7282 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Greven
-
Mnie ostatnio szlag trafił, jak trafiłem na tę aukcję: [URL="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=83231671"]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=83231671[/URL] [COLOR=red][B]Witam, posiadam ślicznego pieska rasy amstaff, Pako ma 2 lata, posiada mocną budowę ciała [/B](rzadko można spotkać tak dużego i rozbudowanego amstaffa)[/COLOR][COLOR=red][B]oraz zrównoważony charakter. Nasz piesio daje liczne, zdrowe i silne potomstwo. Piesek od 6 miesięcy smutny bo... samotyny. Wszystkich zainteresowanych właścicieli suczek rasy amstaff z Wielkopolski prosimy o kontakt mejlowy lub telefoniczny [/B](...)[/COLOR] [COLOR=#ff0000][/COLOR] Niedobrze mi się robi, jak czytam takie bzdury :angryy: A później kolejny miot pseudo-amstaffów po 100, 200, 300 zł... upychanych byle gdzie i byle jak. Bez testów psychicznych, bez szkoleń. I kolejna afera z "psem mordercą" w roli głównej, bo właściciel Pako uważa, że jego pies musi sobie "ulżyć" :angryy:
-
Popieram pomysł! Wy tu na dogomanii jesteście "uświadomieni", ale pomyślcie, że większość ludzi w ogóle nie ma pojęcia jaka jest różnica pomiędzy hodowlą, a pseudo-hodowlą. Uważają, że rodowód jest potrzebny tylko snobom, albo fanatykom, co chcą się z psami tłuc po wystawach. Kupują psa bez papierów, bo podoba im się rasa, którą on przypomina i bardzo często nieświadomie nabijają portfel "producentom", stymulują do dalszej "produkcji". Do tych ludzi można dotrzeć, można im wiele wyjaśnić! Ważne, aby tekst był zwięzły, dający do myślenia i bez niepotrzebnej agresji. Ci, którzy sądzą, że są cwani, bo kupują rasowego psa za 300 zł, zamiast za 2 tys., są raczej niereformowalni. Ale tak, jak ktoś już napisał - niech apel chociaż jedną osobę skłoni do refleksji - to już będzie coś! Ja myślę, że to będą dziesiątki osób. Może zaczną myśleć, szukać informacji w internecie. Popsujmy rynek pseudo-hodowcą i bezmyślnym rozmnażaczom :diabloti:
-
[quote name='Carmen'][B]Greven [/B]masz talent... piekne zdjecia robisz[/quote] Dziękuję :oops: [quote name='souris']Ten szylkrecik jest bardzo ładny.[/quote] Trikolorka, ale białego ma bardzo mało. [quote name='souris']Nie wiem gdzie Ty te zdjęcia robisz ale to czarne tło jest powalające i zdjęcia są przepiękne !!! :loveu:[/quote] A dziękuję bardzo! To zasługa wnęk okiennych w moim domo-stajennym budynku. Oba zdjęcia kotek są akurat na parapetach, a Księżniczka - z tego, co pamiętam - siedziała w drzwiach (w budynku było o wiele ciemniej /bo wtedy jeszcze nie było okien, tylko okiennice/ niż na zewnątrz, więc wyszedł ciekawy efekt... no, trochę mu pomogłem w PhotoShopie :razz: ). Mur jest gruby, jak w warowni, kamienny.
-
To na dobranoc jeszcze rudy. Dodam, że Tanga nie ma nic przeciwko zakoceniu jej galerii, bo ona koty lubi, a rudego w szczególności. Z rana, po przebudzeniu wylizać rudego od góry do dołu... a jak ucieka, to go dyskretnie łapką przygnieść... mocno przygnieść :diabloti: i lizać dalej... I udawać, że się nie słyszy pelnych oburzenia miałków i że się wcale łapki nie dociska, gdy rudy próbuje myknąć z łóżka :diabloti: [IMG]http://img100.imageshack.us/img100/5684/gebbels2sr.jpg[/IMG] Dobranoc.
-
Dla Vectry, dwie trikolorki (na pierwszym Svasti, na drugim Gothika) :bluepaw: :bluepaw: :bluepaw: [IMG]http://img56.imageshack.us/img56/3042/svasti5jw.jpg[/IMG] [IMG]http://img56.imageshack.us/img56/8161/gothika0cg.jpg[/IMG]
-
[quote name='Vectra']Super masz koty zwłaszcza te trzy kolorowe - zazdroszcze ci że one się akceptują mój miauczyński nie cierpi kotów , a ja bym chciała jeszcze przygarnąć jakiegoś rudaska.[/quote] Trikolorki są piękne :oops: Jedna ma niestety białaczkę, ale na razie (odpukać!) funkcjonuje bardzo dobrze. Też nie wiem jakim cudem wszystkie osiem sztuk tak dobrze się toleruje. Co więcej - one się nawet lubią! A jak nie lubią, to nie wchodzą sobie w drogę. Tylko młody kocur (już niedługo, jajka good bye) ciągle ścina się z dojrzałym kastratem i drą przysłowiowe koty :evil_lol:
-
[quote name='Vectra']To może go nie oddawaj ??:cool3: :cool3:[/quote] Będą się żarły. Co to za życie bym psu zafundował - non stop w kagańcu, uwiązany, w innym pomieszczeniu, niż Axa... Zresztą Axa też by na tym straciła. Już z Księżniczką jest wystarczający cyrk :shake: Na głowie bym stanął, żeby go nie oddać, ale lepiej zamiast tego poszukam mu domu, w którym będzie nie tylko kochany przez człowieka, ale i akceptowany przez inne zwierzęta (albo najlepiej, gdyby zwierząt nie było). Moje egoistyczne przywiązanie nikomu by na dobre nie wyszło :-(
-
[quote name='Vectra']ten wyraz pyska Tangi powalający[/quote] :evil_lol: Tak, wyraz pyska pod tytułem "no przecież przybiegłam, no przecież przybiegłam, daj ciacho!" :evil_lol: Kompania fajna, tylko szkoda, że nie zgrana. Niedługo Medium wyjeżdża do nowego domu, Stuart vel Rammstein pewnie tuż za nim... Aż mi smutno na samą myśl... Zwłaszcza w Rammsteinie zakochałem się od pierwszego wejrzenia, będzie mi go bardzo brakowało :-( Siedzi mi właśnie na kolanach, zwinięty w kłębek, z mordą opartą o stół, oczka przymknięte. Niby wszystko w porządku, ale czuć, że jest przybity tą całą sytuacją :shake: Czym dłużej to trwa, tym trudniej będzie mi się z nim rozstać :-( Dzisiaj byliśmy w sklepie. Wyszedłem, odwiązałem go, mówię "choć" a on stoi i patrzy na drzwi... On czekał na swojego pana, tego który się go pozbył.
-
O już widzę, bo się w końcu zdecydowało wyświetlić. Prześlę Ci, podaj na jaki adres. Tylko nie obiecuję, że to prędko nastąpi, bo muszę mieć naprawdę wybitny transfer, żeby przeszło przez pocztę na GPRSie.
-
[quote name='souris']Czy ja mogłabym prosić o przesłanie oryginalnego tego zdjęcia?[/quote] Ale którego? ;) I na jaki adres? [quote name='souris']Jak sytuacja między suńkami ?[/quote] Chwiejna równowaga, jak na razie, ale jestem dobrej myśli.
-
Tanga też, ale do biegania jej nie ubieram, niech się dziewczyna rozrusza. W derce jest dość... niemrawa :mad: A Rammsteinowi nie zdążyłem kupić kubraka i on w ogóle odmówił śniegowych szaleństw - szybki wypad na siku, kupe i z powrotem do domu. Wcale nie widzę wdzięczności w jego oczach, gdy zabieram go na dłuższy spacer :evil_lol:
-
Ostatnio zdjęcia może nienajciekawszej jakości mi wychodziły, ale dość zabawne. Zapraszam do oglądania! "Sorry, dla ciebie już nie ma miejsca" (były duże mrozy i całe życie domowe skoncentrowało się przy moim grzejniczku) [IMG]http://img208.imageshack.us/img208/1043/img4621tangapomn2lw.jpg[/IMG] Axa i Fidelio, oboje zaniepokojeni, że zaanektuję źródło ciepła :evil_lol: [IMG]http://img208.imageshack.us/img208/9995/img4622kotpomn0dn.jpg[/IMG] "Nie chcę pozować, chcę do domku..." [IMG]http://img208.imageshack.us/img208/9870/img4628tangapomn8ar.jpg[/IMG] "Tata, daj cukierka!" (gościnnie Stuart vel Rammstein) [IMG]http://img208.imageshack.us/img208/8965/img4651apomntanga8qn.jpg[/IMG] Pędem do domu - Axa, Rammstein, Tanga: [IMG]http://img467.imageshack.us/img467/8845/img4653apomntanga7ao.jpg[/IMG] "Zimnooooo!!!", czyli jak marzną pitbulle :evil_lol: (gościnnie Rammstein) [IMG]http://img467.imageshack.us/img467/2055/img4656apomntanga2pc.jpg[/IMG] ... nareszcie po spacerze. Wszyscy szczęśliwi przy kaloryferze: [IMG]http://img467.imageshack.us/img467/7995/img4658apomntanga4dh.jpg[/IMG] Na koniec Stuart vel Rammstein solo: [IMG]http://img204.imageshack.us/img204/3443/img4659apomn2dv.jpg[/IMG] [IMG]http://img489.imageshack.us/img489/5822/img4664apomnto7hz.jpg[/IMG]
-
[quote name='Poświata']a nie może Mefisto z dzwoneczkiem na szyi latać???[/quote] [quote name='Patka']Greven dzwonek mu!!![/quote] Mogę założyć dzwonek Mephistowi (i pozostałym siedmiu), ale nie zrobię tego, bo kot chodzący luzem za dużo ryzykuje, nosząc obrożę (z tym dzwonkiem) na szyi. Poza tym z dzwonkiem nie będą tępiły myszy w paszarni. Wolę mieć koty-morderców, niż koty ze skręconym karkiem, lub plagę myszy :mad: Kot eliminuje osobniki najsłabsze.
-
Uwieńczenie łowów Mephista, a dioda w oku to się chyba z podniecenia zapaliła :evil_lol: [IMG]http://img467.imageshack.us/img467/9789/ptaszek2gigantapomn3yw.jpg[/IMG] Patka, jakiego programu używasz, bo co zdjęcie, to małe arcydzieło...
-
[quote name='MałGośka']Ale profesjonalnie zabrzmiało :razz: Lulanie idealne![/quote] Tak po prostu najwygodniej ;) [quote name='jnk']I całkiem już na poważnie: życzę szybkiej poprawy samopoczucia psiaka.[/quote] Dziękuję bardzo! My już się przyzwyczailiśmy do lulania, ale kolega, który u mnie pomieszkuje od kilku dni zobaczył to po raz pierwszy i przez bardzo długą chwilę nie wiedział, jak się zachować (nie uprzedziliśmy go, że po posiłku pitbulla cap na ręce i lulamy), po czym stwierdził zniesmaczony "weźcie jej becik załóżcie, może ktoś da się nabrać". :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Do dziś nie mogę powstrzymać śmiechu, przed oczami mając następującą wizję: zachwycona ciocia pochyla się nad wózeczkiem, w wózeczku pod kocykiem leży becik... ciocia odsłania buzię maleństwa, a tak... morda pitbulla :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
-
... już nie cierpi
-
MałGośka, na razie nie zarzucam lulania, a jak będę u weterynarza, to dopytam, czy takie skutki uboczne mogą na początku występować. Tylko nie wiem, czy on coś o lulaniu w ogóle wie, skoro mi nie zasugerował tej metody... Malawaszka, wydaje mi się, że teraz chwyt już mamy optymalny - hehe, nie to co na początku - pitbull lecący z rąk, wyginany w dziwnych pozycjach, uciskany na brzuszek etc. - ale teraz doszliśmy już do pewnej wprawy. Jest trzymana pod tyłek i ramieniem dookoła klatki piersiowej.
-
Dzisiaj kupiłem chlorofil i już dostała dwa "cukiereczki". Smakują jej. Są dodatkowo z... miętą? eukaliptusem? Nie pamiętam, ale ładnie pachną. Lulamy wytrwale ;) Tylko nie wiem, czy to dobrze, że zaczęło jej się więcej ulewać i odkrztuszać jak do wymiotów - już po lulaniu, jak idzie do łóżka. Powinno mnie to niepokoić?
-
Dziękuję! :multi: Sylwia, niestety musiałaby ta karma być w odmianie puszkowej, ale to też nie teraz... Już wyjaśniam. Suchego nie może Tanga jeść, ani w formie suchej, ani tym bardziej moczonej (czyli miękkiej i spęczniałej), bo jedno i drugie zbyt łatwo może utknąć w jej rozszczepionym przełyku (rozstrzeń, achalazja) i albo tam sobie zalegać i gnić, albi psa zadusić :( Puszek też na razie ma nie jeść, bo weterynarz chce wykluczyć alergię na konserwanty i zagęszczacze. Więc na razie tylko ryż+kurczak+marchewka. Jednak dziękuję za informację, może z czasem okaże się możliwa zmiana diety i już wiem, co warto wypróbować ;)
-
XXL, jeszcze nie raz Ci wskoczy na kolana! Genetyka nie wykończy mojego wedelka. Co prawda mało to teraz do pitbulla podobne... Sąsiad myśliwy zapytał, czy mój posokowiec dobrze idzie po śladzie i czy jest z rodziców użytkowych, bo jest zapotrzebowanie. Jak będę kryć, to ma chętnych na szczeniaki :evil_lol: Po zmianie leków zaczęło jej się poprawiać. Wierzę, że będzie dobrze. Ma być dobrze...
-
Niesamowita akcja! Jak scenariusz :multi: Płock... Kiedy przyjdzie pora na Szczecin? Widzę, że problem został już poruszony. Schronisko w Szczecinie nie od parady nazywane jest "zdychalnią". Psy znikają. Dwa razy byłem tego świadkiem, gdy zawoziłem znajomych po psa, którego upatrzyli - to były starsze, "kiepskiej jakości" zwierzęta bez większych szans na znalezienie nowych właścicieli - jedni i drudzy znajomi wrócili po kilku dniach, a tych psów już nie było i nikt nie miał nam ochoty powiedzieć, co się z nimi stało. W adopcji? Uśpione?? Inna sytuacja - dwie znane mi osoby i dwie z opowiadań, odkupiły psy ze schroniska. Książeczki zdrowia były, niby wszystkie szczepienia, odrobaczenia itd. Jeden pies nie przeżył tygodnia - zapalenie jelit. Drugi padł po kilku dniach na jakąś chorobę szczenięcą (nie pamiętam nazwy). Jeszcze jeden odszedł w preciągu kilku dni, a ostatni cudem przeżył, bo był tak zarobaczony i odwodniony (o niedożywieniu i chorobach skórnych nie mówiąc), że weterynarz wyciągnięcie go z tego przypisał nie sobie, a sile woli życia tego psa i determinacji jego nowych właścicieli. Ostatnio kilka razy coś mnie ciągnęło do schroniska. Porównywałem ilość psów w boksach z psami "na kwrantannie". Jak to możliwe, że w boksach jest ledwo 3-4 razy więcej psów, nież "na kwarantannie"? Tak szybko znajdują nowe domy? Chciałbym wierzyć, ale... Na koniec podejście "kadry". Koleżanka pojechała z zamiarem kupienia mixa dalmatyńczyka, którego sobie upatrzyła. Poprosiliśmy, aby ktoś z pracowników, albo lepiej wolontariusz zajmujący się psem, wyprowadził go do nas. Odmówiono, stawiając sprawę tak: [I]pies wyprowadzony już nie może wrócić do boksu, bo inne go zagryzą. Albo pani bieże, albo nie...[/I] Wzięła. I mój własny przykład. Tylko raz byłem zmuszony odprowadzić do szczecińskiego schroniska psa i do dziś mi to leży na sercu. Znaleziony przy drodze wilczur. Na sam widok moich zwierząt o mało mi nie wyrwał ręki, następnie wszedł z drzwiami do domu... Przez kilka dni mieszkał u mnie, kaganiec mając zdejmowany tylko do picia i jedzenia. Rzucał się na ludzi. Nowego domu nie zdołałem mu znaleźć w tak krótkim czasie, więc decyzja ostateczna: schronisko. A tam przesłuchanie. Dlaczego się pozbywam, dlaczego się nie przyznaję, że to mój pies, czy już mi się znudził itd. Byłem w szoku. Prosiłem, aby w papierach odnotowali, że jest agresywny do kotów, psów i ludzi oraz gdzie go znalazlem... Niestety, jedyne, co usłyszałem, to że [I]jak się psa porzuca, to wypada chociaż zostawić mu kaganiec i kolczatkę i nie stawiać żadnych warunków...[/I] Co tak naprawdę dzieje się w szczecińskim schronisku? Czy jest tak źle, jak mi się wydaje??
-
Ależ to by była ulga!
-
Dziękuję za opinie i pomysły! Po śniadaniu lulałem w szeleczkach, ale dostała głupawy, traktując moje zabiegi, jako zachętę do zabawy (szeleczki = spacer), zaczęła się wić, jak piskorz i buchać w twarz "oddechem mroku". W końcu musiałem ją skarcić, a wtedy zwisła bezwładnie, co jest chyba jeszcze bardziej uciążliwe... Dziś wpadłem na to, że lulać można na siedząco, hurra! :multi: Weterynarz poinformował mnie, że cuchnący oddech to taka "uroda" psa z rozszczepieniem, eh, ale ostatnio niestety pogorszyło się. Wydaje mi się, że poszłaś dobrym tropem, Zofio, ponieważ pies miał dodatkowo dolegliwości żołądkowe, więc jedno z drugim mogło się połączyć, dając mieszankę wybuchową (dosłownie). saJo, a na jakiej zasadzie działa chlorofil?
-
A nie sądzisz, że osoba zrzeszona w Związku Kynologicznym, po min. 3 wystawach, w kontakcie z innymi hodowcami i raczej również ze "swoim" weterynarzem... ... zadawała by takie pytanie? Dla mnie to brzmi dziwnie, ale mam nadzieję, że pańciabuli jest rozsądną osobą ;)
-
saJo, nie śpiewałem, Oscar mi wystarczy. Grammy już nie chcę :diabloti: