gagucia
Members-
Posts
76 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gagucia
-
[IMG]http://upload.miau.pl/1/51164.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/51161.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/1/51163.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://upload.miau.pl/1/51158.jpg[/IMG][IMG]http://upload.miau.pl/1/51159.jpg[/IMG][IMG]http://upload.miau.pl/1/51156.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://upload.miau.pl/1/51155.jpg[/IMG]
-
zaraz poiwnna byc reszta fotek. powiekszam colliego wyglada jak border dla mnie tylko rudy;/ bardzo kuleje.
-
[SIZE=2]bylysmy rozeznac sytuacje. najpierw w lesie.gleboki grochow. tony karmy ktora monika i ta pani wysypaly 2 dni temu juz nie bylo..jakas resztka.. bogu dzieki ze poszlysmy zapytac sie ludziow czy cos wiedza. pan z okolicznego domku poinformowal nas ze psy sa, nie dzikie, nie agresywne, nie ufne ale przyjazne i ze chyba spia w tym bialym domku tam---->poszlysmy tam...przy kamiennej drodze w krzakach bialy pustostan bez drzwi i okien z walacy m sie dachem. w srodku sterta smieci, kubly materace, kuwety trociny puszki..no wszytsko. smietnisko.na wysokosc od 0,5 do 1 m od ziemi. sa tam 4 psy rudy mieszaniec wyglada jak mix tosy i boxera-nieufny maly wielkosci border collie piesek, a ubarwienia collie bardzo utykajacy na noge te dwa psy kiedy nas zobaczyly porpstu odnalazy sie w budynku i razem jeden za drugim opuscily go. poszlismy po sladach za domek i doszlismy to sterty desek przypominajacych budy.. tam okazalo sie ze z tyl u domku jest jeszcze jeden pokoik-mysle ze tam psy przezimowaly. na stercie smieci siegajacej okna lezala ruda sunia.podbiegla do nas i zaczela sie witac.jest kochana.ma cos z bulla w sobie-chyba spojzenie.jako jedyna jest chyba zdrowa. za nia siedzial stary wilczur.szary bury kulejacy i zaraz sie zawinal do wyjscia-plochliwy. psy poszly do zostawionego przez monike jedzenia.sunia chyba nie zostala dopuszczona.[/SIZE][SIZE=2]ona jest do wziecia od reki.wyglada na zdrowa, wesola towarzyska..kiedy podchodzi kuli sie tak jakby nieraz oberwala jednak nie widac tego po ciele.nie ma blizn.jest mlodziutka.[/SIZE] [SIZE=2]chciala jechac z nami..pobiegla kawalek potem skrecila do lasu do wyspanego suchego..niestety;(szybko odjechalismy,zostala tam.. dalej pojechalismy sprawdzic te dwa psy za brama. sa- stary pies i stara suka z ogromnymi cyckami(?????mam nadzieje ze to z wielu ciaz i teraz nie ma tam maluchow) sasiedzi mowia to samo co karmicielka. mowia ze psow bywalo wiecej. ze znikaly w dziwnych okolicznoscach. ze szczeniaki sa wywozone prawdopodobnie. ze teraz sa te dwa ale kiedys to sie ciagle zmienialy. ze nie jeden a wiecej tam zginelo..ze chodza plotki ze to [B]psy ze schronisk[/B]. ze p doktor(wlascicielka) chyba musi przemykac sie nad ranem i je karmic.chude nie sa..ale co z tego;(nikt tam nie mieszka od 8 lat! u obrozy wilka wisi kawalek lancucha..podobno byl ktos z tozu wszedl tam i stwierdzil ze psy w szopie nie maja nic i zadnychwarunkow i...i wiecej nikt nic nie wie. nic nie zrobiono.przynajniej dla psow nic sie nie zmienilo. zdjecia beda zaraz.monika narazie cos tam zalatwia bedzie pozniej. [/SIZE]
-
wazne niech wisi na gorze!
-
[quote name='joaaa']ja tez tak najpierw pomyślałam ale suczka na zdjęcie ma prawą łapę pokazaną lewym bokiem i widać, że ma na tej łapie też część ciemną. Pies pokazuje prawa łapę prawą stroną i widać, ze lewą stronę ma białą. Ale nie bęe się upierać, poza tym , że są b.b.b.b.b.b.podobne. Czy możecie sprawdzić?[/quote] moze i tak. wydaje mi sie ze prawa lapka suczki ma jasne poduszeczki bo ma stzalke po wewnetrznej stroni enogi. a dog ma wyraznie czarne poduszki... sama nie wiem podbijam;]
-
to nie ten pies ten ma na zdjeciu jedna biala tylna skarpetke a suczka ma dwie..z tego co widze, moze sie myle
-
Bajka z ruin w domku .Dług spłacony, wszyscy szczęśliwi
gagucia replied to rybon36's topic in Już w nowym domu
daleko to jest?kolo pruszkowa?ile km?ja mam aparat. -
Bajka z ruin w domku .Dług spłacony, wszyscy szczęśliwi
gagucia replied to rybon36's topic in Już w nowym domu
nie przeczytałam calego watku, czy nadal trzeba zrobic zdjecia w minsku mazowieckim? -
Zagłodzone chart i dog z lasu - nie przeżyły gehenny :(
gagucia replied to Aganiok's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziewczyny ktos na gronie garwolin napisal mi "ja widzialem gdzies w garwolinie identycznego charta ale nie jestem pewny czy to akurat ten =/ ... niechce nikogo osądzac itp. ale widzialem go w okolicach zabawek jak sam bylem ze swoim psem na spacerze ... ale odrazu mówie że to nie jest pewna info. ...." moze warto tam popytac i sprawdzic.a noz moze sie okarze ze np ten pies zniknal.nie znam szczegolow.napiszcie do tej osoby na pw. link do posta: http://w8.grono.net/forum/topic/710196/0/ -
Zagłodzone chart i dog z lasu - nie przeżyły gehenny :(
gagucia replied to Aganiok's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
czy one rodzily czy to bylo ustalone? moze ktos kupowal szczeniaka pseudorasowego w tamtych okolicach ? -
Zagłodzone chart i dog z lasu - nie przeżyły gehenny :(
gagucia replied to Aganiok's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
umiescilam na gronach -
Pitbull Koks odszedł za tęczowy most
gagucia replied to doddy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
bardzo mi ulżyło że odszedł w nocy. chcialam aby odszedl we snie. i ciesze sie tez ze nie cierpiał i nie cierpi i juz cierpieć nie bedzie o odszedł w takich cudownych warunkach domowych i otoczony taka opieką. [*] -
Pitbull Koks odszedł za tęczowy most
gagucia replied to doddy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
bububububububububububuuuuu;(:placz: -
Pitbull Koks odszedł za tęczowy most
gagucia replied to doddy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ja mysle ze jak już ciotka doddy mowi ze trzeba tzn ze trzeba;( bo jakby jakas byla szansa i pies by nie cierpiał to by probowala prawda ciotka?ciotki robia tam u siebie rozne cuda i wierza jak juz nikt nie wierzy ale czasem chyba cuda to za malo;( niestety:-( napiszcie co dalej bo nie powiem jakos mi ten koksik zapadl w serce:-( -
Pitbull Koks odszedł za tęczowy most
gagucia replied to doddy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
;(((jejku wiedzialam ze jak sie krztusil pierwszego dnia to cos bedzie z tego zlego;(( taki piekny pies. nie ma mozliwosci zeby jakis wet to zrobil na miejscu? jejku;( -
Pitbull Koks odszedł za tęczowy most
gagucia replied to doddy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
to o zwijaniu kocyka doddy dobre pisze...z tego wlasnie powodu zaraz jade po specyfiki na tapicerke wie ktos moze jak sprac krew z siedzen? zastosowalysmy lodowata wode a potem piane z vanisha. niby zeszlo ale wokol gdzie nalozylysmy wode zostaly krwawe zacieki..a ze bylo pozno wyszlo dopiero rano noi kurcze mam tu lekka awanturke w domu;):razz: nigdy nie wiozlam psa ze sparalizowanymi lapami, nie myslalam ze tak skopie zabespieczeni aktore poczynilam na siedzeniu... myslalam ze "robi pod siebie" tzn ze jak musi no to robi pod siebie ale nie wpadlo mi do glowy ze nie trzyma moczu..i ze w moczu jest krew;/heheh piesio jest cudowne, musi mu sie poprawic bo nie wyobrazam sobie usypiania psa w takim stanie swiadomosci;] pies cala droge spal grzecznie z pysiem opartym o siedzenie.jak tylko zwalnialysmy to podnosil lep i sprawdzal gdzie jest.. fotki mam sumie takie same jak juz sa... trzymam za koksa kciuki:lol: -
ja trafilam na swietna pania z polecenia siwtnego weta i za h placilismy 50 zl przy czy raczej zaokragla w dol niz w gore. pani nie chciala sie podjac bo pytanie padlo-czy cos sie da zrobic? chodzilo o to ze zgodzila sie zaznaczajac ze mamy lwa w klatce i to tylko zwierze wiec nie gwarantuje-przy tym co uslyszla od nas ze w 100% da sie to zachowanie usunac. chyba chodzilo o to ze jak nas aster zagryzie ktorejs pieknej letniej badz zimowej nocy to nie bierze za to odpowiedzialnosci bo jej zdaniem nie jest to pies "pewny". co do tego husky i oplacanosci to szkoda gadac.wiadomo i w tym zawodzie trafiaja sie czarne owce..
-
przykro mi ze nie wierzysz ale tak bylo. mozliwe ze nie dostrzeglismy jakichs sygnalow.wiadomo tez ze nie jestesmy pewnie bez winy-pewnie to z naszej strony cos mu nie odpowiadalo.. cala historia 3 incydentow rozegrala sie na przestrzeni od listopada do dnia matki(o ironio). przedtem byl to pies z ktorym bylam w stanie tarzac sie na trawie bawiac sie. zreszta moze dlatego kiedy mnie przewrocil a ja tym razem nie mialam ochoty tak zareagowal..sama nie wiem, to co piszesz bylo rowniez argumentem treserki za uspieniem(z tego co sobie przypominam). wszytskie 3 ataki byly tak samo ostre.to ze akurat ojcu zle trafil-w twarz-to przypadek. ja mialam szczescie zachowalam zimna krew i adalo mi sie go zlapac za szczeke i sprowadzc do poziomu.matka sie poddala i uciekla wiec odpuscil a ojciec jak to samiec uwazal ze nalezy psa skarcic nawet tzymajac w jednej dloni kawalek swojej wargi. i wtedy rozpetala sie jadka bo pies wcale karcenia nie zaakceptowal.calosc wygladala tak ze po walce uciekl z podniesionym ogonem podskakujac jak w zabawie ogladajac sie za ojcem.. dla mnie jest wazne ze do dzis dziala. robimy wszytsko czego nienawidzi..czeszemy go, kapiemy, dotykamy obrozy i podbrzusza i wyczesujemy ogon(podobno obsesja u wilkow)-ale w kagancu i on wtedy tez warczy ale mamy sie nie przejmowac i robic to dalej, a kiedy siada, na sile go podosic za brzuch. a potem nagradzac nagradzac nagradzac.to dziala. wiele razy weszlam mu przypadkiem na ogon po ciemku w domu(kladzie sie np pod samym lozkiem albo pod samymi schodami) a on uciekl z piskiem zamiast reagowac agresja jak kiedys(to tez bylo) aaa..noi znacznie zadziej sika na kuwete;))))))
-
w naszym przypadku kastracja zostala odrzucona zarowno przez treserke jak i weterynarza po 1-wiek(narkoza) po 2-podobno bez zwiazku w tym akurat przypadku(nie byly to proby samczej dominacji )...
-
psa nie uspilismy.ludzie maja nas za wariatow.prawie wszyscy znajomi-cholerny mit ze jak pies atakujewlasciciela to natychmiast do piachu! pies zyje juz 3 ci rok od tamtych wydarzen. udalo sie namowic jedna z lepszych treserek na zajecie sie nim(z oporami) okazalo sie ze 8 letni pies lapal za pierwszym razem prawie wszytko czego go uczono.jak mlodziak.wykrylismy agresje i przeszedl ciezka tresure z udzialem calej rodziny-obroza elektryczna, dwie smycze-wygladalo makabrycznie. terez jest ok. nie raz przypadkiem na niego wpadlam a on reaguje prawidlowo-ucieka. odgrodzilismy pol ogrodu zeby nie mial kontaktu z ludzmi ktorzy sie go boja, wychodzimy z nim na spacery(wczesniej nigdy nie byl poza ogrodem-oprocz podrozy a dzialke). jest ok. wiemy jednak ze mamy lwa w zlotej klatce. ale zyje;)3 lata jest spokoj.
-
pytanie do kogo? jezeli do mnie to moj byl tylko tak siad, lezec..bez fachowej opieki treserki..przyznaje;(
-
ja nie znam.. pisze to bo zrobilismy blad ze nie polecielismy do treserki od razu..pies to jednak nieprzewidywalne zwierze...do niedawna w to nie wierzylam ale teraz nabralam szacunku. ja na twoim miejscu wlasnie udalabym sie jak najszbciej do specjalisty..niestety nie moj region i nie sluze pomoca.
-
baaah mialam podbna sytuacje. pies-prrawie owczarek bo nie rodowodowy mial 8 lat kiedy skarcony(klepniety po zadku leciutko bo wiemy ze nie lubi dotykania okolic ogona) przez moja matke za sikniecie na kocia kuwete stanal do pionu(!) i pogryzl ja po rece. sytuacja byla taka ze pies notorycznie obsikiwal kuweta jako ze jest psem mieszkajacym w ogrodzie bedac w domu znaczyl teren..ponadto wiedzil ze zle zrobil i kiedy matka powiedziala "co ty zrobiles nie wolno fe wyjdz na dwor" zaczal uciekac do drzwi.matka poszla za nim zeby mu te drzwi otworzyc i przy okazji klepnela go w zadek... wlasciwie nie wiadomo co sie stalo tlumaczenie a moze to slepy zaulek to sprawil, pies tchorzliwy poczul sie zagrozony, upal byl, itp..wiadomo trzeba uwazac bo stanal do pionu. sytuacja druga...ja siedze z moim golebiem ktory jest nie lotem na trawie. golab sie pasie ja siedze pies lezy.w pewnym momencie podchodzi-ja siedze na ziemi- i kladzie mi lape na ramieniu(to jest duuuzy pies).no to ja go glaszcze i zdejmuje lape. to on znowu te lape i pcha sie calym cialem na mnie-zablokowalam sie reka bo polozyl mnie niechcacy na plecy i wtedy sie zaczelo.dostal szlu i zaczal mnie gryzc - dobrze ze zdazylam odwrocic twwarz i skonczylo sie na malych ranach glowy i tylu szyi(nie byl w stanie objac glowy wiec probowal i probowal robiac mi dluugie rany)..udalo mi sie wstac wrzasnac i zlapac go za rzuchwe...uciekl i zaczal podskakiwac tak jakby sie bawil(????).. polecielismy do weterynarza.dostalimy tel pani psycholog dla psa. ale nastal spokoj postanowilismy obserwowac. sytuacja 3cia- w skrocie ojciec czesal psa byl upal pies warknal raz, drugi trzeci ojciec go kaci bo pies nie lubil czesania..pies stanal do pionu wyrwal ojcu kawalek twarzy...tydzien chirurgia plastyczna 1/3 ubytek dolnej wargi i polamane na psie grabie i stluczona butelka na jego glowie bo pies dostal szalu i walka trwala pare ladnych minut przy czym ojciec ledwo sie obronil... fakty wygladaly tak ze pies ma bardzo gryby podszerstek i zrobila mu sie rana po ktorej ojciec akurat przejechal szczotka....byl upal..rodzice pili szmpana lezac nalezakach w ogrodzie...tak czy inaczej rany upal i alkochol nie sa usprawiedliwieniem dla taaakiej agresji-pies wedle opinii trenera powinien poprostu zareagowac warknieciem lub piszczeniem i uciec a nie STAWAC DO PIONU do twarzy lub... gardla wnioski "zyczliwch"--uspic? dylemat..bo pies dalejbyl..patrzyl przepraszajaco i w koncu spedzil z nami 8 lat... 3 weterynrzy za uspieniem i treserka tez ("nie podejmowalabym sie tresury") pytanie-uspilibyscie?