Moje Misio najbardziej rozczula mnie tym, że za swój obowiązek poczytuje pomoc z ścieleniu łóżka. Nie daje sobie wytłumaczyć ,że własnie wrócił ze spaceru, ma brudne łapki... musi i już. Pomaga bardzo ofiarnie, ciągnąc za przescieradło, kołdre poduszki.... Wydaje przy tym tak niesamowite dżwięki, że padam ze smiechu i juz nie mogę nic zrobić. Próbowaliśmy z tym walczyć, ale jest tak komiczny podczas tej czynności, że za każdym razem wybuchamy salwami śmiechu - co on rozumie jako przyzwolenie chyba. Próbowalismy tez inaczej - mój mąż zaciągnął go do kuchni na małe conieco w miseczce, co zrozumiał chyba jako nagrodę za dobrze spełniony obowiązek - i teraz "rozściela łózko" kukając co jakis czas czy Pan juz go woła na nagrodę czy jeszcze nie..... Próby rozścielania w tajemnicy tez nic nie dają, poniewaz jest nieprawdopodobnie wyczulony na dżwięk poruszanej pościeli.... Dobre efekty daje zagłuszanie telewizorem :) MOJE MISIO....