-
Posts
61 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by reucia
-
[LEFT]watek skończył się wieki temu - mam nadzieję, że ktoś jednak mi odpisze. mam problem z moim onkiem. jest. b. grzecznym psem, wykonuje setki komend, przychodzi na zawołanie. słowem - geniusz ;) . oststnio pojawił się jednak problem. pies nie potrafi przejśc obojetnie obok duzych psów - jeży się, warczy czasami szczeka i rzuca się na smyczy. jak jest luzem to czasem jest nastawiony bardzo przyjaźnie, a czasami podlatuje i od razu próbuje ustawiac psa. kilka razy wyszła z tego niezła awantura (na szczęście bezkrwawa i bezobrażeniowa). dodam, że zachowuje sie tak tylko do duzych, nieznajomych psów. małe z reguły ma w nosie. pies ma teraz 2 lata. jako szczenię był socjalizowany, chodził na szkolenie. nie wiem co w niego wstapiło. w przyszłym tyg. jedziemy do tresera, ale balagam Was o pomoc. czy ktos może mi cos poradzić?????????[/LEFT]
-
myśmy z naszym onkiem kończyli szkołę p. Leszka Kalisza i jesteśmy bardzo zadowoleni. na poczatku mielismy mieszane uczucia, ale w końcu zrozumieliśmy zalożenia szkolenia i co tak naprawde oznacza tzw' gonienie' psa. i naprawdę sa efekty - wprawdzie, gdy goni za kotem, musimy czasem powtórzyc komene, ale nie wiem czy to nie wynika trochę z naszego zaniedbania (pozwalmy mu gonic wiewiórki). szczerze polecam szkołe p. Kalisza. i bynajmniej nie mam w tym interesu:lol: :lol: :lol:
-
no to my tez się pochwalimy. rondel umie - siad - waruj - stój - zostań - noga - do mnie - równaj - aport - przynies - weż kija - weż piłkę - nie rusz - zostaw - fe - puść - poproś - daj łapę - druga łapa - daj głos - zwrot - na miejsce - do pokoju - zrób kupe (moja ulubiona :lol: ) - spokój - daj głos - bierz - patrz - skup się (tej własnie się uczymy) - hop - biegaj hej koma - pewnie to przekrzywianie wzbudza zachwyt znajomych? mój onek potrafi tak kilka minut, co mnie strasznie rozbraja. kochane te nasze pieski, nie?
-
mch, czytając Twój posta odniosłam wrażenie, że piszesz o poczatkach dysplazji u mojego Onka (teraz 2 lata). u niego to była dysplazja nabyta - w wyniku urazy, któr wet zinterpretował jak "młodzeńczą kulawiznę". no i mamy teraz dysplazje stawu łokciowegop. nie mam pretensji do hodowcy, bo to nasza wina, ale przyznam, że hodowca od czasu jak się do wiedział o problemach zaczął nas unikać i teraz nie mamy z nim kontaktu. b. nieładnie. pies ma jednak wspaniala psychikę, więc i nastepnego wzięlibysmy pewnie z tej samej hodowli. mój mąż ma tylko ochotę udusić tego weta, ale to już inny problem. zainteresował mnie jednak zabieg - myśmy przekopali z mężem multum literatury, byliśmy na konsultacjach i wszyscy mówią, że dysplazji w łockiu nie da się zoperować. więc jaki zabieg??? proszę napisz szybko, bo jestem strasznie ciekawa.
-
magik, rozumiem o co ci chodzi i po części zgadzam się z Tobą. ale cała ta sytuacja jest dla nas bardzo niejasna. nigdy się nie dowiemy dlaczego ten człowiek wszedł na posesję, jak się zachowywał, czy przeskoczył przez płot (jak tak to dlaczego w ten sam sposób nie próbował uciec, tylko przeciskał się dołem?) czy wszedł przez bramkę (jak tak, to przecież psy musiały usłyszeć i przybiec od razu - czemu więc sie nie wyofał?) etc. psy nie rzuciły mu sie do gardła, a to już jakies światełko w tunelu... poza tym - pamietajmy, że to sylwester - psy mogły byc rozdrażnione wybuchami, może dostały jakies leki... chociaż przyznam, że chciałabym, żeby mój pies unieruchamiał ludzi, ale nie gryzł. a swoja drogą przez dwa dni nikt z sąsiadów niczego nie widział???????
-
czytam wypowiedzi i jedno jest pewne - zginął człowiek i to jest tragedia. ale czy należy winić psy? gdyby gościu w szmotaninie ugodził nożem złodzieja lub kogoś, któ wszedł w nocy do jego mieszkania, z pewnością byłby uznany przez opinię publiczną za niewinnego (jak sądy - niestety nie ma pewności) i wszyscy mówiliby o naruszeniu własności prywatnej. i to załatwia problem. a kto zagwarantuje, że facet nie próbował włamac się do domu?
-
hej, a ja jestem z wrocka i jestem wyzywana średnio raz w tygodniu. ostatnio mój mąż prawie pobił sie z gościem, któremu przeszkadzało, że pies szedł przy nodze bez smyczy. owszem, mamy dużego psa (owcz. niem.) ale puszczamy go tylko w głuchym parku i jak kogos widzimy to przywołujemy go do nogi. dodam, ąe psiak skonczył szkolenie i jest bardzo posłuszny, do tego kocha wszystkich ludzi (aż czasami mnie to denerwuje :) , bo mój pies obronny macha ogonem na widok każdego :lol: ).oczywiście to nie jest istotne dla niektórych ludzi... mam pytanie - czy mogłabym wykorzystać części Waszego listu i rozpocząć taką akcje we wrocku? mam grupę znajomych psiarzy, którzy sa już zmęczeni nazywaniem ich chamami, debilami etc.
-
ja właściwie też jestem nowa, ale od razu bradzo wścibska. wszytsko mnie interesuje :D pewnie, że się przyłącz - w wielości siła :P kochamy przecież ON-ki nie za rodowód
-
hura hura :smilecol:
-
własnie wróciłam od weta i muszę nieco zmodyfikować moje przemądrzałe wywody :D po pierwsze na psiaka maści nie działają dobrze, chyba żeby mu zgolić sierść, jeżeli już to żele, które się szybko wchłonął. oczywiście wet całkiem tego nie neguje, ale nie może stwierdzic jak to zadziała (jak powiedział - kapusta w końcu działa na biolące piersi :) ). ale chyba kupię mu coś z żywokostu albo czarciego pazura. po drugie dowiedziałam się (od pewnej dogomaniaczki) że są też muszle nowozelandzkie (omułki). to jest ponoć genialna sprawa na stawy, bo mają nie tylko siarczan i glukozaminę, ale vit. Ci E, magnez, cynk, wapń i kwasy tłuszczowe Omega 3. niestety preparat nie jest dostepny w Polsce, tylko w Niemczech. :cry:
-
oczywiście, że nie jest to ostrokost tylko [u]żywokost[/u]. na chore stawy można robić też okłady z lnu zwyczajnego. oprócz tego zewnętrznie można stosować olejki eteryczne: z imbru, tymianku, jałowca, rozmarynu, kamforowy; wyciągi z arniki, czarciego pazura czy pokrzywy. Przeciwzapalnie działa też maść z arniki lub czarciego pazura. Przeciwbólowo działają: czarci pazur, sosna, czarna porzeczka, brzoza soja czy awokado. nie wiem jednak w jakiej formie się je przyjmuje i NIGDY nie stosowałam tych leków. podaję je tylko do wiadomości. musisz popytać lekarza. bo jeżeli pies ma coś brać cały czas, albo często, to szkoda go faszerować lekami. a tak na marginesie, to sama popytam o te maści.
-
Szkoda psiaka :( a słyszałaś cos o masażach? można podobno masować ruchami kulistymi bolące stawy i to przynosi pieskowi ulgę. początkowo krótko, później coraz dłużej. masaż rozluźnia mięśnie i je rozgrzewa. do tego można lekko prostować i zginać łapkę- to powoduje pokonanie sztywności stawu i łagodzi ból. jak kilka razy robiłam go Rondlowi jak jeszcze kulał i miałam wrażenie, że kulał mniej. trzeba też pilnować żeby psiak nie siedział w przeciągach (chociaż to oczywiste). z bardzie j kosztowych rzeczy: w sklepach są też materace ortopedyczne (dla pieska np. dziecięcy materac) lub też lampy naświetlające, które podobno przynoszą natychmiastową ulgę. słyszałam też o maści z ostrokostu (chyba tak to się nazywało - sprawdzę i najwyżej się poprawię). jak zapytasz weta o te ziółka, to napisz co powiedział, dobrze? chciałaby poznać jak najwięcej opinii dzięki i trzymam kciuki za Sabinkę
-
RC Adult to była dla nas też totlana porażka. dużo lepiej funkcjonował na Belcando. słyszałam też, że w RC skład się zmienił i że karma jest dużo gorsza. chcemy teraz przejść na Acane z jagnięciną. a co do BARF-u - słyszałam o niej dużo dobrego i cały czas się zastanawiamy. mamy jednak kilka wątpliwości: z tego co wiem, to mięso mielisz razem z kośćmi, więc skąd bierzesz taką maszynkę? poza tym taka dieta jest chyba droższa od karmy? doddy czemu nie polecasz tej diety?
-
właściwie ja też nie mam zaufania, więc pozostanę przy Acanie. a czym karmisz sowje pieski?
-
witam :D wprawdzie nie znam sie zbyt dobrze na temacie, ale piesek mojej koleżanki ma chorą trzustkę i problemy z jelitem. dostaje karmę dla "trzustkowców" (chyba nawet z Nutry), bo jak doatsnie coś innego to ma własnie biegunki i wypada jej sierść. a może Twoja psiunia ma nadwrażliwe jelito i potrzebna jej jakaś specjalistyczna karma?
-
Reumpapai i Rheumafort to też leki w 100% ziołowe, bez recepty (zresztą wszystkie o których pisałam są bez recepty). zgadzam się jednak z AM, że nie ma sensu ich podawać, jezeli pieskowi nic nie jest. nasz nie tylko kulał, ale zwyrodnienie wyszło na rtg, więc chyba nie mamy wyjścia. lepiej jest faktycznie podawać coś i siarcznem i glukozaminą, tak profilaktycznie. no i może zrobić rtg?
-
hej, hej ja też nie myję po każdym dotyku, nie jestem nawiedzona :D chodziło mi o mycie rąk po dłuższym "mizianiu" lub szczotkowaniu, kiedy ręce są nieco szare, po zaglądaniu do pyska, kiedy są w ślnie czy po spacerze etc. pracuję w domu więc spędzamy razem prawie całe dnie, dlatego swojego malucha dotykam prawie cały czas, idąc do kuchni czy łazienki. musiałabym już zetrzec skórę rąk :D
-
mam 1,5 rocznego owczarka. do tej pory karmiłam go Belcando, Royal'em, a teraz Acaną, przy ktorej chcielibyśmy zostać. ostatnio wet powiedział nam, że jest nowa karma z Pedigree dla owczarków i, że w zasadzie może ją polecić. ja nie mam przekonania do karm typu Pedigree, Chapi etc, ale on mówi, że ta karma dla owczarków jest robiona przez Royal, ma duży skład siarczanu chondoityny i glukozaminę i ogólnie jest dobra. co sądzicie??????????? dodam, że wet jest zwolennikiem Royal'u i Acany.
-
zgadzam sie, ale przecież dbając o higienę psa - odrobaczjaąc szczotkując, zglądając do paszczy, pilnując żeby nie "wcinał" kupek, czyszcząc też miski etc, a przede wszystkim myjąc ręce po kontakcie z nim i przed jedzeniem minimalizuję ryzyko?
-
ok. przekonałaś mnie do jednego i do drugiego. prawde mówiąc mój wet tez uważa, że robaki w zasadzie nie mogą przejść na człowieka. ale jak tak słuchasz godzinnych tyrad jak to różne robale łażą po twoim organizmie, pływaja we krwi i powodują wszelkie możliwe choroby to zaczynasz czuć się nieswojo :-? . jedyny robak jaki łaził do tej pory o moim psie to kleszcz, który nie zdążył się jeszcze wbić. jeszcze raz dzięki z ainfo - to jest nasz pierwszy piesek i nasze doświadczenie jest praktycznie zerowe.
-
jak piesek mi sie zarobaczył to robaki były w kupie. po 10 dniach znowu dalismy tabl. i znowu były robale, wiec po 10 dniach znowu i dopiero wtedy był spokój. co do brzydzenia się kupy - i tak sprzatam jak się załatwi, więc nie będzie problemu, żeby trochę kupki sobie odłozyć i wziąć do domku :lol: dzięki za info - jak psiak wróci z wakacji to co nieco pozbieramy. zwłaszcz, że mamy niedaleko dobra klinikę więc tak jak mówisz na pewno zbadają kupkę. a czy odrobaczasz siebie? nawiedzona bratowa mojego męża, myjąca ręce milion razy i prawie nie łaszcząca mojego psa, twierdzi, że pies przynosi napewno pełno robali na sierści i ja je zjadam. no i dlatego mam nadwrażliwe jelito. ale jakoś nie jestem przekonana.
-
my z lekarzem cały czas szukamy najskuteczniejszego i nie ukrywam, najtańszego leku dla psiaka. REUMPAPAI to lek ludzki, przeciwzwyrodnieniowy i przeciwbólowy (chyba z Indonezji). jest ziołowy, więc przy ciągłym stosowaniu nie będzie miał skutków ubocznych jak np. Rimadyl. na naszego psiaka działa b. dobrze - nie tylko nie kuleje, ale też proces zwyrodnieniowy od 8 miesięcy stoi w miejscu. lek nie jest też drogi - 10 tabl. kosztuje ok. 3 zł. (tylko, że daje się ok. 5 tabl. dzienne). nie moge podać Ci dokładnie składu, ponieważ mój mąż zabrał psiaka dzisiaj na wakacje ( już tęsknię :cry: ) i zabrał też lekarstwo. ale jest ono dostępne w aptekach. Jest też podobno lek RHEUMAFORT, ale go nie stosowaliśmy (mąż zanlazł info gdzieś w internecie) Ale to nie wszystko - dajemy psy witaminę C oraz siarczan chondrotiyny i glukozaminę. ostatnio znalazłam preparat zawierający b. dużo tych składników - Glukozamine plus z Olimpu (90 tabl. - 45 zł). zarówno chondoityna glukozamina i wit. C. są konieczne!!! co do kurzych łapek - Rondel też je jadł, tylko CODZIENNIE po ok. pół kilo (oczywiście samą galaretę). Ostatnio pytałam też o Arthroflex - owszem wet stwierdził, że jest dobry, chociaż on osobiście woli Canivition forte 30 (1 kg - ok. 150 zł). Lepiej od razu "potraktować ostro" to świństwo w łokciu. pogadaj więc z wetem o tych lekach. mam nadzieję że wszystko będzie ok. Mam też nadzieję, że nikt mnie nie udusi za podawanie nazw lekarstw. Bynajmniej nie robię tego w celach reklamowych. :wink:
-
an3czka, słyszałam jednak, że można nie wykryć robaków w kupie i co wtedy? a jak to wygląda finansowo i gdzie mozna zanieść kupę? fakt nie chcę szprycować psa, ale ostatnio coraz więcej osób mówi, że co 3...
-
dzięki za info - mam nadzieję, że uda mi się cosik wkleić :wink: a co do zwyrodnienia - jak piesek był mały, to chodziliśmy na bardzo długie spacery (czasem 7-8 godz. był na dworze, a mieszkamy w bloku). w wieku ok. 5 m-cy zaczął kulec na przednią, lewą łapkę. Poszliśmy do weta, który stwierdził, że to młodzieńcze zapalenie kości i że panikujemy. pieskowi natomiast długie spacery na pewno nie szkodzą, bo przecież wilki robią ileś tam km dziennie etc. kiedy piesek dalej kulał na tą samą łapkę, po 1,5 m-ca zrobilismy rtg ponoć u "najepszego specjalisty" w Wrocławiu (i nie tylko). nie dość, że "specjalista" był b. niemiły i okropnie zestresował psa to jeszcze nam powiedział, że przesadzamy, na zdjęciu nic nie ma, a pies ma młodzieńcze zapalenie kości. pies dalej kulał więc wet podał mu Traumeel S, potem jakiś steryd. to jest nasz pierwszy pies, nie mieliśmy żadnego doświadczenia więc zaufaliśmy obu wetom. po kolejnym miesiący trafifliśmy w końcu na lekarza, który nie uważał że panikujemy tylko zrobił pieskowi rtg i w ogóle bardzo się przejął. porównał noew rtg ze starym i stwierdził, że pies miał kontuzję, która nielezcona spowodowała stan zapalny, a ten z kolei - zwyrodnienie. a wystarczyło przytrzymac małego w domu i zrobic coś z kontuzją :evilbat: teraz naszym zadaniem jest zachcamowanie procesu zwyrodnieniowego, żeby Rondel mógł jak najdłużej normalnie funkcjonować (bez usztywniania łokcia). nie chcemy nawet myśleć co by było, gdybyśmy nie trafili na lekarza, któremu chiało się coś zrobic z naszym psiakiem, a nie tylko zachwycać się nad tym jaki jest piekny. dostaje ziołowy lek na zwyrodnienie, nie kuleje i sprawia wrażenie najszczęśliwszego psa pod słońcem. oczywiście nie możemy mu pozwalać na skakenie przez przeszkody czy agility. ale nadal chodzimy na długie spacery. żeby jednak ten list nie był taki smutny to dodam, że ostatnio bylismy na rtg kontrolnym i okazało się , że od stycznia stan stawu łokciowego nie pogorszył się nawet o milimetr :D :D :D :D :D :D :D Taki nasz mały sukces