Jakis pech w tym miesiacu nas przesladuje.
Frisco ma uraz kregoslupa. Zderzyl sie kilka dni temu z Goranem. Przewrocil sie, lezal z zamknietymi oczami ale po kilkunatu minutach wstal, otrzasnal sie i nie wygladalo zeby mu cos bylo. Nastepnego dnia wzielam go na trening bo wygladal ok. no i tym go chyba zalatwilam do konca. Bo od 2 dni zaczal mi kulec na lape, raz jedna, raz druga. Taka naprzemienna kulawica to z reguly objaw jakichs boli kregoslupa.
No i mialam racje, wet stwierdzil uraz kregoslupa w partii ledzwiowej.
Ma ograniczenie ruchu do zera no i co za tym idzie zero treningow:-( a w dodatku ten maly swir, dzis mi wyskoczyl przez okno i sobie rozwalil lape!!
ma spuchniety palec jak balon:-((
No i juz po wsyzstkich seminariach, zawodach i treningach. Napewno na kilka ladnych tygodni...
buuu ;-((((