mila bardzo ci współczuję, tym bardziej, że my kiedyś też straciliśmy olbrzymkę. Dokładnie 22 lutego 1999 r. odeszło nasze czarne słoneczko. Berunia miała tylko ponad 6 lat. To był pies idealny. Po jej odejściu najgorsze były powroty do domu. Nikt nas nie witał, nikt nie cieszył, nikt nie czekał, nikt nie spał już z nami w łóżku...
Po jakimś czasie zdecydowaliśmy się na nowego psa. Ale wybór był bardzo trudny, bo jaki pies może zastąpić psa idealnego?
Świadomie nie chcieliśmy identycznej rasy, bo baliśmy się, że nowy olbrzymek nie będzie taki jak Beria, a my będziemy go stale z Nią porównywać i zbyt wiele od niego oczekiwać. Pojawiła się więc średniaczka-pieprzaczka, diabeł wcielony, ale kochany. Niby ta sama rasa, ale inna maść i rozmiar. W pewien sposób podobna, ale inna.
Ale jak skończymy budowę domu, to już jakiś czarny olbrzym musi z nami zamieszkać.
Spotkamy się z Nimi kiedyś za Tęczowym Mostem...