Jump to content
Dogomania

PaulinaT

Members
  • Posts

    6046
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PaulinaT

  1. [quote name='samoglow']A dzis mamy 29 lutego! Trzeba zrobic cos superowego! :cool3::evil_lol::loveu::razz:[/QUOTE] oooo tototo! szalejemy??
  2. Ja jadę do Warszawy w niedzielę 9 i do14 (piątek) jestem w stolicy. Jeśli mogłabym się do czegoś przydać - to śmiało. Jestem wolna codziennie po 17.
  3. ale mi przypomniałaś tego psiaka-dziwaka... faktycznie było takie cudo i on pojechał tak?? tadam Baton wymiata - tak czy siak a Grandzia w górę :multi:
  4. [quote name='Alfa i Zuzia']może do 7 niszczyciel znajdzie dom? :roll:[/QUOTE] tylko że wiesz - ona już nie szuka... :oops: tylko Coca-cola szuka, ale tak jakby ekhem mniej intensywnie.... :oops: :oops:
  5. Marta - Ty to mnie rozumiesz :loveu: Mam zgryz. Muszę wyjechać na 1.5 tygodnia blisko na szkolenie (znaczy w międzyczasie jestem 1.5 dnia w domu) i muszę poulokowywać gdzieś zwierzaki. Koty no problem. Psy do mamy. No ale jest jedno ale - Figa. Trochę się obawiam bo Figa... Figa płoty przeskakuje. A ja mam sporą traumę z tym związaną... niektórzy znają historię Dżekusia... :sad: No ale też nie bardzo mam sumienie dawać ją komuś do domu na przechowanie, bo z jej niszczycielskimi zapędami... (dzisiaj znowu jestem stratna o zeszyt z ważnymi notatkami służbowymi :wallbash:) No i teraz mam zgryz. A czas do 7 marca na jego rozwiązanie...
  6. Dobrze, że Pluto w domku. Rysio też się doczeka w końcu.
  7. hop Cola nie ma powodzenia jak widzę :niewiem:
  8. Nooo z Batonem to pojechałaś, oj pojechałaś. Zobaczyłam pierwsze zdjęcia i myślę sobie - w czym tkwi haczyk? No i wyszło szydło ze zdjęciem następnym - w nogach :lol: Fajny Baton :cool3: A w ogóle to ja wcale nie wrzeszczałek :oops:
  9. No ja za szarpejkę też buliłam 3 stówy za sterylkę. Ale też wybrałam droższy wariant ale bezpieczniejszy. Fotki ślicznotki :loveu:
  10. Kurde frak - bidulinka z niej straszeliwa... :shake: Ale głowę to ma piękną. Bez dwóch zdań.
  11. [quote name='kinga']Grandy... nie.[/quote] a w ogóle to jestem oburzona dokumentnie co to ma być to "nie"? że nie bo co? Granda jest? JEST wątek jest? JEST my na wątku są? SA to i zdjęcia Grandy mają być :mad:
  12. ciociu ciociu nie bądź taka- dawaj zdjęcia wsio-rawno jakie Grandy bonsai swoje :cool3:
  13. a może jakieś.... zdjęcia?? :diabloti: :razz:
  14. [quote name='Marta i Wika']Przyznaj się - wybiłaś?[/quote] no jasne :multi: :olympic:
  15. Aha - zęby jej wreszcie wypadły. MLECZNE!!! :razz: Te kły oporne co sobie wypaść nie chciały i zajmowały miejsce tuż obok stałych prawdziwych kłów. Wypadły wreszcie. No.
  16. Bacterie nie bacterie - hop! Cola...
  17. Ja myślę tak: nie można porównywać operacji psa i człowieka. Bo człowiek rozumny i wie po co i dlaczego i poddaje się potem rehabilitacji, i oszczędza jak trzeba. Operacje ortopedyczne to najgorsze zło chyba. Jeśli ja mogę swoje zdanie nieśmiało tutaj dorzucić - jeśli ją nie boli i nauczyła się tak żyć to ja bym ją zostawiła. Jeśli za czas jakiś zaczną się problemy - operację zawsze będzie można zrobić. Ja mam podobny problem z moją szarpejką. Ma gimele w kolanach i w łokciach. Można by te stawy po kolei naprawiać. Ale... póki co nie robimy tego. Layla jest wesoła, biega, od czasu do czasu tylko kuleje po większym wysiłku. Natomiast jeśli zacznę robić jej te stawy - to niedość, że nie wiem czy to rozwiąże problem to jeszcze narażam ją na wielki ból związany z operacją i rehabilitacją po operacji. A poza tym z jej temperamentem wcale nie jest powiedziane, że po operacji uda mi się na nią na tyle uważać, żeby nie rozwaliła sobie tych stawów od nowa. Dostaje więc moja zouza dietę stawową, suplementy i od czasu do czasu (kilka razy do roku) jest kilka dni na matacamie. I tak sobie 3 rok żyjemy.
  18. [quote name='samoglow']Moze Kinga znow obcuje ze Sztuka przez duze SZ, albo z jakims daszkiem?[/QUOTE] Może może... kto to wie??
  19. No i historia się powtarza. Założycielka wątku zakłada wątek. Przebywa na nim przez kilka pierwszych stron. Po czym... znika. I niech inni się martwią :angryy: To jakaś choroba silnie zaraźliwa. Zaczęło się od Camarrry, przeszło - ale ciiii - na mnie :oops: a teraz... teraz się kinga opiertentego :mad:
  20. Mi pożarła obiegówkę. Nie Wika - Figa. Jako, że skończyłam studia już :siara: lat temu to oczywiście nie odebrałam jeszcze dyplomu bo nigdy nie był mi potrzebny. I tak latami kompletowałam te pieczątki na obiegówce - raz pozałatwiała mi sporo magistrantka którą się opiekowałam w labie, raz koleżanka w bibliotece i tak zebrałam z trudem i mozołem wszystkie pieczątki. Znaczy inni za mnie zebrali :roll: Zrobiłam zdjęcia dyplomowe. Zostało tylko wreszcie iść do dziekanatu. No i Figusia podarła na kawałeczki tą-że właśnie obiegówkę :placz:
×
×
  • Create New...