Asher, wet przyjdzie dzisiaj. Zulus już w ogóle nie chodzi. Nie jest w stanie utrzymać się na łapach. Patent z szerokim pasem (a właściwie dwoma) stosujemy - właśnie w ten sposób wynosimy go na powietrze. Niedowład tylnych kończyn to najprawdopodobniej skutek bobeszjozy, którą przeszedł 2 lata temu. Ale to jeszcze nie był problem, bo miał sprawne przednie łapy i jakoś chodził.
Nie wiadomo, co było przyczyną ostatniej choroby. Nie wiadomo też, co to była za choroba. Osobiście (widząc w niedzielę gości opryskujących czymś trawniki przy blokach) podejrzewam zatrucie. Zulus miał robione USG, RTG, badanie krwi. Stwierdzono płyn w jelitach i bardzo wysoki poziom białych krwinek (36 tys.). Cały czas (od zeszłego wtorku) był na kroplówkach. Dostawał antybiotyki. Wet powiedział, że więcej zrobić się nie da.
Gorączka ustąpiła, ustały wymioty. Zulusek troszkę je i pije, ale nie chce lub nie może się wypróżnić.
Zulus jeszcze próbował wstawać w niedzielę, teraz już tego nie robi.
Gdy go podnosimy, po prostu "przelewa się" przez ręce. Jest bardzo smutny i tak prosząco patrzy w oczy.
Strasznie boję się tej wizyty weta.
:(