Jump to content
Dogomania

agat21

Members
  • Posts

    29378
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    177

Everything posted by agat21

  1. Jak to dobrze, że ten drugi guz to nic groźnego. Trzymaj się kochana Buniu dzielnie :)
  2. Czasami nawet ja ;) ale smutno mi słyszeć, że wątek wieluński to było oszustwo.. wydawało się, że wielu psiakom udało się naprawdę pomóc.. czy to pewna informacja?
  3. wysłałam maile na wszystkie podane adresy kasy trochę mogę wpłacić na początku lipca, bo czerwiec przekroczył mi już wszelkie limity :( na jakie konto?
  4. [quote name='paros'] Bardzo, bardzo dziękuję :lol: chciałam wysłać PW ale masz przepełnioną skrzynkę :roll: [/QUOTE] uuupss.. zaraz wywalam stare wiadomości
  5. jestem w związku z zaproszeniem dużo nie wpłacę, ale zawsze coś - poproszę o numer konta dobrze, że psina trafiła na Was :)
  6. Jestem na zaproszenie. Deklaruję 10 zł na stałe. Poproszę o numer konta. Trzymaj się psinko...
  7. zapomniałam dodać, że Megi ślicznie się przezentuje na granatowej poduszce ;)
  8. wysyłam lutową deklarcję 10 zł pięknie Barnaba na zdjęciach wyszedł :)
  9. poszła dyszka ode mnie na Właduchnę jak co miesiąc :)
  10. psiaki w porządku, mają jedzenie, mają materace w budzie, podobno są w dobrej kondycji
  11. wspaniała propozycja! Jesień życia z Wiosną ;););) Ja mogę - tak jak do tej pory - wpłacać 10 złociszy miesięcznie
  12. Ok, w takim razie spróbuję jeszcze z policją. Do Lubelskiej Straży dzwoniłam już na początku, i oni odesłali mnie do Puław - jako, że stamtąd bliżej do Parchatki
  13. wiem, że policja jest potrzebna już przy odbieraniu zwierząt, natomiast mam poważne obawy, że sprawdzaniem warunków, w jakich zwierzęta przebywają, się nie zajmuje
  14. ucałowania dla Ramzeska. Jak się miewa dzisiaj? Wszystko dobrze się goi?
  15. Kamyk prześlicznie wygląda we wdzianku :) Bardzo twarzowe ;) a ciotuchny proszę o sprawdzenie, czy moja wpłata z 19 stycznia dotarła, bo nie mogę znaleźć nigdzie w poście potwierdzenia, że tak i zaczynam się martwić, że bank zdefraudował ;)
  16. rozmawiałam z nimi 2 godziny temu. Ta pani będzie próbować podejchać tam, ale nie umiała powiedzieć kiedy, ma sporo też innej pracy, a tu każdy dzień (a jeszcze bardziej lodowata noc) może decydowac o ich życiu. Gdyby ktoś dał radę podejchać i dać znać, czy psy mają cokolwiek w tej budzie.. Jeśli nie - wiadomo, że facet kłamie i trzeba tam pojechać natychmiast i może nawet z policją
  17. Bardzo Was proszę o pomoc! Byłam w niedzielę przejazdem w Puławach i "zahaczyłam" o stok narciarski w Parchatce. Za budynkiem szatni i wypożyczalni sprzętu zobaczyłam mały ogrodzony siatką i zamknięty boks z dwoma budami i zamarzniętymi miskami z wodą. Myślałam, że budy są puste, bo ziąb był już okrutny. Po zajrzeniu jednak do bud dostrzegłam wciśnięte w kąt psiaki! :angryy: Budy były puste, bez siana czy słomy, czy czegokolwiek, co mogło je ocieplić, otwory wejściowe ogromne i niczym nie zasłonięte. Psy zwinięte w kłębki, z przeraźliwie smutnymi oczami, a jeden z nich trzęsący się z zimna jak osika. Poszłam poszukać kogoś odpowiedzialnego za psy. "Przyznał" się do nich ochroniarz, który stwierdził, że już wczoraj miał podesłać psom siana, ale nie zdążył, bo dużo ludzi jest na stoku, wielkie zamieszanie i tym podobne pierdy, a jeden z psów się trzęsie, bo ma złamaną łapę w gipsie! Był u niego weterynarz i zagipsował mu łąpę. Oczywiście zbywał moje obawy, że psy zamarzną w tych warunkach jakimiś idiotyzmami, że psy mają świetną opiekę, aż w końcu obiacał, że jeszcze tego samego dnia wrzuci im siano do bud siano, żeby w nocy na pewno miały cieplej. Nie wierzę jednak mu jakoś jednak, bo skoro do tej pory nie miał czasu, żeby zadbać o nie (zwłaszcza, że jeden ze złamaną łapą!), to skąd wiadomo, że to w ogóle zrobi. Po powrocie do domu szukałam namiarów na organizacje z tamtego rejonu i w końcu znalazłam puławski oddział Vivy, i pani, z którą rozmawiałam, obiecała podjechać tam i sprawdzić. Dzisiaj zadzwoniłam do niej ponownie- i okazało się, że nie dała rady tam pojechać, bo miała inne interwencje, z Puław to jest kilkanaście kilometrów, i w rezultacie nie dała wczoraj rady. Rozmawiała telefonicznie z tym człowiekiem odpowiedzialnym za psy, powiedział jej, że wrzucił im do bud materace, ale zdjęcia żadnego na dowód nie chciał przysłać. Ona obiecała, że postara się tam podjechać jednak osobiście, ale nie wie dokładnie kiedy - postara się w najbliższych dniach, a ja strasznie się martwię, że psy jednak nadal w tych zimnych okropnych budach. Noce są już przecież potwornie zimne. Ode mnie to 140 km. Nie mam tam jak teraz pojechać. Może komuś z Was, kto jest z okolicy udałoby się tam podjechać i zobaczyć, w jakim stanie są psiny? Dajcie znać, proszę. One są tam w szczerym właściwie polu, zdane na jakiegoś "miłośnika" zwierząt, który uważa, że pies tak łatwo nie zamarza! PROSZĘ...
  18. Jestem na zaproszenie Temidy, zaraz przeleję parę groszy na dzielnego chłopaka. Cieszę się, że z nim lepiej :)
  19. witajcie Miłe Moje! ostatnio mało czasu - wiem, że to kiepska wymówka - ale to prawda dzisiaj puściłam mały przelew na Kamyczka - cieszę się, że psina ma się tak dobrze :) ucałowania w nochala
  20. Pamiętam Kamyka jeszcze z początków jego bytności na dogo. Szkoda, że wciąż nie ma domu i zdrowie się pogarsza. podrzućcie numerkonta, coś wyskrobię w tym miesiącu, żeby go trochę wspomóc
×
×
  • Create New...