Jump to content
Dogomania

ha.ga

Members
  • Posts

    66
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ha.ga

  1. bardzo proszę przy najbliższej okazji wymiziać Kapryska w moim imieniu :lol:
  2. Asiuniap, ja też sprzątnęłam osobiście :wink: wszystkie kupy i siki, więc nie ma z tym u mnie problemu. Czy te sunie, o których piszesz, to z Azylu pod Psim Aniołem? Jeśli to te masz na myśli, to przy mnie pan z obsługi wyprowadzał je obie a potem wyprowadzał rottka. Ja też się boję rottków, ale wychodząc zatrzymałam się przy jego klatce i pogadałam z nim, a on lizał mnie przez kraty i strasznie chciał się przytulać, na szczęście jednak był zamknięty- bo przy rottkach i astach tracę rezon :roll: . pozdrawiam
  3. Oskarek jest w Klinice Małych Zwierząt na wydziale weterynarii SGGW na Ursynowie - ul. Nowoursynowska 8) .
  4. witam! właśnie wracam od Oskarka :) Nie znał mnie, więc trochę poszczekiwał ale jak się zorientował, że przyszłam naprawdę do niego, to zaczął szaleć i okropnie posrywać :oops: zużyłam sporo papieru toaletowego - na wytarcie podłogi - wiem, że to obowiązek obsługi, ale Oskarek często posikuje, i trzeba wytrzeć, żeby się w tych sikach nie czołgał - dobrze by było, żeby ktoś przyniósł ręcznik papierowy. Jak zobaczył 'ręcznik spacerowy', to zupełnie oszalał. Rzeczywiście jest bardzo silny i wyjście z nim wymaga trochę wysiłku :lol: Jak wyszliśmy, to właśnie nadchodziła Kora - i dopiero wtedy Oskarek oszalał ze szczęścia - chociaż myślę (mam nadzieję), że mnie zaapceptował - wystawiał się na mizianie pod bródką. Posiedziałyśmy z nim w sumie ok. 2 godzin. Potem Kora dała mu jeść i wyszłyśmy ok. godz. 11:00. Oskarek jest młodym, żywiołowym psem i potrzebuje bardzo dużo ruchu a niestety musi siedzieć w klatce :( Kora napisze później. pozdrawiam
  5. [b]asher, już rozmawiałam z Korą i jesteśmy umówione na sobotę rano. Kora wszystko mi powiedziała, tzn. co trzeba robić i jak Oskarek zasuwa wisząc na ręczniku. :lol: pozdrawiam h.g.
  6. ja mogłabym odwiedzić Oskarka w sobotę rano; mieszkam na Kabatach, więc nie ma problemu z odległością, czy dojazdem. Mam tylko takie wątpliwości, że Oskarek mnie nie zna. Poza tym zrozumiałam że Oskarek jest sparaliżowany i ma tylne łapy bezwładne a ktoś wcześniej napisał, że chodził(a) z Oskarem wokół SGGW. Proszę napisać, co ewentualnie miałabym zrobić poza spędzeniem z nim czasu. :) (na SGGW na Ursynowie?) pozdrawiam h.g.
  7. proszę o namiary do przelewu jak najszybciej - na priva :)
  8. no i oczywiście znów przepis, którego nikt nie będzie przestrzegał - będzie to kolejna fikcja :x . Nie wyobrażam sobie zwłaszcza w odniesieniu do psów już posiadanych przez ludzi - ilu z nich takiego psa wyrzuci i uniknie kłopotu - pies trafi do schroniska, i co dalej. Jestem złej myśli. Na szczęście może być tak, że przez najbliższe 10 lat nie będzie przepisów wykonawczych i problemu nie będzie :o . pozdrawiam h.g.
  9. zgadzam się, jak ktoś będzie miał zbyt wiele obowiązków związanych z psem, to oczywiście go wyrzuci, nie mówimy tu przecież o psiarzach, czy czoćby o normalnych ludziach, tylko takich, którzy nie mają skrupułów. :evil: Nie ma sposobu udowodnić komuś, że psa wyrzucił, przecież wiadomo, że psy się gubią. Trzeba wprowadzić takie przepisy jakie będzie można naprawdę wyegzekwować, czyli w naszych warunkach niedużo. Jeśli ludzie wyczują, że nic im nie grozi to nie będą się przejmować i wszystko będzie po staremu, nawet jeśli przepisy będą restrykcyjne lecz wszyscy będą wiedzieć, że niewykonalne, np z powodu tego, że w okolicy są tylko dwa czytniki. Argumentem, który np. do mnie przemawia (którego można użyć oficjalnie) jest to, że pieniądze wydane na czipowanie i sterylizację zwrócą się po określonym czasie ponieważ jeśli przymus taki będzie naprawdę realizowany, to w schoniskach będzie mniej psów :wink: . I chciałaby powtórzyć argument z dawniejszego mojego postu - w schroniskach państwowych gminnych - ostra selekcja pracowników, nie mam doświadczenie w schroniskach, nie wiem, jak z tym jest naprawdę czy jest to wykonalne. pozdrawiam
  10. to dlatego, że azyl prowadzi osoba prywatna, która nie musiała się takiej działalności podejmować, tzn. nie jest to dla niej przymus, bo np. nie ma innej pracy. Nie mam doświadczenia w schroniskach, ale pewna jestem, że w schoniskach państwowych/gminnych pracują osoby przypadkowe. Po za tym na pewno nadzór instytucjonalny nad schroniskami jest słaby albo istnieje tylko na papierze. jest to również kwestia ludzi. Dlaczego np. psi azyl jest taki dobry, a także konstancin, itp, a stan innych schronisk woła o. pomstę do nieba. Pamiętam czasy PGR, kiedy to robotnicy tam zatrudnieni wybijali krowom widłami oczy bo byli na kacu i nie mieli cierpliwości - oni tam po prostu musieli pracować. Dotyczy to schronisk państwowych, gdzie selekcja pracowników powinna być bardzo ostra. W pierwszej kolejności jednak konieczne są rozwiązania systemowe oraz odpowiedzialność karna za porzucenie psa. :evil:
  11. tak, bardzo się zdziwiłam wypowiedzią pani Sumińskiej - znałam ją z innych wypowiedzi. Dwa miesiące w schronisku jako kryterium, to ewentualnie w Wielkiej Brytanii, gdzie głównym celem schroniska jest adopcja i wszystko jest temu podporządkowane (oczywiście adopcja kontrolowana, a nie byle pozbyć się psa :cry: ), a nie przetrwanie do jutra i zapewnienie zwierzętom tylko tyle jedzenia byle przeżyły. Gdyby w Polsce zastosować kryterium 2 miesiące, to trzebaby było uśpić 90 procent zwierząt :wallbash: To, co teraz obserwuję, to nagłośnienie problemu bezdomnych zwierząt. Jednak w pierwszej kolejności musi się zmienić mentalność ludzi, zwłaszcza na wsi, a to potrwa co najmniej jedno pokolenie :cry: . pozdrawiam
  12. w tej chwili jes t w TV trójce program o schronisku w Starachowicach - zrobiło się o tym głośno. pozdrawiam :cry:
×
×
  • Create New...