no wiec zaczne od poczatku jest taka sprawa...mieszkam w poznaniu kolo jeziora maltanskiego i tam jest duzo lasow , stoi w nim stara chata i tak jest pie(wlasciwie suka) i ona jest strasznie zaniedbana wychudzona i wogole...jak tylko przechodze tamteduy z moja norka to zawsze do miej zagladam a ona sie na nas rzuca..ma taka linke ktora jest przywiazana do 2 drzew a na niej jeszcze jedna linka i ma taki maly wybieg, nie ma wody a o jedzeniu juz nie wspomne...chcialam tylko zapytac czy wlasciciel moze tak traktowac tego psa? bo jest mi suni strasznie zal.! dzisiaj do niej wpadlam dalam kielbase i powiem ze sa postepy bo zjadla mi z REKI ... kiedys uratowalam z tamdad 2 shar peie, blakaly sie po lesie...wiem ze byly z tamtad... poradzcie mi czy jest szansa zeby uratowac tego psa?? wiem ze wiele psow z tamtad ginie...umiera a nie chciala bym zeby ten tez tak skonczyl..