Witam! Jako początkujący właściciel psa mam tutaj pytanie do Was w sprawie oduczenia psa łapania świństw w ogrodzie i uciekania ze swoją zdobyczą. Otóż mam szczeniaka 4,5 miesiecznego. Kupiłam jakis czas temu dyski Fishera, ale szczerze mówiąc ich nie używam. Rzecz w tym, że wydaje mi się, że dźwięk jaki one wydają jest zbyt cichy i zwłaszcza rzucone np na trawę, nie robią na piesku wielkiego wrażenia. Pozatym inny problem to fakt, ż zwykle kiedy piesek robi coś nieodpowiedniego, ja tych dysków nie mam pod ręką. No nie przez cały czas jestem w stanie je mieć przy sobie, ale zastanawiam się czy byłyby one skuteczne, gdybym rzuciła nimi obok lub w psa, kiedy ten ucieka z jakąś zdobyczą. Szczerze mówiąc najczęściej, kiedy psiak robi coś nieodpowiedniego, np gryzie moje buty to zwykłe mocne klaśnięcie w dłonie w połączeniu z groźnie brzmiącym: "nie wolno" jest wystarczająco skuteczne. Jest to po prostu zawsze wykonalne i najprostsze rozwiązanie. Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy psiak jest w pewnym oddaleniu, zwiewa mi po ogrodzie i gdzieś w krzakach wynajduje jakiś "smakołyk". Wtedy niestety żadne klaskanie nie skutkuje ani przywoływanie. Jeszcze trudniej jest, kiedy on już coś chwyci w zęby i ucieka mi po całym ogrodzie. Bardzo proszę Was o radę, co w takim momencie powinnam zrobić aby pies wypuścił to świństwo z zębów i nie uciekał przede mną, kiedy mu to chcę zabrać. :-?