"Biały Kieł" i "Zew Krwi" Londona to moje ukochane książki z dzieciństwa. :loveu:
A "Białego Kła" mam nawet po angielsku:cool3:
Nawet nie wiedziałam, że to jest teraz lekturą. Szkoda, za moich czasów jedynymi "psimi" książkami omawianymi w szkole były "Lampo" i "Puc, Bursztyn i goście".
Film oglądałam jeden taki, w którym Białego Kła grał owczarek niemiecki, drugi jakiś w formie serialu, ale średnio mi się podobały.