Jump to content
Dogomania

Dorota_64

Members
  • Posts

    179
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dorota_64

  1. Witam po tygodniowej przerwie. Nie miałam dostępu do internetu, ale swoje pierwsze kroki po przerwie kieruję właśnie tu............... Rozwija się dyskusja na temat "gdzie śpi pies?" i fajnie. Wydaje mi się, że ja już wiem, gdzie powinna w nocy spać Tofcia. Dlatego, że to lubię i tego chcę - śpi ze mną. Cały problem polega na tym, aby odbywało sie to na moich zasadach; czyli złazi kiedy ja tego chcę i nie ma jej tu, gdy tego nie chcę. Pracuję nad tym. W pewnym momencie zrozumiałam, że jestem bardzo niekonsekwentna: raz śpi, raz nie. Bezpośrednio po ugryzieniu córki było OK, won z wyra, ale następnego wieczora Tofcia już nie pamiętała, dlaczego jej nie pozwalam spać ze mną :niewiem: Każdy w moim domu swój azyl ma: Tofcia sama wybrała swoje leże i tam znosi wszystkie zabawki, dogryza patyki i odpoczywa. Nie wyleguje sie w moim łóżku, gdu mnie w nim nie ma i chyba o to chodzi. Czy moglibyście rozwinąć wątek psa za mocno przwywiązanego do właściciela?? Pozdrawiam
  2. No to jestem troche spokojniejsza, bo już myslałam, że mój pies jest inny niż wszystkie i nie zabardzo będzie chciał się uczyć. Mam mieszane uczucia widząc jak wykonuje polecenia za smakołyki, ma wlepione slepia w parówę i to chyba nie ja jestem ważna, tylko to co mam w ręku. Czy to aby nie skończy sie tak, że już nic nie zrobi bez łapówki?
  3. A moja Tofcia to urzędowo Toffi. Nazywam ją różnie: Tofulek, Tofulosio, Tofulos Papadakis, Śliczności Ty Moje. A czasami tak: Tofica, Tofizdrzał, Wstrętna Morda :D
  4. To była tylko taka przenośnia. Miałam bardziej na myśli to, że może odczuwa jakąś zmianę mojego nastawienia; nagle od niej czegoś wymagam, zwracam jej uwagę na swoją osobę. Poobserwuję ją oczywiście i jeżeli tak będzie nadal pójdziemy do weta.
  5. Witam! Moja Tofcia od wczoraj uczy sie w psim przedszkolu. Idzie nam bardzo dobrze. Ćwiczymy też troszkę w domciu, przed jedzeniem. Przedszkole jest dobre, mała grupka szczeniaków, (dziś były tylko dwa, obok na placu pracowała większa grupa starszych psów). Trener robi dwie przerwy i psy wtedy szaleją. Od wczoraj zauważyłam, że Tofcia jest osowiała. Cały dzień śpi, z krótkimi przerwami. Nie przynosi mi zabawki, a gdy otwieram lodówkę ledwo człapie do kuchni. :o Na spacerach zachowuje sie normalnie, tzn jak spotka kumpli strasznie wariuje. Co to może oznaczać? Jest zmeczona? no bo chyba nie obraziła się na mnie, że wreszcie wzięłam się za jej rozpieszczoną....
  6. betty labrador. to był oczywiście wariant z psem na smyczy. Też chciałabym wiedzieć, jak złapać psa gdy pałaszuje np. spleśniały chleb.
  7. Wiesz co, dla piesków najlepszym przysmakiem jest świeżutka ludzka kuuuuupa :evilbat: i żeby przyjemność z jej jedzenia została na dłużej warto ją przynieść do domu na całej swojej sierści :evilbat: Wiec uważaj na takie akcje. Tofcia wychodzi na spacer chyba po to, żeby się dożywić. :eating: Wczoraj w drodze na szkolenie (a była na głodniaka) próbowała pożreć duże plastikowe opakowanie chyba po ryżu :o Trener radzi tak; jak ma coś w pysku lekko podnieść do góry za obrożę, podsunąć pod nos smakołyk , jak wypluje wsadzić smakołyk do ryjka i poczochrać. Próbujemy chyba działa.
  8. Mnie jest żal zostawiać Tofcię samą w domu. Może bardziej martwi mnie to, że się czuje osamotniona, niż to, że się nudzi. Przeczytałam gdzieś, że młode psy za każdym razem gdy zostają same w domu "myślą", że już do nich nie wrócimy. :cry: Dopiero po długim czasie nauczą się rozpoznawać porę naszego powrotu. Gdy jestem w pracy, myślę o tym, kiedy córka wróci do domu i Tofcia już nie będzie sama. Zostawiam Tofci włączone radio, bo to podobno uspakaja. A już na pewno w takich przypadkach, jeżeli domownicy słuchają radia, gdy są w domu.
  9. Lecę do sklepu po tuńczyka: dla Tofci w sosie własnym, a dla Pańci w oleju. Myślałam też o rybach wędzonych, może takie małe szprotki mogłyby jeść bez tej babraniny z ośćmi :roll:
  10. No to próbujmy. Choć prawdę mówiąc ja gotowanej ryby do gęby nie wezmę, ale psy są oczywiście mądrzejsze od ludzi :wink:
  11. Madziara! Słuszna racja. Spróbujemy z tymi rybkami. Rozumiem, że twoja wybredota nie jada wędlinek, ale 'jibki źre :eating: "
  12. Kulka szczęścia wspaniałe określenie. Pies ma też wielkie serducho do kochania. Kundelki [color=red]TEŻ[/color]!!!
  13. Czyli jednak rybki odpadają :-? Tak myślałam, że to bardziej kocie, niż psie jedzenie. :D
  14. Na szkoleniu było wspaniale. :P Poznałam kilka metod, których tak bardzo mi brakowało. Nie czuję się już taka bezradna i co również ważne, dowiedziałam się, że moje problemy są niestety typowe a Tofcia jest normalnym psem, tylko trochę niewychowanym. :oops: Córka jest bardzo zadowolona, bo Tofcia pieknie wykonywała jej polecenia (siad, klik, przysmak). Ćwiczyły też w domu i na spcerze. Będę oczywiście też ćwiczyć pod okiem córki :wink: , żeby Tofcia nie zaczęła mnie ignorować. Bardzo Wam wszystkim dziekuję i pozdrawiam. Acha, Baritusa faktycznie nie ma na dogomanii, ale znają wielu z Was i pozdrawiają :hand:
  15. Mnie raz dano do zrozumienia, że Tocia to "tylko" kundel. Po kwarantannie poszłyśmy na jeden z pierwszych spacerów do pobliskiego parku, pokazać psiemu towarzystwu nową kumpelę. Z daleka zobaczyłam grupkę ludzi i bawiące się koło nich psy. Pomyślałam, że tego właśnie nam potrzeba, więc poszłyśmy śmiało w tamtą stronę. Dochodzimy bliżej, Tofcia kręci ogonem mało jej nie odpadnie więc odpiełam smycz, żeby pobiegła sie przywitać. Ja stanełam nieśmiało obok właścicieli tych psów i ....nagle rozmowy ucichły a całe towarzystwo boczkiem boczkiem przemieściło się dalej i odwołało swoje piękne boksery, goldeny i inne takie wspaniałe rasowce. SNOBY. Było mi bardzo przykro i nie miałam wątpliwości, że potraktowano nas jako nieproszonych gości. :( Już tam nie spacerujemy. Znalazłam inne miejsce, gdzie psy rasowe i te troche mniej :wink: świetnie się bawią a z ich właścicielami fajnie można pogdać.
  16. Flaire, rzeczywiscie na "dogomanii" dużo emocji. Gdzy rozmawiałam z treneram Baritusa, zapytał mnie , skąd znam szkołę. Odpowiedziałam, że z NASZEGO FORUM i wyczułam, że człowiek znajomy.
  17. Tofcia bawi się surowym mięsem, zupełnie jak kot :wolfie: ( czy to pies, czy to bies) No a co z tymi rybami. Psiaki to lubią, czy nie :roll: Bo przecież nie ma różnicy, kundelek czy "papierowy" :o
  18. twa 1001 dziekuję Ci za tę radę. Wiedziałam, że coś jest nie tak z tym nocowaniem w przedpokoju. Mój pies czuje się odrzucony i nie wie dlaczego. :( Wiesz, od wczoraj sika w domu a zaliczałam to już do wypadków. Pierwsza myśl - przeziębiła się, bo wariuje na śniegu, ale to ma chyba inne podłoże. Rozumiem, że mam nie zamykać drzwi do pokoju na noc a Tofcia leży na "swoim" miejscu. Dodam, że najchętniej przebywa tam, gdzie ja jestem a jej awaryjna miejscówa w przedpokoju.
  19. Trochę techniki i się gubię ale już znalazłam odpowiedź :D :oops: Chodziło mi o to, że na tym temacie nie podałam nazwy szkoły, wspomniałam tylko, że szukam info na "psim przedszolu". Mimo to Ty znasz nazwę szkoły, więc pomyślałam ,że na tym formu istnieje możliwość wyszukiwania nie tylko tematów, ale i osób. :lol: Teraz widzę, że mozna znaleźć też osoby. Uważaj pytanie za niebyłe. :oops: :oops: :oops:
  20. :lol: :lol: :lol: Stasznie śmieszna historia z psem na traktorze. Przypomina mi się jak mój poprzedni pies, Dingo jeździł ze mną "maluchem". Dingo był bardzo dużym psem, taki bardzo wymixowany ONek. Co tydzień, w piątek pakowaliśmy manele i jechaliśmy na działkę. Maluch mały ale za to dużo maneli, duży pies i zero bagażnika. Rozwiązanie było jedno: manele na tylna kanapę, a piesek, żeby mógł sobie wyglądać przez okienko, na miejsce obok kierowcy, czyli mnie. Żeby Dingunio mógł się obok mnie zmieścić, wyjmowałam przedni fotel i tam właśnie siadał mój pies. Wiem, nie było to bezpieczne :oops: ale bardzo śmiesznie wyglądało: Dingo miał łeb na wysokości mojej głowy i siedział sobie jak prawdziwy, ludzki pasażer. :wink: No, ale żeby trzymać się tematu dodam, że Dingunio był ze schroniska na Paluchu. Pojechałam tam po małą, młodą suczkę. Wiecie, żeby nie niszczyła działki i takie tam trele morele. I co? Zobaczyłam Dinga w boksie, popatrzyłam na niego, on podszedł do siatki, zamerdał ogonem, wsadził nochala w dziury siatki i patrzy. Małżonek mówi "nie - za duży i w dodatku pies", więc odeszliśmy od jego boksu. Po paru krokach obejrzałam się i zobaczyłam, że Dingo wspiął się na łapy na siatce i mocno wyciąga łeb, żeby nas zobaczyć. A po tygodniu z wielką przyjemnością patrzyłam, jak Dingo vel Fofek kopie dól na naszej działce. :D
  21. Serwus! Ja również witam :BIG: Pies super, śliczna kudłata mordka. Mieszkam co prawda troche daleko od Ciebie, w Warszawie, ale mam nadzieję, że się tu będziemy spotykać. Głaski i czochrańce dla pieska.
  22. Tak, tak właśnie chcemy zrobić, aby to córka była przewodnikiem na szkoleniu. Jeżeli szkolenie buduje więź, to wspaniale, bo w tej chwili tej więzi nie ma. Córa marzyła o psie - przyjacielu i widzę, że jest zawiedziona. Mam ogromną nadzieję, że się to zmieni. Paróweczki jako przysmaki już czekają na jutrzejszy dzień. :wink: Rzeczywiście będziemy się szkolić w Baritusie. A propos, jak to robicie, że znajdujecie konkretne osoby na forum? Ja niestety słabo tu sie jeszcze poruszam :oops: Aggility dla córki - bardzo chętnie. Tofcia spędziła drugą noc w przedpokoju. Wybrała miejsce na wycieraczce i nie zaskomlała ani razu. Gdy zamykałam drzwi od swojego pokoju miała takie spojrzenie... Tylko nie myślcie, że się poddam. Pozdrawiam
  23. Moja Tofcia jest z ogłoszenia w internecie. Ogłoszenie było rozpaczliwe; "jeżeli nie rozdamy tych psów będą oddane do schroniska" :cry: Okazało sie, że jacys dobrzy ludzie znaleźli na poboczu ranna, potrąconą sukę. Zawieźli ją do weta ale pis potrzbował miejsca, żeby dojśc do siebie, więc postanowili na ten czas zająć się biedactwem. Po jakims czasie okazało sie, że suczka jest szczenna i została u nich a w nagrodę urodziała im 7 ślicznych pieseczków. Niestety ze wszystkich, chyba tylko nasza Tofcia znalazła domek. :(
  24. Moja Tofcia gdy była malutka (teraz ma 5 miesięcy) jadła Eucanubę. Szło jej bardzo dobrze :wink: aż tu nagle pewnego dnia gdy nasypałam jej żarełko odeszła od miski jakby stwierdziła, że nie jest głodna,. :o Więc w trybie przyśpieszonym przeszłyśmy na gotowane jedzenie. Gotuję jej wołowinę, drób z podrobów tylka serduszka drobiowe. Wszystko to najcześciej z ryżem, makoron żadziej, żeby psiak nie zamienił sie w kluseczkę :eating: No i oczywiście warzywka. Od czasu do czasu na śniadanko biały ser z żółtkiem, ale wtedy nie dostaje juz ustawowej michy z mięchem. Piszecie, że wasze pieski jedzą tez ryby. Moja jeszcze tego nie dostała. Wasze psy jedzą rybę chętnie, czy tak sobie?
  25. wielkie dzięki za informację. Jak tylko odczytałam wiadomość zadzwoniłam i zapisałam się. Zaczynamy w sobotę. pozdrawiam :angel:
×
×
  • Create New...