-
Posts
15313 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by _Aga_
-
Popytałam jeszcze dzisiaj... Nie za ładnie ten nowotwór wyglądał i nie rokuje to zbyt dobrze... Ale trzeba mieć nadzieję :fadein: Nowotwór został usunięty w całości z tkanki mięśniowej, którą "zaatakował". Nie był otorbiony i miał długi korzeń - jest bardzo możliwe, że to nowotwór złośliwy - teraz tylko pozostaje czekać, czy będzie narastał w tym samym miejscu, czy będą jakieś przerzuty, czy też będzie przysłowiowy "święty spokój" :roll:
-
Byliśmy wczoraj w lecznicy, pan doktor obejrzał ranę i stwierdził, że ładnie się goi :) Zrobił Romkowi zastrzyk z jakimś antybiotykiem i środkiem znieczulającym. Dziś idziemy jeszcze raz na zastrzyk, a potem będziemy już tylko tabletki aplikować :)
-
W końcu napięcie zelżało i znalazłam chwilkę by skrobnąć co nieco ;) Zabieg się udał - weterynarz usunął guka, obejrzał go i stwierdził, że "nieładnie to wygląda", ale nie ma sensu badać tego pod kątem "złośliwości" - trzeba teraz czekać, czy nowotwór będzie się "odnawiał" czy też nie, oraz kontrolować ogólny stan zdrowia Romusia. Jutro idziemy na zastrzyk "antybiotykowy", przy okazji pan doktor obejrzy oczy Romusia i przepisze kropelki i może coś, co ułatwi mu oddychanie. Romcio został tymczasowo przeniesiony razem ze swoim koszyczkiem z kuchni do pokoju :) Niedawno się przebudził, wstał, połaził na chwiejnych łapkach po domu, siknął sobie i poszedł spać. Dałam mu przed chwilą tabletkę, napił się wody i wrócił do koszyczka, leży teraz zawinięty w kocyk :) Dziękujemy wszystkim za wsparcie :buzi: Mam nadzieję, że już teraz wszystko będzie dobrze z Romeczkiem :fadein:
-
Już jestem spokojniejsza... Musi być dobrze - Romuś już tyle przecierpiał, że i to zniesie i będzie dobrze :fadein:
-
W poniedziałek po pracy wstąpię i spytam, czy by nie zrobić przed zabiegiem jeszcze jednego zdjęcia, żeby te płuca sprawdzić :roll:
-
Rtg robiłam w innej lecznicy :-? W tej, do której teraz chodzę, niestety nie mają odpowiedniego sprzętu :( A tam, gdzie sprzęt mają jest beznadziejny weterynarz, który mi dziś powiedział, że takiemu staremu psu nie ma sensu robić Rtg, bo szkoda kasy, bo w tym wieku to normalne taki guz :evil: :evil: Ten lekarz, który leczy Romusia stwierdził, że powinien być ułożony brzuszkiem do góry, a nie na boku :-? Dlatego nawet nie widać dokładnie, czy guz jest umiejscowiony na ostatnim żebrze, czy na mięśniu :-? Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale on chce to sprawdzić przy znieczuleniu, nie przy narkozie :roll:
-
Gdyby to dzisiejsze zdjęcie zostało dobrze zrobione, to pewnie wszystko byłoby widoczne - i guz i płuca :evil: Zapłaciłam 40 zł, pies się bał, wyrywał i "krzyczał" przeraźliwie - jeszcze nigdy nie słyszałam, że pies tak może "płakać" :o Nie chcę powtórki :cry: Spytam weterynarza, czy coś może na podstawie tego zdjęcia stwierdzić :roll: Jeśli będzie trzeba - zrobimy jeszcze jedno :(
-
Dziękuję Wam za wsparcie.. Toska - tu akurat chodzi o mojego drugiego psa - Romusia, którego wzięłam ze schroniska razem z Czarkiem.. Wiecie, lekarz coś wspomniał o możliwych przerzutach, np. na płuca... I od razu skojarzyłam, że Romuś coraz częściej ma problemy z oddychaniem, on po prostu rzęzi :( Weterynarz mówił, że płuca może mieć uszkodzone częstymi zapaleniami, albo to przerzuty. Może sobie tylko wmawiam, ale wydaje mi się, że w przeciągu tych kilku dni wraz z pojawieniem się guza te problemy z oddychaniem stały się częstsze :( Ogarniają mnie czarne myśli, łzy mi same lecą z oczu :cry:
-
Wróciliśmy od weterynarza.. Zdjęcie Rtg jest nie za dobrze zrobione, ale na jego podstawie weterynarz orzekł, że to nowotwór :( I to umiejscowiony "źle", może być trudny do usunięcia.. Najprawdopodobniej umiejscowiony jest na ostatnim żebrze, albo na mięśniu.. W poniedziałek o 18 idziemy na zabieg..
-
Dziękuję Wam.. Odezwę się jutro po wizycie u weterynarza - mam nadzieję z dobrymi wiadomościami :roll: Mani spojrzenie działa ;) I Wasze dobre myśłi też..
-
Dziękuję za wsparcie. Siedzę sama w domu i niepotrzebnie tyle rozmyślam..
-
Dziękuję Alaa... Boję się z nim jutro jechać, boję się, że usłyszę wyrok :( Wiem, że nie ma sensu zamartwiać się na zapas, może to nic groźnego, ale jednak czarne myśli mnie chwilami nachodzą :-? On już tyle wycierpiał, chciałabym, żeby było mu po prostu dobrze :(
-
[b]Izo[/b] - na razie jestem w finansowym dołku, więc muszę pieskom "poskąpić" ubranek :-? No i mam kolejne zmartwienie :( Dwa dni temu wyczułam na brzuszku Romusia guzek. Byłam dziś w lecznicy - weterynarz go wybadał i stwierdził, że to może być nowotwór, ale do pewnej diagnozy musi mieć zdjęcie Rtg :( Jutro będziemy mieć zdjęcie i dowiemy się, co TO jest :( :( :(
-
Dziękujemy, pani Haniu :D Dawno już nie pisałam w tym wątku :) Zdjęć nadal nie mam :oops: Klisza mi się gdzieś zapodziała i dopiero co ją znalazłam... W sumie niewiele się zmieniło ;) Romuś się trochę wycwanił i wymyka się nieraz do mnie do pokoju, jak Czarek nie widzi :lol: Coraz słabszy ma wzrok, ale radzi sobie doskonale w znanym terenie :) Poza tym słucha mnie uważnie i zwalnia, węszy, kiedy mówię: Uważaj! Powolutku.. :) A Czaruś - jak to Czaruś - żarłok do potęgi, zje swoje, dokończy po Romku, tylko swoich tabletek nie chce ;) Mały terrorysta z oczkami niewiniątka :lol: Wesoła rodzinka :lol: Serdecznie pozdrawiamy :D
-
[quote name='jaskółka'][quote name='Agnieszka-Małek'][quote name='jaskółka']witam :) jeśli chodzi o tarnowskiego weterynarza to ja polecam dr Jacka Jakubka :D dobry fachowiec ;)[/quote] Trafiłam w końcu z moimi psiurami do dr Jakubka i jak na razie jestem zadowowolona :) Jesteśmy w trakcie leczenia, więc na razie nie wychwalam :lol:[/quote] no bardzo sie cieszę, że jesteś zadowolona :) ja u dr Jakubka leczyłam moje 2 poprzednie psiaki i bardzo go sobie chwaliłam :) teraz z Filunią chodzę do innego weta, ale zastanawiam sie nad powrotem do dr Jakubka :D:D[/quote] No już mogę wychwalać :D Psiaki już praktycznie zdrowe. Czeka nas jeszcze usuwanie kamienia nazębnego :)
-
Też wierzę w działanie czasu :) Mam nadzieję, że Czaruś przystopuje i da Romciowi spokój :)
-
Średnio :-? Czarek jest dalej zazdrosny, warczy na Romusia, kiedy ten próbuje się do mnie zbliżyć. A Romuś przyjął pozycję tego słabszego - nie wejdzie np. do pomieszczenia w którym jestem z Czarkiem :( A jeśli np. w kuchni jest sam Czarek i ja do niej wchodzę to Romuś "przykleja" się do mojej nogi i boczkiem, cichaczem przemyka do swojego koszyka :( Najgorzej jest kiedy np. przygotowuję lub niosę dla nich miski z jedzeniem - było trochę spokoju, a ostatnio Czarek znów Romka zaatakował i nie przestawał nawet jak Romcio odwrócił się do niego tyłem. Musiałam interweniować. Skończyło się na podrapanym nosie Romcia. Teraz jak robię im jedzenie wywalam obu albo tylko Czarka (jak warczy) z kuchni. Tylko na spacerach nie widać dominacji Czarka - biegają obok siebie, obsikują te same miejsca, ogólnie widać, że obaj są szczęśliwi :D Zresztą zauważyłam, że Czarek stara się być dominujący w stosunku do wszystkich psów - szczeka i rzuca się na wszystkie napotkane, niezależnie od wielkości. Dlatego zawsze bacznie się rozglądam i jakby co szybko obu biorę na smycz :D Myślę, że chyba niewiele da się tu zrobić - Czarek pewnie całe swoje życie był z jednym jedynym panem i nigdy się nie "przestawi" :-? Może się mylę, ale próbuję go na różne sposoby przekonać i nie wychodzi...
-
Są zdjęcia i z bieganka i z tarzanka :lol: Czarek uwielbia tarzać się na trawie :D No i patyki - jeden i drugi :lol: A powiedz Romusiowi: "daj daj pani patyk", to warczy zawzięcie, udaje groźnego, a zaraz potem leci za mną, skacze, czepia się nóg i uśmiecha od ucha do ucha :D Romuś pięknie pozował do zdjęć, Czaruś był bardzo nieśmiały i musiałam na niego "polować" :lol: Zdjęcia robiłam zwykłym aparatem. Nie mam skanera, ale w zakładzie fot. poprosze o przerzucenie na płyte i na pewno tutaj zamieszcze :D Pozdrawiamy serdecznie :)
-
No cóż - po wielu perypetiach, w końcu mogę powiedzieć, że Czaruś i Romuś są bardziej zdrowi niż chorzy :) Czarusia grzybica pomału odchodzi w niepamięć, "łysy placek" ładnie zarasta sierścią, ale jeszcze przez jakiś czas będę go Fungidermem pryskać. A u Romusia nie wykazano nic więcej poza tym zapaleniem skóry, o którym już chyba pisałam, a które już mamy za sobą :) Pięknie mu sierść odrasta :) Pozostało mi wykąpać go dwa razy (z przerwą jedno-, dwudniową), zaparzyć nagietek i dokładnie go spłukać tym naparem, do jedzonka dodawać łyżeczkę oleju. Jedyne co pozostało i trzeba zrobić u weta to czyszczenie zębów - kamień mają straszny :-? No a poza tym - chłopcy poznali co to wolność (spuszczam ich ze smyczy :D ). Biegają jak szalone, zwłaszcza, że jest gdzie - bezkresne łąki i pola :) A tak ogólnie - moje psiaki są cudowne!!! :D Pozdrawiamy serdecznie :) :B-fly: :Dog_run:
-
nasze kochane czworonogi nie pozwolą się smucić tym niechcianym, za Tęczowym Mostem... [']
-
wracaj niuniuś na pierwszą stronę :)
-
[quote name='jaskółka']witam :) jeśli chodzi o tarnowskiego weterynarza to ja polecam dr Jacka Jakubka :D dobry fachowiec ;)[/quote] Trafiłam w końcu z moimi psiurami do dr Jakubka i jak na razie jestem zadowowolona :) Jesteśmy w trakcie leczenia, więc na razie nie wychwalam :lol:
-
Zobaczymy, tego weta poleciła mi znajoma. Mam nadzieję, że jego diagnoza jest słuszna i wyleczy Romusia. A wtedy nie będę musiała biegać i szukać dalej :)
-
Byłam z Romciem u jednego weta - oglądnął go, po czym stwierdził, że może mieć i grzybicę i nużycę jednocześnie!!! Zaproponował leczenie: iwermektynę na nużycę i jakieś tabletki, bodajże ORUNGAL na grzybicę. A te tabletki kosztują bagatela ponad 200 zł i starczają na miesiąc!!! Załamałam się, dosłownie. Spytałam o zeskrobinę. Stwierdził, że to dodatkowe koszty, a w sumie nie zawsze w badaniu wychodzi nużeniec, potem jak się upierałam przy zeskrobinie stwierdził, że nie ma na co, zabrakło mu płytek!!! :x Najgorsze, że dałam się przekonać do leczenia iwermektyną, nad tabletkami kazał mi się zastanowić. Zrobił Romusiowi iniekcję, bo jak stwierdził nie zaszkodzi a może pomóc i niedrogo. Teraz mogę tylko żałować :wallbash: Poszperałam po necie, popytałam i za namową poszukałam innego weta. Poszłam do niego następnego dnia. No i tam padła inna diagnoza - ostre zapalenie skóry. Nużycę praktycznie od razu lekarz wykluczył. Romek dostał antybiotyk na 10 dni, potem zostanie pobrana zeskrobina i przebadana dla pewności pod kątem grzyba, bakterii i nużeńców. Wtedy zobaczymy. Mam cichą nadzieję, że leczymy to co trzeba. Jestem dobrej myśli :)
-
Widzę,że króluje tutaj Warszawa :) A o tarnowskich wetach nic nikt nie słyszał??? Nie mam gdzie sprawdzić, który jest najlepszy :( A potrzebuję...