Strasznie się cieszę, że efekty kuracji są, i ogonem macha, i sam po swojemu pobiegusiał. Niech sobie tupta jak najdłużej. Zaglądając do wątku Filipa zawsze, mimo strasznych wieści, miałam nadzieję, że poczytam coś bardziej optymistycznego. I doczekałam się. Filipku, niech Ci się poprawia. Teraz to już raczej nie :-( , ale po Nowym Roku będziesz mógł liczyć na kolejne z mojej strony wsparcie.
A w ogóle to jesteś cudny, taki szlachetny w swoim wyrazie i godny.