Jump to content
Dogomania

martka0905

Members
  • Posts

    18
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by martka0905

  1. Wiele osób straciło swoje psy w ostatnim czasie. U mnie w sobotę będzie 2 tygodnie. Ja swojego psa uśpiłam choć wolałabym, aby odszedł sam w swoim domu.
  2. Sleepingbyday dopiero teraz zapoznałam się z twoimi ostatnimi postami, strasznie mi przykro, że taka diagnoza..Pamiętaj tylko, że zawsze trzeba brac pod uwage realną kondycję psa. Ja swojego przetrzymałam już chyba za długo, męczyłam go o kilka dni na pewno za długo. Przeczytałam też kilka postów forumowiczów odnośnie braku apetytu u psów. Ja się borykałam z tym od 4 miesięcy. Jak był brak apetytu totalny to stosowałam proszek do rozrobienia w wodzie royal convalescence i karmiłam zwykła strzykawką. Jak już sie mu znudziło i wypluwał to to samo tylk w puszkach kupowałam w formie pasztetu i też dużą strzykawką. Jak i to nie weszło to miksowałąm kurczaka z warzywami i z rosołem i też przez strzykawkę. W tragicznych momentach, gdzie już wszystko wypluwał i nie chciał totalnie nic to żeby sie nie odwodnił to zwykły jogurt naturalny(tylko trzeba po trochu na początku aby zobaczyc czy pies nie reaguje wymiotami lub biegunką-mój świetnie tolerował i potrafił na raz zjeść cały mały kubeczek). Czasami jogurt właśnie pobudzął apetyt i po 2 dniach pies znów sam chetnie zaczynał jeść mięso w kawałkach np. z szyi indyka.
  3. Witam, niektórzy pewnie pamiętają moje posty z maja 2014 r., gdy mój Dżeki był świeżo po operacji usunięcia guza ze śledziony. Jak pamiętacie, pies po tej operacji dochodził do siebie w sumie ponad 2 miesiące. Co prawda po tej operacji jakby troszkę podupadł z kondycją, ale w miarę cieszył się w miarę dobrym zdrowiem jeszcze do stycznia br. Niestety w styczniu zdarzyło mu się zwymiotować i wydzielina dostała mu się do nosa. Zrobiła się bardzo poważna infekcja. Pies z zaropiałym nosem i oczami z trudem się poruszał, stracił apetyt nie miał siły wstać z koszyka przez kilka dni. Codziennie kroplówki, antybiotyki..Jakoś udało sie zapanować nad infekcją , ale pies bardzo schudł. Jego prawidłowa waga o. 10 kg, potem 4,5 kg:( Pies karmiony kurczakiem oraz karmami royal dla rekonwalescentów mimo sporego apetytu nie przytył. Po miesiącu następna infekcja znów z powodu przedostania się wydzieliny z wymiotów do nosa. Znów ta sama procedura niestety juz dużo dłuższa, antybiotykiem leczony ok 3 tyg. Znów odzyskuje apatyt natomiast z kondycja coraz gorzej, zdarzały się dni , że cały dzień spał wstawał tylko na jedzenie i sikanie.W ostatni czwartek znowu incydent ze zwróceniem jedzenia, znów infekcja. Raz podłączona kroplówka nic nie dała, antybiotyk już też niezbyt przynosił efekty. Pies bardzo wycieńczony. W piątek już problem z podaniem kroplówki z racji słabych żył, dostał tylko antybiotyk , ale niewielki apetyt się pojawił.W sobotę jadąc z myślą na zastrzyk-antybiotyk po rozmowie z lekarzem zdecydowaliśmy się uśpić nasze maleństwo. To była bardzo trudna decyzja, ale wiem że chyba już jedyna słuszna. Pies przeżył 16,5 roku, prawie dwa lata po wycięciu guza ze śledziony. Co prawda guz nie był złośliwy, ale mimo wszystko nie żałuje że zdecydowaliśmy się na operację. P.S zostało mi nowe opakowanie Samylin small breed-dla psów z chorą wątrobą rewelacyjny lek, niestety dość drogi. Gdyby ktoś był chętny mogę podesłać opakowanie.
  4. Witam wszystkich. Chciałam poinformować , że mija właśnie 3 miesiąc po wycięciu śledziony u Dzekiego. ALP i AP w ostatnich badaniach krwi nadal podwyższone natomiast dużo niższe niż przed operacją. AP spadło z 2500 na 700!!!:) Pies czuje się bardzo dobrze-oczywiście jak na swój wiek (15 lat:)) Mam nadzieję, że ten stan się utrzyma jeszcze długo. Dostaje teraz Samylin i Ursopol, skończył tez brać witaminę E i cynk. Leki te bardzo pomagaja mu w regeneracji wątroby, która cały czas jest w przewlekłym zapaleniu. Dzielę się tą informacją, ponieważ wiem, że sporo osób obawia się wycięcia śledziony u starszego psa i wiele osób ma psiaki z chorą wątrobą.
  5. Z Dzekim wszystko w porządku. Lekarz wyjaśnił nam , że sporadyczne wymioty żółcią mogą się zdarzać z jego dolegliwościami wątrobowymi, i jeśli nie towarzyszy im apatia, brak apetytu itp, to nie ma zbytnio o co się martwić. Czekamy, aż skończy brać ten nowy lek-jest 20 kapsułek-i za miesiąc powtórzę morfologie i próby wątrobowe.
  6. Tak, bilirubina jest w porzadku. Obecnie oprócz leków na wątrobę nie bierze żadnych innych.
  7. No niestety AP to enzym występujący w różnych narządach i trudno stwierdzić dlaczego to AP tak skoczyło- Podejrzenie pada nadal na wątrobę i na cofanie się żółci-o ile dobrze zrozumiałam. Dzisiaj lekarz wypisał jeszcze receptę na jeden lek mający usprawnić przepływ żółci i zobaczymy za miesiąc jakie wyniki będą badań. Niestety lek dopiero na jutro bo jest drogi i trudno go dostać w aptekach od razu.
  8. No niestety AP to enzym występujący w różnych narządach i trudno stwierdzić dlaczego to AP tak skoczyło- Podejrzenie pada nadal na wątrobę i na cofanie się żółci-o ile dobrze zrozumiałam. Dzisiaj lekarz wypisał jeszcze receptę na jeden lek mający usprawnić przepływ żółci i zobaczymy za miesiąc jakie wyniki będą badań. Niestety lek dopiero na jutro bo jest drogi i trudno go dostać w aptekach od razu.
  9. Niestety karmę dla wątrobowców mój Dzieki je już od 3 lat, tak samo jak przyjmuje leki ja wspomagające. Od tego tygodnia pies dostaje podobno najlepszy lek SAMYLIN(niestety drogi, ae a podobno super efekty w leczeniu tego narzadu). Dziś powtórzyliśmy badanie krwi i morfologia w normie ASPAT w normie, ALAT 318(to spadł bardzo bo był już 800), niestety AP wzrosło 1050 na 2500. Jest to niestety dużo za dużo. Jutro jadę do weta po jeszcze jeden lek mający na celu obniżenie tego AP, jednakże nie do końca wiadomo skąd ono takie wysokie, przypuszczenie jest od wątroby ale pewności nie ma. Psiak jak dotąd samopoczucie rewelacyjne.
  10. Witam, otrzymałam wczoraj świetne wieści. Wycięty guz śledziony okazał się zwykłym jej przerostem bez komórek nowotworowych, pobrany wycinek wątroby nie wykazał obecności nowotworu , ale przewlekłe zapalenie wątroby, natomiast narośl wycięta przy nadnerczu to gruczolak niezłośliwy. Cieszę się, że lekarz po otworzeniu dzekiego zdecydował się go perować bo podobno na ko wygladao mu to na złośliwy nowotwór zarówno śledziony jak i wątroby i miał wątpliwości czy w ogóle cokolwiek mu jeszcze wycinać. Piec natomiast w świetnej formie, ma apetyt, lubi wychodzić na spacery. Jutro jadę z nm do weta ustalić jeszcze jak można bardziej wspomagać mu wątrobę.
  11. Dużo bym dała, żeby mieć Dziekiego jeszcze dwa lata. A ile lat miał Michaś jak miał operację wycięcia guza? Czy jego wątroba była wtedy w dobrym stanie? mój niestety od kilku lat zmaga się z podwyższonymi próbami wątrobowymi przed operacją ALAT 480, AP 1050, ASPAT 35.
  12. Dzięki za info Gusia. Mi weterynarz powiedział, że najprawdopodobniej zmiana u Dzekiego jest złośliwa bo w tym wieku psy miewają same złośliwe, ale mimo tego wysłaliśmy na histopatologię. Mimo wszystko jednak mam nadzieję, że się dobrze skończy..
  13. Ostatnio dużo czytam o nowotworach śledziony u psa i cały czas mnie zastanawia skąd się bierze założenie, że psy po usunięciu ńowotworu śledziony żyją jeszcze między 3 a 6 miesięcy. Trochę mnie to przeraża nie ukrywam, bo mój pies właśnie jest dwa tygodnie po zabiegu i czuje się rewelacyjnie mimo swoich 15 lat. Je, pije, wypróżnia się normalnie, jest ruchliwy i wesoły tak jak przed operacja i ma oczywiście wilczy apetyt jak zawsze. Morfologia wyszła wzorowa jak u młodego psa i to już tydzień po zabiegu. Dlatego trochę martwią mnie te perspektywy 3-6 miesięcy. Nie mam jeszcze wyników histopatologii, ale gdzieś w głębi mam nadzieję, że skoro pies dość szybko doszedł do siebie po zabiegu i znakomicie się czuje to może jeszcze się trochę nim pocieszę.
  14. Ostatnio dużo czytam o nowotworach śledziony u psa i cały czas mnie zastanawia skąd się bierze założenie, że psy po usunięciu ńowotworu śledziony żyją jeszcze między 3 a 6 miesięcy. Trochę mnie to przeraża nie ukrywam, bo mój pies właśnie jest dwa tygodnie po zabiegu i czuje się rewelacyjnie mimo swoich 15 lat. Je, pije, wypróżnia się normalnie, jest ruchliwy i wesoły tak jak przed operacja i ma oczywiście wilczy apetyt jak zawsze. Morfologia wyszła wzorowa jak u młodego psa i to już tydzień po zabiegu. Dlatego trochę martwią mnie te perspektywy 3-6 miesięcy. Nie mam jeszcze wyników histopatologii, ale gdzieś w głębi mam nadzieję, że skoro pies dość szybko doszedł do siebie po zabiegu i znakomicie się czuje to może jeszcze się trochę nim pocieszę.
  15. Witam, dzisiaj pies po raz pierwszy obudził się bez gorączki, je i pije normalnie od 2 dni bez wymiotów. Dzisiaj byliśmy na kontroli u weta, zdjęto mu już wenflon, dostał 2 zastrzyki i kazali sie pokazać jutro. Brzuch miękki bez podejrzeń powikłań pooperacyjnych. Pies jeszcze troche utyka na tylne łapy, ae chętnie wychodzi na dłuższe spacery na dwór. Oczywiście czekamy jeszcze na badania histo, nie spodziewam się dobrych wieści, ale mimo tego cieszę się, że pies powoli dochodzi do siebie po operacji i mam nadzieje, że najgorsze-przynajmniej narazie-minęło.
  16. Eh.. Dzisiaj znowu rano wizyta u Weta, pies miał gorączke prawie 40 stopni-bardzo wysoką, był słaby, odwodniony, raz zwymiotował brunatną śliną z białymi kulkami(jakby ścięte białko). Dostał kroplówkę. Po niej poczuł się lepiej temp. była już w normie. Wrócilismy do domu i pies po raz pierwszy od kilku dni doszedł sam do misku i napił się wody. To chyba dobry znak. Teraz śpi już od 5 godzin z małymi przerwami na siku. Nie wiem czy się martwić czy cieszyć...Za chwilę kolejna wizyta u weta na wieczorną kroplówkę. Niestety maleństwo nadal nie chce jeść.:(
  17. Dziś pies już w domu, forma ogólnie nienajgorsza jednak jeszcze mocno słaby chwieje się na nóżkach, ale na spacery wychodzi chętnie. Załatwia się również na spacerach. Niestety dzisiaj po tym jak wrócił do domu, po 2 godzinach wyszedł się wypróżnić i zaraz po tym zwymiotował w niewielkiej ilości lekko żółtą ciągnącą się gęstą śliną. Później przez kilkanaście minut miał objawy takie jakby się lekko krztusił. Pojechaliśmy do lecznicy, dostał zastrzyk przeciwwymiotny i wrócił do domu. Jutro wizyta kontrolna u naszego weta. Pies niestety nadal nie chce pić ani jeść. Jesteśmy z Łodzi, niestety nie mamy onkologa, może możecie coś polecić? kogoś z Łodzi?
  18. Witam, chciałam się podzielić swoją historią dlatego, że może przyda się ona innym na przyszłość. Mój pies niecałe 15 lat, średniego wzrostu, kundelek jest właśnie trzecią dobę po operacji wycięcia nowotworu śledziony. Dzisiaj zabieram go do domu po 3 dniowej hospitalizacji.Ale od początku: pies dosyć często przechodzi badania gdyż od 3 lat borykamy się z wysokimi wskażnikami Alat, Aspat i AP. W sierpniu 2013 r., wyniki znacząco się pogorszyły. Po 3 miesiącach wyniki poprawiły się o połowę po zastosowaniu leków wspomagających wątrobę, karmy RC HEPATIC i RC Renal. W październiku USG jamy brzusznej wykazało słaby stan wątroby, podejrzenie nowotworu wątroby bądź innej zmiany wytwórczej, poza tym w jamie brzusznej czysto. Mieliśmy robić cyklicznie badania.Tydzień temu powtórka morfologii i badań biochemicznych krwi, wynik: morfologia wzorowa, biochemia niestety znów pogorszenie: ASPAT w normie, ALAT 480, AP 1050. USG jamy brzusznej: wątroba jak wyżej, guz 60 mm na śledzionie. Zalecenie: jak najszybciej do operacji.Pies czuł się świetnie dlatego zastanawiałam się czy warto go męczyć operacja w tym wieku i ryzykować, że nie przeżyje bądź narażać go na ból. Szczególnie , że jeden z 4 wetów z którymi się konsultowaliśmy delikatnie zasugerował, że nie warto operować bo najprawdopodobniej zmiana jest złośliwa i nawet jesli pies się obudzi to na pewno będą przerzuty za chwilę. Ostrzegał też , że pies ma słabą wątrobę i może sobie nie poradzić z rekonwalescencją przy operacji. Miałam ogromny dylemat, ale myśl o nagłym pęknięciu takiego guza i rozlaniu się go w brzuchu mojego Maluszka, nie dawała mi spać. W końcu 23 maja decyzja operujemy. Zastosowano u niego nakrozę wziewną, wybraliśmy klinikę z bankiem krwi na miejscu w razie ewentualnej potrzebie wykonania transfuzji. Zostaliśmy ostrzeżeni , że z racji wieku psa i stanu wątroby może być różnie. Po 3 godzinach operacja się skończyła psu wycięto guza wraz ze śledzioną, jakaś zmianę przy nerce ok 6 cm i pobrano wycinek wątroby do badania gdyż były na niej jakieś dwa ogniska-podejrzenie przerzutów. Pies długo wybudzał się z narokozy bo ok 20 godzin, potem całą noc waczono o jego życie, gdyż mimo, że wyniki morfologii miał wzorcowe to miał słabe ciśnienie tętnicze krwi, szybki oddech oraz był bardzo słaby. Zakładałam już najgorsze i zaczęłam się obwiniać, że oddałam go na ta operację. Nie mogłam znieść myśli , że pies szedł do lecznicy wesoły w dobrej formie, a teraz może z niej już nie wyjść. Następnego dnia otrzymałam wiadomość, że stan psa się znacząco poprawił i popołudniu wyszłam z nim już na pierwszy spacer przed lecznicę. Pies mimo, że jeszcze oszołomiony, dość ładnie się poruszał i wypróżniał na spacerze. Jednak zachowywał się tak jakby mnie nie poznawał jeszcze lub był na mnie obrażony , że go zostawiłam w lecznicy. Dzisiaj odbieram go z lecznicy, stan jest stabilny. Oczywiście nie gwarantuje nam to jeszcze niczego. Czekamy na wyniki badań histopatologicznych, mają być za tydzień. Poza tym jest pytanie jak będzie teraz radziła sobie jego wątroba po takim obciążeniu jakie przeszedł. Jednak dziś wiem, ze nie żałuje operacji dałam mu szanse na dłuższe życie, nie mogłam pozwolić odchodzić mu w bólach w razie pęknięcia guza. Teraz modlę się, żeby mu się udało i żebyśmy mogli się cieszyć jego towarzystwem jeszcze długo długo, choć ma już 15 lat co nie wróży najlepiej.
×
×
  • Create New...