moje psiaki jesli już wychodza w kagancach (PKP) to maja e zawieszone luźno na szyjkach bo jest mowa ze mają miec ale nie jest powiedziane gdzie :) kiedys na dworcu PKP w Poznaniu jak kupowałam bilet podszedł do mnie pan polisjant z sokista i mowi ze psy maja miec kagance to ja mu ta to ze maja on sie patrzy na psy skrzywiony i pyta gdzie ? a ja ze na szyjkach :) on sie totalnie wkurzyl i zaczal wrzeszczec a sokoista zwijal sie z tylu ze smiechu :) kazal mi zalozyc na pyszczki to mu kazalam przytrzymac rower bo inaczej nie dam rady a on mi odmowil bo nie jest slozacym wiec mu powiedzialam ze nie mam jak zalozyc kagancow i sobie poszlam a on zostal osłupiały i sie gapił...