Witam serdecznie tych,którzy jeszcze nie śpią!
Piękne zdjęcie przejazdu młodego (8 letniego ) maszera, ponoć za publicznością, jest we wcześniejszym poście. dzieki.
To ja jestem ten, który "dał ciała". Z radością i ze zrozumieniem przyjmę kazdą racjonalną sugestię, bo wychodzę z założenia, że wszystkim nam zależy, nade wszystko, na propagowaniu najpiękniejszego sportu czasu chłodów. Nie koniecznie zimy. Pech chciał, że mamy globalne ocieplenie i owe chłody należałoby ująć w cudzysłów.
Nikt nie jest doskonały. Ja również. Dowodem na to pomyłka w informacji, którą udzieliłem Marcinowi. Ja - nie sędzia główny! Pomyliłem średni dystans ze sprintem. Przyznałem się do tego i przeprosiłem, chociaż to i tak niczego nie zmieniło. jednego tylko nie cierpię - krytykanctwa dla sztuki. Nie biegam z psami przez szacunek dla tych, którzy robią to lepiej. Brałem udział w Pucharze Świata w Stanach i w Pirenie, jak pomocnik. Dobrze pisze ktoś, że do obowiązków pomocnika można przyrównać niewolnictwo. To prawda! A jak bardzo, wie tylko ten, kto wziął w tym udział. Szanuję wszystkich, którzy bawią się w ten sport, jednak przekonałem się, że zabawa nie wystarcza. Wyczyn polega na ciężkiej pracy i liczeniu sie z ekstremalnymi niespodziankami. Również ze strony organizatorów. Wzorowaliśmy się na zasadach i sposobie rozgrywania największych imprez. Konsultowaliśmy pewne posunięcia z Jo Rannianem. Uśmiechał sie, kiedy prezentowaliśmy mu zastrzeżenia mogące wypłynąć podczas zawodów. No cóż, Widać nie do końca poznaliśmy polskie realia. Bujaliśmy w obłokach. W zawodach wystartowało 52 zawodników. Pośród nich znalazło się 5 niezadowolonych. 10% czy to norma? Nie wiem. Być może. A może faktycznie Worona Cup są organizacyjnym niewypałem? Może trzeba dać sobie spokój i nie dokładać do imprezy 20 000 PLZ? Wasze wpisowe pokrywało 1/1000 część kosztów. Oczywiście nie jest to ważne dla zawodników. Ale może mieć znaczenie dla przyszłości tego sportu w Polsce.
Serdecznie pozdrawiam,
Maciek Janiszewski