Argo pisze
"Pod koniec gotowania żarła, gdy już mięso, kasze i ryż z warzywami, mają mi 'dojrzeć' w garnku dosypuję płaską łyzeczkę siemia. Potem tylko pokrywa na gar i ... gotowe ... po ostygnięciu oczywiście"
(kurcze ni umiem cytować :oops: )
Mam pytanie bo też trzymam moje psiury na gotowanym i co jakiś czas spotykam jakąś bardzo oburzoną osobę ,która mnie ochrzania ,że na gotowanym nigdy nie dostarczę psu tych wszystkich rzeczy(wit itp) które są w suchej karmie.Ale ja jednak trzymam się tego gotowania (dodaję witaminy) bo jak zaczęłam na chwilę ,zawstydzona(że niby może ja taka zacofana wieśniara albo co) karmić moją starszą sukę westkę suchą karmą od razu zaczęła się jazda.Makabra problemy skórne,uszy ,no cuda.
Teraz wróciłam do mojego " na chłopski rozum"+homeopatia i psiak jak nowy.włos lśniący,pies sprężyna.
Jak to jest ?wieczny podział na "suchych" i "mokrych"
Ciekawe jakie są statystyki(oczywiście nieistniejące) jaka jest żywotność i zachorowalność w tych dwóch grupach?
Pewno już nie raz taki temat był na tym forum ale ja tu nowa. :user: