Jump to content
Dogomania

sulejman

Members
  • Posts

    38
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sulejman

  1. Ja swoją sonie próbowałem przyzwyczaić do królików (które babcia, trzyma w klatkach) tez brałem je na ręce głaskałem, a to moja “franca” jak tylko nikt nie widział usiłowała ... cap zębami. Krzyki, karcenie nie pomagają. Jedynie co to jak teraz podchodzę do klatki z królikami i ją otwieram to trzyma się 2 metry ode mnie (ale to dlatego pewnie ze się obawia kary), ale jak tylko ktoś inny podchodzi to pcha się na chama ;). No nic chyba nie uda mi się pohamować jej instynktów łowieckich, aczkolwiek zawsze staram się w takich sytuacjach podnieść głos a jak to nie pomoże to dać lekkiego klapsa, żeby przynajmniej przy mnie tak się nie zachowywała jakby chodziła głodna.
  2. Ja pindole, jakie śliczne, te mordeczki no normalnie cudne ;)
  3. Moja sońka na szczęście jeszcze mi tego nie zrobiła (może nie znalazła odpowiedniego gówieńka :) ) ale z to robi coś co mi się bardzo nie podoba, otóż często wcina jakieś śmieci , ostatnio wyrwałem jej z pyska jakąś starą zaschłą mysz. Czy wasze hasaczki tez polują na myszy (czasami jaczurki) i je jedzą ? Ja staram się jak to zauważę nie pozwalać na to (kto wie co takie myszy mogą roznosić za choroby).
  4. Jestem w szoku że to w ogóle jest możliwe ;) Zdjęcia rewelacyjne.
  5. I tak gdzieś mniej więcej dostała, tylko że po pierwszym zastrzyku udało się jej uciec (tyle że w sumie na krótko, szybko się znalazła). Teraz obowiązuje totalny zakaz chodzenia luzem, trochę mi jej żal bo piszczy, skomli..(molestuje dziadka :)).
  6. Hehe, juz to widze moja sonia i kot ;) Ona jak zobaczy kota (zresztą nie tylko kota, króliki, kury, ptaki) to wszystko inne się nie liczy, tylko chęć dorwania zwierza. Już jednego małego kotka musieliśmy zakopać, ale to była jego wina, po jaką cholerę właził na jej podwórko :).
  7. Spoko, spoko, już dostała, tylko że nie tabletki a zastrzyk.
  8. No to nasza Sonia tez ma szlaban na chodzenie bez smyczy (na razie tylko na okres cieczki), wczoraj znowu nawiała. Nie ma co dopóki ją inne pieski będą ciągnąć na małe “bara-bara” ;) nie ma co jej puszczać.
  9. E tam sąsiadami to ja też nie mam zamiaru się przejmować ;) zresztą u mnie w klatce co przynajmniej jeden na piętro piesek jest, a u mnie na pietrze jeszcze nie mam nikt, przynajmniej będzie po równo :] Ale szczerze mówiąc na więcej niż jednego to bym się nie zdecydował. Podziwiam!!! A jak to jest jak na takim spacerze z trójką hasky jak wyskoczy kot ? Bo szczerze mówiąc to ja z jedną sonia czasami mam problemy żeby utrzymać, choć siłę mam ;)
  10. Ho, ho, ho, nie cale dwa dni mnie nie było, a tu juz tyle postów z odpowiedziami, jestem pozytywnie zaskoczony. Dzięki wszystkim za rady, i raczej na pewno zabiorę ją do siebie do bloku. Co do fotek, to link do galerii jest w mojej stopce, od samego początku ;)
  11. THX ;) A ja stwierdziłem, ze i tak jak będzie chciała uciec to zawsze znajdzie 1000 sposobów i ucieknie, dlatego staramy się jej zapewnić tyle "swobody" (oczywiście w granicach rozsądku), żeby jej ciekawość była zaspokojona. I to mnie najbardziej dziwi ze mimo tylu okazji żeby nawiać, nigdy tego na spacerze nie zrobiła, a zwiała z ogrodzonego podwórka :). To chyba juz tylko jakiś instynkt musiał być.
  12. Nie, naszczeście nie ma żadnej rany, to na zdjęciu faktycznie może to tak wygląda, ale to raczej chyba jakiś cień albo wina aparatu czasami zniekształca obraz. Co do schroniska, i dlaczego akurat haski ... nasz plan na pieska był taki że będziemy szukać szczeniaczka, najlepiej suczki, i tak jakoś trafiliśmy do schroniska, a tam jak tylko zobaczyliśmy sonie, to od razu wiedzieliśmy ze właśnie ja bierzemy, była kochana, psów tam było dużo, a ona jedyna odrazy tak jakby wiedziała że właśnie po nią przyszliśmy, a do tego jeszcze te niebieskie oczy...poprstu zakochaliśmy się w niej :) Dopiero jak przyjechałem do domu, wszedłem na net i poczytałem na temat rasy haski, to szczerze mówiąc się trochę przeraziłam. Te ucieczki, instynkty łowcze.... Obecnie Sonia jest u babci, tam ma ogórek przed domem, ma możliwość biegania luzem. Na razie zawsze ma kto wyjść z nią na długi spacer. Siostra jest cały czas na miejscu, ja też co 2 dni tam jestem. Spacery, lub przejaszczki rowerem to istna przyjemność z ta suczką. Czasami jak ma dobry dzień to mógłbym jadąc rowerem nie pedałować. A czasami nawet jak szybko jadę to i tak ciężko dotrzymać mi jej tępa. Tak się właśnie zastanawiamy czy jak się skończą wakacje (siostra wyjeżdża na studia, ja też juz tak często nie będę mógł jeździć) to czy lepiej żebym ja wziął do siebie do bloku, gdzie zawsze będę mógł z nią się wybiegać te 1-2 razy dziennie, czy lepiej żeby siedziała u babci, gdzie niby ma plac do swobodnego chodzenia, ale na dłuższy spacer to będzie mogła liczyć 1-2 razy w tygodniu?
  13. A co powiecie, na 3 dniową ucieczkę ? Już baliśmy się że nie wróci do nas, jak się okazało urzędowała o 3km oddalonej wiosce, co dziwne nigdy tam nie była, nie wiem co ją tam zaprowadziło i jak wróciła sama. Sonie mamy od czerwca, przygarnęliśmy ją ze schroniska (wiek około 1- 1.5 roku), jakiś tydzień po tym jak ją wzięliśmy, puszczałem ją ze smyczy na spacerach, i nie była z nią większych problemów. Chodziliśmy i po lesie, i nad rzekę, jezioro, praktycznie wszedzie gdzie nie bylo ludzi. Nie przypuszczaliśmy że może sam próbować się wydostać, skora miała tyle swobody i okazji. No ale na przyszłość mamy tylko nauczkę że należy więcej uwagi zwracać na suke podczas cieczki ;) Ps. Mam przy okazji pytanie do znawców rasy, o ocenieni mojej Soni na fotkach (www.haski-sonia.prv.pl) i odpisanie czy to jest pies rasowy, czy też nie, wg tego co przeczytałem w różnych serwisach informacyjnych na temat psów rasy haski, to wyglądem i zachowaniem przypomina tą rasę.
×
×
  • Create New...