To znowu my - właściciele DCP. Ale raczej ostatni raz na tym forum.
Najśmieszniejsze jest to, że nikt nas nie zapytał, czy to, co pisze Aga2, to prawda. Osądziłyście nas na podstawie jednej histerycznej opinii, dałyście parę nieaktualnych rad i tyle.
Gosse widziała nas na wystawie w Słupsku - czy DCP wydał jej się nienormalny, a my dziwni?
Helcia może wypytać właścicieli innych psów z jej hodowli (Dragon, Dogger), z którymi spotykamy się na wystawach, czy ich zdaniem (właścicieli, a nie psów) nasz pies to agresywny macho?
DCP zdał PT dwa miesiące temu. Szkoleniowiec (notabene hodowca briardów i świetny fachowiec z dużymi osiągnięciami) stwierdził, że DCP jest bardzo ostrożnym i "miękkim" psem i nie ma w nim wcale agresji. DCP nie zareagował ani na rękaw, ani na strzelanie z bata - tylko się przyglądał zza naszych nóg. Jesteśmy z tego zadowoleni, bo chcieliśmy "miśka" - gdyby było inaczej zdecydowalibyśmy się na dobermana albo ON-a. Nasz Kapiś nie ma w sobie zadziorności typowego briarda - hodowcy na pewno wiedzą, o czym piszemy. Nawet na forum widać, że to my musimy go bronić.
A "Język psów" przeczytałam pierwszy raz równo 10 lat temu. Wtedy mieliśmy nowofunlanda i pona ze schroniska - przez jakiś czas nie mogły się dogadać. Nie jesteśmy hodowcami, ale to nie znaczy, że jesteśmy dyletantami.
To tyle.