:lol: :D :lol:
Aż trudno uwierzyć 8)
w schronisku oswoiła go Marysia, później ja. U mnie przez tydzień miał chrzest bojowy: goście, goście i jeszcze raz goście, więc mieliście już troszke ułatwione, choć nie powiem, że było łatwo.
Co tu dużo pisać Lanci wkońcu wychodzi na ludzi i napewno Wam się odwdzięczy :D
Mam nadzieję, że to z głową to nic złego :roll:
Papatki i dziękuję za wiadomości z frontu :buzi: