-
Posts
4345 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Matagi
-
Noooo,to opisałam Tośkowe sebadenitis,napisałam o jego synku z czarna maską,ale celowo nie napisałam o jeszcze jednych,ostatnich jego szczeniętach.W październiku 2006 roku, zdesperowana bardzo niemożnościa pokrycia wypatrzonym przeze mnie psem,zdecydowałam sie na pokrycie mojej OJOSAN Matagiinu PL Tośkiem.Przez 2 lata usiłowałam pokryć Ojo innymi psami-niestety,ona sobie nie życzyła żadnego małżonka.Przy jakiej kolwiek próbie walczyła jak o zycie.Wielu hodowców różnych ras kryje takie suki psami mniej wartościowymi,ale takimi ,które potrafia sobie z taka damulka poradzić.Robi sie to po to aby "uruchomic "u takiej suki instynkt macierzyński,aby pokazać,że krycie to nie śmierć.Ojo Toska nie zeżerła,urodziło sie 7 szczeniąt.Jak dzieci podrosły zobaczyłam ,że to nie "to",zresztą byłam na to przygotowana,nie był to dla mnie szok.Co poniektórzy hodowcy byliby w siódmym niebie,zachwalali by takie szczeniaki,ale ja zdecydowałam się na sprzedanie taniej i nie zachęcałam do wystaw,a tym bardziej do rozmnażania.Te szczeniaki miały wszystko na miejscu,częśc poszła w mamusie i były bardziej urodziwe,te po tatusiu ciut mniej;)Dzieci poszły sobie w świat,wiem do dzis gdzie każde z nich jest.Po 1,5 roku poprosiłam nabywce jednego ze szczeniąt aby mi psa pokazał,więc ten go przywiózł.Mało trupem nie padłam na widok psa:-(Wystarczył mi rzut oka na oczy psa żeby byc w 100% pewna ,ze pies ma [B]VKH[/B]:placz: Poprosiłam właściciela żeby jak najszybciej poszedł z psem do lekarza,bo wydaje mi sie,że jest poważnie chory.Facet obiecał to zrobić i pojechał do swego domu pod Białystok.Jakos nie mogłam sie z nim skontaktować,dorwałam go po jakichs 2-3 tygodniach telefonicznie.Przekazał mi straszną dla mnie wiadomość:pies zwiał mu do puszczy,nie było go 2 tygodnie,wrócił słaniając sie na łapach,był chory na piroplazmozę /inaczej babeszja/,pomimo kroplówek nie dało sie go utrzymac przy życiu.:-( Badania ,o które prosiłam chłop nie zrobił,bo pies zwiał,więc te moje VKH nie zostało potwierdzone przez lekarza,ale ja WIEM,że to było to.Nie ważne stało sie czy chorobe niesie Tosiek czy Ojo postanowiłam wtedy ,że NIC AKITOWEGO nie bede rozmnażać!!!Poczekam sobie kilka lat i kupie akitą z zaufanego źródła,przesledze sobie "zdrowotność" przodków i dopiero wtedy możliwe,że będe miała zdrowe zwierzę.Wysłałam na emeryturę czteroletnia championke i jej miotowego brata,tez championa,nie będe przykładała ręki do tego co sie dzieje w Polsce z akitami,i ze zdrowiem i z eksterierem.Aaaa,reszta dzieci Ojo i Toska żyje,nie rozmnozyło sie i nie jest chore/na razie:p:-(/. Poniżej ukradzione od Kaśki/bety/:lol: conieco o VKH: [CENTER][B][SIZE=3]VKH[/SIZE][/B][/CENTER] Poprawna nazwa tej choroby występującej u psów to Uveo-Dermatological Syndrome (UDS), ale z powodu dużego podobieństwa do autoimmunologicznej choroby wystepującej u ludzi najczęściej nazywana jest VKH (Syndrom Vogta-Koyanagi-Harady = VKH). Jest to jedna z najgorszych, najwredniejszych i najstraszniejszych chorób stwierdzonych u akit. Jest to choroba autoimmunologiczna z dziedzicznymi zależnościami. Przyczyny powstawania VKH jak i sposób dziedziczenia nie są znane ([U]prawdopodobnie[/U] warunkuje ją recesywny gen). Niektórzy sądzą, że na zwiększanie się przypadków występowania VKH u akit ma wpływ inbredowanie psów. Prowadzone są badania w celu odnalezienia genu warunkującego powstanie tej choroby oraz opracowanie testu umożliwiającego wczesne jej wykrywanie u psów. Pierwszy przypadek VKH u akity odnotowano w Japonii w 1977 r., potem w Kanadzie w 1982 r. Choroba ta występuje w dwóch postaciach: ostrej i chronicznej. Pierwsze objawy VKH pojawiają się najczęściej u psów w wieku 15 miesięcy do 2 lat. [B][I]Objawy:[/I][/B] - ostre zapalenie spojówek, zaatakowane oczy są niezmiernie bolesne, spowodowane jest to wzrostem ciśnienia wewnątrz oka oraz odlepianiem siatkówki, (u niektórych psów z powodu silnego bólu operacyjnie usuwa się oczy) - charakterystycznym objawem jest mleczno-niebieska mgiełka na oczach - w oczach mogą tworzyć się także skrzepy krwi - utrata sierści i pigmentacji w okolicach oczu, pyska, odbytu, poduszeczce łap (rzadko atakowane jest całe ciało), pojawiają się w tych miejscach wrzody i strupy - problemy behawioralne (np: agresja) Stopień zaawansowania i szybkość rozwoju choroby wykazuje zmienność osobniczą. Leczenie jest badzo trudne i długotrwałe głównie przy zastosowaniu leków hormonalnych i immunosupresantów, które są równie niebezpieczne (efekty uboczne) dla organizmu jak i sama choroba. W większości przypadków nie można wyleczyć psa a jedynie spowolnić rozwój choroby. [CENTER][B][SIZE=3][COLOR=red]W ŻADNYM WYPADKU NIE WOLNO UŻYWAĆ W HODOWLI PSÓW Z VKH!!![/COLOR][/SIZE][/B][/CENTER] linki po angielsku: [URL="http://www.akita-friends.com/special/vkh.htm"][SIZE=2]http://www.akita-friends.com/special/vkh.htm[/SIZE][/URL] [URL="http://www.akitaclub.org/health/health/uv/vkh1.html"][SIZE=2]http://www.akitaclub.org/health/health/uv/vkh1.html[/SIZE][/URL]
-
[quote name='Shirai - Koki']A ja chcialam zapytac czy mozna ujawinic hodowle, w ktorych sa chore psy i podac imiona tych pieskow ? Matagi a pytanie do Ciebie jakie byly pierwsze objawy u Toska i w jakim wieku ta choroba sie pojawila u niego ? P.S Tez biore encorton :placz:...[/QUOTE] Tosiek pojawił sie u mnie w wieku 10,5 mies.Wiem,że jako mały brzdąc miał jakies zmiany na brzuchu,ale stwierdzono,że to ponoc alergia.W wieku ok.3 lat zauwazyłam u niego niewielkie zmiany skórne na głowie i na łapach.Na głowie w okolicy uszu wyglądało to tak, jakby miał tłusty łupież.Taki mały placek jak pięciozłotówka,jak sie toto pocierało,to wyłaziło wszystko i zostawała taka lekko wilgotna skóra.Smarowałam to Surolanem /jest dobry nie tylko dla uszu;)/,goiło sie w miare szybko,obrastało sierścią i ....pojawiało sie w innym miejscu.Na łapach zmiany występowały na nadgarstkach,wygladało to tak,jakby pies gdzies sobie poobijał łapy,czasami z tych ranek sączyła sie krew,tutaj używałam jodyny povidone i akudexu.Tosiek był skrobany,wymazywany i guzik w laboratoriach wyszło,wszyscy sądzili,że to alergia,tym bardziej,że skóra "psuła "mu sie latem,zima było ok.I tak z roku na rok te zmiany robiły sie większe.2 lata temu w ciągu 2-3 dni wyłysiał mu łeb i uszy,włosy po prostu można było wyjmować garściami.Rok temu w ciągu doby Tosio zamienił ogon akity na ogon charta afgańskiego.Ogon po oliwieniu odrósł i znowu wyłysiał.No i tak to było,zamiast alergii na trawy i inne takie wyszło SA,ktore niedługo potwierdzę biopsją,bo to tylko formalność. Tosiek rodzeństwo posiadał,ale nigdy nie bylo ono wystawiane,nie mam z właścicielami kontaktu,a jeżeli ktos ma to tylko Izyda,bo to jej pies był ojcem tego miotu.Wiem,że ojciec też był chory,miał zmiany skórne,też miał łysy ogon,ale Izyda temu oczywiście zaprzecza i prawdy sie nie dowie nikt od niej.Wiem też,że Bosem była kryta pręgowana Hiroshima Ranczo Wolnej Europy,urodziły się chyba /mozna sprawdzić w BA/ 3 szczeniaki,2 czerwone i pręgowana suczka.Suczka po wielu perypetiach została sprzedana gdzieś w Polsce,a jakieś szczenie pojechało do Niemiec /tak mi się cos kojarzy:roll:/,było czerwone z...czarna maską.Suczka została we Włocławku u hodowczyni,a ta pokazywała ja na wystawach do momentu aż szef Klubu Szpica wytłumaczył jej,że czarna maska to wada dyskwalifikująca.Ta sama Hiroshima przyjechała na krycie do Toska i z tego związku urodzilo sie 1 szczenię,piesek,również posiadało czarna maskę.Piesek mieszka w Białymstoku i nigdy nie będzie miał dzieci,ma rozsądnych właścicieli;)Widziałam go 3 lata temu,był zdrowy,jak jest dzisiaj nie wiem. Toshika Halne Wzgórze zmieniła miejsce zamieszkania i znowu miała dzieci,ale z innym psem /Bos juz wtedy został uśpiony/,miot był na literę B,jakaś suczka z tego miotu pokazywała sie na wystawach. Sylwia....jak tez pojadłam sobie encortonu aż mi doopa urosła:p Świństwo to,ale z drugiej strony to tzw"tabletka życia"...
-
Nie wszyscy zapewne zaglądają na forum AWP,ale większość z Was popiera i wspomaga działania fundacji .Osoby,którym AWP odmówiło wydania suczki Mii /powód odmowy był w 100%słuszny,bo liczyc sie powinno dobro psa/ napisały cos takiego: [url]http://www.akity.cba.pl/pogaduchy/index.php?tid=136&title=Pseudofundacja[/url] co tym sądzicie?:p
-
[B][COLOR=Red][SIZE=4]GRATULACJE EWA!!!:lol::multi::loveu:[/SIZE][/COLOR][/B]
-
[quote name='Darius']Na stronie Fundacji „Akity w Potrzebie” ([URL="http://www.akity.pl/"]www.akity.pl[/URL] , „o rasie”, „sebaceous adenitis – opis choroby”) można właśnie przeczytać aktualne informacje o Sebadenitis, dla wszystkich miłośników akit należące praktycznie do „alfabetu”. Ogólnie mówiąc, artykuł o chorobie jako takiej, możliwości diagnozy, terapie. W skrócie – niezwykle niebezpieczna a wstydliwie ukrywana choroba akit sebaceous adenitis musi wreszcie ujrzeć światło dzienne i dotrzeć do świadomości miłośników akit. Geneza, diagnostyka, leczenie, wpływ na całą rasę. Wreszcie istnieje możliwość zaoferowania polskim akiciarzom pomocy w tym problemie. Przyznam szczerze, że jestem jedną z kilku zaangażowanych osób w tym projekcie. Naprawdę szczęśliwy, że po długotrwałych konsultacjach i ogromie pracy udało się w końcu zaoferować właścicielom i hodowcom akit komplet informacji na temat tej choroby wraz z możliwościami diagnostyki oraz terapii. Dotychczas przebąkiwano pokątnie o tej chorobie, nie było możliwości diagnostycznych, o terapiach nie wspominał nikt. Najwyższy czas po temu, by wreszcie się to zmieniło. Linki wprost na te tematy: - ogólne informacje [URL]http://www.akity.pl/index.php?id=192[/URL] - diagnostyka [URL]http://www.akity.pl/index.php?id=193[/URL] Masz chorego akitę, u którego według objawów możesz podejrzewać Sebadenitis, poczytaj. A znajdziesz niezbędne informacje i pomoc. Istotna jest w tym problemie świadomość – Twojemu psu możesz tylko Ty pomóc. Glównie poprzez zaangażowanie. Z mojej strony – serdeczne podziękowania dla kacedy, za wspaniałą współpracę, inicjatywę, korektury i mnóstwo pomysłów! Serwus Darius[/QUOTE] Zapewne ja z tej pomocy skorzystam jako pierwsza,zamierzam w najbliższym czasie pobrać krew i zrobić biopsję skóry mego psa.Na dzień dzisiejszy jestem pewna na 99,9%,że Tosiek choruje na SA.Może jemu tak do końca nie pomogę,ale to badanie może pomóc innym akitom na świecie.Wiem,że na tą chorobe choruje w Polsce nie tylko mój pies,są chore na SA akity,ale tak jak pisze Darius,okryte to jest tajemnicą.Tosiek ma już 9 lat,kilka lat wstecz zaobserwowałam dziwne zmiany na jego skorze,pojawiały sie i znikały,aby wrócić w tej postaci,którą obrazuja poniższe zdjęcia.Lekarze nie wiedzieli co mu dolega,wszystko skłaniało sie ku silnej alergii na ....WSZYSTKO.Zmieniłam żywienie,ale nic to nie dało.Jest dalej na diecie wspomagającej,będzie na niej do końca życia.Pies ogólnie czuje sie wspaniale,nie boli go nic,czasami troszke go swędzi skóra,ma apetyt i zawsze doskonały humor,zachowuje sie często jak szczenię,choc jego "twarz" ma wyraz staruszka/Darius juz gdzies pisał o tym,że chore na SA akity ,pomimo tego,że sa młode,to maja starczy wyraz pyska/.Latem smarowany był olejem z dziurawca i jego skóra wyglądało o niebo lepiej,zima niestety nie ma jak tego robić,sierść,która mu odrosła po "oliwieniu" znowu wypadła podczas kolejnego ataku.Praktycznie cały czas jest traktowany sterydem,który 2 tygodnie temu odstawiłam z powodu czekającej go biopsji.Po odstawieniu encortonu nastą pilo pogorszenie,ale na szczęście na skorze na ma żadnych wysięków.Szkoda,że tylko ja chce walczyć o zdrowie swego chorego akity. Dziękuje Darius,dziękuje Edyta,podziękuje też Wam w imieniu polskich akit-zrobiliście dobrą robotę!:multi::lol: A to dzisiejsze zdjęcia [B]AKEBONO Toszi-Kon o:BOS Mon-Ost m:TOSCHIKA Halne Wzgórze [IMG]http://i46.tinypic.com/15z390p.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/2v96y6f.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/xelglc.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/2vaxq55.jpg[/IMG] [IMG]http://i50.tinypic.com/30w130g.jpg[/IMG][/B] i dodam ,że na szczęście po Tośku nie ma dzieci,które mogły by choróbsko dalej nieść
-
[quote name='Darius']Nieeee, nooo.... przecież nie będę niszczył własnych drzwi i framug... Ona tak "domślnie" sama z siebie... :diabloti::diabloti: A co do Kari - wykończyła ją kolacja.... Przecież tak się leży z pełnym brzucholem:evil_lol: Serwus Darius[/QUOTE] Jak nie gwoździami to zapewne jakimś superglutem:razz: A po 4 dniach teściowa klej wyskrobała i wylazła....hiiihiii samoistnie....;) Bieeeeedna Kari....:evil_lol:
-
[B]Darius[/B]:lol: czyżbyś teściowej zabił gwoździami drzwi do pokoju na 4 dni:evil_lol::roll: Qrde,ja twoje zdjęcia jak chcę zobaczyć,to musze z mozilli wleźć na explorera :angryy: Hahaha:evil_lol: czyżby Kari zmęczyła się siedzeniem?Wygląda na strasznie spracowaną...:diabloti:
-
Pzdr.[/QUOTE] Tak jakoś mi sie popisało...;)A płot...:pto nie jest właściwie dziura w płocie,z drugiej strony płotu obniżyli sobie teren /o jakiś metr/i ziemia się obsunęła,tak,że w kojcu zrobiła sie dziura,przez którą i koń by wypadł/Tak powiedział Darek:evil_lol:/.Z mojej strony wystarczyło zamknąć bramkę do kojca i wsio,czekam na fachowców z budowy i oni będą to klajstrowac ze swojej strony,ale kiedy...:roll::angryy: [quote name='Maks i Spark']jaki fajny :lol::loveu: [URL]http://i47.tinypic.com/2e5meqo.jpg[/URL] urocze szybalony :p[/QUOTE] Dzięki:lol:
-
Tano będzie miał młodszego i mniejszego czarnego brata;) na pewno by się ucieszył...:)
-
Iiiii taaam mastif i inne psy poborcy podatkowego-szyba to jest TO;)I na wystawie nie problem-grupa ta sama,o podobieństwie do akit nie wspomnę....;)
-
Ooooo widzisz...zasiałam ziarnko...;)
-
[quote name='andromeda']Boziu dobrze ze wrociły przytargane do domu :) tylko sie cieszyc. Co do stroju to przypomniało mi sie jak to Quest dał noge przez dziure w płocie, ktora wczesniej zrobiła mała Kersi!! A ja w bamboszach w gatkach do spania, w podartej bluzie, roszczochrana - i do tego zaspana darłam przez płot za małym, a pozniej zasuwałam znim pod pacha przez ulice!! w dzien targowy!!!! Ludzie mieli ubaw jestem tego pewna na 100% wskazywaly na to ich miny!! A maluszki slicznosci :)[/QUOTE] Hahhhhaaa:evil_lol:Znaczy sie nie jestem samotna w swoim szale szukania;) Ale nasze "stroje" i tak nie przebija Gośki z Hanibala:diabloti: tato ganiała swoje shiby ...goła:evil_lol: [quote name='Angelika_Roser'][CENTER][B][FONT=Comic Sans MS]Czyżby szybalonek na swoim centrum dowodzenia?! :loveu: rozkoszne rude maleństwo :loveu: [/FONT][/B][URL]http://i48.tinypic.com/5pipzm.jpg[/URL] [/CENTER] [/QUOTE] Tak,na swoim stanowisku!:lol:Shiby uwielbiaja zajmować takie miejsca,są wtedy "panami na gospodarstwie":lol: [quote name='Kateczka']jakie cuda.....Moim pierwszym marzeniem była Shiba właśnie ..od niej sie zaczęło...a tu coś wielkiego rudego leży mi teraz na łóżku :)[/QUOTE] No to może i niedługo wlezie Ci do łózia jakaś mniejsza,ruda istotka?:eviltong:;)
-
[quote name='Darius']Lilka, Oki niewinny, jestem absolutnie pewny! Jak ta mała zaraza M dała dyla, chłopak na 100% poszedł ją chronić. W nagrodę każdy z futrzaków winien coś dostać! Oki pęto kiełbasy (polecam krakowską suchą, może mu będzie smakować!) Misaki to: [IMG]http://www.akita-welt.de/dodatki/dogomania/kula_wiezien.jpg[/IMG] Słyszałem kiedyś od jakiejś znajomej pani z B., że według wszystkich przepowiedni będą się niektóre pluszowe Czeszki w kierunku przyczyn zawałów serca rozwijały... Początek jest:evil_lol: Poważniej - nie zazdroszczę Ci tego Stresu. Jak kiedyś moja ruda poszła w długą, to mi się teściowa przez trzy tygodnie nie przyznała, dopiero powiedział mi sąsiad, który rudzielca przyprowadził. Serwus Darius[/QUOTE] Taak,Okii poleciał chronić:p Ten chytrus jej zazdrościł,że wylazła,nie wytrzymał i poleciał,łotr jeden:mad:Krakowską...yhy....chyba kaszę:diabloti: A taka kula to może by sie i dla Misaki przydała.....ale ona też cwana-Czeszka przecież:evil_lol:,zaraz by namówiła czarnego debilka żeby ja za nia ponosił....:evil_lol: Daruś....;) a co powiedziałeś teściowej,jak sie już dowiedziałeś....:roll::diabloti:
-
[quote name='Shirai - Koki']Jaka sliczniusia hm...*******eczka...fajne te male szybalony... [URL]http://i48.tinypic.com/2432u82.jpg[/URL] Szybalon jak to szybalon wszedzie wlezie hi hi hi...a te to takie europejski szybalon...a czemu bedzie kursowal ? [URL]http://i48.tinypic.com/5pipzm.jpg[/URL][/QUOTE] Bo rodzina Szybusia/tak sie w domu nazywa:lol:/ mieszka troche w Polsce a trochę w Brukseli;) A dogo to ma swoja cenzurę:evil_lol: i dziwna ona czasami:roll::diabloti:
-
Mała KOI Matagiinu PL zamieszkała w Zgierzu koło Łodzi w hodowli berneńczyków [IMG]http://i46.tinypic.com/34ox5ih.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/30tmcea.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/8vvg2e.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/29f8755.jpg[/IMG] Pańcio KOI jest zalogowany na dogo,więc mam nadzieję,że sam sie tutaj odezwie i coś napisze o swojej shibie. Zdjęć czwartego dziecka Gryzeldy na razie nie mam,mieszka on w Wilnie,nazywa sie KIREI Matagiinu PL
-
A to jest KOTORI Matagiinu PL,mieszka w Mińsku Mazowieckim,będzie "kursował"pomiędzy Brukselą a Mińskiem [IMG]http://i47.tinypic.com/2e5meqo.jpg[/IMG] [IMG]http://i50.tinypic.com/jsn2fo.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/30hsjms.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/5pipzm.jpg[/IMG] [IMG]http://i50.tinypic.com/1yk9qo.jpg[/IMG]
-
Tak sobie myślę,że chyba nie pokazałam Wam dzieci Hankowych:razz: Dzieci dawno opuściły gniazdo,maja nowe domy i nowe zdjęcia;) To KOKONE Matagiinu PL .Zamieszkała w hodowli Kiss Me&Love You,ma do towarzystwa akity i szyboczkę BI Tajgeta [IMG]http://i48.tinypic.com/2egh3ea.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/24b3zuq.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/6scqh3.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/2432u82.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/50k784.jpg[/IMG] ta suczka była po urodzeniu prawie czarna:)
-
[quote name='bety']A ja chcę nową dostawę, fajnie było spacerować z psami a teraz jest do kitu. :eviltong::eviltong::eviltong: Nieeeeeeeeeeeeeeee, niech zostanie. :evil_lol::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::diabloti: Pzdr[/QUOTE] [quote name='Maks i Spark']Cześć :) Fajnego wtorku, u nas trochę świeci;)[/QUOTE] [quote name='bety']Dawaj tą zimę, ale dużo śniegu poproszę. :) Po wczorajszych roztopach i nocnym mrozie na (z pozoru czarnym) chodniku u mnie szklanka była - przez to badziewie o 5 rano na spacerze z Gabiśką zaliczyłam glebę na prostej drodze - dobrze że nikt tego nie widział :evil_lol: Nawet biedna moja starowinka Gabcia bała się po tym przejść - stanęła jak wryta. Nie lubię takiej pogody, wolę śnieżycę i zaspy po kolana - przynajmniej miękkie lądowanie człowiek ma. :diabloti: Pierwszą częścią opowieści się przeraziłam - dobrze, że ogony znalazły się całe i zdrowe. No ale ten fragment mnie rozbawił do łez :roflt:, prawie zaliczyłam drugi raz dzisiaj glebę (tym razem ze śmiechu). Prawie bo się przytrzymałam biurka. :evil_lol: Pzdr[/QUOTE] Musisz sobie sprawić....łyżwy!:diabloti: I jak wychodzisz w taka ślizgawkę,to bierz ze sobą..jaśka:evil_lol:Wetknij sobie go w gacie,ale inaczej przyczep do tyłka-nie będzie bolało:diabloti: Ojjjj,co ja przeżyłam:shake: Nigdy więcej takich przygód:shake: A Darek jak wrócil z pracy zobaczył moje butki i mówi:"a gdzies Ty łaziła po takim błocie????gdzie takie błoto,że buty wyglądaja jak jakie gumofilce budowlane"?......hm...na przebieżce byłam:p
-
[quote name='bety']A ja chcę nową dostawę, fajnie było spacerować z psami a teraz jest do kitu. :eviltong::eviltong::eviltong: Nieeeeeeeeeeeeeeee, niech zostanie. :evil_lol::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::diabloti: Pzdr[/QUOTE] To niech ta zima będzie u Ciebie-ja jej NIE CHCĘ JUŻ! Niech idzie precz do Ciebie! [quote name='Maks i Spark']Cześć :) Fajnego wtorku, u nas trochę świeci;)[/QUOTE] Cześć:) U mnie też trochę świeci,nawet przygrzało w doopę Okiiemu i Misaki :angryy:bo im rozum się przygrzał i poszły sobie za płot na spacery:angryy: a ja mało apopleksji jakiej nie dostałam:angryy: Wypuściłam na podwórko 4 szyby i Okiiego,sama w tym czasie karmiłam ptaki,zmywałam gary i słuchałam sobie radyjka.Za jakieś 30 minut wołam tałatajstwo do domu,przychodzą,ale tylko 3 shiby:Baba,Hanka i mój "inteligent"Hoshi.Otworzyłam szerzej drzwi i wyję :Łoooooki,Misiakiiii....a tu nie ma:shake:.Wylazłam na taras i patrzę ,że nie ma ich na posesji,a Eśka siedzi doopa odwrócona do podwórka i gapi sie za płot na budowę.Spoglądam z tarasu tam,ale nie widać.Płot miałam bez dziur,więc co do groma -psów nie ma!:-o.Serce wlazło mi gdzieś pomiędzy migdały,trzesącymi sie łapami złapałam za kurtkę,na bose nogi wetknęłam kozaki i poleciałam na ulicę szukać.Mordę darłam całkiem dobrze,zagłuszyłam chyba nawet jeżdżące ulicą samochody i poleciałam z drugiej strony na ulicę,gdzie wejście na budowę jest.Na budowie nikogutko,dolazłam do mego płotu i widzę,że na końcu naszego płotu,w nieużywanym kojcu/tam sie wwala różne gradobicie z ogrodu/ obsunęła się ziemia /budowa sobie teren równała i obniżyła ziemię o metr:angryy:/ i jest dziura.Śniegu tam na metr i widać ślady małych łap!Czyli poszła Misaki:angryy:Polazłam po śladach i widać,że wylazła na ulicę,a tam tylko błoto,śladów juz nie ma.Łach Okii sladów nie zostawił,przynajmniej ja ich nie zauważyłam,ale jak poszła mała,to ten też nie wyparował i poooooszedł.Wylazłam z budowy i miotałam sie po ulicach naokoło naszego domu ,ale nic nie widać i nie słychać.Przyszło mi do glowy,że może wróciły,pogalopowałam z powrotem pod brame ale guzik-nie ma.Zobaczyłam,że pod domem na rogu ulicy stoi kobita i sie na mnie jakoś tak gapi,doleciałam do niej się pytam czy nie widziała ryżych psów,dużego i małego.Mówi ,że nieeee i mi sie przygląda....no to ja dalej lece za róg na ul.Świerkową i nagle z tyłu słyszę ,że cos leci.Na gębę poleciało mi rozchlapane błoto,to Okii przeleciał obok mnie i sruuu na budowę pod tą dziurę w płocie.Złapałam chama za kołnierz i lece znów dookoła pod bramę,z nadzieja,że tam może jest Misaki.Bo Łokieć to szybko sie przemieszcza,a ona na małych łapkach zapewne wolniej....Tak!Latała pod bramą i usiłowała sie wśliznąć dołem,ale doopa za gruba i nie wlazła.Quźwa,ona co chwile właziła na ulicę,chodnik wąski,jakieś 1,5 metra,a po ulicy od cholery samochodów,a ta miota się.Dowlokłam Łokcia do furtki i szybko otworzyłam,weszły oba psy i już były bezpieczne!:multi:A ze mnie powietrze zeszło:pDawno nie miałam takiego stresa i dawno się tak nie bałam:shake: A jakaś "mądra":angryy: twierdzi,że brak plotu to nie dramat:angryy: Aaaa......już wiem dlaczego ta pani na rogu tak sie na mnie patrzyła:evil_lol::na głowie miałam nie czesaną od dnia poprzedniego koafiurę/sterczą te włosy jak na żelu jakim/,spodnie od dresu miały artystycznie niemal wypchane kolana,te spodnie wepchnęłam ,ale nie do końca w kozaki,kozaki mają z boku zamek,ale taki tylko pośrodku,z dziury tej wystawała mi goła ,bez skarpety łydka,a w kurteczce ,w kapturze odpięło mi sie futerko i radośnie powiewało jak leciałam po ulicach:diabloti: Super!Już kiedys w dziwnym stroju przemierzałam okoliczne ulice ,szłam wtedy po Okiiego ,który poszedł na kury,nie sądziłam,że jeszcze raz to powtórzę.....:p
-
[quote name='Kateczka']ale kurs PT to sa podstawowe komendy przydatne w codziennym życiu z psem. Można psa uczyć już w domu bo kurs nie jest wymagany żeby móc przystąpić do egzaminu. U nas sporo Akit jest chyba po PT :)[/QUOTE] Zgoda,PT można ćwiczyć w domu i zdawać eksternistycznie,ale PT II /teraz to chyba PTT/ nie da się zrobić samemu w domu:) i szkoda,że nikt z właścicieli akit w cos takiego sie nie bawi.
-
Do pracy jako opiekun czy przewodnik niezbędne jest BEZWZGLĘDNE posłuszeńswo,pies nie może odmówić wykonania komendy.Przygotowuja do tego kursy Psa Towarzysza ,są I,II i III stopnia.Znałam tylko jedna akitę ,która miała ukończony kurs PT II.Startowała też na XXIII Mistrzostwach Polski PT w 2003 roku.Startowała w tych zawodach z cieczką ,jej przewodnikiem nie był właściciel,a właściciel był dureń ,bo podglądał z daleka,suka go wywąchała i zachowywała sie nie do końca jak trzeba,ale ostatnia nie była...;) [url]http://zkwp.bialystok.pl/mistrzostwa.html[/url] [url]http://zkwp.bialystok.pl/protokolPT.htm[/url]
-
[quote name='Kateczka']towarzyszący z asystującym chyba Ci się pomyliło albo wikipedii :) nigdy nie uważałam tego miejsca za sprawdzone źródło informacji.... W tej chwili spora ilość psów ma przeznaczenie jako towarzysząca...czyli do towarzystwa ja przynajmniej tak to rozumiem :) tak samo akita, to nie jest pies typowo zaprzęgowy do polowań w tej chwili juz chyba tez nie używany.[/QUOTE] Na dzień dzisiejszy znam jedną rodowodową akitę,która używana jest do polowania na dzika.To BOTOKADO z Doliny Wiązów.Pies ten był też pokazywany na wystawach,ale z marnym skutkiem-jest tak agresywny,że właściciel miał problemy z pokazaniem go sędziemu/jajka,zęby/,on, jak się spotkac z nim wzrokiem to chce zjeść każdego ,oprócz swego pana.Ponoc na polowaniach jest wspaniały...
-
[quote name='Sen87']Tak właśnie myślałam, że jest to pies do zaprzęgów, polowań, ale na wikipedii napisali że pies towarzyszący to: [URL]http://pl.wikipedia.org/wiki/Pies_towarzysz%C4%85cy[/URL] i do Akity nie bardzo mi to pasowało ;)[/QUOTE] Dlaczego ?:roll: [B]"[/B]Typowe zadania wykonywane przez psa towarzyszącego to wyszukiwanie i podawanie przedmiotów, naciskanie przycisków, pociąganie za klamki, sygnalizowanie stanów zagrożenia itp." Sądzisz,że akita nie jest zdolna do wykonywania takich zadań?
-
[quote name='MAxymilian']Pani Matagi ! Dlaczego Pani pisze w ten sposób?Nie każdy ma "komfortowe" warunki od razu - to znacyz pieknego domu z ogrodzeniem i tak dalej.To rzeczywiscie wspaniałe mieć takie coś, a nie posiadanie tego przeciez nie oznacza jakiejś dramatycznej historii. Przecież wsrod ludzi z tego forum są i ci którzy trzymaja te psy w bloku..........................czy to nie gorsze od łańcucha? O elektrycznym ogrodzeniu napisała mi Pani ktora jest hodowcą akit i w ten sposób poradziła sobie z uciekającymi psami. Jest - według mnie, bardzo dorbym hodowcą, dużo mi pomogła w temacie, ale jak pisałam-nie moge dłużej obarczac tej Pani problemami czy pytaniami.Jest to zwyczajny nietakt.Pomyslałam o forum, bo są tu przecież znawcy rzeczy.Prosze o porade a nie o to by ktoś przyjął psy pod swój dach. Wydawało mi się,że jeśli posiadałam dwa psy wcześniej, przeczytałam dużo na temat rasy, ze moge śmiało posiadac takiego psa, poniewaz mam silny charakter i - jak pisałam, szukałam psa ktory będzie do mnie przywiązany. Chciałam wziąśc psa ze schroniska,ale ponieważ dużo wcześniej pracowałam z jakimiś patologiami chciałam mieć coś zdrowego zupełnie innego. W każdym opisie jest - ze akita słynie znieslychanego przywiązania. Duzo poswiecam temu psu czasu.Obu zreszta.Są piekne i absorbujące, ale okazuje się, że akita jest trudnym dla mnie psem. Nie do konca potrafie odczytac to co mi pokazuje i dlatego prosze o pomoc by nie popełniac wiecej błędów. Czy to własnie nie od Was hodowców czy długoterminowych właścicieli spodziewac sie pomocy by inni ludzie mogli równie komfortowo wychowywać psy? Pani przeciez mnie nawet nie zna a ocenia Pani w ten sposob? Ciesze sie ze Pani lubi ptaki - ja tez je kocham. Kocham tez moje psy.Wczesniej miałam prolem z huskim, bo pies równiez okazal sie nieco inny niz to co opisywano,po prostu zawsze jest inaczej niz tego chcemy. Udalo nam sie jednak i mamy z nim swietny kontakt.Teraz mamy chwilowy problem z akitą i szukam rozwiązania. Poza tym - tak - pierwszy raz jak psy uciekly dostało im sie w dupe, bo nerwy mi pusciły.Długo musiałam je szukac i trwało to kilka godzin.Na dodatek kiedy mnie zobaczyly bezczelnie zamerdaly ogonem i przybiegł tylko huski....W nastepnej sytucji nic takiego nie miało miejsca. Zawolalam psa podeszł do mnie i razem wrócilismy do domu. Po co jechać człowieka zamiast po prostu pisząc coś na temat tego wątku napisać coś co pomogło by mi rozwiązać problem. Oglądałam to forum zanim jeszcze miałam psa.Miała lekką niechęć by cos tu napisac, bo ludzie tutaj lubią po sobie jechać.Wierzę jednak, ze wśród tego znajdzie człowiek coś dla siebie.Na tym polega szukanie i pomoganie. Pozdrawiam serdecznie Max[/QUOTE] Dlaczego piszę w ten sposób?Ja po prostu podałam najprostsze rozwiązanie.Posiadanie płotu,kiedy ma sie psy,nie jest żadnym komfortem-to KONIECZNOŚĆ!!!Sama Pani pisze,że psy mogą zostać otrute,bo biegają luzem,ten płot to psie bezpieczeństwo.Najpierw trzeba było zadbać o ogrodzenie terenu,a potem decydować się na psy,taka powinna byc kolejnośc.I TO powinna podpowiedziec Pani osoba,która doradzała.Pisze Pani: "To rzeczywiscie wspaniałe mieć takie coś, a nie posiadanie tego przeciez nie oznacza jakiejś dramatycznej historii." Dla Pani to,że psy zostaną otrute,wpadną we wnyki,albo pod samochód to nie dramat? Kocha Pani swoje psy i z czystym sumieniem wyprowadza je z domu wiążąc na Łańcuchach??? Ciekawe,czy Ci,co mieszkają w blokach też tak robia z miłości do swoich akit?Bo pies musi swoje odsiedzieć na podwórku?Porównuje Pani uwięzienie psa na łańcuchu do mieszkania w bloku? Pisze Pani: "szukałam psa ktory będzie do mnie przywiązany." do Pani czy do łańcucha? niedawno była ogólnopolska akcja pod nazwą"Zerwijmy łańcuchy":p Dalej,pisze Pani: "Chciałam wziąśc psa ze schroniska,ale ponieważ dużo wcześniej pracowałam z jakimiś patologiami chciałam mieć coś zdrowego zupełnie innego." A nie przyszło Pani do głowy,że Pani z tych 2 psów za moment "zrobi patologię"??? Dalej: "Nie do konca potrafie odczytac to co mi pokazuje i dlatego prosze o pomoc by nie popełniac wiecej błędów." Z jakim behawiorysta sie Pani skontaktowała?Może ta hodowczyni,z którą była pani w kontakcie cos jej podpowiedziała?Wydaje mi się,że taniej byłoby skontaktowac sie ze specem od psiego behawioru niż instalowanie elektrycznego pastucha:p. Następny cytat: "Czy to własnie nie od Was hodowców czy długoterminowych właścicieli spodziewac sie pomocy by inni ludzie mogli równie komfortowo wychowywać psy?" Hm....równie komfortowo.....dla kogo ten komfort?Pytała się Pani hodowców czy dobrze będzie psom w domu jednorodzinnym,który jest nieogrodzony?Ja ,gdybym wiedziała,że osoba,która chce kupić ode mnie psa ma takie warunki, w życiu bym psa nie sprzedała!Osoba od której zakupiła Pani psy wiedziała o tym?No tak....nieprzewidziane sytuacje:p Cytuję: "Poza tym - tak - pierwszy raz jak psy uciekly dostało im sie w dupe, bo nerwy mi pusciły.Długo musiałam je szukac i trwało to kilka godzin.Na dodatek kiedy mnie zobaczyly bezczelnie zamerdaly ogonem " To chyba zostawie bez komentarza.....:angryy::shake: [B]Gdzieś,kiedyś przeczytałam ,że akita,kiedy czuje sie niekochana,to odejdzie i znajdzie sobie człowieka,który ją będzie kochał tak,jak ona jego.[/B] Coś w tym jest,droga Pani Max....