Jump to content
Dogomania

bonkreta

Members
  • Posts

    41
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bonkreta

  1. Opis aukcji zostal zmieniony. Teraz nie jest to juz Flat Coated, tylko po prostu "retriever po matce golden retriever", w dalszym ciagu czarna odmiana golden retrievera. Przy okazji cena spadla o 100 zl... Mniejsze oszustwo = mniejsza cena ?
  2. Sorki, ale ten ktoś pisze, że to jest Flat Coated. A to nie jest Flat Coated. I dlatego jest to zwykłe oszustwo. A to, że jest popularne, nie znaczy, że jest OK. Nie jest natomiast napisane, kto jest ojcem - a po wyglądzie psiaka sądzę, że pies sąsiada, rasy popularnej.
  3. Ja osobiście nie chciałabym kupić komputera na pentium 100 z naklejką Pentium 2G za cenę tego drugiego. A nie każdy zna się na tyle, żeby tego uniknąć. I nie uważałabym, że to sprawa sprzedawcy, że tak sprzęt reklamuje. Podobnie słodkiego kundla można mieć za darmo - i jestem przekonana, że nie od tego zależą warunki, w jakie pies trafi. A jeśli ktoś, kto kupił za 600 zł psa rasowego za rok przekona się, że on rasowy wcale nie jest, niekoniecznie musi być różowo - chociaż może.
  4. Taką właśnie aukcję znalazłam dziś na Allegro. Nie wklejam linka, bo regulamin nie pozwala, ale łatwo można ją znaleźc przez wyszukiwarkę Allegro. Cena - 600 zł. W sumie nieźle, jak na kundelka po rasowej matce. Napisałam już do Allegro (naruszenie zasad), ale może też to zrobicie ? Po kilku mailach dotyczących tej aukcji zostanie usunięta...
  5. yung czy nie yung, już ich nie ma...
  6. Aukcję można znaleźć przez wyszukiwarkę serwisu aukcyjnego, oczywiście. U góry po prawej na żółtym pasku jest m.in. opcja "zgłoś naruszenie zasad" - tam należy wejść, a potem proponuję wybrać opcję "Jeżeli chcesz opisać problem dokładniej lub zgłoszenie dotyczy Użytkownika, a nie przedmiotu", ponieważ w gotowych zgłoszeniach nie ma punktu "oszustwo". Treść już do własnego uznania, ja napisałam, że aukcja jest oszustwem, ponieważ takiej rasy nie ma, a szczeniątka to po prostu kundelki... Flaire - przepraszam za tego linka, nie doczytałam, że to sprzeczne z regulaminem. Na drugi raz napiszę opisowo.
  7. Tak, nie pomyliłam się. Właśnie taką rasę sprzedaje ktoś na Allegro. Cenzura moda: Niestety link do aukcji musze, wedlug regulaminu, usunac. Oczywiscie wiem, ze kazdy zainteresowany moze sobie te aukcje znalezc, wiec nie piszcie do mnie, ze usuwanie linka nie ma sensu, bo sie z Wami zgadzam. Ale taki jest punkt w Regulaminie i ja musze go pilnowac. -- Mod Flaire Ja już napisałam do Allegro (weryfikacja aukcji), możecie też to zrobić ? usuną aukcję, gdy dostaną kilka maili w tej sprawie. Wpienia mnie, jak ktoś tak jedzie na ludzkiej naiwności...
  8. A to obiecane wcześniej nowe zdjęcia - prawda, że Nasia już nie wygląda biednie ? http://upload.miau.pl/16343.JPG http://upload.miau.pl/16344.JPG Leczenie grzybicy prawie zakończone, choć jeszcze bierze tabletki. Wkrótce będzie można usunąć gruczolaka. Tylko domu na razie nie ma !
  9. Wiadomość pierwsza - z Nasią coraz lepiej, już prawie całkiem jej włosy odrosły, tylko jeszcze troszkę na tym najgorszym uchu łysinki zostało. Zmieniła się też psychicznie - jest bardziej pewna siebie, zadowolona, weselsza. Aż strach pomyśleć, co się z nią działo wcześniej, jeśli warunki schroniskowe są dla niej tajką zmianą na plus... Wiadomość druga - mamy już pieniądze na leczenie Nasi ! Dzięki pomocy internautów, między innymi Waszej, na leczenie Nasi udało się zebrać PONAD 800ZŁ !!!! To powinno pokryć koszty, licząc także czekającą ją operację. Pomógł też krótki artykulik w katowickiej Wyborczej. DZIĘKUJĘ SERDECZNIE WSZYSTKIM, KTÓRZY WPŁACILI, NIEZALEŻNIE OD SUMY !!! JESTEŚCIE WSPANIALI !!! :laola: I wiadomość trzecia - ponieważ leczenie już się kończy, Nasia SZUKA DOMU ! Zastanówcie się, czy nie znacie kogoś, kto mógłby jej go dać. Najprawdopodobniej całe życie mieszkała w budzie, więc mogłaby trafić do domu z ogrodem. Naprawdę zasługuje na szansę na spokojną emeryturę. Mam nadzieję niedługo wkleić nowe zdjęcia.
  10. Dziś w Katowickiej Wyborczej ukazał się krótki artykulik o Nasi, w większości cytat z tego, co pisałam na forum ;-) pod tytułem "Wakacje na poboczu" (chodzi o to, że ludzie pozbywają się zwierząt na lato). Jest małe zdjęcie Nasi. Co prawda artykuł nie taki śliczny, jak być powinien, ale dobrze, że jest :-)
  11. Byłam dziś w Cichym Kącie odwiedzić Nasię, więc spieszę z nowinami. Nasia wygląda o niebo lepiej, przytyła (jeszcze trochę za szczupła, ale już nie wychudzona, na ulicy nie zwróciłaby uwagi), jest weselsza, bardziej pewna siebie, ale przede wszystkim - ODRASTA ! Nawet w tych najgorszych miejscach, tj. na szyi, jednym uchu (jest już meszek), na zadzie i ogonie - te miejsca są już częściowo pokryte rzadkawym, krótkim włosem (a były całkiem łyse, łuszczące się !). Prawie zeszły zrogowaciałe narośle na tyłku. A na reszcie ciała włos zrobił się całkiem normalny, nawet gęsty, skóry nie widać, sierść nawet się błyszczy ! Nie sądziłam, że skóra tak się może poprawić w ciągu niespełna dwóch tygodni leczenia, wetka nastawiała nas na długie miesiące... Cieszycie się razem ze mną ?? Tak wygląda teraz: http://upload.miau.pl/12624.JPG Na tym zdjęciu widać, jak zaczęła odrastać sierść na szyi i uchu: http://upload.miau.pl/12626.JPG A na tym, jak na tyłku :-) http://upload.miau.pl/12627.JPG Dotarły już pierwsze wpłaty na Nasię - dzięki serdeczne ! (więc z numerem konta na 100% wszystko w porządku) Zaczynam mieć nadzieję, że jej przygoda ze schroniskiem skończy się szybciej, niż można się było spodziewać. Nawet w Wyborczej mają o niej napisać. Żeby tylko znalazła dobry dom ! Do tego nadal potrzebna jest Wasza pomoc i zaciśnięte kciuki !
  12. Przekazałam prośbę o sprawdzenie, czy wpłaty doszły, ale będzie to możliwe dopiero w poniedziałek. Dam znać, jak tylko będę wiedzieć !
  13. Sprawdzone jeszcze raz, po konsultacji z Cichym Kątem - powinno być dobre, nie wiemy, czemu wyskakuje oddział w Bytomiu. Od dziś weszły nowe numery kont, może to dlatego coś się pozmieniało.
  14. Numer konta podała mi szefowa CK, więc chyba dobry.
  15. Tak, Cichy Kąt jest w Tarnowskich Górach. Mam pewność, że dopóki będzie można coś zrobić, to będzie leczona - a na razie jest dobrze, bo ma apetyt i czuje się trochę lepiej. Nie oddałabym jej tam, gdybym nie była pewna, że to dla niej dobre (w każdym razie najlepsze z możliwych) miejsce. Jestem w stałym kontakcie ze schroniskiem. Wiem, że dzisiaj Nasia ma nawet iść na spacer !
  16. Pewien ktoś miał sukę. Żyła u ktosia przez pewien czas, najpewniej przy budzie. Nie miała lekkiego życia, często była bita, ale miała jakiś dom. Niestety, zdarzyło się jej zachorować i zrobiła się brzydka - więc ten ktoś wziął ją do samochodu i wyrzucił na pobocze wśród łąk wokół wsi, gdzie mieszkam. Sunia grzecznie czekała, aż po nią wróci... Nie ruszała się z miejsca. Czekała jeden dzień, drugi, kilka dni... nie wiem dokładnie, jak długo. Gdy przejeżdżający samochód zwalniał, z nadzieją podnosiła głowę - może w końcu wrócił po nią ? Zabrałam ją do siebie, ale nie mogła zostać na stałe - mam w domu 2 swoje psy i 3 koty (jeden z nich b.mały), których nie mogłam narażać na zarażenie się od suni grzybicą. W miejskim schronisku powiedzili, że ją uśpią... Udało mi się umieścić ją w Cichym Kącie (jest to społeczne małe schronisko, utrzymujące się dzięki datkom ludzi i społecznej pracy kilku wolontariuszy). Cichy Kąt podjął się leczenia Nasi (takie dostała imię), ale będzie ono długie i kosztowne - Nasia ma bardzo zaawansowaną grzybicę, być może również alergię, infekcję oczu, powodującą ropny wyciek, a w dodatku gruczolak sutka (możliwy do usunięcia). Poza tym jest strasznie wychudzona, waży 20 kg, a powinna ok. 30. Trudno nawet oszacować koszty całego leczenia, pierwszy etap (leki przeciwgrzybiczne, antybiotyki oraz środki poprawiające odporność) będzie kosztował co najmniej 200 zł. Jeśli przyniesie poprawę, w dalszej kolejności czeka ją leczenie pozostałych, niegrzybiczych stanów zapalnych na skórze oraz usunięcie gruczolaka (też kilkaset złotych). Niestety zasoby finansowe Cichego Kąta są bardzo małe. Nasia jest przemiłym psem, do każdego macha ogonem (choć jest z góry przygotowana, że ktoś będzie chciał ją bić, boi się np. sznura trzymanego w ręku). Pozwala wszystko ze sobą robić, nawet zabierać żarcie z pyska (i to po tym, jak co najmniej parę dni nie jadła nic). Cierpliwie znosi zabiegi lecznicze, chociaż widać, że ich nie lubi... Umie grzecznie chodzić na smyczy, chociaż boi się obcych budynków. Naprawdę zasługuje na odmianę losu. Tak wygląda Nasia: http://upload.miau.pl/11189.JPG http://upload.miau.pl/11190.JPG http://upload.miau.pl/11191.jpg Chcemy jej pomóc. Nie wiemy, czy da się ją w 100% wyleczyć... Nie wiemy, czy kiedykolwiek będzie miała szansę na prawdziwy dom... Ale bardzo chcemy dać jej tę szansę ! Dlatego w imieniu własnym oraz wolontariuszy Cichego Kąta proszę - jeśli możesz - pomóż w finansowaniu leczenia Nasi. Nawet kilka złotych nam pomoże. Wpłaty można kierować na konto: (proszę o zaznaczenie "suczka z Siemoni" albo po prostu "Nasia") STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ BEZPAŃSKICH ZWIERZĄT "CICHY KĄT" PKO BP O/TARNOWSKIE GÓRY 66 1020 2368 0000 2302 0022 2034
×
×
  • Create New...