Matti
Members-
Posts
90 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Matti
-
[ja mam staffika i takie same doświadczenia. Jak dla mnie staffiki to najpiękniejsze psiaki na świecie - te uśmiechnięte paszcze, uroczo pokraczne nózki etc., cudko... a znajomi mówią, ze owszem, z charakteru to Abi jest super, ale i tak takiej paskudy to by sobie w życiu nie kupili.. :evilbat: :evilbat: :evilbat: O rety!!! Jak sie moze komus nie podobac staffik?! Zartuje, u nas jak najpierw pokazywalismy zdjecia rodzicow, to tez komentowali, ze paskudy, ale teraz nie ma ani jednej sztuki, ktorej by sie Helus nie podobal... Jego po prostu nie mozna nie kochac... PS. Glaski dla Abi!
-
Hej!! :D nie wiem, czy mozna tu, czy to bedzie reklama, ale taka oferte znalazlam w ZT Russ. Ulubieniec rosnie (10 kg obecnie), przystojnieje, bezczelnieje coraz bardziej... Do psow nie ma kompleksow, za suczkami zaczyna sie ogladac, ale jeszcze na spacerze kupy zrobic nie umie... Juz zaczynam sie poddawac :evil: A co u idealnie grzecznego staffika Abi? Pozdrawiam!
-
Ja polecam psie przedszkole-juz prawie konczymy kurs i u nas sie sprawdzilo rewelacyjnie. Ucza przychodzenia, chodzenia przy nodze, warowania. No i jak postepowac z wlasnym psem-my juz prawie wyeliminowalismy skakanie metoda podcinania tylnych lap. No wszem, czasmai jeszcze sie zdarzy, ale juz coraz rzadziej. Nie powiem, zeby Hel wykazywal idealny sluch w 100% przypadkow, ale odpukac i tak sprawia wrazenie wychowanego lepiej, niz wiekszosc psow, ktore spotykamy... A swoja droga ja go nie spuszczam w ogole-skad masz pewnosc, ze szczeniak nie postanpwi sie na przyklad przywitac z jadacym samochodem??? Albo przynajmniej rowerem? Mysmy kupili 10 m linke treningowa i szczerze mowiac (moze sie zaraz gromy posypia za to podcinanie lap i niespuszczanie) sprawdza sie niezle i musi na razie wystarczyc, dopoki nie bede miala pewnosci, ze na pewno wroci... Jak linka jest taka dluga to nawet nie trzeba jej trzymac w reku, nawet jakby cos odbilo, to zawsze zdazy sie przydeptac, na razie testuje jego posluszenstwo w taki sposob... W kazdym razie, choc do idealnego psa mu daleko, to jednak spacery staly sie duzo przyjemniejsze, takze polecam naprawde psie przedszkole
-
No wlasnie, etz sie nad tym zastanawiam.... Tak samo jak juz slyszalam o metodzie np. klaskania. Tylko co, potem pies sie kazdego odglosu boi? Tak samo jak polecono mi metode izolowania psa, jak cos zbroi-dziala, bo teraz piesnie chce wejsc do pokoju, bo sie boi, ze go zamkniemy... I tym sposobem kolejna kara okazuje sie nie do konca wychowawcza. Tufi, probuje z przyciskaniem do ziemi, dziala lepiej niz potrzasanie za kark, zobaczymy jak dlugofalowe rezultaty.
-
Nie, nigdy nie pozwalalismy i od poczatku jest zakaz gryzienia nas i ubran. No ale co prawda czyni pewne postepy, to jednak w tej dziedzinie dosyc wolne... W innych jest bystrzejszy. A w ogole to juz nie wiem, czy kladzenie sie kolo psa, czy tez "znizanie" do jego poziomu est dobrym pomyslem-jakos mam wrazeie, ze jest grzeczniejszy jak patrzymy na niego z gory...
-
Dzieki bardzo za wszystkie podpowiedzi. Mam nadzieje, ze cos na mojego matolka podziala a przede wszystkim, ze jak przestanie byc chory i bedzie mogl sie wybiegac, to od razu czesc problemow minie... PS. flying monster juz nie dziala :))))
-
No dobrze, chyab sie musze przyznac do jakiejs kleski wychowqawczej, bo to juz drugi raz... Moj kochany 3-miesieczny staffik nalezy do tych wyjatkowo upartych, do ktorych zadne perswazje, zadne "fe" ani odwracanie uwagi zabawka w wiekszosci wypadkow nie trafiaja. Za rada hodowcy probowalismy potrzasniecia za kark. No i tu wlasnie zaczynaja sie schody-jak to zrobic lekko, to dla niego zabawa. Jak troche mocniej, to zaczyna sie wsciekac, biegac po pokoju, albo za wlasnym ogonem i wlasnie juz drugi raz sie zdarzylo, ze sie odgryzl... Zostal potrzasniety za wyjatkowo mocne i bolesne ugryzienie i... ugryzl znow. No i teraz pytanie-co zmienic, co z nim robic i w jaki wlasciwie sposob go karcic??? Na razi ejdyne, co trafialo, to klaps w okolice ogona-wcale nie musi byc mocny, po prostu takie klapniecie. No ale ze nie chcielismy psa bic, to tak z tym karkiem probowalismy i kleska na calej linii... Ratunku!!!
-
PS Psy sikaja troche dluzej niz trzy miechy. :lol: Oj co prawda, to prawda!!!!! A propos-moze ktos zna jakis niezawodny sposob na wytlumaczenie staffikowi, do czego sluza spacery??? Wiem, ze trzeba chwalic, ale najpierw trzeba miec za co... A on grzeczny jest-probowalismy i po jedzeniu, i bladym switem, wyrywajac psa ze snu jakies pol godziny przed normalna godzina wstawania, a on grzecznie do domu przynosi i natychmiast jak tylko wejdzie, robi... Obojetne, ile by z nim nie chodzic-bardzo lubi, owszem, ale zeby tak sie zalatwic...?? po co? :evilbat: Na razie jedynym rezultatem tych spacerow jest angina i chwilowy zakaz wychodzenia z domu :( Biedny pies!
-
Zgadzam sie z toba, ale tylko polowicznie: a krzyczy sie na trzytygodniowego szczeniaka, ze nasikal? Nie. A na trzyletniego dzieciaka? Tak, bo wymagania dostosowujesz do poziomu rozwojowego i dziecka i psa. Nie, nie dajesz dziecku ostatniemu jedzenia, ale z kolei tez nie na wszystkos ei zgadzasz, bo podobnie jak pies dziecko w pewnym wieku tez mozew dojsc do wniosku ze rzadzi i swiat sie kreci dookola niego... Roznica polega glownie na czasie trwania poszczegolnych etapow-pies sika w domu jakies trzy miesiace, dziecko poltora roku... Pies zaczyna walczyc o dominacje w okolicy 12 miesiecy, dziecko dopiero po uplywie kilku lat... A roznica jest taka, ze piszesz "dzieciakowi pozwolilbym na plastyke", psu nie pozwalasz, psu nakazujesz... Pies nie ma wyboru-i jezeli mowa o roznicach, to to jest chyba zasadnicza. Juz napisalam-ja bym pewnie tez pozwolila, ale nie zoperowalabym niemowlecia tylko dlatego, ze mialoby odtajace uszy... Co innego, jakby doroslo i samo chcialo.
-
Hanya, i zaprzeczasz sama sobie... primo: jakby cierpialo, to tez bym zrobila, ale jakos nie slyszalam o tym, ezby amstaffy z nieobcietymi uszami byly z tego powodu cierpiace... secundo: sama piszesz, ze nikt cie nie pytal, czy chcesz byc ochrzczona a nie chcialas-i to ma byc argument za podejmowaniem arbitralnych decyzji??????? Tertio-6 palec to jednak jest "wynaturzenie", odstajace uszy nie. Nie mowimy o tym, czy nalezaloby psu obciac trzecie ucho, jakby mu przez przypadek uroslo, tylko czy etyczna jest taka "kosmetyka" I quatro-kazdy ma prawo do wlasnego zdania-ja od razu uprzedzam, ze przy swoim pozostane. A a propos niebolesnych zabiegow, to zdaje sie, ze gdzies ponizej byl post o stawianiu ucha-wszczepianiu zylek, podklejaniu, smarowaniu jakimis usztywniaczami... Moim prywatnym, jak zaznaczam, zdaniem, jest to dla psa jednak za duza meka, zeby ja mu zapewniac z powodu swojego widzimisie, tym bardziej, ze nawet w tej chwili uznania na wystawie i nagrod mu to nie zapewni...
-
Jestem odpowiedzialna tak samo za to, zeby moje dziecko, jak tez i moj pies mialy szczesliwe dziecinstwo, byly zadbane, nakarmione, zdrowe... To swietnie tak jak ja :D Tylko: O czym Ty do mnie rozmawiasz :hmmmm: Po prostu zastanawiam sie, czy swojemu dziecku bys zrobil operacje plastyczna uszu... No i jezeli "to tak jak ty" to na czym polega roznica miedzy psem a czlowiekiem...??
-
Sorki, mnie moze ta dyskusja nie dotyczy, bo mam staffika, ale miedzy innymi dlatego mam staffika, zeby nie bylo w ogole mozliwosci ciecia czegokolwiek-jak rozwazalismy ASTa to wiadmo bylo, ze ciac nie bedziemy... A co do roznicy miedzy psem a czlowiekiem czyli, jak rozumiem, miedzy psem a dzieckiem-ja widze niewielka w tym sensie, ze i za jedno i za drugie jestem odpowiedzialna i swiadomie na siebie te odpowiedzialnosc przyjelam i przyjmuje. Jestem odpowiedzialna tak samo za to, zeby moje dziecko, jak tez i moj pies mialy szczesliwe dziecinstwo, byly zadbane, nakarmione, zdrowe...
-
Tylko Hills, trzy razy dziennie, raz z dodatkiem lyzeczki oliwy z pestek winogron, raz z dodatkiem 4 lyzeczek siemienia lnianego, no i na razie ciagle podlany cieplawa woda - zgodnie z zaleceniami weterynarza
-
No tak, u nas akurat nie chodzilo o dominacje, tylko o to, ze jestem w ciazy i balam sie, ze jak sie przyzwyczai spac w lozku a potem podrosnie i bedzie sie rozpychal (on przez sen rozne dziwne rzeczy robi-biega notorycznie :))) to jeszcze niechcacy kopnie mnie w brzuch i bedzie problem... Poza tym sila rzeczy niech sie przyzwyczaja, ze jest trzymany z dala od sypialni - jak sie dziecko pojawi nie bedzie sie czul taki odrzucony... No a na brak dopieszczenia chyba nie moze narzekac-moj maz od miesiaca jeszcze ani razu nie wyszedl do pracy o zalozonej godzienie, bo przeciez jak to patrzy tak blagalnie... Mnie sie tez serce kroi, bo przed obrona mam mnostwo spraw i niestety teraz wiecej siedzi sam, ale za dwa tygodnie juz bede po i pies juz w ogole nie bedzie narzekal na brak towarzystwa :))) A tak w ogole to zawsze uwielbialam spanie w lozku z psem :))) takze troche Wam zazdroszcze tej mozliwosci
-
No to ja juz nie wiem, czy mam staffika... Jakis dziwny on chyba... Owszem, Hel przytulac sie kocha, kontakt jak najblizszy, ale wcale taki wyrywny do siedzenia na kolankach nie byl, jak byl mniejszy, sam szybko chcial zejsc, i od poczatku spi sam u siebie, pierwszej nocy troszke piszczal a teraz przesypia cala noc czekajac, az wstaniemy... Do lozka nigdy nie byl wziety, nawet nie wchodzi do sypialni, probuje czasem wskoczyc na kanape, ale za wysoka, zreszta wie, ze mu nie wolno, wiec nawet przesadnie nie rpobuje... Jak bardzo sie chce z nim poprzytulac, to ja sie klade na jego poslaniu :))))) Jakis wyjatkowy ten moj pies, no nie?