Witam szanownych forumowiczów :)
piszę w związku z psiakiem, który stał się częścią naszej rodziny.
Gapa (bo tak się wabi) to typowa znajda w wieku ok 1,5-2 lat. Została przez nas adoptowana w listopadzie zeszłego roku. Błąkała się przy ruchliwej drodze i trafiła do fundacji, która się nią zajęła. Jej wcześniejszej historii nie jesteśmy w stanie poznać.
Na początku była strasznie zalękniona, na wszelkie sytuacje reagowała paniczną ucieczką lub zamierała w bezruchu jeżeli dana czynność była dla niej przerażająca (np wchodzenie po schodach). Nie chodziła tylko właściwie się czołgała.
Teraz już jest zdecydowanie lepiej, akceptuje i lubi całą rodzinę (czyli mnie z żoną i dwójkę naszych córek), przy nas jest spokojna i zrelaksowana. Problemy pojawiają się przy innych ludziach/miejscach. Opiszę pokrótce jej zachowanie:
- Gapa jest bardzo łagodna, nigdy nie warczy, rzadko szczeka, jest nauczona załatwiać się na spacerach nigdy w domu,
- ogólnie zawsze przebywa w tym samym pomieszczeniu, w którym jest któryś z domowników. Baaardzo rzadko zdarza się, aby została sama w pokoju,
- w stosunku do innych psów jest bardzo przyjacielska i sama prowokuje do zabawy,
- nie umie się bawić z ludźmi, na spacerze jeszcze kilka razy pobiegnie za patykiem (i tak sukces), w domu np rzucona piłka jest ignorowana, nie przeciąga sznurka - w momencie ciągnięcia przeze mnie po prostu usłużnie odpuszcza. Za to z innymi psami szaleje, biega, robi przewrotki,
- można ją spuścić ze smyczy, pilnuje się bardzo, ale nie przychodzi na komendę (chyba, że ma taką ochotę), raczej siada/czeka na podejście i zapięcie smyczy,
- na smyczy chodzi dosyć posłusznie aczkolwiek zawsze musi być z przodu,
- boi się obcych osób i miejsc. Jak ktoś przychodzi do naszego mieszkania to chowa się w kąt, ale dalej przebywa w tym samym pomieszczeniu co my. Jeśli jest to osoba, która jest u nas częściej to kładzie się np. pod stołem na nogach domowników. Przez cały czas wizyty nie podejdzie do miski i nic nie je ani się nie napije.
- na spacerze obchodzi ludzi szerokim łukiem lub jeśli jest krótko trzymana na smyczy to panicznie rozgląda się gdzie by tu uciec. Jeśli mijana osoba wykona gwałtowny ruch/krzyknie/zaśmieje się od razu Gapa rzuca się do ucieczki. Prowadzenie w nowe miejsca to prawdziwa katorga - zapiera się co chwile, trzeba do niej podejść, pogłaskać ją, uspokoić i zrobi kilka kroków i za chwilę to samo,
- na spacerze ignoruje smakołyki, cokolwiek by to było więc nauka przez przekupstwo nam nie wychodzi,
I tu pojawia się pytanie: jak dalej nad nią pracować aby całkowicie pozbyła się lęku przed obcymi ludźmi/miejscami?
Jest to przykre patrzeć jak się starsznie boi, a z drugiej strony nie mieszkamy na pustkowiu i będzie cały czas narażona na tego typu sytuacje.Jest ogromnie kochanym psiakiem i chcielibyśmy aby jej życie było szczęsliwe