-
Posts
2041 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jogi
-
Wego Arce chodzilo to co bylo wczesniej jeszcze w Starachowicach, rozmnazalnia, zeszta sama wiesz. Teraz jest nadzor i jakas kontrola i w Harbutowicach tez trzeba tak zrobic
-
Myszsza to masz szczescie. Niestety jest wielu takich, ktorzy psa nie dostaja bo nie i to jest zle :(
-
[quote name='myszsza'][quote name='jogi']Myszsza sunke dostalas po tym jak sama mowisz dzwonilas. Problem z tego typu osobami polega na tym, ze one najpierw musza zaufac i dopiero potem ewentualnie daja psa.[/quote] Ale to chyba nie jest godne potępienia? Gdybym ja prowadziła przytulisko, prześwietlałaby chętnych do kości. Tyle zła przytrafia się psowatym, są różni ludzie i czasami biorą psy w naprawdę niecnych celach![/quote] Owszem ja tez jestem za sprawdzeniem potencjalnych chetnych, ale takie osoby przeginaja. Przychodzacy po psa jest podejrzany a czasem traktowany jak wrog i dopiero musi udowadniac ze nie jest wielbladem. Wszystko ma jakies granice. Jakbys sie czula gdybys przejechala tyle km po psa i odjechala z niczym bo moze by Ci zle z oczu patrzylo. Ja kiedys takie argumenty slyszalam i to odnosily sie do naprawde rewelacyjnej osoby
-
Myszsza sunke dostalas po tym jak sama mowisz dzwonilas. Problem z tego typu osobami polega na tym, ze one najpierw musza zaufac i dopiero potem ewentualnie daja psa. Jesli przyjechalabys z marszu to mogloby sie okazac ze odjedziesz z niczym. Z uporem maniaka bede wracac do sprawy Rachowa. tam tez tak bylo. Jesli ktos odpowiednio duzo rozmow wykonal, znaczy ze ma kase, albo przyjechal z daleka to mozna bylo na taka osobe spojrzec laskawiej. Ale taki co nie dzownil, nie dal pieniazkow, albo nie przywiozl darow od razu byl spalony :(
-
Czytam tak sobie wszystko i wracam do sprawy Rachowa. Wtedy tez Giezeta pisala ze p. Stasia jest dobra, ze wolontaruszki chca mieszac itp. Ten sam scenariusz :x Tylko ze tu i tam jest dokladnie tak samo. Te panie powinny zostac przebadane psychatrycznie. To jest kolekcjonerstwo w calej krasie. Najwazniejsze jest aby nie finansowac takich miejsc. Tylko widmo glodu zmusza te baby do oddawania psow. Jesli tylko jest im lepiej i maja zrodelko to adopcjie natychmiast zostaja wstrzymane Giezeto piszesz ze psy sa prywatne, prywatny teren to dlaczego ktokolwiek ma pomagac, z jakiej beczki?? Nikt sie nad nimi nie zneca?? Fizycznie moze nie, ale psychicznie to, to sa wraki. Tak naprawde do adopcji nadaja sie tylko albo male szczenieta, albo psy ktore terafily do takiego miejsca juz dorosle i z uksztaltowana psychika. A co zreszta tych ktore mialy tego najwiekszego pecha i dorastaly w takicj miejscach, urodzily sie tam?? Takie psy nie nadaja sie do adopcji. Widzialam takich psow setki w Rachowie. Psy bojace sie wlasnego cienia, ktorych nikt nie chcial wziasc bo ludzie szukaja fajnego, kontaktowego przyjaciela, a nie zeschizowanego wariata. Takie mnozenie, zostawianie tych psow w takich miejscach to jest znecanie sie nad nimi. Te psy nie maja kontaktu z czlowiekiem, boja sie ludzi, boja sie doslowniewszystkiego nie da sie ich zsocjalizowac. Pewnych rzeczy nie da sie naprawic. Jak dla mnie te panie, uwazajace sie za dobro calego swiata chca po prostu zaspokoic swoje instynkty, moze macierzynskie, udowodnic innym ze sa dobre. Tylko niestety kosztem biednych zwierzat :evil: I to trzeba zlikwidowac :evil: Mozna problem przytulisk rozwiazac zostawiajac takie psy w ich dawnych miejscach, pod kontrola powiatowego. Cala reszte, ktora sie nadaje mozna sukcesywnie wyadoptowywac. Tylko ze do tego potrzebna jest zmania przepisow, wspolpraca organizacji i wladz. Mozna zalozyc organizacje, ktora przejmie czesc psow i stworzy swoje schronisko. Cos takiego jak powstalo w Krzesimowie. W rachowie tez powstalo takie stowarzyszenie, ale z niewlasciwymi ludzmi na czele, ktorzy jak do tej pory nie zrobili nic :-? We wroclawiu walczylam prawie dwa lata temu z pewnym dziadem wariatem. On mial pieskow troszke mniej niz w Harbutowicach, prawie 30. Udalo sie z pomoca Arki i Empatii i ludzi z netu zmusic powiatowego do dzialania. Schronisko zabralo czesc psow, wiekszosc szczeniat. Ja wyadoptowalam tyle ile moglam, reszta wysterylizowana przez schronisko zostala z dziadem(13). Teraz jest monitorowany systematycznie czy nie ma nowych psow i jak na razie jest cisza.
-
Pajuniu ja nie wiem co mam powiedziec. Poplakalam sie. Kuba dostal tyle od Ciebie, ile nie mial w calym swoim zyciu. To jest niesamowite. Jestem tak daleko od niego, ale jak tylko zjade do siebie to pojade w odwiedziny. Nie liczylam przywozac go tam,ze dostanie drugie i to o ile lepsze zycie :D :calus: Wszystkim ktorzy pomagaja mieleckim psiakam rowniez bardzo dziekuje. Jestescie kochani :D
-
Arka Amicus nie odetnie pomocy harbutowicom :evil: wiedza jak tam jest i mimo to bronia tego miejsca
-
o kurde :o , ale zmiana, piekny :iloveyou:
-
Ja rowniez dolaczam sie do podziekowan zwlaszcza za utrzymanie Kubusia :D . Sama nie mam chwilowo gotowki, ale chociaz przysluze sie transportem. Kazdy chetny na trasie do Wrocka moze na mnie liczyc :)
-
Poniewaz dopiero tu dotarlam to najpierw dziekuje Pajuni za wplate dla Kubusia :D a Jesli chcecie poznac malutka czesci historii jego zycia to zaraz Wam opowiem. Zobaczylam go w weszlym tygodniu na moim osiedlu. Bylo juz ciemno, szlam z psami na spacer. Nie znalam go, ale na poczatku pomyslalam ze moze jest czyjs. Nie moglam podejsc bo psy strasznie szczekaly. Zaprowadzilam je do domu i wrocilam zeby zobaczyc co to za pies. Jednak juz go nie bylo. Potem znow go zobaczylam. Byla 6.30, a on spal w piaskownicy. Tej nocy byl przymrozek, a Kuba ma krotka siersc wiec caly sie telepal z zimna. Zaklelam dosadnie, pobieglam do domu i zadzwonilam do Mielca do kierownika czy przyjmnie tego biedaka. Kierownik sie zgodzil. Psa zamknelam w garazu, co by moje beste go nie zjadly. Nie przygladalam sie jego jadrom, dokladnie, widzialam tylko ze sa powiekszone. Musialam jechac na praktyke. Wrocilam pojechalam do lecznicy i tam dopiero dokladnie zobaczylam ze to jest nowotwor. Zastanawialysmy sie z wetka czy operowac czy nie, ale skora sa juz przerzuty to nie ma co psa dodatkowo meczyc. Nastepnego dani Kuba mial dojechac do Mielca, a do tego czasu mial wygodne poslanko w garazu. jednak nie podobalo mu sie tam, bo to bardzo porzadny pies i nie zalatwi sie w pomieszczeniu. Nie wiedzialam wtedy o tym :wink: Kuba musi czesto sikaci dosadnie dawal o tym znac pod drzwiami, az w koncu przyszedl jeden z sasiadow i powiedzial ze jakis pies placze u nas w garazu. ja nie moglam pozwolic sobie na bieganie do niego co chwile wiec poprosilam Murke o pomoc :D I tak Kuba posiedzial sobie troszke u niej na podworku a potem pojechalismy do Mielca. Dzieki takim ludziom jak zaloga tego schroniska Kuba bedzie mial zapewniony godziwy koniec, bo od poprzedniego wlasciciela mogl liczyc tylko na spuszczenie z lancucha zeby sobie pod jakims plotem skonal. Kuba ma swierze otarcia od lancucha na calej szyi i przypuszczam ze zostal puszczony samopas, taki maly akt milosierdzia :evil:
-
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
jogi replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Bardzo, bardzo sie ciesze :D Jak z nim jechalam to tez byl bardzo grzeczny. Siedzial na przednim siedzeniu i patrzyl z zaciekawieniem przez okno :wink: Super ze mu sie tak udalo :D -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
jogi replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Przesunal mi sie trmin wyjazdu o jeden dzien, ale nie martwcie sie juz za chwile wychodze z domu i jade po psiaka :D -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
jogi replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Jeszcze nie moge nic obiecac, ale moze bede jechala pod koniec tygodnia do Krakowa. Dam znac jak sie potwierdzi. Eloise a kiedy mialabys transport z krakowa do czestochowy? Jak cos to napisz Pw bo nie mam teraz czasu latac po topicach i moge przeoczyc -
Radom - bezdomna suka ze szczeniakami - już w nowym domu
jogi replied to giezeta's topic in Już w nowym domu
Kochani, Gucio sama ma szczeniaki do wydania, a poza tym to mloda dziewczyna wiec chyba nie za bardzo bedzie mogla Wam pomoc. Aniu moge ze swojej strony tylko doradzic zebys porozwieszala ogloszenia w kazdej lecznicy. Nie wiem czy masz mozliwosc dowiezienia szczeniakow do innych miast? Nic nie moge na razie obiecac na 100%, ale jesli daloby rade dostarczyc szczeniaki do jakiegos miasta Krakow, Kielce to moze jak bede jechac do Wrocka to dam wczesniej ogloszenie w wyborczej i zabiore jakies maluszki. To na razie jest taka propozycja, ktorej nie moge potwierdzic, ale juz cos :D Glowy do gory, uda sie! -
KUBUŚ - Pobity, głodzony, spętany z poderżniętym gardłem
jogi replied to Murka's topic in Już w nowym domu
[quote]A co do Wrocławia - to tam jogi ostro działa[/quote] Czuje sie wywolana do odpowiedzi imiennie :wink: Bea1 wszelka pomoc mile widziana :D Obecnie jestem na podkarpaniu, ale zjade w pazdzierniku do kochanego Wrocka i jesli chcesz to mozemy razem podzialac :) -
Suuuuper :laola:
-
[quote]I jeszcze jedno- nie jestem pewna, czy z ciezarnej suki beda o wiele wieksze zyski.. sterylka bez akcji kosztuje ok. 300zł (z badaniami krwi i szwami rozpuszczalnymi), wizyta kontrolna + zastrzyk przeciwbolowy 50zł, kolejna wizyta gratis ale obojetnie obok sklepiku sie przejsc nie da wiec liczmy 50zł.... [/quote] tO zalezy kto i jak za co liczy :roll: Bo wiesz 300zl za zabieg to jest bardzo duzo, zwazywszy ze ja np. placilam za znaleziona olbrzymia sunie 100zl i to bylo wszystko, a za kotke znaleziona 30zl i to tez wszystko(oczywiscie nie u tegp weta :wink: ). jak sie chce to wlasciciela do wszystkiego mozna przekonac, co by duuuuuuzo pieniazkow zarobic :-? jak dla mnie pan wetem z powolania nie jest i na wszystkim zarobic chce :x a juz bioro martymonialne to jest grube przegiecie
-
[quote][quote name='jogi'] Bo przeciez zwierzak po zabiegu nie bedzie juz ich pacjetem, nie :-?[/quote] A to sterylizowane nie chorują i wypadków nie mają? :o :wink:[/quote] Pika chodzilo mi o to, ze kase bedzie mial z prowadzenia ciazy, USG, potem ze szczepien itp. A jak wysterylizuje to mu czesc dochodu odpadnie :roll: :wink:
-
Pasjonat rozmnazania, nie ma co :evil: . Ale co sie dziwic, u mnie na uczelni na klinice rozrodu na slowo sterylka widze tylko grymas na twarzy doktorow. Bo przeciez zwierzak po zabiegu nie bedzie juz ich pacjetem, nie :-?
-
Wszyscy sie rozpisuja, a ja powiem krotko, to bylo wspaniale :D Z calym szacunkiem naleza sie Wam wszystkim wielkie uklony :fadein:
-
KUBUŚ - Pobity, głodzony, spętany z poderżniętym gardłem
jogi replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Przekazuje na prosbe Murki. Ona chwilowo jest odcieta od kompa. Jutro jedzie do psiaka wiec beda i zdjecia i wiadomosci :D Wplynela juz ponad polowa potrzebnej sumy i wszystkim naleza sie gorace podziekowania. Kochani jestescie wielcy :angel: -
KUBUŚ - Pobity, głodzony, spętany z poderżniętym gardłem
jogi replied to Murka's topic in Już w nowym domu
:cry: :cry: :cry: :cry: -
A ja nie widzialam :cry: Czy ten reportaz beda powtarzac, albo ktos nagral?
-
Dziewczyny jestescie Wielkie :angel: :angel: :angel: . Niewielu ludzi stac na taki czyn, wiekszosc przechodzi obok, nawet sie nie obejrzawszy. Ta dzielna sunia i jej maluchy mialy wielkie szczescie, ze trafily na Was :buzi:.
-
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
jogi replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Nie dosc ze maluch to jeszcze taki slodki :D . Nie zasluzyl na schronisko. Bedzie wiernym i kochanym przyjacielem tylko trzeba mu dac szanse :roll: