-
Posts
70 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by image
-
Trochę szkoda :( , na początku zawsze jest trochę trudności ...
-
Łomatko!!! Ale potwory macie :wink: Mój to widzę owieczka grzeczniutka- nie liczę jednych kapci i kratek do szyby przy drzwiach - takie nowiutkie i pachnące drewnem były :lol: Ale żebym nie wykrakała...
-
Całkiem możliwe, my rezerwowaliśmy miejsca w kwietniu i pani mówiła to jedno z ostatnich. Ponoć w zeszłych latach jeszcze w lipcu dawała ogłoszenia o wolnych pokojach a w tym roku ruch ogromny :roll:
-
Ale masz zacięcie do pstrykania ,pogratulować cierpliwosci :lol: . Bulki śliczne, już nie mogę się doczekać wystawy we Wrocławiu-ale to dopiero we wrześniu :(
-
Oj znamy to, znamy! Musisz pójść do weta, my właśnie skończyliśmy kurację. Było dokładnie tak jak mówisz-lizanie łap i zaczerwienienia między łapami. Pani wet powiedziała, że to reakcja na wilgoć ponoć bardzo częsta u buli, mówiła coś o podłożu alergicznym - niestety lubi nawracać na wiosnę i jesień :-? . W każdym razie po każdym spacerze musielismy mu łapety wycierać do sucha, co nie zawsze jest sprawą łatwą jak go trochę bolą ( nasz trochę wierzgał :D ) i smarować jakąś paćką robioną na receptę ( coś z antybiotykiem)- po 2 dnia juz prawie śladu nie było.
-
Uczciwi hodowcy to ideał. Znajomi chcieli kupić bulla.Wiadomo że rasa trudna więc trzeba psiaka wziąc z pewnego źródła z rodowodem. Skończyło się na uśpieniu suni po 1,5 roku. Okazało się że pies miał ogrom wad w większości uwarunkowanych genetycznie - było to dla nich 1,5 roku biegania po wetach ( względy zdrowotne) jak i po treserach (względy "psychiczne"). Oczywiście nie obyło się po awanturze u "hodowcy", który półgębkiem przyznał że wiedział o jej wadach ale chciał ją "pchnąć". Inni znajomi kupili ON-a z podwójną dysplazją ale z rodowodem!!! Pan hodowca powiedział że nie miał w swoim stadzie przypadków dysplazji (może jest wiatropylna) ale jak się tak awanturują to im wymieni "towar" na nowy :evilbat: Moja przyjaciółka dostała od męża na urodziny ON-a - bida straszna :zapchlony, niedożywiony i jak się później okazało uczulony na wszystko. Koleżanka zmęczona ciągłym bieganie po wetach pojechała do hodowcy i jak zobaczyła warunki wychowu szczeniąt to mało co trupem nie padła! Wiem co powiecie, że są to skrajne przypadki-być może, ale nie mówcie że pies z rodowodem to 100% pewności otrzymania tego co chcemy. Krew mnie zalewa jak sobie pomyślę o takich "hodowcach" :evil: :evil:
-
My jedziemy w tym roku do Bobolina - wieś koło Dąbek. To nasze pierwsze wakacje z psem trochę się obawiam jego szaleństw :wink: ,ale myślę że jakos to będzie. Wybraliśmy wieś a nie miasto dla świętego spokoju, jest tam dzika plaża, ponoć nawet w sezonie mało zaludniona i myślę że nie powinien nikomu przeszkadzać galopujący "potwór". Co do lokum to mamy zarezerwowany pokój 2-osobowy w domku 2-pokojowym, właściciele są bardzo przyjaźnie nastawieni do zwierzaków-mąż pani z którą rozmawialiśmy jest ... wetem :lol: .
-
Naprawdę śliczna MORDA :D , i jak lubi pozować do obiektywu!
-
jahu 11: Niestety jak już wcześniej pisałam nie znam dokładnie pochodzenia mojego psa :niewiem: , wiem jedynie że oboje rodzice zostali sprowadzeni z Niemiec.
-
Cudneeee :D Małe bulasy to takie świneczki kofane :wink: Wstawię mojego "prosiaka", wprawdzie już 9-cio miesięczny ale może nie wszyscy widzieli
-
Właśnie o to mi chodziło, że "coś" między nogami zostaje. Pytałam o to dlatego,że moja druga połowa martwi się, że (ewentualnie jak się kiedyś zdecydujemy) Mumin będzie "tam" jakiś taki "goły" :lol: :lol: :lol:
-
I tu mnie zaskoczyłaś Mokka - że mu się pompony wchłonęły :roll: , bo z tego co zrozumiałam to jakieś "szczątki" powinny zostać.
-
Mój wet ma inną technikę kastracji (inną niz pokazana w Vet Serwis)-mianowicie nie przecina worka mosznowego tylko robi dwa nacięcia poniżej i tamtędy "wyciąga" jądra :roll: . W rezultacie między nogami zostają mu dalej "pompony" tylko bez jąder - tak to zrozumiałam. Szczerze mówiąc to pierwszy raz sie spotkałam z takim podejściem i jestem ciekawa Waszego zdania, co myślicie?
-
Mój bullas od pierwszych miesięcy życia był bardzo "charakterny", więc oczywiście chodziliśmy z nim do przedszkola. Pani szkoleniowiec poradziła nam żeby go jak najwcześniej wykastrować - tzn. w wieku 6-7 miesięcy :o to się zrobi spokojniejszy. Efekt był taki że zmieniliśmy szkoleniowca :lol: Z tego co wiem to kastracja nie zmienia charakteru psa ogranicza (likwiduje) jedynie chęć biegania za sukami i walki z psami o samicę i terytorium. Wg mojego weta psa można wykastrować gdy ma co najmiej rok, nie ma niby górnej granicy wieku ale chyba im wcześniej tym lepiej (oczywiście pow. roku!).
-
Oj, mój to też niezły "odświeżacz"! Gdy dostaje samo suche to idzie wytrzymać ale że jest wszystkożerny to dostaje w ramach smakołyków cebulę, rzodkiewkę itp - da się za to pokroić ale... :wink: Jest też dobra strona medalu-witaminek to mu napewno nie brakuje. Lapis ma rację, że winda to tragedia, szczególnie jak ty z potworem wychodzisz a ktoś po was wchodzi (znamy to) :oops: i kto uwierzy, że to pies ... :lol:
-
Udało się :multi: ,to wstawię kilka obecnych Uff!
-
To jest próba wstawienia zdjęcia ( mam nadzieję że się uda! ) Na tym zdjęciu ma 2,5 mies.-biedny był taki,cały czas przeganiany bo remont w domu :lol:
-
No faktycznie maluszkiem to on nie jest (był największy z miotu). Wg. opinii pani wet w wieku 8 miesięcy wyglądał na rocznego psa i każdy się dziwił słysząc, że to szczeniak :lol:
-
Moja morda dostaje belcando junior-całkiem niezła karma no i cena myślę przyzwoita - 15 kg za 130 zł
-
O rany!!!! :P Strasznie wam wszystkim dziękujęmy za ciepłe przyjęcie, jesteście kochani. Co do zdjęć to postaram się w najbliższym czasie coś wrzucić jeśli mi się uda. Na razie wam poopowiadam - bulas nazywa się Mumin :wink: , jest pręgowany. Teraz to już z niego kawał słonia-9 miesięcy i 30 kg - wiecie co to znaczy jak z radości wskoczy na kolana. Jesteśmy teraz na etapie szkolenia PT - uparty straszliwie ale jakoś idzie do przodu. Muszę w stosunku do niego stosować trochę mocniejsze bodzce tzn. ryknąć od czasu do czasu i dzięki temu boją sie mnie wszystkie psy na szkoleniu a moja morda jak uszy położy po sobie to jest sukces :evil: Na spacerkach jest grzeczniutki bardzo - wszyscy ludzie i inne pieski to przyjaciele, może mu się to kiedyś zmieni ale na razie to nawet do tych warczących i pokazujących zęby macha ogonem. Idę się mordować nad zdjęciami, papaty.
-
Jestem czytelniczką dogomani od dawna ale dopiero teraz postanowiłam się przedstawić. Zaczynam więc: jestem posiadaczką 9-cio miesięcznego "szczęścia" - to bulik,okropnie zakręcony jak chyba każdy. Nie ma on niestety papierów i stąd moje obawy co do waszego natawienia :roll: . Mam jednak nadzieję, że przyjmiecie mnie do waszego grona. Pozdrawiam