a baster był dziś u weta bo ma chore uszy...okazało się że ma jakies większe zapalenie na samym końcu przewodu słuchjowego...i trzewba mu do każdego uszka dwa razy dziennie taki całkiem spory( długi) patyczek wsadzać i ten lek wpuszczać...a go to bardzo boli...dziś za pierwszym razem wywijał się i uciekał z łbem ale w końcu go dopadłam :wink: najgorsze jest to że on już nawet bez ruchu stoi a ja mu ,,grzebie,,ze dwie minuty w środku tego ucha bo szukam w gąszczu korytarzy ten odpowiedni kanał...i nie wiem do końca czy napewno wpuszczam do odpowiedniego! no ale trzeba mieć taką nadzieje! :D :wink: