-
Posts
78 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mmiodek
-
Był też na molosach konkurs na wiersz - wziąłem udział z takim wierszykiem: Gdyby mój molos piórem władał, Cóż by zapisał w swym kajecie? Czy by kunsztowne wiersze składał, czy raczej takie... "ecie-pecie" czy pisałby o uczuć głębi mężnego serca co udziałem, czy o mądrości co się kłębi pod ciężkim, pomarszczonym czołem. czy poparłby socjalizację raczej łagodną ludzkich stworzeń, czy zaciskową i kolczastą radził stosować im obrożę, czy ludzkie szczenię doskonałe* byłoby jego ideą złudną, czy ciągnące za ogon małe gnojki radziłby trzymać krótko? czyby z Fiszerem albo Fennel, poszedł na ostrą polemikę czy się klikerem posługując próbował zmieniać ich psychikę? niektórzy pewnie myślą sobie piszący molos? Toż to kpina! Zwariował w końcu stary mmiodek, I z Mofa zrobić chce - szekspira!? Ale wiem jedno - rzecz zbadana, Chociaż kroniki o tym milczą, Że jedna Fila napisała Telenowelę brazylijską! * - Mowgli ?
-
Ha, to i ja przypomnę sobie dawne dzieje. Kilka lat temu zaprzyjaźniłem się z psem, tym z awataru, ale nie mogłem go mieć... pies był na "tymczasie" musiałem poszukać mu domu. W tym czasie swoje tęsknoty wyraziłem wierszem: Do Mofa Poczekaj piesku lat twych z dziesięć, I moich - oby jak najdłużej..., I może się spotkamy w Niebie, Spoczniemy każdy po swych burzach. Choć najważniejsza jest rodzina, I Tam też przy niej moje miejsce, W harmonii pełnej akceptacji, Też w końcu z nami znajdziesz szczęście. Nie zaznasz więcej zimna budy, Ni twardych desek samotności, Niebiańskie goniąc wciąż patyki*, Niebiańskie ogryzając kości. I Ali**, Mirus***, Ty i może, Jakiś malamut****, jakiś ON*****, Razem buszować tam będziecie, Zgodnie machając wciąż ogonem. A jeśli wcześniej Armagedon Przyjdzie nam przeżyć będzie raźniej Jeśli wygranej dobra strzegąc Razem staniemy - ramię w łapę. I kiedy moje dwa molosy, Stanęłyby u boku mego, Może powstrzymać Złego ciosy, Sam charkot, z głębi gardła psiego******. I jeśli spełnić mi Pan raczy - Behawiorystom wszelkich nacji, Pokażę w końcu co to znaczy Miłość bez żadnej dominacji*******. *. Ulubiona zabawa Mofa **. Mój pierwszy własny pies - bokser ***. Pies Mojej Żony - wyżeł pierzasty - [IMG]http://forum.**********/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] później nasz wspólny ****. Ulubiona rasa Grześka naszego młodszego syna (starszy woli koty) *****. Owczarek niemiecki. Długowłosy jest wymarzoną rasą Mojej Żony ******. Przynajmniej Ali przerażająco ryczał w walce - Mofa z tej strony nie znam - ale sądzę, że molosy albo walczą cicho (Kubuś), albo bardzo głośno *******. jestem przeciwnikiem bezkrytycznego stosowania teorii dominacji
-
Oczywiście poczucie winy moze pozostać. Puściłem teraz syna na wyprawę z kolegami w Pieniny. Jeśli stałoby się coś złego (o czym lepiej nie myśleć) być może do końca życia prześladowałaby mnie myśl, że "gdybym go nie puścił to by się nie stało" ale przecież tak też nie można. A zwierzyna w kontakcie z moim bokserem była w stu procentach bezpieczna. Poza żabami. Te zdarzało mu się zamęczyć przez zaślinienie. No i namawiam do przeczytania "Powrotu z gwiazd" Lema.
-
Czytałem kiedyś takie stwierdzenie: Kiedy dziecko wchodzi na drzewo matka mówi: "już dosyć - schodź", a ojciec "wchodź wyżej". Kto ma rację? - oboje. Oczywiście ojciec i matka są tu nieco umowni. Chodzi o różne postawy, i różne koncepcje świata. Przyjmowanie pewnych ryzyk. Te ryzyka dotyczą też innych. Gosica pisze jak po wypadzie w las i okuleniu jej psa nauczyła się nie puszczać go ze smyczy. I z tego punktu widzenia potępia innych, którzy puszczają. A gdyby tego nie przeżyła? A oni takiego incydentu moze nie miełi? Więc irytacja jest tu całkiem nie na miejscu. Jak palacz, który rzucił, nagle potępia tych co nie rzucili... A mój pies miał incydenty pogoni za tropem w lesie, w dalekim obcym miejscu (podczas wyjazdu) kiedy z trwogą myślałem, czy znajdzie drogę z powrotem. Również okulał goniąc zająca na polu i kulał przez dwa lata, a weterynarze nie potrafili dojść dlaczego. Wypadł na jezdnię tuż przed samochodem goniąc psa. Za każdym razem było to dla mnie straszne przeżycie. I jedni mogą powiedzieć "niczego mnie nie nauczyło" ale inni i takie jest moje stanowisko - podjąłem świadomą decyzję, że mój pies będzie biegał luzem po polach, łąkach i parkach. A ja będę się starał go strzec, ale w granicach możliwości. I Wasze potępienie tej postawy nic nie zmieni, szczególnie, że mój pies nie żyje już od wielu lat a odszedł na raka w wieku lat 11. Dodam, że kiedyś na spływie kajakowym miałem wywrotkę ja i moja współkajakarka wyladowaliśmy w Drawie kajak się połamał, rzeczy potonęły. Po latach spotkałem te dziewczyne i ona powiedziała, ze byliśmy wtedy "mało odpowiedzialni". Kompletnie nie podzielam jej stanowiska. Dodam też, że kiedy ugryzł mnie pies - z tym, ze lekko (i gdyby to było cięższe pogryzienie zachowałbym się inaczej) to sprawdziłem tylko czy był szczepiony. I tyle. Tak, że może nie będziemy mięli wspólnego języka, ale trudno tu o racje obiektywne bo mówimy o postawach. Dodam, ze tamtego psa - Alego dostałem mając 18 lat. Teraz mam 54 i chyba zachowywałbym się inaczej, ale to nie znaczy, że potępiam te moje dawne zachowania (niektóre inne tak). Po prostu wszystko ma swój czas.
-
Jak z moim synem. Mówię mu, żeby nawet jak wchodzi na ulicę jednokierunkową rozglądał się w obie strony, a on na to, że jak go wtedy przejedzie samochód, to kierowca będzie winien... No będzie - i co z tego? Kierowcom nie wolno łamać przepisów ruchu drogowego. Czy to znaczy, ze nie łamią? Choćby nieumyślnie? Człowiek jest omylny. Pies też. Miałem boksera. Jak większość bokserów przyjaznego do prawie każdego człowieka. Chodził ze mną wszędzie. Był świetny na PT i na PO, z tym, ze PO nie ukończył, bo został zrażony do strzałów z broni palnej i nie dało rady. Ale zachowania do ludzi ok. I teraz: jestem z nim na spacerze, już wracamy, pies ma ok. 5 lat, żadnych niespodzianek, nie nosi kagańca bo nie widzę potrzeby, kupuję w kiosku gazetę i nagle, bez żadnego ostrzeżenia ręka ze smyczą leci mi w tył i do góry. Ali rzucił sie przechodzącemu człowiekowi do gardła (to tak trochę przesadnie, bo naprawdę odbił się od jego teczki, którą gość poderwał na wysokość piersi). Było to tak zaskakujące, ze nawet ten facet nie miał pretensji. Drugi w życiu atak Alego nastąpił kilka lat potem kiedy szedł razem z jamniczką i ta (typowa szczekliwa zadziora) zaczęła obszczekiwać przechodzącą z tyłu kobietę. Ali niespodziewanie zaatakował mężczyznę z przodu wbijając go łapami w ścianę domu. Dwa ataki na przestrzeni 11 lat. Co prawda bez użycia zębów. Ale to specyfika rasy. Acha i jeszcze jeden przypadek. Szliśmy do parku i na jezdni była rozlana kałuża zaschłej krwi (jak się okazało z samochodu z miesem). Ali wwąchał sie w nią i od tego miejsca do parku (ok 200m) szedł na dwóch łapach wisząc na smyczy i rwąc się do wszystkiego co widział. Charczał i ryczał tak, że ludzie po drugiej stronie ulicy chowali się do bram. Więc nie mówcie mi, ze pies nie ma prawa zaatakować. Prawa nie ma. Ale z samego poszanowania dla jego wolności, dla jego niemożności zrozumienia wszystkich aspektów świata, ludzie powinni dostosowywać swoje zachowanie do obecnosci psa. Przeczytajcie książkę Lema "Powrót z gwiazd". Tam ludzie stworzyli taki bezpieczny świat. Bez agresji, bez przypadków, bez wypadkow. Czy on na pewno Wam się podoba...? Pomijając nierealność...
-
Kiedyś po ulicach miast i wsi i po drogach chodziły konie i trzeba było znać pewne zasady. Bo koń, jak się z tyłu podejdzie a on się przestraszy po prostu może przykopać. Co kończy się poważnymi obrażeniami ciała. A pies to nie automat. Nie zabawka pluszowa. Jeśli ma prawo być wśród nas, to ludzie MUSZĄ zaakceptować ich specyfikę. Nie mogę zrozumieć, ze ludzie akceptują istnienie samochodów, które są powodem mnóstwa wypadków a psów, które nieporównanie rzadziej powodują śmierć lub obrażenia - nie. Tzn. ja to rozumiem, ale nie zgadzam się z taką postawą. Bo ktoś powie - samochód jest ludziom potrzebny służy do: ..... A pies nie? Tylko zachcianka? Ech...
-
[quote name='saJo'] Ale mnie to malo interesuje, dlaczego Twoj pies atakuje. Nie ma atakowa i koniec. Jesli mam ochote biec w Twoja strone i minac Cie w pelnym pedzie pol metra obok, to mam prawo to zrobic, a Twoj pies nie ma prawa mnie ruszyc. Koniec kropka! Obawiam sie, ze z duzo wymagasz od psiej psychiki.[/quote] Jeżeli ludzie mają koegzystować z psami to jednak wymagana jest jakaś świadomość. Dla mnie przebieganie koło obcego psa jest głupotą szczególnie jeśli jest znacznych rozmiarów. Tak jak uczymy dziecko, ze nie mozna wkładać ręki do ognia, tak samo uczymy nie głaskać obcych psów bez pozwolenia właściciela, wymachiwać psu rękami przy pysku czy inaczej głupio się zachowywać. To, że pies nie powinien w tych sytuacjach ugryźć to zupełnie inna sprawa. Jeżeli wejdziesz na przejściu dla pieszych pod rozpędzony samochód, to kierowca zostanie ukarany, ale TY będziesz winna swojej smierci i jego kary. Co do zachowania stróżującego psa czekającego, aż obiekt da się "chwycić". Znajoma opowiadała mi o swoim psie (on-kowatym) że jak ktoś próbuje wejść na jej teren, to pies czai się za rogiem budynku... Wypada dopiero jak osoba jest już blisko niego, a daleko od furtki. Tak, że takie zachowanie jest jak najbardziej możliwe. Sam obserwowałem ONa bawiącego się z właścicielką, w pewnym momencie pies odbiegł do przodu, pomyszkował w zaroślach poczym schował się za jakąś przeszkodą terenową i wypadł na swoją Panią jak podeszła. I zdałem sobie sprawę, że mój bokser nigdy się tak nie zachował... Brak mu było takiego "programu". To nie znaczy, że był głupszy... a może zresztą tak. To Ty nie doceniasz psiej psychiki.
-
[quote name='Charly'] Zastanawiam się jak to możliwe, ze liczba pogryzień jest tak nieproporcjonalnie niska.[/quote] Przeczytałem gdzieś, że w Ameryce na podstawie statystyk jest bardziej prawdopodobne ze dziecko zostanie zamordowane przez rodziców lub innych opiekunów, niż zagryzione przez psa. A pomyślcie jaka to straszna patologia - zabić dziecko... Więc faktycznie psy są lepsze... Przypuszczam, że w Polsce jest nie lepiej.
-
Dla mnie bedziesz zawsze choc Ty już biegasz za TM
mmiodek replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Trzymaj się Nicol i bądź dobra dla Smuki. Wypłacz się, nie wypieraj się swoich uczuć, i cóż, życie toczy się dalej! -
Dla mnie bedziesz zawsze choc Ty już biegasz za TM
mmiodek replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nicol, nie mów tak, że teraz będzie Ci trudniej pomagać innym psom, bo nie umiałaś pomóc swojemu. To bardzo bolesne ale bardzo cenne i unikalne doświadczenie, które na pewno czegoś ważnego Cię nauczyło, i być może kiedyś właśnie Ty będziesz mogła pomoc komuś (może psu, a może człowiekowi?) na bazie tego swojego doświadczenia. Trzymaj się. -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
mmiodek replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Rennatta - ja też miałem kiedyś proroczy sen w znaczeniu zdarzenia - nie miejsca. Śniły mi się uszkodzone części kajaka. I tego dnia miałem kraksę, wywrotkę i te części mi się połamały. I nie było to deja-vu, ja wtedy ten sen rano opowiedziałem kolegom spływowym (spływ na Drawie), dalej, tego dnia wieczorem przed zaśnięciem widziałem obraz deski z której wystawały czubki gwoździ - i znowu nauczony dodatkowo doświadczeniem opowiedziałem to kolegom - i następnego dnia taki obraz zobaczyłem w realu... Co ciekawe, ja wtedy byłem niewierzący 100% materializmu... I to mnie bynajmniej nie skłoniło do zmiany przekonań, przeciwnie, uznałem, ze takie sny jakby miały być nadprzyrodzone, to powinny czemuś służyć, mieć cel, a nie tak widzę - jest, nie mam wpływu na wypadki i tak naprawdę nic z tych snów nie wynika. Dopiero wiele lat później kiedy uwierzyłem nagle spojrzałem na to inaczej... Bo miałem sen dający nadzieję... I zrozumiałem, uznałem, że tamte sny były po to, zebym tę nadzieję potraktował jako coś co będzie... One były po to, zebym wiedział, że to co się przyśniło, może się zdarzyć. I LeCoyotte, który nie doświadczył, nie uwierzy... I będzie śmiał się z takich naiwności. Ale "błogosławieni, którzy nie widzieli i uwierzyli..." Znam wielu ludzi, dla których podobne doświadczenia sa normalne ( a dla człowieka, który ich doświadcza istnienie tych podobnych jest świadectwem, że to nie tylko jego zawodne zmysły). Wierzę, że podobne rzeczy mają sens, nie zawsze dla nas zrozumiały, że MOC (BÓG) jest o tyle wyżej niż my, że prawie nie sposób bez objawienia wiedzieć o co w tym chodzi i tłumaczyć to na nasze niedoskonałe pojęcia i w ogóle pojmowanie świata. Być może (teraz dla materialistów) nasze pojmowanie swiata obecne ma się tak do jakiegoś odległego, przyszłego jak pojmowanie swiata przez nasze psy jest dalekie od naszego. A może nawet jak pojmowanie świata przez kleszcza jest dalekie od naszego... Jakie mamy wobec tego podstawy, zeby twierdzić co na świecie jest możliwe a co nie? Założenie że nasza wiedza a właściwie zdolność ogarnięcia, postrzegania świata wystarczy do ostatecznych rozstrzygnięć oznacza, że uznajemy koniec ewolucji! Człowiek osiągnął wszystko co było do osiągnięcia w zakresie odbierania świata. To jest sprzeczność. Tak więc materialiści skazani sa na uznanie naszych sądów o sprawach transcendentalnych za mówienie ślepego o kolorach. -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
mmiodek replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Nie, nie są pseudonaukowe. Po prostu materialiści nie wiedzą jak mało wiemy o świecie... Co to w ogóle jest istnienie? Jak świat "istnieje" Co to jest umysł? Bo nie jest tożsamy z mózgiem. Co to w ogóle jest świadomość. A dla pragnących wspólnego przebywania za TM polecam "Duszę zwierząt" Jeana Prieur. Co nie znaczy, że wierzę bez zastrzeżeń w podane tam obserwacje i wnioski. Dla Katolików i innych Chrześcijan - Apokalipsa: 8,9 (rozdział 9 wiersz 8 - "I wyginęła w morzu trzecia część stworzeń - [U]te które mają dusze[/U] -" -
Dla mnie bedziesz zawsze choc Ty już biegasz za TM
mmiodek replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
OK, Sam mówiłem, że tu nie mogę do tego namawiać zwłaszcza, że zostałby temat córki - choć uważam, ze jedna osoba "ustawiona wyżej" moze ustawiać inne osoby i tu widziałbym jeszcze działania ze strony Męża - cóż brak czasu i obecności w domu... A co z możliwością "złamania" go pobytem np. w hotelu? Np. psy po schronisku nieraz - zaznaczam, nie zawsze, bardzo wiążą się z nowymi właścicielami - sądzę, że boją się ponownego odrzucenia i pobytu w schronisku? -
Dla mnie bedziesz zawsze choc Ty już biegasz za TM
mmiodek replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie jestem niestety doświadczonym hodowcą i w ogóle długo już nie mam psa. Bardzo dobrze brzmią dla mnie różne współczesne sposoby układania relacji z psem w rodzinie, ale muszę przyznać, ze w tym jednym przypadku mam wrażenie, że metody psiarzy sprzed czterdzistu lat lepiej by się sprawdziły. Przy czym nie mogę do tego namawiać... Wówczas (te 40 lat temu) w moich rozmowach z doświadczonym psiarzami (a nawet w książce Smyczyńskiego) pojawiała sie rada, że pies może próbować stanąć ponad właścicielem i że wtedy należy przyjąć wyzwanie i wygrać! Jak to radzić NICOL...? Ale plusy sa takie: raczej raz na zawsze ustalona hierarchia, brak strachu przed psem (również w rodzinie moze poprawić sie pozycja). Jestem silniejszy/a. Myślę, że czesto właściciele okazuja tę swoją wyższość np. w zabawie i obywa się bez konfrontacji (pomijając, że nie każdy pies musi chcieć dominować). Czasem tę przewagę okazują sprytem, inteligencją. Ale w tej sytuacji ja osobiscie wziąlbym do ręki paralizator, gaz, czy nie wiem co jeszcze i, niestety, podjąłbym wyzwanie. Potem opietrzyłbym partnera, że mnie nie wsparł swoim autorytetem, bo tu jak rozumiem zawinił brak męża na codzień w domu, bo on chyba mógłby wywalczyć dla NICOL pozycję. Mozecie mnie potępić za te słowa, ale czuję, że w tym przypadku to jest dobra ocena sytuacji (co nie znaczy, że na pewno nie ma jakichś sprytniejszych sposobów) Acha, moze również sposobem byłoby oddanie psa na jakiś czas np. do schroniska - może by mu się troche odmieniło w głowie. -
Poznań - Dog Argentyński - Biała odeszła za TM
mmiodek replied to GoniaP's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Biała nie jest jedynym DA w schronisku - jakby co: http://forum.molosy.pl/showthread.php?t=9996 Może ktoś też się zainteresuje? -
Poznań - Dog Argentyński - Biała odeszła za TM
mmiodek replied to GoniaP's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czemu wy tak od razu gościa od debili? Jak się poogląda programy telewizyjne o straży dla zwierząt gdzieś tam w ameryce, to test z grzebaniem sztuczną ręką w misce jest podstawowym przed uznaniem psa za nadającego sie do adopcji. Dla mnie jest potworne, że oni na podstawie tego testu po prostu wydaja wyrok uśpienia dla psów, które go nie przejdą. Ale jak ktoś to oglądał to moze się spodziewać, że to jest norma. Co prawda z dzieckiem w kojcu to trochę dziwny pomysł... -
oraz: "Jakim sądem sądzicie, takim i was osądzą"
-
Do góry kaukazku!
-
Tu jest Bazyl na stronie łódzkiego schroniska: [url]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/index.php?co=psy&nr=1573[/url] Kiedy byłem u niego - chyba w sobotę widziałem, że dał się pogłaskać pracownikowi schroniska - więc pewnie potrafi się otworzyć i oswoić z kimś.
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
mmiodek replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Natomiast zwykła historia to taka jak kiedyś mój bokser przez sen strasznie skomlał, no tak cierpiał i biadolił, ze go obudziłem. I jak się obudził i mnie zobaczył, to tak sie ucieszył, ze przewrócił mnie na łóżko i podrapał, no po prostu wariował. Byłem pewny, że śniło mu się, ze mnie coś strasznego spotkało, albo, że go zostawiłem, czy coś w tym rodzaju. Ale to bez szóstych zmysłów i duchów. -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
mmiodek replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Moi rodzice opowiedzieli po śmierci ich jamnika bujał się w pokoju żyrandol... A nie jest lekki. Pies został uśpiony w domu, na stole, przez wezwanego zaprzyjaźnionego weterynarza. Po fakcie moja Mama zmieniła obrus na stole i zauważyła, że żyrandol się buja. Rodzice sprawdzali czy od podmuchu mógł się tak rozbujać (Właściwie rozkręcić, bo zataczał koła) no i nie, nie dało sie przez żadne machanie gazetą, czy szmatą spowodować bujania... Dość długo się bujał podobno. Uznali, że Kleks jakoś tak się z nimi pożegnał... Mój bokser Ali wyczuwał kiedy wstawałem od nauki, żeby z nim wyjść na spacer - chodzi o to, ze jeśli wstawałem, żeby zrobić sobie herbatę, to nie reagował, a jeśli poprzedziła to myśl "trzeba by wyjść z Alim" to już tańczył z radości. Polecam książkę "Dusza zwierząt" Jeana Prieura ale z rezerwą, bo sporo tam dywagacji antykościelnych... Tak, że lepiej zachować pewien umiar. Inna sprawa, że Kościół mógłby pewnych błędów nie popełniać... Acha i znajomy opowiadał mi kiedyś, że widział koło cmentarza zjawę psa tzn. psa, który przemieszczał się nad ziemią, nie poruszając łapami... Jego koledzy obecni przy tym nic nie widzieli. -
Poznań - Dog Argentyński - Biała odeszła za TM
mmiodek replied to GoniaP's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To może również zadziałajcie w sprawie tej suni co została z pary dogów: http://forum.molosy.pl/showthread.php?t=9500 To taka smutna sprawa... -
Albo to: [URL]http://www.hunza.pl/polski/index.php?go=fotogaleria[/URL] ale zakładam, że ta kobitka jest zdecydowanie nieduża - no i ustawienie...
-
Niezłe olbrzymy są czasem w innych rasach, tu jest fajne zdjęcie szczeniaka z hodowli owczarkow Kaukazkich Hunza: [URL]http://www.hunza.pl/polski/index.php?go=szczenieta[/URL] a tu też pewnie fotomontaż, choć wyobraźnia domaga się nadziei, że może jednak są takie psy. [URL]http://forum.molosy.pl/showthread.php?t=8093&page=2&highlight=herkules[/URL] Te mastino użyte do fotomontaży są jednak bardzo zgrabnymi psami jak na mastino... wyglądają na wielkie, a jednak w miarę sprawne. W odóżnieniu od głównego trendu w tej rasie...
-
[quote name='Olele']No tak, ale ja załozyłam, że Herkules jest tak samo długi jak koń, a 2 razy niższy. Czyli i koń i pies są dla mnie prostopadłościanami i prostopadłościan-pies ma 2x niższą wysokość. wtedy chyba masa bedzie 2 razy mniejsza, czy się mylę ?[/quote] Musiałby jeszcze być tak samo szeroki. Czyli w prostopadłościanie zmniejszamy tylko jeden wymiar - wtedy faktycznie połowa wagi. OK?