Mój bulterier był kilkakrotnie prowokowany przez sznaucera miniaturę. Trudno nazwać to atakowaniem , ten pies robiąc masę hałasu co chwilę doskakiwał z zębami do tylnych nóg mojego psa i trwało to do momentu aż starszej pani udało się złapać jazgoczącego psa. Dodam , że mój był na smyczy. Po którymś takim incydencie poinformowałam kobietę , że następnym razem po prostu spuszczę psa ze smyczy i niech się dzieje wola nieba. I dopiero wtedy się nasłuchałam......., że taki pies to oprócz smyczy powinien mieć jeszcze kaganiec na pysku. Niestety są właściciele i właściciele i nic na to nie poradzimy.
Monika i Jeep